— Zabawne, Florio — rzucił, wywracając oczyma. Od razu by zaprzeczył — nie był zazdrosny. Zazdrość w żadnym stopniu nie opisywała jego obecnych uczuć. Po prostu… byli przyjaciółmi, tak? Nie zmienia to jednak faktu, że dawała mu sprzeczne sygnały, jak na przykład ten delikatny dotyk jej dłoni na jego policzku, a po chwili mocne uszczypnięcie w skórę, które tylko sprawiło, że skrzywił się jak niezadowolony trzynastolatek podczas odwiedzin znienawidzonej ciotki.
— Ty księżniczką? To musimy zmienić bajkę. Myślisz, że mój pocałunek zamieniłby cię z ropuchy w księżniczkę? — oczywiście, że nie mógł odpuścić sobie zgryźliwości, z łatwością odpierając jej ataki.
Starał się odwrócić uwagę od tej bliskości, intensywnego spojrzenia czy napięcia, które zdążyło wybudować się między nimi przez tę chwilę. To wszystko był w stanie rozładować żartem — niewinnym dowcipem, który ukróci tę atmosferę i wybije z jego głowy myśli, które mogłyby mieć duży wpływ na ich znajomość albo nawet na jej koniec. W końcu Nico nie wiedział, jakby zareagowała; wydawało mu się, że szczególnie ceniła go jako
przyjaciela, a gdyby wiedziała, że przez jego umysł przeszły zdecydowanie niekoleżeńskie myśli… Nie mógł tego roztrząsać, żeby przypadkiem nie zapędzić się i nie zrobić lub powiedzieć jakiejś głupoty.
— Więc na chwilę miałaś na mnie ochotę? — zapytał, nie krępując się i przysuwając się do niej o krok, założył lokowane pasmo jej włosów za ucho.
— To może powinniśmy znaleźć dla siebie jakiś kąt? — igrał z ogniem, bo miał świadomość, że Floria może nie pozostać mu dłużna, ale czy mu to przeszkadzało? Lubił się droczyć, zwłaszcza gdy miał okazję robić to z osobą, która oddawała mu to równie dobrze. Tylko że kompletnie nie myślał o tym, że w ten sposób przypadkiem podkopywał siebie samego oraz własne uczucia.
— Dobrze rozwinięty mózg? Z sześćdziesięciolatka długo niepokorzystasz — parsknął, uważnie mierząc ją spojrzeniem. Czy poczuł się urażony? Nie, takie teksty były u nich na porządku dziennym, tym bardziej że Ferreira co krok wypominała mu jego wiek. Poznawanie jej otwartości na żywo było zupełnie innym doświadczeniem. Wzięła od obcego chłopaka drinka i nawet jeśli był przez niego pity jeszcze chwilę temu, to i tak spojrzał na nią z powątpiewaniem.
— Skąd wiesz, czy czegoś tam nie dosypał? — zapytał, sugerując jej pewne wątpliwości. A później przesunął ją na bok, odsuwając jak najdalej od własnych kumpli i potencjalnie głupich pytań oraz równie głupich odpowiedzi.
— Gdzie oni teraz są? — rozejrzał się wokół siebie, wypatrując osób, które mogłyby rozglądać się za małą brazylijką. Robił to wszystko na pokaz, bo tak naprawdę cieszył się, że tu z nim była — że nie uciekała do ledwo poznanych znajomych, tylko stała razem z nim i była zainteresowana dalszą rozmową. Dziwnie było słyszeć jej głos i patrzeć w oczy, których nie znał, a które jednak pięknie błyszczały w świetle klubowych reflektorów.
Widział cień smutku na jej buzi i same jej słowa nie brzmiały optymistycznie.
— Ufam ci, ale jednocześnie twierdzę, że to bullshit — stwierdził pewnie, wzruszając lekko ramionami.
— Przyjaciół ma się nie tylko w tych dobrych chwilach — zaznaczył, aby wiedziała o tym. Czasu nie cofnie, przeszłości nie naprawi, jednak miał nadzieję, że być może weźmie to pod uwagę, gdyby potrzebowała w przyszłości oprzeć się o znajome ramię, kiedy będzie o krok od upadku.
— A poza tym, wątpię, żeby dało się wyglądać gorzej niż wyglądasz na co dzień — dodał, próbując nieco ją rozchmurzyć i lekko dźgnął ją łokciem w bok. Rzeczywiście, swoimi tekstami często zachowywali się jak rodzeństwo, jednak same myśli mogłyby w takim przypadku sugerować między nimi kazirodztwo; bo Floria była przepiękną kobietą, jednak to były rozważania, które mógł zostawić tylko i wyłącznie dla siebie. Chryste, teraz powinien kłamać nawet przed kumplami.
— Co masz zamiaru dorzucić, hm? Musisz mi dać jakąś zapowiedź, żebym może rozważył bycie grzecznym — zasugerował, chociaż on nie należał do grona łobuzów. Lubił rozmawiać, droczyć się, igrać ogniem czy nawet niezobowiązująco flirtować. Niektórzy mogliby przez te kategorie określić go jako łobuza, choć on poza tymi rzeczami, był miłym i poukładanym chłopakiem.
Grzecznie powędrował za nią na parkiet, przechodząc między tłumem ludzi i zatrzymując się pośrodku nich, gdzie nieco wlali się w tę
szarą halloweenową masę. Dał się jej pokierować — położył dłonie na jej biodrach, zaraz czując ręce dziewczyny na swojej szyi. Schylił się do niej lekko, zaczerpując zapachu jej perfum i pięknie pachnącej odżywki, która w tym połączeniu pachniała wręcz uzależniająco. Był tak blisko jej ucha, tak blisko szyi, nad którą jego usta zawisły na moment, walcząc ze sobą, aby nie pozostawić na niej krótkiego muśnięcia. Tańczyła blisko niego, ocierając się i czuł, że jego puls przyspiesza. Była przepiękna i teraz dochodził kolejny przymiotnik: cholernie seksowna. Nawet w mało kobiecych ubraniach, pośród tego całego tłumu, on mógłby po prostu przesunąć ją do siebie i… nie. Spojrzał prosto w jej ciemne tęczówki, kładąc dłonie na talli dziewczyny i przyciągając, aby tylko ona go słyszała. Choć czy ktoś inny miałby dostęp do ich rozmowy, skoro świat zwolnił, muzyka w tle grała zdecydowanie przytłumiona, a on przysuwał ją do siebie, jakby miał zaraz stracić wszystko?
— Nie mam żadnej wymówki na swoje usprawiedliwienie — stwierdził, bo nie miał potrzeby jej kłamać.
— Źle odebrałem ciszę z twojej strony. Poza tym, już przyzwyczaiłem się, że niektóre znajomości po prostu nagle się rozchodzą. — Ile to jego internetowych znajomości w ten sposób odeszło w zapomnienie. Opuszczały go również osoby, które kiedyś były dla niego niezmiernie ważne, a na dzień dzisiejszy pozostawały jedynie słodkim wspomnieniem.
— Może powinniśmy po prostu zacząć z czystą kartą? — zasugerował, widząc, jak spuściła spojrzenie na jego usta, przez co on sam automatycznie zerknął na jej wargi.
— Możemy mieć do zapisania nowy dzienniczek. Dzisiaj albo od jutra — dodał po chwili, bo dzisiaj… czy dzisiaj było miejsce na błędy? Na kartkę, która została wyrwana z rozdziału i spalona, z nadzieją, że nikt nigdy się tego nie dopatrzy?
but a night for a mistake?