Nie musiał długo czekać, a w pomieszczeniu już zaczęli pojawiać się wezwani przez niego ludzie. Co prawda nie był to komplet, bo brakowało chociażby prokurator generalnej Clementine MacAllister, ale akurat z jej spóźnieniem bądź nawet nieobecnością się liczył. Była zapracowaną kobietą i tym samym nawet by się zdziwił, gdyby udało jej się przyjechać w środku dnia do jego biura. Inną sprawą było też to, że Clementine wiedziała jako pierwsza o całym jego planie, więc tak na dobrą sprawę, tutaj poznałaby jedynie zespół wybrany przez Scotta. Resztę już wiedziała.
Pierwsza weszła Evina, którą Letexier powitał skinieniem głowy.
- Tak - odpowiedział lakonicznie, chcąc dać jej wyraźnie do zrozumienia, że to dopiero początek wizyt w jego gabinecie i zaraz dołączą do nich kolejne osoby.
Następny zjawił się Blaine, który, jak to on, nie potrafił wejść cicho i utrzymać powagi, co spotkało się jedynie z lekkim uśmiechem ze strony Scotta. Harvett bywał lekkoduchem, ale serca i skuteczności w pracy nie można było mu odmówić. Poza tym, w tak mrocznym, pełnym wewnętrznych problemów i rozterek gronie jak to, które zwołał zastępca komendanta, przyda się ktoś z temperamentem jego byłego partnera, by rozładować napięcie.
- To z pewnością - odparł przekornie, siląc się na mały uśmiech, który miał tylko udowodnić Blaine'owi, że jest to oczywiście żart i nie będzie z jego strony żadnych reprymend. Nie po to tu byli.
Helena była kolejną, która pojawiła się w pokoju. Ją także Scott powitał jedynie skinieniem głowy, nie oczekując żadnych policyjnych czy nawet żołnierskich konwenansów.
- Jeszcze tak - odpowiedział za Evinę, słysząc ciche pytanie Peregrine do jego przyjaciółki.
Zerknął na swój nadgarstek, na którym zegar wskazywał już odpowiednią godzinę. W tym samym czasie do środka wszedł Gus, którego Letexier zlustrował od stóp do głów i nawet przechylił lekko głowę, widząc go w nie do końca takiej formie, w jakiej go oczekiwał. Niemniej Mallory nigdy go nie zawiódł i choć czasem chadzał swoimi policyjnymi ścieżkami, tak Scott nie miał wątpliwości, że jego udział w tej hecy jest niezbędny.
Ostatnia weszła June, najmłodsza z całego grona, a jednocześnie największa nadzieja Scotta w tym świeżym pokoleniu gliniarzy. Letexier skinął dziewczynie głową na powitanie i wskazał jedno z dwóch ostatnich wolnych miejsc, które przygotował na tę okoliczność.
- Właśnie zaczynamy zebranie - odpowiedział spokojnie i spojrzał jeszcze za okno, jak gdyby chciał dostrzec tam zmierzającą w ich kierunku Clementine. Nie dostrzegłszy prokurator, westchnął cicho i zasłonił od razu pilotem rolety, by stworzyć odpowiednie warunki do wyświetlenia materiału, który miał zamiar pokazać zebranym.
- Zacznę od tego, że dziękuję wam za przybycie - rzekł spokojnie i usiadł na moment do swojego komputera, by odpalić odpowiedni plik i wyświetlić go tym samym z pomocą rzutnika. Na białej płachcie pojawił się początkowo niewyraźny obraz, który z czasem stał się bardzo wyraźny. Było to kilka zdjęć z ostatnich akcji, w których brali udział policjanci z Toronto.
- Część z was kojarzy pewnie te obrazy - spojrzał chociażby na Evinę, która koordynowała schwytanie Hectora "Dzikusa z Detroit" zaprezentowane na jednym ze zdjęć.
Pilotem przesunął slajd dalej, pokazując kolejny, tym razem makabryczny wręcz slajd: zmasakrowane ciała informatorów oraz kilku policjantów.
