27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Galen L. Wyatt

No aż się Peach SMUTNO zrobiło, bo jak usłyszała jaki plan miał na jej powrót, no to pomyślała, że bardzo dużo w życiu straciła. Na przykład ten seks maraton z Galenem albo wycieczkę do Wenecji.
- No właśnie.. może musisz porozmawiać z moim chłopakiem, bo najwyraźniej brakuje mu podobnych pomysłów - skomentowała tylko smutno, jakby się obraziła na to, że nie dostanie tego co mogłaby dostać. Nawet zaczeła zazdrościć tym biedaczkom z rynsztoka, których teraz poszukuje Galen, że one będą miały lepszy żywot niż ona.
Może w sumie też powinna mu powiedzieć, że jest biedna?
No ale przynajmniej wiedziała ile kosztuje jogurt, ale Galen najwyraźniej nie. Pokręciła głową i zaśmiała się krótko, no a później zrobiło się troche niezręcznie, bo Galen to wgle nic nie powiedział na te jej wywody filozoficzne, więc się trochę przeraziła, że on może zaraz znów zrobić jakieś akcje typu wysiadaj bo ja jade na siłownie, bo się przerazi jakiś uczuć z jej strony. Skoro więc tak ją zgasił, to już nic nie mówiła tylko puścili sobie jakąs RIhanne i tak jadą.
Oczywiście jak ktoś im robił zdjęcie pod jego chatą to przez chwilę pomyślała, że to może słabo wypłynąć, ale na szczęście Clyde nie ma żadnych social media, więc może do niego nie dojdzie, że Peach chodzi do domu jakiegoś miliardera w kusej sukience?
- Na Bali - odpowiada krótko, bo mimo wszystko nie chciała tak się chwalić przed Galenem Miliarderem, że jej świetny biznes został zakończony przez aferę seksualną. Weszła do apartamentu i dopiero jak ściągnęła buty i rzuciła gdzieś kurteczkę, to opowiada: - Pojechałam tam otworzyć studio pilatesu i jogi, to jest takie piękne miejsce wyobraź sobie nad samą plażą. Jest tam kilka luksusowych apartamentów dla gości, ale głównie skupiamy się na zajęciach i zdrowym odżywianiu. Myślałam, że Ci o tym mówiłam i Cię zapraszałam? - rzuca tak przez ramię, kiedy idzie przez ten ośmiometrowy dywan za trzysieści tysiięcy usiąć na kanapie co kosztowała dwa razy więcej, bo jednocześnie ogląda sobie ten jego dom z zachwytem, bo zawsze miło być w takim apartamencie. - A może mówiłam tylko Cherry. A co się stało, że teraz szukasz dziewczyny? Zerwaliście zaręczyny - to nawet nie było pytanie, tylko raczej stwierdzenie faktu i zaproszenie do tego, żeby powiedział co się wydarzyło. Usiadła sobie na kanapie i pewnie jej podał coś do picia, jak dobry gospodarz, więc sobie pije tą odtłuszczoną wodę i obserwuje go uważnie. No ciekawe, Galen Wyatt nigdy nie był długo samotny.
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Galen miał takie pomysły, bo on sobie mógł na wszystko pozwolić, żył sobie w swoim świecie księcia z bajki, gdzie jogurty kosztują pięćdziesiąt dolarów, a on ma ich w lodówce dwanaście, z czego zjada może dwa... Resztę zabierała Lucita, dla swoich dzieci, to chociaż tyle, że ich nie marnowali.
- Mogę z nim pogadać - mówi od razu Galen, co jest zabawne, bo oni się już spotkali z Clydem w jakimś klubie dla dżentelmenów i gadali, ale nie o Peach oczywiście, bo dżentelmeni nie gadają o kobietach w takim klubie, tylko w innym, przy drinku, na przykład w Emptiness, kiedy im tancerki kręcą dupami przed twarzą. Galen wcale nie wyglądał jakby do takich klubów chodził... Ale chodził.
Oczywiście, że Galen się bał jakiś uczuć z jej strony, bo oni byli takie partie, że jakby się zeszli, to by byli jakąś power couple, ale przecież Galen teraz znowu wszedł w etap nie bycia w związkach, tylko szaleństw. Więc jadą w ciszy słuchając Rihanny.
Akurat jeśli o Galena chodzi, to to, że on się prowadza z Peach mogło nawet troszeczkę ocieplić jego wizerunek, wiec się wcale nie przejął zdjęciami, nawet się pewnie poprawił, jakby te fotki im rzeczywiście robili, żeby oboje wyglądali jak milion dolarów, czyli razem jak dwa miliony.
