29 y/o
Welkom in Canada
175 cm
mechanik Morton Motors Inc.
Awatar użytkownika
half love, half regret, dressing up for Polaroids and cigarettes
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona / jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

1. Znajdź oposa w kapeluszu
2. Udawaj profesjonalną tancerkę i poprowadź kurs na plaży
3. Poproś seniora o życiowe rady
4. Zdobądź autograf na ciele od kogoś, kto nie jest sławny
5. Poderwij kogoś, kto wygląda jakby złamał ci serce w poprzednim życiu.

Cuba Bingo było krótkie, ale intensywne i ciekawsze, niż terapia.
Śmieci się wyniosły, tj. Johnny wyprowadził, a Ally wreszcie przestała żałośnie szlochać. Wystarczyło kilka opowieści o pierwszych rozwodach jej koleżanek i miejsce żalu po sakramentalnym tak zajmowała ulga, że udało się tego uniknąć. C h r y s t e, rozstanie z facetem który miał być tym jedynym bolało wystarczająco bez proszenia Wysokiego Sądu o zgodę na rozejście się.
Kuba miała płynąć alkoholem, pachnieć aromatem cygar i przypomnieć Aldridge, że są jeszcze na świecie mężczyźni gotowi całować ziemię, po której stąpała.
Dziewczę to było jednak pełne sprzeczności, dlatego na wyjazd bez planu stawiła się z dokładnym planem wypisanym na kartce krzywo urwanej z warsztatowego notesu. Im bardziej Ally regenerowała zabawnymi wyzwaniami, tym więcej zniszczeń przyjmował pognieciony już papierek. Poplamiony kawą, przypalony papierosem, z brzegiem urwanym dla kogoś, kto chciał wypluć gumę.
Szło nieźle - Madox był jednym z tych znajomych, który w chaosie odnajdywał znacznie lepiej niż ona sama i rozkwitał za każdym razem, gdy sytuacje ulegały nagłej zmianie. Dopóki...
Dopóki, pewnego późnego wieczoru w kwaterze, ujarana do granic Ally nie poczyniła kroków w stronę naukowego riserczu internetowego.
Wtedy właśnie jej oczy stały tak wielkie i wyłupiaste jak z bajki o Wilku i Czerwonym Kapturku, a zaś kobieta z najszczerszym przerażeniem i powagą zwróciła do kręcącego po balkonie przyjaciela.
Na Kubie nie ma oposów.
Nie było w tej chwili gorszego końca świata, jaki można by było zesłać na to biedne, upalone stworzenie zdeterminowane do zrealizowania całego Cuba Bingo (najchętniej jak najdalej od trzeźwości była w stanie). Ominięcie najważniejszego punktu byłoby porażką nie do przełknięcia, jej serce waliło zatem w rytmie paniki i Salsy (a jakże). — Muszę to przetrawić — pewnie nawet nie odwrócił głowy, ale w tej jej problem właśnie urósł do rangi katastrofy.
Zapadła chwila ciszy. Ally zamarła w bezruchu, popiół z jointa opadał na pościel, ale nie przejmowała się potencjalnym pożarem.
Nie, kiedy zawładnęło nią ziołowe niedowierzanie.
Wiesz, co to oznacza? — zerwała się do pozycji siedzącej. — To oznacza, że całe życie tkwiłam w kłamstwie. Myślałam, że oposy są wszędzie — już chowała przerażoną twarz w dłoniach, kompletnie przygnieciona informacjami z wyświetlacza telefonu.
Jak gołębie…

Madox A. Noriega
dallas major
AI
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
055.
No plans. No pressure.
Just sunshine, loud music, and laughter.

