-
Francuska zaliczy inne rzeczy... - oczywiście, że musiał to dodać i jeszcze nawet posłał Ally zaczepny uśmieszek, chociaż... może to on zaliczy Francuskę?
Mniejsza o to, bo i tak już doszli do wniosku, że to musi być lokalna tancerka, pewnie tańcząca jakąś kubańską salsę. Madox umiał kolumbijską, więc może coś z tego nawet będzie.
Zgodził się z zasadami przyjaciółki, i przez chwilę nawet jej nie pyskował, grzeczne dziecko. Ale zaraz nawinęli temat lwa, a właściwie temat
łóżka, w którym mogliby skończyć. Chociaż według Noriegi, to nie mogli, a według Ally…
-
I co wymyśliłaś, że byłoby zajebiście, gdyby nie patrzył na ciebie mój lew? - zaczepił ją jeszcze, tym razem stopą trącając za kolano, no bo przecież musiał. Madox to w ogóle był dotykalski, nie znał pojęcia przestrzeni osobistej i uwielbiał... gadać. Od rzeczy czasem.
Trudny jej się trafił kumpel.
Trudny, ale też przecież całkiem w porządku, bo wystarczyło tylko kilka zdań, krótka wymiana wiadomości, a potem gadka przez telefon, a on co? No bukował im bilety na samolot na Kubę. Dobrze, że nie musiał jej zabierać na Kilimandżaro jak Patela.
Grzecznie poczekał... Nie, wróć, kiedy ona się przebierała, to Madox skręcił im jeszcze jointa i zapalił sobie na balkonie fajkę. Nie palił nałogowo, ale czasem sobie pozwalał, a na wakacjach też chyba mógł? Zwłaszcza, że kubański tytoń i te papierosy, które kupili od taksówkarza, zupełnie inaczej smakowały.
Oczywiście po drodze na plażę Madox nawijał, że po co jej ta torba, że musi dźwigać... a sam sobie szedł z rączkami w kieszeniach, dżentelmen. A zresztą kiedy tylko znaleźli sobie leżaczki, na których Noriega zaraz rozwalał wszędzie swoje ciuchy, żeby zostać w samych spodenkach do pływania, to Ally zarządziła
smarowanie. I nie jest tu mowa wcale o waleniu rumu z colą, tylko o dosłownym smarowaniu się kremikami do opalania.
-
Ale mamo... - zaczął, kiedy kazała mu nie marudzić, a jego ciemne spojrzenie już uciekło do jakiś lasek, które grały sobie obok w piłkę plażową -
pomyślą, że jesteś moją dupą - może wcale by tak nie pomyślały, gdyby Madox nie zaczepiał jej, kiedy wcierała mu krem z filtrem w twarz i w nos. Za kolano, za udo, gdzieś za ramię, a potem jeszcze zrobił kleksa z kremu na jej nosie. Bo ten człowiek nie umiał usiedzieć spokojnie, chyba miał zespół niespokojnych rąk i nóg -
a jak wyglądam? - no przecież musiał zapytać, bo oprócz tego, że był
nadpobudliwy, to też zawsze musiał prezentować się nienagannie. No i prawie tak było, nie licząc kilku białych plam na gębie, kiedy tak się wierzgał i nie pozwolił Ally odpowiednio rozprowadzić kremu. A gdy oznajmiła mu, że może
iść się bawić, to oczywiście się zerwał z miejsca i już miał iść do dziewczyn zagadać, czy może z nimi pyknąć w siatkę, a później sobie powytrzepują nawzajem piasek z majtek, czy coś. Ale jeszcze spojrzał na przyjaciółkę.
-
Posmarować ci plecki? Piersi? Czy tyłek? - no tak, najbardziej narażone na opalanie miejsca, newralgiczne można by rzec. Zaraz jednak wyciągnął z kieszeni spodni, które rzucił na oparcie swojego leżaka, portfel -
dobra, rum, ale bardziej cuba libre, czy mohito? - założył, że jeszcze za wczesna pora, żeby walili czysty rum prosto z flaszki, słońce było jeszcze wysoko na niebie. Ale na to też przyjdzie czas.
Kiedy Ally powiedziała co woli, to poprawił na nosie okulary i ruszył do plażowego baru, gdzie zaraz wciskał się między jakieś dwie laski.
-
A sorry, jesteście razem? - oczywiście, że były i najpierw posłały mu krzywe spojrzenia, ale zaraz, kiedy tylko Madox odpowiedział pięknym uśmiechem, to już prześlizgnęły się wzrokiem po jego klacie. Po tym
gapiącym się lwie...
Zanim barman zrobił mu dwa drinki, to on już pogadał sobie z laskami.
-
A tańczycie coś? - zapytał jeszcze.
-
A my to tylko na dyskach, dzisiaj wieczorem jest tu taka na plaży - odpowiedziała jedna z dziewczyn i zachichotała.
-
Będziesz? - zaraz pytała ta druga. A Madox skinął głową.
-
Jasne, uwielbiam dyskoteki - ta... Powiedzmy. Barman postawił przed nim dwie wysokie szklanki z drinkami, a Noriega dał mu napiwek, a zaraz je złapał, pożegnał się z dziewczynami i ruszył do Ally. Oczywiście, że panny go obczaiły, jego i Aldridge. Madox podał szklankę kumpeli i wyciągnął się obok niej na swoim leżaku, upił kilka łyków drinka.
-
Wieczorem będzie tu dyskoteka - zagaił -
może tam będą jakieś tancerki, bo tamte dwie tańczą tylko na dyskach, myślisz, że się liczy? - zerknął w kierunku baru, gdzie jeszcze siedziały jego dwie
nowe koleżanki -
bo może bym sobie zaraz skreślił jeden punkt z mojej listy, nawet podwójnie - ale według niego to się nie liczyło. Może powinien jednak rozejrzeć się za żółwiami? Oparł sobie zimne szkło na brzuchu, na tym tatuażu z napisem Medellin, po którym spłynęło kilka kropelek. Ale najpierw może trochę opalania? Chociaż Madox nienawidził leżeć bezczynnie, ale póki co zajął się drineczkiem.
Ally Aldridge