Kiedy powiedziała o tym Bali to Galen zmarszczył brwi, bo kurde, może on też by się na Bali wybrał? Planował sobie jakieś wakacje, ale nie wiedział gdzie, ale może Bali właśnie? Pewnie Galen by się właśnie zaaferował, jakby powiedziała mu, że to wszystko przez aferę seksualną, bo to chyba był jego ulubiony rodzaj afer, bo Galen to był jednak zepsutym miliarderem... Trochę.
Słuchał Peach jak mu opowiadała o tym swoim studio na Bali, może mu mówiła, ale nie pamiętał? Bo Galen to czasem się nie skupia, jak ktoś mu coś mówi, ale potem udaje, że wie o co chodzi, tylko teraz już nie mógł, bo sam o to zapytał.
- Może mówiłaś - machnął ręką, bo nie jest to takie ważne. Oczywiście jak Galen był już w domu to od razu się rozbiera, ale był w tej koszuli z Wallmartu i czuł się dziwnie, no ale nalewa Peach wody do szklanek, które mają brzeg złocony szczerym złotem i jej zanosi do salonu, na tę drogą kanapę, co pewnie jej równowartość to koszt jakiegoś średniej klasy samochodu.
Usiadł na przeciwko niej, tak na luzie, nogę zakładając na nogę i oparł się łokciem o oparcie, nonszalancko bardzo, obserwuje ją z boku. A kiedy powiedziała o Cherry to jakoś tak się skrzywił bardzo.
- Okłamała mnie, zdradziła... zresztą to jest długa historia - powiedział, ale wcale nie chciał o tym gadać, bo on to mimo wszystko bardzo przeżył, nawet chciał skakać z mostu, a potem odreagowywał imprezami i romansami - w tym momencie będę szukał dziewczyny, która po prostu lubi mnie za to jaki jestem, a nie za to ile mam kasy... Rozumiesz to Peach? - patrzy się na nią tymi intensywnie niebieskimi oczami. Miał nadzieję, ze ona go rozumie, bo niby Peach była bogata, ale też zawsze była taka bardziej ludzka niż niektóre damulki z kijem w dupie, które znał Galen, dlatego ją lubił. Dlatego ją tutaj zaprosił.
- A może otworze jakieś wino, co? Masz ochotę? - a może jednak dlatego, żeby ją upić? Galena Wyatta to czasem ciężko było rozgryźć.

Peach J. Pepper
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Galen to niby chce mieć głębokie relacje, a jak Peach go o cokolwiek pyta to on się wcale nie chce uzewnętrzniać. Teraz też, stoi taki w tym Walmarcie, w sensie w koszuli z Walmartu i się zachowuje, jakby go gonili z przerwy na papierosa w sklepie, tak szybko chciał ominąć temat rozłamu narzeczeństwa. Ale Peach nie da się tak wrobić, szczególnie, że trochę była łasa na słuchanie złych rzeczy o Cherry. No nie wiem, jakoś tak wydaje mi się, że Peach zawsze uważała, że jeden owocek w życiu Galena wystarczy i nie była to wisienka!!! Ale jakby dowiedziała się, że to to tak przeżył, to pewnie by już nigdy go o nic nie naciskała, bo to nie na jej głowę takie akcje. Ona jak zrywa z kolesiami to pyk, myk i już nie myśli o nich... no dobrze, wcale tak nie jest, bo myśli i na przykład przez Charlesa to codziennie swoje zdjęcia które wstawia na instagram ogląda w wielkim przybliżeniu i edytuje każdy mankament, ale no tak - pyk myk.
- Brzmi ciekawie. Z kim Cię zdradziła? Z Madoxem czy Peterem? Obstawiam Madoxa, bo Peter to taki sztywniak... chociaż w sumie hokeista..- zastanawia się na głos który lepszy, pewnie trochę jest tu Peach stronnicza, bo jednak Madox to jest wiadomo bardzo romansujący typ i nic z tego, że chodził kiedyś z Cherry. A zresztą gdyby nie to, że Charles i Cherry byli rodzeństwem to ona by obstawiała w tym właśnie Charlesa, bo ona przecież się spotykała z nim. Niby spoko, że się dalej koleguje Galen z nim, ale na samym początku jak zerwali, to Peach się bardzo na prawdę denerwowała i odsunęła się też od Galena (w sensie jak organizował Sylwestra to nawet nie odpowiedziała czy przyjdzie - i nie przyszła), bo uważała, że to jest bardzo nie fair, że on wybrał Charlesa. Później miała tego Viktorka swojego więc już jej przeszła złość na chłopaków i też uznała, że chyba tego Charlesa w sumie nie kochała aż tak, skoro się odkochała i ma nowego chłopaka, więc już na kolejnego Sylwestra już przyszła.