𝑺𝒖𝒎𝒎𝒆𝒓 2025 𓂃 ོ⋆☀︎𓂃⛱


Powietrze na Kubie miało ten charakterystyczny dymny zapach, zapach słońca, owoców, gwaru. Ludzi, kolorowych, głośnych, zadowolonych z życia.
Kojarzyło mu się z Kolumbią, więc on gdy tylko stanęli na kubańskiej ziemi od razu poczuł się d o b r z e. I nawet kiedy jechali do hotelu taksówką w postaci jakiegoś starego rzęcha bez klimy z oknami pootwieranymi na oścież, to było fajnie. Madox nie często jeździł na wakacje, bo nie lubił zostawiać Emptiness bez opieki. Teraz też bez przerwy zerkał na telefon, czy Maddie nie napisała mu przypadkiem, że jego klub właśnie płonie, albo ktoś tam wysadził bombę. Ale nic takiego się nie wydarzyło.
A kiedy weszli do pokoju, to Noriega… walnął telefon na pierwszą lepszą szafkę i pewnie zaraz zapomni o nim na cały wyjazd. Typowo. Zdjął też z siebie koszulkę samolotową z napisem mam złoty charakter, dlatego taki ciężki, czyli jedną z tych, które dostawał w prezencie od Maddie i nigdy ich nie nosił. Tu też nie zamierzał. Planował ubrać się w jedną ze swoich kolorowych, drogich koszul.
Madox przeciągnął się na balkonie, może nawet jeszcze zrobiłby jakąś pozycję z jogi, żeby rozprostować zastane gnaty, ale Ally już leżała w wyrku, a do tego odpalała blanta grubego jak cygaro, od razu wyczuł zapach zioła, więc zajrzał do środka, oparł się o framugę drapiąc po klacie, po tatuażu z lwem, który nosił na sercu.
- Co ty pierdolisz Ally, przecież oposy są wszędzie - w sumie nie wiedział, Noriega w życiu nie widział oposa, ale to chyba taki szczur, a szczury były wszędzie, nie?
Dał jej chwilę na przetrawienie tego, a w tym czasie zajrzał do swojej walizki, chociaż zaraz już odwracał się w jej kierunku - no i co, już? - zapytał, ale nie dał jej kolejnej chwili na odpowiedź, bo zaraz się rzucił obok niej na łóżko, na plecy krzyżując ręce pod głową - ale wygrzałaś... - mruknął przekręcając się na bok i wyciągając rękę po skręta - nie wiem czy na Kubie są gołębie bejb, może lepiej trzeba było tam wpisać jakąś małpę... - stwierdził, a po chwili znowu przewalił się na łóżku na brzuch, żeby sięgnąć do swojej kieszeni na tyłku. Wyjął z niej karteczkę, która wyglądała jakby ją ktoś zjadł i wyrzygał. No tragedia. Trochę podobna do tej Ally.
- Pokaż swoją - znowu wyciągał do niej łapę, po kartkę tym razem. Rozwinął też swoją i zaraz jej ją demonstrował przed nosem. Jego była rozkminiona…
A przynajmniej tak myślał Madox, a że myślenie nie było jego najmocniejszą stroną, no to wiadomo.

1. spalić kubańskie cygaro, które tubylczyni zwinie mi na udzie, na jakiejś łodzi, ona nie musi go zwijać na łodzi. ja je pale na łodzi
2. zaliczyć tancerkę hula, ale jeśli na kubie nie tańczą hula, to jakąkolwiek inną tancerkę
3. zjeść coś ohydnego, ale nie wątróbka, ona się nie liczy, bo wszędzie jest ohydna, coś kubańsko ohydnego
4. popływać z żółwiami, albo rekinami, albo delfinami, ale nie dać się zjeść
5. schlać się kubańskim rumem i nie porzygać. trudne, ale spróbuję

Oczywiście lista Madoxa była rozbudowana, bo przecież on gadał czasami za dużo, nawijał jak najęty i teraz też, zaraz, jak tylko zajrzał do listy swojej przyjaciółki, to już wbijał w nią ciemne spojrzenie.
- Myślisz, że ta twoja dwójka i moja się pokrywają? W ogóle kurwa... jeden łeb, tylko tancerki nam w głowie - aż pokręcił łbem, no bo niemożliwe.

Ally Aldridge
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
29 y/o
Welkom in Canada
175 cm
mechanik Morton Motors Inc.
Awatar użytkownika
half love, half regret, dressing up for Polaroids and cigarettes
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona / jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

W drodze pokłócili się tylko siedem i trzy czwarte raza. Kluczowe dotyczyły tego, że stare rzęchy Ally uważała za ruchome dzieła sztuki które chciałaby schować do walizki i zabrać ze sobą wracając; tego, że woda gazowana smakowała dobrze tylko wystarczająco zimna; tego, czy chrapiący osobnik z ich dwójki będzie spał w wannie, czy na podłodze oraz wreszcie tego, czy Madox mógłby - proszę, z wisienką na wierzchu, kurwa - nie siedzieć wgapiony w ten telefon jak nastolatka uzależniona od pięciosekundowych filmików w internecie.
Mogli tym przypominać stare małżeństwo, które skutecznie rozwiodło zanim jeszcze dotarło do miejsca docelowego lub parę zgranych przyjaciół, która w tym wzajemnym docinaniu nie upatrywała żadnej krzywdy. W gruncie rzeczy nie chodziło o brak sympatii, a sympatię wesołą i bezpieczną - taką, w której dogryzanie i sprzeczki mogły przeplatać z prywatnymi żartami.
Zresztą nikt nie mówił, że którykolwiek z uczestników tej wycieczki był normalny. A najarana Ally miała do tego progu jeszcze dalej, niż zazwyczaj.
Toteż posłała ponaglającemu ją ziomkowi wściekłe spojrzenie - z rodzaju tych gorących, latynoskich, ciskających śmiercionośnymi laserami we wszystkich wokół.
Jesteś może jedynym samcem na świecie narzekającym na gorącą laskę w łóżku — odpyskowała. Wiedziała nawet, gdzie byłoby mu trochę chłodniej - po drugiej stronie pokoju, s a m e m u, tuż przy prowizorycznym nawiewie. Przypominał raczej dziurę w ścianie, którą jakiś ziomek wyłupał po wypiciu zbyt wielu kolejek rumu - a właściciele tego przybytku sprytnie dokleili kratkę i na portalu sprzedażowym dopisali: wentylacja.
Powinna bić kreatywności brawo.
Muszą być. Gołębie są wszędzie — zaprotestowała. Jeszcze nie uporała się z żałobą i szokiem po oposach - Noriega nie miał prawa odbierać jej jeszcze tego powszechnego ptactwa. Przysięgłaby, że widziała jakieś w drodze do hotelu.
Załamana niemożliwością realizacji najważniejszego punktu swojej listy, podała chłopu wygniecioną kartkę i przekręciła się, by oboje mogli te swoje plansze bingo porównać.
Zaśmiała się nawet z kilku pozycji, mając na myśli te podpunkty, nie łóżkową akrobatykę, do której z zapałem nawiązywał Madox.
Czekaj — jej upalony łeb pracował na ograniczonej mocy, więc zaciągnęła się raz jeszcze (dla dotlenienia mózgu, oczywiście). — Pokrywają? Chcesz mnie ubrać w hula i przelecieć? — parsknęła.
Ten taniec to chyba na Hawajach, ale nie o tym powinna myśleć w tej chwili.
Powinna myśleć o tym, jak znaleźć zwierzę które da się przebrać za oposa i nałożyć mu kapelusz.

