ODPOWIEDZ
33 y/o
For good luck!
186 cm
niezależny krytyk filmowy w zaciszu własnego domu
Awatar użytkownika
the only peace is a place inside my mind, the only peace is the past rewind, 'cause all was well once upon a time.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona / jej
typ narracjiprzeszły
czas narracjitrzecioosobowa
postać
autor

now i’m lost on my own
in search of something real
W d e c h, wyłącznie jeden głębszy oddech, nie więcej niż wstęp dłuższej wypowiedzi. Potem: w y d e c h, w trakcie którego — bezwiednie, acz trochę mocniej, może wręcz za mocno — zacisnął szczękę. Odruchowo pokiwał głową.
“Jestem zachłanną kobietą”.
Słowa, nieważne, czy prawdziwe, rozpatrywał wyłącznie jako z m i e n n ą. Elena także była taką niewiadomą. Wciąż czymś, co dopiero trzeba sklasyfikować, czymś, czego był niezmiernie ciekaw, a jednocześnie — czymś, co odkrywał bardzo powoli, niespiesznie. O s t r o ż n i e. Trochę obawiał się, czym się to skończy.
Jednak przede wszystkim obawiał się tego, co to (z)robi z nim.
Od czasu do czasu, będąc z Eleną, zachowywał się bowiem n i e p r z e w i d y w a l n i e, co — szczególnie w rozumieniu kogoś, kto wszędzie szuka kontroli, a także struktury — jawiło mu się jako niebezpieczne. Jeżeli nie wie, jak zareaguje, skąd może wiedzieć, co zrobią inni? Jak poradzi sobie w sytuacji bez jasno ustalonych ram?
Mimo to trochę się rozluźnił.
Ale co z tego, skoro za chwilę jeszcze raz napiął mięśnie, widząc, jak odchodzi. Poczuł ukłucie, niewygodny ból w boku, nieprzynależny do żadnego, jaki dotychczas odczuwał. Wcisnął jednak obie dłonie do kieszeni, czekając w milczeniu, aż wróci. Rzeczywiście potrzebowała dokładnie piętnastu minut.
Czasami bywam w pewnym miejscu — zaczął ostrożnie, zrównując krok z krokiem Santorini, tym samym kierując się w stronę wyjścia z teatru — które jest raczej spokojne… jeśli to nie problem.

***


D ż e n t e l m e ń s k o — tak się zachowywał, co, być może, trochę wykluczało się z ogólnym wizerunkiem oraz powszechnym wyobrażeniem dotyczącym krytyka. Theodore bowiem — wbrew temu, co sobą reprezentował — grzecznie, ale i nienachalnie otworzył drzwi teatru, pozwalając Elenie wyjść przodem. Wysunął odruchowo ramię, widząc śliską, niebezpieczną drogę. Gestem pewnym, n a t u r a l n y m, trzymał towarzyszkę, minimalizując tym samym zmienne — ewentualnie poślizgnięcie się, dyskomfort, a także wszechobecny chaos. Asekurował Elenę podczas wsiadania do Cheroleta Camaro z niskim zawieszeniem, praktycznie do samego końca trzymając jej małą dłoń.
Tak było s t a b i l n i e j.
Theodore odruchowo włączył muzykę, taką, jaka prawdopodobnie odpowiada wyłącznie małemu odsetkowi społeczeństwa, niemniej jednak przynajmniej przyciszył — a to dużo. The Unforgiven grało cicho z głośników, ale kiedy przekręcił kluczyk, ośmiocylindrowy silnik zamruczał nisko, ochoczo. Theodore, o dziwo, odmierzał drogę nie faktycznym czasem, a utworami. Dlatego w momencie, w którym końca dobiegało Wish You Were Here Pink Floydów, zaparkował równolegle pod lokalem.
Przekręcił kluczyk i wysiadł pierwszy.
Obszedł przód samochodu, aby otworzyć drzwi od strony pasażera, po czym chwycił Elenę za rękę i pomógł wysiąść, oferując swój łokieć jako oparcie. Robił to tak n a t u r a l n i e, jakby to była o c z y w i s t o ś ć — tak kontrolował zmienne. Upewniał się, czy okolica jest bezpieczna, ale przede wszystkim — kontrolował dany moment, uwzględniając w tym przechodniów, wysokość krawężnika, a także oblodzenie chodnika. Przez chwilę szedł więc równo z dziewczyną, ale zwolnił o pół kroku, kiedy dotarli pod wybrany przez niego lokal. Przytrzymał drzwi stabilnie, tak, aby weszła swobodnie do lokalu, po czym zamknął je cicho.
Wewnątrz szedł pół kroku za Eleną.
Tędy — odezwał się cicho w którymś momencie niskim, głębokim tonem, bliżej ucha towarzyszki. Jednocześnie położył dłoń w dolnej części jej pleców, lekkim naciskiem kierując Santorini w bok, do miejsca, w którym siadał z a w s z e. Oddalonym od największego zgiełku, niedaleko ściany, skąd widział całe pomieszczenie.
Pozwoli pani… Pomogę pani z płaszczem — zaproponował, wyciągając ręce. Zanim jednak cokolwiek zrobił, czekał na decyzję.

Elena Santorini
Theo
what a dumb idea... do it!
ODPOWIEDZ

Wróć do „Cheesecake Factory”