Dobrze, że pamiętała, chociaż chyba nic jej nie mówił o kolacji, o randce coś tam, ale nie o kolacji. A może tak? Nawet się chwilę nad tym zastanowił. Ale doszedł do wniosku, że nawet jakby jej teraz zapytał, czy pamięta o tym, że mieli czytać Szekspira z podziałem na role, to powiedziałaby, że tak... Bo jednak mieli spędzić trochę czasu we dwoje, sam na sam, a na razie, to jak nie jakieś dzieciaki na gigancie, to napalona pala swingersów.
Nie wziął pod uwagę tego, że do kolacji było jeszcze trochę czasu, ale musieli się rozpakować, czy coś tam... Madox właściwie nawet nie miał zamiaru tego robić, bo on i tak zawsze ubrania wyciągał z walizki, chociaż może powinien powiesić ten garnitur, który przywiózł na pogrzeb? Całe szczęście nie będzie mu potrzebny. Znowu wrócił myślami na moment do tej akcji z komisariatu. Przypomniało mu się, że przecież miał pokazać Pilar ten list. Tylko, że wszystko odkąd tylko weszli tutaj, do tego domu, szło nie tak, jak powinno. Chociaż z drugiej strony... to oni przecież zawsze przyciągali jakieś takie abstrakcyjne rzeczy, chyba nic nie powinno ich już zaskoczyć?
Spuścił spojrzenie na dół, kiedy Pilar podpłynęła do niego, to słowo
randka z jej ust brzmiało dobrze. W ogóle jakoś dobrze mu się myślało o tym ich wspólnym wyjściu, jak o randce, chociaż na takie Madox rzadko chodził. Ale może to dlatego, że wcześniej nie było w jego życiu takiej Pilar?
Kiedy jej pełne, gorące wargi ułożyły się w to słowo
caliente, to uniósł jedną brew. Było mu gorąco, bo popołudniowe słońce piekło w skórę, czuł je na tych wszystkich tatuażach, na karku. Ale widok mokrej Stewart, u jego stóp, też był całkiem gorący,
kurewsko gorący. Wyciągnął do niej rękę,
żeby jej pomóc, zacisnął mocno palce na jej przegubie i chciał ją po prostu pociągnąć do góry, tylko ona zrobiła to pierwsza, zaskoczyła go, bo wcale się nie spodziewał, że będzie mu robiła takie numery, stracił równowagę, a później to już poleciał prosto do tej wody, która w sekundę skontrastowała z rozgrzaną skórą. Ale w całkiem przyjemny sposób. Tym razem na karku pojawiła się gęsia skórka, kiedy wynurzył się żeby nabrać powietrza. Za bardzo się tym nie przejął, że miał mokre spodnie, a pasek z metalową klamrą uderzył gdzieś o dno.
-
Loca chica - mruknął stając obok niej, kropelki wody spływały mu po twarzy i klacie, a zaraz pokręcił energicznie głową otrzepując je z krótkich, jasnych włosów, na nią trochę też -
odwdzięczę ci się - stanął bliżej niej, tak, że teraz woda z niego mogła kapać też na nią. Ale długo się nie nastał, bo zaraz powiódł spojrzeniem dookoła, a później już znowu nurkował po swój pasek, zanim się wynurzył to jeszcze podpłynął do Stewart i ugryzł ją w pośladek, mocno, odcisnął na nim zęby.
-
Atención tiburón -
uwaga rekin, teraz to wyłonił się tuż przy niej. Założył sobie ten mokry pasek na szyję i przez chwilę jego ciemne tęczówki utkwione były w jej pięknych, czekoladowych oczach. W tych pełnych, gorących wargach, mokrych kudłach, które lepiły się jej do twarzy, potem zjechały na jej dekolt, w którym niknęły kropelki wody. Nabrał powietrze mocno w płuca.
Może nie powinien tego robić?
Ale zaraz znowu do niej sięgał, znowu szarpnął ją do góry i przerzucał sobie przez ramię przy okazji sprawiając, że w powietrze wzbiło się dużo kropel wody, gdy się wierzgnęła. Może nawet Guilia i Isabela by tego nie zauważyły, ale Matteo parsknął śmiechem, nawet coś tam rzucił po włosku, co Madox od razu przetłumaczył sobie jako
un poco loco, coś w ten deseń. Blondynka też się zaśmiała.
-
Selvaggi - zachichotała, ale zaraz wróciła do oglądania jakiejś walki z bossem demonem, a przynajmniej tak jej powiedziała młoda zajęta tabletem, która tylko na nich zerknęła. No i dobrze w sumie, bo nie chcieli jej gorszyć. A Madox to kiedy tylko wyszedł z basenu, od razu wsunął palce pod materiał cienkich,
mokrych majtek Pilar. Właściwie to bawił się nimi już w drodze do pokoju.
-
Popierdoli mnie, jeśli teraz jeszcze ktoś nam przeszkodzi - mruknął w jej bok, kiedy wchodzili po schodach. A kiedy tylko znaleźli się w swojej sypialni, kiedy tylko zamknął za nimi te wielkie, szklane drzwi, to zaraz zrywał z niej mokrą bieliznę, jednym sprawnym ruchem. Tak samo sprawnie postawił ją na ziemi.
A zanim jeszcze zdążyła cokolwiek powiedzieć, to on już stał przy niej, już zaciskał palce na jej nadgarstku, żeby poprowadzić go nad jej głowę, jeden, a później drugi, oparł ją o gorącą szybę za jej plecami, parzyła, mogła to poczuć na dłoniach... a już po chwili też na plecach i pośladkach, kiedy na nią naparł mocniej przyciskając ją do gładkiej tafli. Wpił się w jej usta mocno, agresywnie, w pocałunku, w którym ugryzł jej wargę.
-
Pero estas caliente -
ale jesteś gorąca, była i to nie tylko skóra nagrzana słońcem, bo ona wciąż była wilgotna od wody. Ale może dlatego była jeszcze bardziej
caliente? Oderwał się od jej ust, jej dłoń którą przed chwilą trzymał w agresywnym uścisku, opierając sobie na ramieniu. Zaraz pocałunkami zszedł niżej, muskając gorącymi wargami jej skórę, szyję obojczyk, piersi ukryte pod cienkim, mokrym stanikiem, a potem brzuch, nawet na moment się nie zatrzymał, bo już schodził niżej, na podbrzusze, po którym przejechał językiem w dół. Założył sobie jej nogę na ramię, a jego usta już całowały to
najczulsze miejsce. Oby tylko widownia nad basenem nie zaglądała im w okna, bo do tego dużego, wychodzącego na podwórze była właśnie przyklejona kształtna pupa Pilar. Chociaż pewnie Guilia i Matteo nie mieliby nic przeciwko temu.
Pilar Stewart