Madox A. Noriega
dallas major
AI
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Oczywiście, że Madox zarzekał się, że on nie chrapie i to ona wyląduje w wannie, a w stanie odpowiednio al dente, czyli nawalonym jak biszkopt, chrapał jak dzik. Ale Ally o tym nie wiedziała, bo jak już kończyli razem pijani, to po równo.
Pewnie na Kubie będzie to samo i finalnie walną się tam gdzie znajdzie się jakaś poduszka. Bo Noriega działał tak, policzek przytulony do podusi, a on już spał jak dziecko, ewentualnie do cycka, jak poduszek nie było w pobliżu.
Ale na łóżku, na które zaraz rzucał się Madox były, trzy... poduszki, nie cycki, więc pewnie skończą i tak bijąc się o tą jedną dodatkową.
- A czy ta gorąca laska mogłaby usiąść mi... - uniósł jedną brew wpatrując się w nią z dołu, z materaca - to znaczy ze mną, na plaży? Mieliśmy się opalać, tańczyć i grać w piłkę plażową z jakimiś fajnymi dziewczynami, które przykumamy - bo takie plany snuli w samolocie, tylko znowu dochodzili się, bo Ally wolała z jakimiś facetami, a Madox z laskami, finalnie uzgodnili, że ona będzie kapitanem męskiej drużyny, a on żeńskiej i wszyscy zadowoleni.
- Czekaj... - znowu się przekręcił na łóżku, jakby miał jakąś padaczkę, ale tym razem przednia kieszeń, do której sięgnął, ale przecież telefon rzucił... gdzieś tam - dobra, to weź ty wpisz, czy są tu gołębie, ja obstawiam jakieś papugi - pokiwał nawet głową, wiadomo, że jak jest gorąco to są papugi, a przynajmniej z takiego założenia wychodził Madox. Jakby byli w Kolumbii to przecież mógłby Ally opowiadać godzinami ciekawostki o tamtejszej florze i faunie, bo... Uwaga! Zbierał naklejki ze zwierzątkami i roślinami, miał ich cały album i tam o wszystkim były ciekawostki. Ale o Kubie nie wiedział za dużo, nie zrobił nawet jakiegoś researchu, bo to była spontaniczna decyzja.
Kuba. Lecimy. Jutro.
I są.
I już się wymieniają tymi swoimi planszami bingo, na które się umówili przez telefon. Madox przeleciał spojrzeniem po jej liście - a jakie życiowe rady ci może dać senior? Mój autograf się liczy? Chociaż ja jestem trochę sławny... - już komentował, wiadomo, bo Madox nie umiał się zamknąć. Chociaż zaraz spojrzał na Ally kiedy kazała mu czekać. Wyciągnął tylko rękę po blanta. Da mu czy nie?
Sam sobie wziął, wyciągając jej jointa z dłoni. Zaciągnął się dymem, a zaraz wypuścił białą smużkę w eter, dym zatańczył nad ich głowami w powietrzu. Noriega zamruczał, bo dobre to było zielsko - może... - odpowiedział na jej pytanie - no wiesz, jak już będzie się kończył czas, czy coś... Jak zostaniemy ostatnimi ludźmi na planecie - parsknął śmiechem, bo to chyba było bardziej irracjonalne niż opos w kapeluszu. Zaciągnął się jeszcze raz dymem i oddał jej blanta. A sam to już opierał policzek gdzieś o jej stopę, bo przecież on już zrobił po tym łóżku pełen obrót, piruet i chyba wygniótł każdy możliwy skrawek pościeli - to co? Plażing, smażing? Czy mam nam szukać biletu do zoo i sprawdzać czy mają tam oposa? Albo... - też usiadł na łóżku, na przeciwko niej - obczaj to... - machnął w powietrzy ręką, bo już miał jakąś wizję i chciał ją jej zaprezentować - złapiemy kogoś kto ma na imię opos i damy mu kapelusz... - świetny plan - ale nie wiem czy takie imię istnieje... - no właśnie Madox.

