ODPOWIEDZ
31 y/o
For good luck!
167 cm
krawcowa w domu i w salonie sukien ślubnych
Awatar użytkownika
Szuka swojej siostry, ale czy ją znajdzie? Sama nie jest pewna, czy chce, czy jednak nie...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Każdy potrzebuje przerwy i chwili dla siebie. Chociaż panna Berkeley nie miała ciężkich godzin pracy, bo jej zajęcie sprawiało jej przyjemność i chętnie się tym zajmowała, przepadała za wyjściem gdzieś i lubiła przeglądać projekty i notować sobie wszystko w ulubionym plannerze, mając obok siebie dobrą kawę i ciasto.
Tak się składało, że przychodziła często do tego przytulnego lokalu, w którym polubiła wszystko – nie tylko wypieki, ale także osoby, które tam pracowały. Właścicielka była bardzo miła i panie złapały wspólny język. Ever została stałym gościem tego miejsca i naprawdę czuła się tam jak w domu.
Kiedy weszła do środka, przywitała się grzecznie i z uśmiechem, a później – jak zwykle – spojrzała w kierunku ulubionego stolika, czy jest wolne czy zajęte miejsce, w którym lubiła się zaszyć, rozkładając notatniki i prowadząc różne spisy. Niejednokrotnie zapraszała też swoje klientki do tego lokalu, przy okazji przyczyniając się do większej popularności tego zakątka. Było miło i atmosfera była przyjazna, leniwa i ciepła, jak pyszności, które można było zamawiać.
Ku jej zadowoleniu, mogła bez przeszkód pójść ku swojemu zakątkowi i tam znów się rozłożyć z papierologią i tym podobne. Miała też zamiar zadzwonić do dwóch pań, które ciągle przekładały spotkania i przymiarki.

Znając prawie na pamięć to, czym mogła się uraczyć w lokalu, zamówiła dla siebie co nieco i zabrała się do ogarnięcia notatek. Na szczęście dla niej, o tej porze nie było ścisku i mogła zająć się w spokoju swoimi sprawami. Równocześnie miała nadzieję, że któraś z pracownic przyjdzie pogadać, co się czasami zdarzało, kiedy tylko nie było tłoku i można było swobodnie posiedzieć i prowadzić konwersacje. Ever miała też małą sprawę do załatwienia tu z Jamie. Chciała zapytać o coś, co było związane z pewną ważną datą w kalendarzu – urodzinami. Miała nadzieję, że uda jej się na dwie, trzy godziny wypożyczyć lokal, by urządzić tam mały, urodzinowy poczęstunek dla przyjaciół. Kilka osób miało z tej okazji ją odwiedzić w Toronto i chciała ich przywitać z radością i czymś pysznym. Taki znak wdzięczności za to, że zrobią aż taki wysiłek, by po prostu sprawić jej radość. No ale zobaczy się, czy to możliwe i w ogóle czy w razie czego data jest wolna. Miała nadzieję, że szybko się tego dowie. Czekała więc nie tylko na swoje zamówienie, ale i chwilę rozmowy.

Jamie Park
dc: kwiatkowa
ostrej przemocy względem ludzi i zwierząt
31 y/o
SPRING TIME
157 cm
kręcę lody i piekę w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
That's when you know you've found somebody special.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjiTrzecia osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Jamie, jak zwykle, była w swoim żywiole, płynnie lawirując pomiędzy klientami, uśmiechami, przygotowaniem kawy a nakładaniem kolejnych słodkości albo lodów. Wyglądało na to, że przebywanie z ludźmi jej służyło. Na pewno pozwalało jej nie być sam na sam ze swoimi wspomnieniami i myślami o Hugo i Mike'u... Dwie największe porażki w jej życiu. O ile związki można nazywać porażkami.
Wypatrzyła Ever kątem oka i pomachała jej na przywitanie, gestem pokazując, żeby siadała w swoim ulubionym miejscu.
- Przepraszam... - rzuciła do klienta, z którym właśnie rozmawiała, i zawołała jeszcze do koleżanki. - Misia, kawa jak zwykle, czy coś innego?
A kiedy ta odpowiedziała, kiwnęła głową na znak, że załapała, i skupiła się z powrotem na swoim kliencie. W efekcie Berkeley wcale nie musiała długo czekać na zamówiony napój i ciastko. Jamie sama przyniosła je do jej stolika i bez pytania przysiadła się dość ciężko, wyciągając nogi przed siebie.
- Uch, trochę mi uratowałaś życie. Od rana jestem na nogach! - wyjaśniła, po chwili poprawiając się na krześle tak, by siedzieć prosto.
Skontrolowała jeszcze spojrzeniem, czy kolejka jest wystarczająco rozładowana, żeby pozwolić jednej z pracownic działać samej. Pomyśleć, że kilka lat temu prowadziła wszystko całkowicie sama. Od początku do końca. Rano piekła kilka smakołyków, potem na nogach przez cały dzień, często niedojadając. Kolacją był jakiś take out, odgrzewany w mikrofali na zapleczu, grubo po zamknięciu lokalu. A teraz... Coraz częściej mogła sobie pozwolić na to, żeby nie być w cukierni. Nawet mogła sobie wyjechać na wakacje, za które zapłaciła stanowczo za dużo. Ale wyjechała! I poznała tam... Jego.
Na ułamek sekundy brwi Jamie się zmarszczyły, ale można to było zrzucić na zmęczenie dniem. Posłała Ever wymuszony uśmiech.
- Nad czym dzisiaj pracujesz? Cały czas liczę na to, że będzie mnie kiedyś stać na sukienkę uszytą przez Ciebie! - oparła się łokciami na stoliku, zaglądając w papiery koleżanki.
Ever
Żejmi
znęcania się i bezsensownej przemocy
ODPOWIEDZ

Wróć do „Kitten and the Bear”