-
i don't get lucky, i make my own luck
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
-
Kochajmy się, a zwłaszcza bezdomne pieski
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracjitrzecioosobowyczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Czeeeść wszystkim — zaczyna Erza na samym wejściu i specjalnie idzie w stronę najbardziej wciśniętego krzesła w róg. Byle tylko nikt nie zagadał jej wcześniej o ploteczki. Wolała mieć wszystkich przyjaciół za jednym razem. Zdawała sobie sprawę, że będzie wiązało się to ze srogim opierdolem z ich strony. W końcu kto pozwalał wakacyjnej miłości na wprowadzkę do domu?
— Przestałam mieć już ochotę na kebaba — stwierdza finalnie, słysząc słowa Erica i wzdychając ciężko — nawet puszki piwa nie wypiłam — rzuca z prawdziwym wyrzutem. Potrzebowała alkoholu, żeby język faktycznie zaczął się jej rozplątywać. Kiedy w głowie układała, co chciała powiedzieć przyjaciołom, stwierdzała, że... brzmiała absurdalnie. Jak jakaś blondynka, która nie posiadała mózgu i pozwalała innym wejść sobie na głowę. Może tak było? Gdyby nie to latynoskie ciepło, to poświęcenie, w życiu nie pozwoliłaby się wprowadzić facetowi, którego praktycznie nie znała.
— Pamiętacie, jak opowiadałam Wam o tej mojej wakacyjnej miłości? — sama nie wierzyła w to, że wygrała wycieczkę do Peurto Rico. Był to cudowny czas, w którym zaznała zwiększonej dawki witaminy D, a jej ciało zintensyfikowało wydzielanie melanin. Najważniejszym punktem opowieści stała się jej wakacyjna miłość, przy nikim jeszcze nie czuła się tak wyjątkowa. Kiedy był w pobliżu uśmiech nie był w stanie zejść z jej twarzy — chodzi o tego latynoskiego boga — inaczej znanego jako Ricardo — przyjechał dla mnie do Toronto — i choć nie była romantyczką. Raczej zawsze twardo chodziła po ziemi, zastanawiając się nad każdym krokiem. Tak ten mężczyzna powodował, że nogi same się jej uginały. Nie potrafiła wyjaśnić tego w jasny sposób, ale w jego obecności żołądek się jej skręcał i była w stanie myśleć jedynie o nim.
-
Hot summer, a hot hot summernieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjiTrzecioosobowaczas narracji- przeszłypostaćautor
Zamówienie taksy mogło graniczyć z cudem, a ponieważ była mega głodna skorzystała pierwszy raz w życiu z hulajnogi elektrycznej.
Było to całkiem ciekawe doświadczenie, chociaż może jak nie musi, to nie będzie za często z niej korzystała. Nie tak łatwo jednak lawirować na hulajnodze jeżdżącej szybciej niż taka tradycyjna. Mimo to dotarła szybciej niż taksówką czy komunikacją miejską, a przy tym nie musiała stać w korkach. Jak wszystko pojazd miał swoje dobre oraz złe strony.
- Cześć, Lex - wymieniła powitania - Nic nie poradzę, że mam takie dobre geny i wyglądam jak wyglądam - dodała, po czym przywitała się z pozostałymi znajomymi, którzy już się znajdowali sie w lokalu.
Złożyła zamówienie na kebab w bułce z podwodnym mięsem oraz mieszanką sosów. Same zapachy rozchodzące się po lokalu przyprawiały ją o granie marsza przez kiszki. Mogła by zjeść przyszłowiowego konia z kopytami.
- Nie trzymaj nas w niepewność - Duffy była szczerze zainteresowana tematem plotkami. - Ooo - wydukała tylko szczerze zaskoczona takim obrotem sprawy. Zazwyczaj wakacje romanse kończyły się wraz z ich ostatnim dniem. - Masz zdjęcie tego latynoskiego boga?
Miała w głowie pewien obraz przystojniaka, który zawrócił w głowie Erzie. Mimo wszystko, to pewnie nie pokrywało się z rzeczywistością, więc była wielce ciekawa.
Erza B. Fernandes
Alexander Hall
Jason Choi
Catherine Bennett
-
Where'd you wanna go?
How much you wanna risk?
I'm not looking for somebody
With some superhuman gifts
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjiTrzecioosobowaczas narracjiCzas przeszłypostaćautor
- Dzień wam. Jeśli znowu zabraknie krzesła to uprzedzam, że siadam na kolanach komuś z tutaj obecnych - zagroziła żartobliwie. Na swój sposób kochała to przypadkowe zbiorowisko ludzi. Chyba jakaś opatrzność czuwała nad nimi wszystkimi pozwalając się im ze sobą spotkać. I jeszcze większa opatrzność sprawiła, że jeszcze się nie pozabijali.