Ally Aldridge
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
29 y/o
Welkom in Canada
175 cm
mechanik Morton Motors Inc.
Awatar użytkownika
half love, half regret, dressing up for Polaroids and cigarettes
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona / jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie mogła pozwolić, by wyjazd z Madoxem przemienił się w konkurs miss mokrego podkoszulka - ona jedna w tłumnie głupio chichoczących laleczek i przyjaciel w siódmym niebie, bo liczby cycków w bliskim otoczeniu nie dało się policzyć na palcach. Ally potrzebne było męskie towarzystwo - gorące, intensywne, jednorazowe w ilości wielu razów. Madox nie mógł jej blokować przed oddaniem wodzy fantazji i bawieniu się na wakacjach, więc musieli znaleźć równowagę.
Równowagę płci w ich towarzystwie, równowagę chrapania, palenia i picia. I brak równowagi psychicznej, co już ustalono z chwilą kupienia pierwszego zielska.
CZY NA KUBIE SĄ GOŁĘBIE — zaintonowała dumnie do swojego smartfona, machając przy tym ręką jak głupia, bo jakieś wstrętne komary czy inne skrzydlate stworzenia walczyły o honor papug atakując jej włosy. Używanie słodkich perfum mogło być błędem, ale jeszcze nie kojarzyła faktów. — Dobra mam, słuchaj — trzepnęła go lekko, żeby się zmobilizował i chociaż na moment był dobrym uczniem. — Najpopularniejsze gatunki gołębi na Kubie: Gołąbczak różowoszyi - Patagioenas inornata, gołąbczak białogłowy - Patagioenas leuco… Leucoce… Le… A jebać — zaklęła pod nosem. Nie do końca o to chodziło, by łamać sobie język na jakichś łacińskich nazwach których i tak nie zapamięta, ale przynajmniej dowiedzieli się jednej rzeczy.
Istnieje takie coś jak g o ł ą b c z a k. WTF?
Ej, to by było oszustwo! — zawołała. — Do robienia zadań można pozyskiwać tylko chętnych lokalsów. Nie mogą być oszukani, ani zmanipulowani do udziału - gramy legit. Trzeba uczciwie rekrutować ochotników — nalegała, bo tym sposobem byłoby zabawniej i trudniej. Mogliby iść na łatwiznę i zrealizować swoje plansze ze sobą, ale wtedy wszystko byłoby bezpieczne, przewidywalne i straciliby szanse na historie, które będą opowiadać do późnej starości.
Historie, za które każdy barman poleje im darmowe alko, więc inwestycja była sroga.
Spadaj. Bez szans — fuknęła. — Nie dałabym rady, jakby ten twój lew na mnie patrzył. Ma strasznie oceniający wzrok — śmiała się, ale wyjątkowo nie zgrywała beki. Nie miała wcześniej partnera z jakąś wielką podobizną na cielsku i nie była pewna, czy to jest coś czego można nie widzieć w ogniu akcji. Może lepiej nie ryzykować? Najwyżej ludzkość skończy się na nich.
Dobra, to tak — już walczyła, żeby jej oddał zioła, bo wypali za szybko i nic jej nie zostawi. — Najpierw plażing. Na plażingu ty będziesz się rozglądał za żółwiami w wodzie, a ja zdobędę nam rum. I może kogoś, kto ma na imię O p o s — aż pękała z dumy nad tym genialnym planem.
Trzy plusy i żadnego minusa.

Madox A. Noriega
dallas major
AI
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Słuchał uważnie, no bo sam był ciekawy, czy na Kubie są gołębie. Ale zaraz się okazało, że jakieś gołąbczaki, a Madox aż otworzył usta ze zdumienia, jak to w ogóle brzmiało - nic nie czaje... to znaczy tylko to, że są, czyli jednak gołębie przejmą władzę nad światem, są wszędzie, a zobacz czy na Grenlandii są - zasugerował, bo on sobie już wyobraził scenę, w której pingwiny walczą z gołębiami o kromkę chleba.
Ale już tego nie sprawdzali, bo zajęli się swoimi listami. Madox przeczytał tą Ally, dwa razy, nawet ją skomentował, nawet rzucił świetnym pomysłem, że mogliby ją wykonać razem, ale brunetka uznała to za oszustwo.
- No czemu oszustwo? Tancerka to tancerka, a jak mi się trafi jakaś francuska, co wywija kankana, nie można nikogo skreślać - uniósł obie brwi, ale zaraz się uśmiechnął i nawet skinął głową - ale dobra, niech będzie po twojemu, nie oszukani lokalsi - zgodził się z nią. Chociaż z tym zmanipulowaniem to mogło być różnie, bo Madox potrafił czasem tak zagadać, że finalnie dostawał wszystko to, co chciał. Na tym w końcu polegała jego robota kreta... Informatora.
Chociaż od Ally zaraz się okazało, że nie dostanie tego, czego chciał. Ale czy naprawdę marzył o tym, żeby iść z nią do łóżka? Kwestia sporna. Biorąc pod uwagę, że takie zażyłości dużo potem komplikowały, a ich relacja była prosta, dobrze się razem bawili, aczkolwiek Noriega nie mógłby sobie odpuścić, żeby jej jeszcze nie zaczepić.
- Zawsze można zrobić tak, żebyś go nie widziała - pokazał jej czubek języka, sugerując, że zna sztuczki, a może pozycje, w których lew wcale się nie gapi - zresztą najpierw oceniłby cię ten wzrok - wskazał palcem na swoje ciemne oczy, a zaraz siadał na łóżku i poklepał ją po kolanie - no i myślę, że nie jesteś w tym taka zła... To znaczy - aż nabrał w płuca więcej powietrza, bo jak to zabrzmiało? - Nie, że o tym myślę, ja pierdolę... - pokręcił głową i złapała znowu buszka z blanta, który tak między nimi krążył, a kiedy brunetka po niego sięgnęła, to w ramach sportu i zaczepienia jej, znowu, podniósł go do góry, tak, że musiała klęknąć, żeby go dosięgnąć. Oddał go jej, a sam zeskoczył z łóżka - dobra. Brzmi jak zajebisty plan, a skoro już ruszyłaś zacne cztery litery, to się zbieramy - no tak, bo nie było co siedzieć, na Madoxa czekały żółwie, a na Ally jakiś Opos.
Noriega zarzucił na kark kolorową koszulę, na nos założył okulary przeciwsłoneczne, a na stopy jakieś klapeczki, i on był gotowy, bo czego mu więcej trzeba? Morda do chlania rumu - była. W kieszeni trochę peso i zielska, które kupili po drodze z lotniska. Żyć nie umierać.