- Te również - tym razem jego spojrzenie padło na Helenę, która wątpiła w domniemane samobójstwo gliniarza, jednego z "bohaterów" zdjęć wyświetlanych obecnie na ekranie.
- Dzikus z Detroit wymykał się nam tygodniami, w ostatnich miesiącach mieliśmy dziesiątki nalotów, z czego spora część okazała się być chybiona. W ostatnim kwartale zginęło więcej informatorów, niż przez cały rok 2024. Samobójstwa wśród policjantów wzrosły o ponad 60% w stosunku rok do roku... - zatrzymał się na moment, by obecni tutaj przyswoili to, co Letexier im powiedział.
- Wiecie, co łączy to wszystko? - zrobił pauzę i skorzystał z chwili, by pilotem pokazać kolejny slajd, na którym rozrysowana była cała hierarchia rosyjskiej mafii panoszącej się po Toronto.
- Niemal za każdym razem, to Rosjanie z tego korzystali. Nieudane naloty na ’Ndranghetę? 4 w ostatnie pół roku. Nieudane naloty na Rusków w analogicznym okresie? 17 - rzekł i upił łyk wody, którą nalał sobie do szklanki jeszcze przed przybyciem pierwszej osoby.
- Usunięci informatorzy od ’Ndranghety w ostatnich miesiącach? 1. Usunięci informatorzy od Rosjan? 7 - podał kolejny przykład.
Znów spojrzał na Helenę.
- 60% więcej samobójstw wśród policjantów... - zaczął.
- większość z nich to gliniarze mniej lub bardziej operujący w dzielnicach kontrolowanych przez Rosjan - zauważył i wyświetlił kolejny slajd: sylwetki zabitych informatorów oraz policjantów, pod którymi znajdowały się zaznaczone obszary miasta, w których pełnili służbę.
Letexier stanął przed swoim biurkiem i oparł się o blat rękami, pochylając się nieznacznie do przodu i spoglądając po kolei na każdego z zebranych.
- Wiecie, co to oznacza? - pytanie retoryczne. Po faktach, które przytoczył, wniosek mógł być tylko jeden.
- Mamy kreta w policji. Wysoko postawionego - zauważył, bo dostęp do skoordynowanych akcji takich jak naloty nie posiadał pierwszy lepszy gliniarz z Toronto.
- Zebraliście się tutaj, bo tylko co do was nie mam żadnych wątpliwości. Z niektórymi z was znam się od lat - spojrzał na Evinę czy Gusa.
- Innych znam krócej, ale zdążyliście już pokazać, że jesteście dobrymi glinami - tym razem jego wzrok skierował się ku Blaine'owi i June.
- Jesteście też specjalistami - tutaj wzrok padł między innymi na Helenę.
- Potrzebuję waszej pomocy. Musimy znaleźć odpowiedzialnego lub odpowiedzialnych za przecieki i zakończyć to wszystko - w końcu usiadł na swoim fotelu i westchnął cicho, chcąc dać chwilę odpocząć swoim strunom głosowym.
- Prokurator generalna wydała zgodę na powołanie specjalnej jednostki, która zajmie się kontrwywiadem i będzie działać... inaczej - końcówkę powiedział już nieco ciszej, ostrożniej.
- Zanim jednak opowiem wam więcej, muszę mieć pewność, że jesteście gotowi podjąć się tego zadania. To, co tu usłyszycie, jest ściśle tajne. Wiedzą o tym jedynie trzy osoby: prokurator generalna, komendant główny i ja. Jeśli już w to wejdziecie, nie będzie odwrotu. Zatem jest to moment, aby zrezygnować, jeśli uważacie, że nie podołacie - zakończył długi wywód i skrzyżował ręce na klatce piersiowej, spoglądając po kolei na każdego z zebranych. Oczekiwał jasnej i klarownej deklaracji od każdego oraz był przygotowany na ewentualne pytania, które mogły pojawić się w trakcie jego opowieści.
Kolejność odpisu dowolna.
Clementine MaCallister dołączy do nas, jak tylko się ogarnie
Evina J. Swanson Gus Mallory helena peregrine June Harrison Blaine Harvett