- Cześć Lex. Nie byłaby sobą, gdyby nikogo nie próbowała ustawić pod swoje dyktando. Masz od niej zaproszenie na niedzielny obiad- uśmiechnęła się. Doskonale wiedziała, że gdyby chłopak faktycznie się pojawił to przepadłby. I prawdopodobnie skończył z kilkoma cyframi więcej na wadze, ale jej babcia już dawno postawiła sobie za cel rozpieszczanie jej wszystkich bliższych lub dalszych znajomych. I przekarmianie.
Jej wybór był bardzo prosty: pita z mięsem i warzywami. Nie oczekiwała cudów, czasami prostota była tym co grało w jej sercu. Zawahała się chwilę przy sosie, ale ostatecznie uznała, że idzie w środek. Najbezpieczniejsza opcja i najbardziej przez nią kochana.
- Kręcisz się jakbyś miała owsiki - powiedziała widząc, że Erza nie może usiedzieć spokojnie. - Coś tam było o jakimś przystojniaku, ale nie pamiętam szczegółów. Opowiadaj kto to, czym się zajmuje i czemu mam wrażenie, że to nie koniec wakacyjnej historii miłosnej? - zapytała, pochylając się bardziej w stronę Erzy. Przyjemnie było słuchać jak kolejne osoby z jej otoczenia zauroczają się i zakochują. - Właśnie, pokaż zdjęcie. Albo chociaż opowiedz coś o nim - zawtórowała Duffy.
Duffy Summers Erza B. Fernandes Jason Choi Alexander Hall Eric Stones
-
PC freezes? Oh well... let's go outside and throw snow balls at each other
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Tak czy inaczej, po przekroczeniu progu lokalu, rozejrzał się i widząc znajome twarze, od razu ruszył w ich stronę.
- Siema. - rzucił na przywitani i zajął jedno z wolnych miejsc, a po chwili zaczął zastanawiać się nad wyborem sosu do kebaba.
Oczywiście przybił piąteczkę z Alexem gdy przyszedł.
- Dla mnie będzie mieszany, mieszany na grubym. A do tego cola. - choć najchętniej wziąłby piwo, ale to najwyżej weźmie jak wrócą do Toronto a on będzie mógł spokojnie zostawić auto.
Po powrocie do stolika, słyszał że rozmowa dotyczy jakiegoś latino guy'a, lecz szczerze? Niezbyt wiedział, co mógłby w tym temacie od siebie dodać, dlatego patrzył pustym wzrokiem na to, jak przygotowywane są kebaby, lecz to nie było dobrym posunięciem, ponieważ był głodny, o czym przypomniał mu jego burczący brzuch - lecz skoro wszyscy słuchali opowieści Erzy, to istniała szansa, że nikt nie usłyszał salwy wydanej przez brzuch Stones'a. Dobrze, że nie ma tłumu, to istnieje szansa, że szybko zrobią nasza zamówienia. Oczywiście żeby nie było, jednym uchem słuchał opowieści Erzy - choć korciło go, by wyciągnąć telefon i sprawdzić wyniki meczów oraz igrzysk.
Alexander Hall Erza B. Fernandes Duffy Summers Catherine Bennett Jason Choi
-
Baby I would go to war for you
Build an army if you need me to
Coz losing me is better than losing you
Don’t you know that I would die for you
If I knew that you would make it through
Coz losing me is better than losing you
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracjitrzecioosobowyczas narracjiprzeszlypostaćautor
Wcisnąwszy paragon do kieszeni, Jason w końcu zajął miejsce obok Erica, zbijając z nim żółwika i zakładając nogę na nogę.
- Co mnie ominęło? Czym były te gorące plotki? - dopytał, jak zawsze, skoro się spóźnił i ominęło go pierwsze zrzucenie bomby. Zerknął po zebranych, a kiedy pokrótce go wtajemniczono, skinął głową, przywołując na twarz uprzejmie zainteresowany wyraz. W sumie dla dziewczyn to chyba faktycznie była jakaś sensacja, Jason jednak przede wszystkim nie bardzo wierzył w miłość, więc jakaś przelotna znajomość z wakacji zawsze pozostanie w jego opinii właśnie tym - przelotną znajomością. I generalnie nie byłoby w tym nic złego - Na długo przyjechał? - pociągnął temat, chociaż miał większą ochotę raczej ostrzec dziewczynę, by zbyt szybko nie traciła głowy dla byle kolesia. Jak zacznie ją pytać o numer karty, lepiej wiać gdzie pieprz rośnie.
- Widziałeś ją Eric, znalazła miłość na wakacjach. A ty co, nadal siedzisz w swojej piwnicy sam? - dźgnął go lekko w żebra, trochę żartując, a trochę podpuszczając. - Też się musisz wybrać na wakacje, przywieziesz ze sobą jakąś ładną latinę. Będe ci kibicować z daleka, żeby cię nie przyćmić, obiecuję. W końcu złapiesz jakąś na charakter - uśmiechnął się zadziornie.
Eric Stones Erza B. Fernandes Alexander Hall Duffy Summers Catherine Bennett