Ally Aldridge
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
29 y/o
Welkom in Canada
175 cm
mechanik Morton Motors Inc.
Awatar użytkownika
half love, half regret, dressing up for Polaroids and cigarettes
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona / jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Możesz przelecieć wszystkie tancerki które będą chciały, ale francuska nie zaliczy ci bingo — zawyrokowała niczym samozwańczy sędzia moralności tej wyprawy, bo przecież ktoś tu musiał liczyć punkty i pilnować tablicy liderów. Nie chodziło o to, żeby jak najszybciej skreślić zadania z kartki a o to, by zrealizować je dokładnie tak, jak zostały zapisane. Nawet, jeśli już w pierwszej dobie napotkali problemy z występowaniem o p o s a w tych okolicach.
Jedno czego im nie brakowało, to lwy - a przynajmniej jeden, złowrogo spoglądający na Ally ilekroć Madox szpanował klatą i ściągał te swoje wzorzyste koszule. Parsknęła na propozycję mężczyzny, bo jakkolwiek nie chciała się z nim sprzeczać - typ odnalazł rozwiązanie jej problemu w jakieś pół sekundy, czyli jeśli temat był gatunku najważniejszych - główka pracowała bez zarzutu.
Jakiś ty nagle wstydliwy — pstryknęła to jego łapsko na kolanie, kiedy jąkał się jak nastolatek próbujący kupić pierwsze fajki. — No myślisz o tym, i co? Spoko — wzruszyła ramionami. — Ja też myślałam — ujarana nie miała oporów przed przyznaniem się, a prawda była taka, że z Ally po Johnnym była rozrywkowa dziewczyna i czasami podczas zakrapianych imprez przychodziły jej do głowy pewne pomysły. Nie było w nich nic złego - dorośli i świadomi ludzie przecież, nawet jeśli potem na trzeźwo dochodziła do mądrzejszych wniosków. Ten rodzaj zabawy mógłby wiele skomplikować, więc może lepiej że potrafili się jeszcze powstrzymać. Na pewno nie chciała stracić kolegi przez taką głupotę, ale trochę szczerości nie mogło zaszkodzić.
Wywalczywszy ostatnie kilka buchów, zwlokła się z łóżka i uprzejmie poszła przebrać do łazienki, coby losu nie kusić. Chciała już teraz założyć pod spód bikini, gdyby zapragnęła popływać i jako odpowiedzialny dorosły tej wycieczki (sama w to nie wierzyła) spakowała potrzebne rzeczy do torby. Nie bardzo potrafiła zrozumieć tego, jak chłopy idą w miasto bez absolutnie żadnych itemów poza kluczami czy telefonem - ona musiała mieć ze sobą kolekcję przydasi na różne ewentualności.
Szybko okazało się, że słońce paliło jak złe i całe szczęście, że dźwigała tę ciężką torbę, bo gdy tylko zajęli leżaki na plaży kazała Madoxowi usadzić tyłek na swoim.
Nie marudź — mruknęła, gdy próbował z nią walczyć, że taki jest dorosły i odporny na oparzenia i żeby mu Aldridge nie matkowała, bo robi siarę przy ślicznych kobietach które już chciał podrywać. Na to musiał jeszcze zaczekać, bo Ally wyciągała z torby filtr pięćdziesiątkę i nie znosząc sprzeciwu smarowała Madoxowi buźkę. Drugą warstwę nawet doklepała na nos, żeby z czerwonym nie wyglądał jak pijak i na uszy, zapewne dogryzając coś o tym, że miał odstające. Wreszcie odsunęła kawałek i z dumą obejrzała swoje dzieło - chłopa o zmniejszonym ryzyku raka skóry - i dała okejkę.
Dobra. Możesz iść się bawić — z kolegami czy koleżankami, z łopatkami nawet - nie miała nic przeciwko. — Tylko najpierw przynieś trochę rumu, żebym nie uschła.
Jej pierwszym celem było opalanie z książką i uważne zerkanie, czy Madox nie wchodzi za głęboko do wody.
Niektórzy mówią, że nie można się upalać w obcym kraju. Można, ale trzeba pilnować żeby nikt nie umarł.
To się nazywa odpowiedzialność.

