-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjinarracja trzecioosobowaczas narracjiczas przeszłypostaćautor
Dlatego potrzebował chwili wytchnienia i kiedy udało mu się dorwać Davida, skorzystał z okazji, zabierając go do jednej z lepszych cukierni. Wielokrotnie był w tym miejscu i ani razu nie zdarzyło się, by zamówiona przez niego słodkość nie wpasowała się w jego gust. Cenił sobie kunszt cukierniczy, samemu woląc gotować, niż zajmować się pieczeniem. Niemniej takie desery były idealnym dopełnieniem dań, które z nudów udawało mu się stworzyć.
Weszli do środka, zajmując jeden z wolnych stolików. Nie było zaskoczeniem, że nawet o takiej godzinie, kiedy zdawać by się mogło, że większa część miasta siedzi w pracy, było tu tłoczno, a asortyment za ladą znikał w mgnieniu oka. Jeśli ktoś liczył na dorwanie swojej ulubionej bułeczki z cynamonem, musiał się spieszyć lub ostatecznie obejść ze smakiem.
-Dobra, z czym chcesz? Mój faworyt to , o dziwo pistacja. Do tego z nadzieniem kawowym, ewentualnie limonka z różą - stwierdził, kiedy zorientował się już, co im zostało. Jasne, było tego więcej, ale jeśli już miał przekonać do swoich racji kubki smakowe kolegi trzeba było działać z pełnej rury. - Ewentualnie jak weźmiemy dwanaście sztuk, będziemy mieli zniżkę. Plus możemy każdego przekroić, spróbujesz więcej - zaśmiał się, lustrując swojego towarzysza. Jakiś taki wychudzony był, potrzebował trochę kalorii, bo jeszcze mu tu padnie. Plus cukier skutecznie poprawia nastrój i był pewien, że markotna mina Harrisona stanie się wzorem świetności kiedy tylko w jego ustach znajdzie się pierwszy kęs puszystego pączkowego ciasta.
David Harrison