Czy Madox tak bardzo się przejął tym, co Nick Dalton o nim mówił?
Nie, wcale. Nie obchodziło go to, akurat Dalton to też nie był dla niego jakikolwiek wyznacznik, jego opinie miał głęboko gdzieś. W dupie konkretnie.
Bardziej go ruszało, że on się tak do Pilar zbliżał i tak jej ładnie mówił, nawet nie to, że on jej powtarzał, żeby sobie dała z nim spokój. Bo dała by? Dlatego, że Nick Dalton jej kazał? Noriega w to nie wierzył. Bardziej go dotknęło to, że on jej tak powtarzał, że ona mu może powiedzieć
wszystko, bo może mu kiedyś powie? Jak Madox znowu zrobi z siebie tego
maldito idiota, i co wtedy? Jak kurwa przecież to
wszystko, było zarezerwowane dla nich, a nie dla jakiegoś Daltona. Chyba.
-
A twoja liga to co? Jakieś ślepe i głuche? - zapytał, bo Madox to wcale nie mógł na niego patrzeć, ani go słuchać już. A już zwłaszcza, kiedy on tak patrzył na Pilar, znowu. Czego się spodziewał, że ona zaraz powie, że z jej też nie? Bo lubi grzecznych, wymuskanych chłopców z policji? No chyba nie ona.
Dobrze, że Galen w łóżku się nie pytał cały czas
czy jest okej… Nie oddawał też kontroli, był inny niż Madox, ale też inny niż Nick najwidoczniej. Ale Pilar się tego nie dowie, bo już nie pójdzie z Galenem do łóżka. A może pójdzie?
Wracając do tematu, do Madoxa, który aż się zetknął z Nickiem klatami, który już się przesunął, żeby go walnął barkiem, ale tego nie zrobił, bo w ostatniej chwili odezwała się Pilar.
Potrzebuje to dzisiaj - świetnie, czyli jednak nici z tego Daltonowego
pojedziemy do ciebie, Nick sobie mógł jechać sam, do siebie, znowu czekać na telefon od Pilar i płakać w poduszkę.
-
Zwłaszcza, że sytuacja jest dynamiczna - zerknął na Daltona, ale później ciemne tęczówki skierował na Stewart -
intenso - jeden kącik ust drgnął mu do góry, no ale przecież jakieś wykazy mogły się zmieniać, Emptiness cały czas pracowało, na wysokich obrotach, tam wszystko było w ruchu. Bo Madox też od razu powiązał to ze swoim klubem. Nabrał mocno w płuca powietrze, kiedy Dalton znowu odciągał Pilar na bok, on sam się nie ruszył, chociaż przez moment rozważał, czy jednak sobie stąd znowu nie pójść. Wywrócił oczami, kiedy Pilar powiedziała to, że
nie jest dzieckiem. Już to gdzieś słyszał.
I to, że
ona jest najlepszą policjantką też. Chyba to była jakaś bardzo powszechna opinia.
Kiedy Stewart stwierdziła, że
to koniec dyskusji, to Madox znowu strzelił oczami. Ona to dzisiaj naprawdę była jakaś tak
stanowcza i tylko wszystko miało być
bez dyskusji, nawet trochę mu się to podobało... Chociaż to kiedy stwierdziła, żeby
sobie pogadali z Daltonem, to wcale nie, bo o czym niby oni mieli gadać?
Tylko zaraz się okazało, że Nick Dalton to jednak chciał z nim gadać, przesłuchiwać go chyba chciał, z przyzwyczajenia może.
-
Chodzę tak na co dzień, a i tak wyglądam lepiej od ciebie Dalton - rzucił, jak dziecko, oni to dzisiaj wszyscy chyba się pozamieniali na mózgi z jakimiś ośmiolatkami, a Madox to na pewno -
lepiej niż ta twoja kurteczka ze śmietnika - w sumie Dalton miał ładną kurteczkę, nudną jak flaki z olejem, szarą, ale dość dobrze skrojoną, pasowała mu do tych jego brązowych kędziorków i zielonych oczów, ale Noriega by pewnie wyglądał w niej jak cwel. Już lepiej wyglądał w tym kocu, a nawet jakby się poprawił, to lepiej by wyglądał pewnie w tej samej koszuli i eleganckich spodniach. Koszuli, za którą za chwilę go chwycił Dalton, a Madox tylko spojrzał na tę jego rękę.
-
I co mi zrobisz? - zapytał, bo przecież on zawsze o to pytał, jakby teraz Dalton miał mu odpowiedzieć...
Właściwie odpowiedział.
-
Dowiesz się Noriega, dowiesz się - ale się dowiedział, aż znowu strzelił oczami, a później zacisnął palce na ręce Nicka, żeby ją zdjąć ze swojej koszuli, która kiedyś to w zasadzie była piękna i droga, a teraz to się nadawała do śmieci. Ciekawe jest to, że większość jego koszul po jednym razie to się już nadaje do kosza, bo albo są porwane, albo upaprane tak, że ich się nie dopierze, albo postrzelone na przykład...
-
Czekam, kurwa, czekam na to Dalton - co oni tak powtarzają? Bo może jeden drugiego ma za idiotę, który by za pierwszym razem nie zrozumiał? Bardzo prawdopodobne.
Madox już chciał go wyminąć, podejść do samochodu, tylko, że przecież jakby to zrobił grzecznie tak jak Nick Dalton, to by nie był sobą, więc przechodząc obok, to ściągnął Daltona z bara, mocno. No i to był błąd, bo Nick Dalton nagle go złapał za ten koc i szarpnął do siebie. Który był szybszy? Który się pierwszy odwinie?
Zaraz się okazało, że żaden bo te ich śliczne buty, które oboje nosili, sprawiły, że Noriega się poślizgnął, Dalton też i razem wylądowali na tym lodzie. Tylko, że to i tak nic nie dało, bo oni już się zaraz dalej szarpali za fraki, do tego stopnia, że wylądowali w głębokim rowie. Gdzieś tam w dole... W całkowitej ciemności, na którą nie padało żadne światło z pobliskich latarni. Jak dzieci. Gorzej nawet.
Pilar Stewart