Madox A. Noriega
dallas major
AI
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
- Francuska zaliczy inne rzeczy... - oczywiście, że musiał to dodać i jeszcze nawet posłał Ally zaczepny uśmieszek, chociaż... może to on zaliczy Francuskę?
Mniejsza o to, bo i tak już doszli do wniosku, że to musi być lokalna tancerka, pewnie tańcząca jakąś kubańską salsę. Madox umiał kolumbijską, więc może coś z tego nawet będzie.
Zgodził się z zasadami przyjaciółki, i przez chwilę nawet jej nie pyskował, grzeczne dziecko. Ale zaraz nawinęli temat lwa, a właściwie temat łóżka, w którym mogliby skończyć. Chociaż według Noriegi, to nie mogli, a według Ally…
- I co wymyśliłaś, że byłoby zajebiście, gdyby nie patrzył na ciebie mój lew? - zaczepił ją jeszcze, tym razem stopą trącając za kolano, no bo przecież musiał. Madox to w ogóle był dotykalski, nie znał pojęcia przestrzeni osobistej i uwielbiał... gadać. Od rzeczy czasem.
Trudny jej się trafił kumpel.
Trudny, ale też przecież całkiem w porządku, bo wystarczyło tylko kilka zdań, krótka wymiana wiadomości, a potem gadka przez telefon, a on co? No bukował im bilety na samolot na Kubę. Dobrze, że nie musiał jej zabierać na Kilimandżaro jak Patela.
Grzecznie poczekał... Nie, wróć, kiedy ona się przebierała, to Madox skręcił im jeszcze jointa i zapalił sobie na balkonie fajkę. Nie palił nałogowo, ale czasem sobie pozwalał, a na wakacjach też chyba mógł? Zwłaszcza, że kubański tytoń i te papierosy, które kupili od taksówkarza, zupełnie inaczej smakowały.
Oczywiście po drodze na plażę Madox nawijał, że po co jej ta torba, że musi dźwigać... a sam sobie szedł z rączkami w kieszeniach, dżentelmen. A zresztą kiedy tylko znaleźli sobie leżaczki, na których Noriega zaraz rozwalał wszędzie swoje ciuchy, żeby zostać w samych spodenkach do pływania, to Ally zarządziła smarowanie. I nie jest tu mowa wcale o waleniu rumu z colą, tylko o dosłownym smarowaniu się kremikami do opalania.
- Ale mamo... - zaczął, kiedy kazała mu nie marudzić, a jego ciemne spojrzenie już uciekło do jakiś lasek, które grały sobie obok w piłkę plażową - pomyślą, że jesteś moją dupą - może wcale by tak nie pomyślały, gdyby Madox nie zaczepiał jej, kiedy wcierała mu krem z filtrem w twarz i w nos. Za kolano, za udo, gdzieś za ramię, a potem jeszcze zrobił kleksa z kremu na jej nosie. Bo ten człowiek nie umiał usiedzieć spokojnie, chyba miał zespół niespokojnych rąk i nóg - a jak wyglądam? - no przecież musiał zapytać, bo oprócz tego, że był nadpobudliwy, to też zawsze musiał prezentować się nienagannie. No i prawie tak było, nie licząc kilku białych plam na gębie, kiedy tak się wierzgał i nie pozwolił Ally odpowiednio rozprowadzić kremu. A gdy oznajmiła mu, że może iść się bawić, to oczywiście się zerwał z miejsca i już miał iść do dziewczyn zagadać, czy może z nimi pyknąć w siatkę, a później sobie powytrzepują nawzajem piasek z majtek, czy coś. Ale jeszcze spojrzał na przyjaciółkę.
- Posmarować ci plecki? Piersi? Czy tyłek? - no tak, najbardziej narażone na opalanie miejsca, newralgiczne można by rzec. Zaraz jednak wyciągnął z kieszeni spodni, które rzucił na oparcie swojego leżaka, portfel - dobra, rum, ale bardziej cuba libre, czy mohito? - założył, że jeszcze za wczesna pora, żeby walili czysty rum prosto z flaszki, słońce było jeszcze wysoko na niebie. Ale na to też przyjdzie czas.
Kiedy Ally powiedziała co woli, to poprawił na nosie okulary i ruszył do plażowego baru, gdzie zaraz wciskał się między jakieś dwie laski.
- A sorry, jesteście razem? - oczywiście, że były i najpierw posłały mu krzywe spojrzenia, ale zaraz, kiedy tylko Madox odpowiedział pięknym uśmiechem, to już prześlizgnęły się wzrokiem po jego klacie. Po tym gapiącym się lwie...
Zanim barman zrobił mu dwa drinki, to on już pogadał sobie z laskami.
- A tańczycie coś? - zapytał jeszcze.
- A my to tylko na dyskach, dzisiaj wieczorem jest tu taka na plaży - odpowiedziała jedna z dziewczyn i zachichotała.
- Będziesz? - zaraz pytała ta druga. A Madox skinął głową.
- Jasne, uwielbiam dyskoteki - ta... Powiedzmy. Barman postawił przed nim dwie wysokie szklanki z drinkami, a Noriega dał mu napiwek, a zaraz je złapał, pożegnał się z dziewczynami i ruszył do Ally. Oczywiście, że panny go obczaiły, jego i Aldridge. Madox podał szklankę kumpeli i wyciągnął się obok niej na swoim leżaku, upił kilka łyków drinka.
- Wieczorem będzie tu dyskoteka - zagaił - może tam będą jakieś tancerki, bo tamte dwie tańczą tylko na dyskach, myślisz, że się liczy? - zerknął w kierunku baru, gdzie jeszcze siedziały jego dwie nowe koleżanki - bo może bym sobie zaraz skreślił jeden punkt z mojej listy, nawet podwójnie - ale według niego to się nie liczyło. Może powinien jednak rozejrzeć się za żółwiami? Oparł sobie zimne szkło na brzuchu, na tym tatuażu z napisem Medellin, po którym spłynęło kilka kropelek. Ale najpierw może trochę opalania? Chociaż Madox nienawidził leżeć bezczynnie, ale póki co zajął się drineczkiem.

Ally Aldridge
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
29 y/o
Welkom in Canada
175 cm
mechanik Morton Motors Inc.
Awatar użytkownika
half love, half regret, dressing up for Polaroids and cigarettes
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona / jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jako samozwańczy d o r o s ł y znajdujący tylko o pół poziomu ponad Madoxem (w kategorii: zdrowy rozsądek) nalegała na to, by oboje uniknęli raka skóry. To by była kiepska pamiątka do przywiezienia z dalekiej podróży i jeszcze chujowszy sposób na pokazanie eks Ally, co stracił. Słowo więc się rzekło.
Chciałbyś — już pacnęła jego wielkie łapsko, które sięgało tu i tam, łaskotało i przeszkadzało w dokładnym smarowaniu jegomościa. — Skorzystałbyś na tym, durniu. Wiesz, dlaczego kobiety uwielbiają zajętych facetów? — brakowało jej okularów i mundurka naukowca. — Ewolucja, stary. Jeśli jedna samica wybrała samca, to inne samice myślą: ok, to musi być całkiem niezły samiec. Na pewno lepszy niż ci inni, których żadna nie chciała — wytłumaczyła. — Dlatego typy z obrączkami mają takie gigantyczne branie — choć powinno być odwrotnie i obrączka powinna odstraszać. Gdyby zaś Madox był kojarzony jako romantyczny towarzysz Ally - całkiem niezłej dupy - i jeszcze opowiedział, że są w etycznej niemonogamii za obopólną zgodą (bardzo modny termin, o czym Aldridge dowiedziała się z instagrama), wszystkie laski by za nim szalały jeszcze bardziej.
Bardzo przystojnie. Pa, nawet lew zadowolony — bo domalowała mu kremem bujną, białą grzywę. O tatuaże trzeba było chyba jakoś dbać, ale nie była pewna, czy Noriega w ogóle umiał dbać o siebie - to i zwierzątko noszone dumnie na klacie mogło być zostawione na pastwę losu. Jak się za bardzo opali i wyblaknie, to trudno. Najwyżej po wierzchu zrobi sobie jakiś wielki cover z filozoficznej sentencji, na przykład: bób, homar, włoszczyzna.
To by do niego pasowało.
Jesteś prawie uroczy — zaśmiała się. Do piersi jednak dosięgała sama, co bezwstydnie zademonstrowała smarując się samodzielnie. — Plecki i kawałek tyłka — na tyle mogła się zgodzić, bo tam nie dosięgała a opalenizna miała być równomierna. Spalona na czerwono nie przyciągnęłaby takiej uwagi, jaką przyciągać musiała żeby zrealizować Cuba Bingo.
Ally Aldridge była kobietą czynu i priorytetów. — Cuba libre!
Nie patrzyła na jego interakcje, słyszała pojedyncze słowa, zajęta w tym czasie ściąganiem spodenek i - w przeciwieństwie do Madoxa - starannym odkładaniem wszystkiego na oparcie leżaka i do torby, żeby nie robił się pierdolnik. Wystarczający już miała we łbie i w życiu. Wzrok uniosła dopiero, gdy na radarze pojawił się alkohol. A jakże.
Noriega, nie było cię pięć sekund! — trochę była pod wrażeniem, a trochę w szoku, że tyle mu wystarczyło żeby kogoś poderwać. Obróciła się nawet by obejrzeć te jego dwie tancerki i wtedy właśnie w jej oczach błysnęło coś, czego sama się nie spodziewała.
Blondynka jest moja — oznajmiła jakże niewinnie i słodziutko, ale już się do niej uśmiechała i delikatnie machała rączką, by nawiązać pierwszy kontakt. Dziewczę wydawało się wzajemnie oczarowane, a uwaga skutecznie zwrócona.
Cóż. Aldridge miała w planach przystojnych mężczyzn, ale ta kobieta była zabójczo piękna i żal byłoby nie dać sobie szansy na dobrą zabawę. — Możemy przyjść na dyskotekę. Tylko się nie nawal za bardzo do wieczora, bo nie będę miała siły cię tu holować jak ci nóżki odetnie.

Madox A. Noriega
dallas major
AI
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Madox też zdecydowanie bardziej wolał jako pamiątki przywozić magnesy, ale pomarudzić sobie musiał, bo chyba byłby chory, gdyby tego nie zrobił. Przechylił na bok głowę słuchając jej słów.
- Mówisz? - uniósł jedną brew, a jego spojrzenie oczywiście uciekło gdzieś do lasek, które grały sobie wesoło w piłkę plażową, ale mimo to wciąż zerkały w ich kierunku, może coś w tym było? Aż zmrużył oczy - nie wiem, ja tam nie wyrywam mężatek - stwierdził, ale zaraz pochylił się w kierunku Ally - ale jeśli te laski rzeczywiście stwierdzą, że niezły ze mnie... samiec, bo wyrwał taką samicę, jak ty, to możemy nawet udawać małżeństwo - parsknął śmiechem, tak, że mogła go poczuć gdzieś na dekolcie, jego ciepły oddech.
On za to zaraz poczuł zimny kremik na swojej klacie, spojrzał w dół na lwa, któremu domalowała grzywę.
- Wygląda jakby kurwa osiwiał, dwie godziny wakacji z Panna Aldridge, a ten już siwiutki - pokazał jej czubek języka, a zaraz sam rozcierał sobie krem na klacie i wyrzeźbionym brzuchu. Oczywiście, że jej zaproponował pomoc, nie jakieś tam macanki, myzianki, tylko, że ją posmaruje kremem... A przy okazji na przykład dotknie jej tyłka, albo piersi. No tylko te drugie już smarowała sobie sama, a Madox tylko popatrzył na to z góry, bo już wstał, żeby iść po drinki.
Priorytety.
- Jedno cuba libre, dla mojej wspaniałej przyjaciółki, a potem cię nasmaruję - a skąd ta wspaniała przyjaciółka? Na coś liczył, na więcej niż plecki i kawałek tyłka?
Szybko uporał się z drineczkami i już wracał cały zadowolony, bo przecież nie dość że miał alkohol, to już poderwał jakieś laski. A trzeba przyznać, że Madox to był w tym szybki, z tą swoją niezachwianą pewnością siebie, pięknymi oczami i dobrze zbudowanym ciałkiem, na które zapierdalał codziennie na siłowni.
- To Kuba, jesteśmy na plaży, a ja wyglądam, jak wyglądam, niektóre laski marzą, żeby ten lew patrzył im prosto w oczy, gdy... - rzucił klepiąc się znowu po klacie, ale nie dokończył co, bo Ally już się wyrwała, że blondynka jest jej, a Madox spojrzał w kierunku dziewczyn - no... Dobra, mnie się w sumie nawet bardziej podoba brunetka - on w ogóle miał słabość do brunetek, w ogóle miał swój typ, i dziewczyna przy barze akurat w nim była. Nawet puścił jej oczko, kiedy jego przyjaciółka machała do blondi - spokojnie, nawet jak miałbym się czołgać, to wiesz, że ja na imprezę zawsze dotrę - rzucił i wychylił na raz pół swojego drinka, poprawił się na leżaczku, a właściwie usiadł spuszczając nogi - to co? Nasmarować ci te plecki? - poruszył brwiami zerkając na Ally, ale zanim zdążyła mu odpowiedzieć, to plażowa piłka wpadła między nich wbijając w powietrze drobinki piasku. Dobrze, że Madox złapał swój kubek, bo by mu się wylało, czyli wychodzi na to, że lepiej wypić od razu.
- Oj, przepraszam... Nie walnęłam was? - jakaś dziewczyna złapała piłkę uśmiechając się do nich uroczo. Madox to w ogóle czuł się jak w jakimś raju, same laski w bikini dookoła. Trochę dziwne to było, że na horyzoncie żadnych facetów, ale kto by się tym przejmował?
Na pewno nie Noriega! On był w pierdolonym niebie.
- Spoko, my jesteśmy twardzi, taka piłka to wiesz, nam nie straszna - powiedział i uśmiechnął się ładnie do dziewczyny, a ona odpowiedziała mu tym samym. Madox oczywiście się wyprostował, tak, że pod opaloną skórą lepiej zarysowały się jego mięśnie.
- Chcecie zagrać? - zapytała dziewczyna patrząc po ich twarzach. A Noriega utkwił spojrzenie w Ally. Jeśli o niego chodzi, to nie miał nic przeciwko, nawet można pokusić się o stwierdzenie, że los sam go pchnął tam, gdzie chciał być. Między podskakującymi do piłki cyckami w kusym bikini. Taaak.

Ally Aldridge
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”