- No tak, zrozumiałam już na początku. Ale wciąż uważam, że to jest średni pomysł Galen - tak go ucina, bo Galen się rozwalił jak półbóg na tej swojej kanapie za ćwierćmiliona i mówi o tym, że chce mieć normalną dziewczynę. Pokiwała, żeby otworzył jakieś winko i jeszcze jak poszedł to tak się obróciła i pyta: - A masz Pét-nat? - bo akurat jeżeli ktokolwiek z jej znajomych miałby takie wino to tylko Galen albo jakieś middle aged damy z wysokich sfer, ale to jest bardzo modne winko, więc Peach na pewno już je piła i była nim oczarowanam. - I powiedz mi, gdzie ty jej szukasz niby? Na ulicy? Na tinderze? - dopija tą wodę ze szklanki ze szczerym złotem i czeka na swoje wino, oby było podane w krysztale wykutym przez niewidome zakonnice, bo inaczej nie bedzie go pić, serio.

Galen L. Wyatt
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Galen uniósł obie brwi, jak Peach powiedziała o tej zdradzie z Madoxem, albo z Peterem, bo ten Madox to się już przewijał w jakiś opowieściach Cherry, więc pewnie z nim... Co to w ogóle za gość? Galen znał jednego Madoxa, ale on prowadził taki klub z panienkami i był całkiem w porządku, tylko, że bardzo dużo miał tatuaży i dla Galena Wyatta to trochę jak kryminalista, Cherry by się pewnie z takim nie umówiła. To nie mógł być on.
- Nie wiem, pewnie z nimi oboma, bo ona teraz poszła w jakieś... niezobowiązujące kutasy, tak mi powiedziała... na imprezie dla dzieci rozumiesz to Peach? - oczywiście, że Peach powinna to zrozumieć, bo to trochę taki brak klasy, a oni to we dwójkę mieli w sobie tyle szyku, że mogliby pewnie z para królewską gdzieś siedzieć w loży - a co to za Madox w ogóle i Peter? Nie mów, że Peter Blythe? - bo Galen to był przecież najlepszy przyjaciel Galena. Nawet jego matka go poznała i uważała, że jest całkiem sympatyczny.
Galen się nigdy nie liczył ze zdaniem matki, ale po matce też miał ten elegancki pierwiastek jakiś taki, że nawet w tej koszuli z Wallmartu, rozwalony na kanapie to on wyglądał 10/10. Przeczesał palcami te swoje aksamitne włosy.
- A czemu średni Peach? - dopytał jej, bo on uważa, że świetny. Ile to razy był w takiej sytuacji, że zagadywał jakąś panienkę i jak tylko się przedstawił z imienia i nazwiska, to ona już chciała jechać do niego. No dużo razy, bo jednak Galen Wyatt to było marzenie połowy kanadyjskich kobiet. Albo większości nawet, tylko niektóre może się nie przyznawały?
Wstał zaraz jak Peach pokiwała główką, że napije się wina.
- No mam, a jakie chcesz? - zapytał, bo Galen to ma taki barek jak szafa trzydrzwiowa, na dwieście butelek pewnie, podświetlany, a może nawet ruchomy, że jak otwiera drzwiczki, to mu te flaszki jeżdżą przed nosem - może być hibiskus? - wyciągnął jakieś egzotyczne, różowe. A potem sięga po kieliszki z kryształu górskiego z Himalajów zbieranego przez mnichów z Tybetu i zaklinanego przez nich, żeby każdy pijący w nim człowiek miał na koncie milion dolarów. No i Galen w nim pił i miał. Dużo milionów.
- No... jedną znalazłem na jarmarku bożonarodzeniowym, kupiła mi wino jak zapomniałem portfela, a jedną w kawiarni, ukradła mi kawę, jak zapomniałem portfela też... A co źle? - polał im do tych pięknych kryształów, które aż zadzwoniły jak jakiś anielski chór i dał jeden kieliszek Peach, a butelkę położył na stoliku ze stuletniego dębu, pewnie Dęba Bartka - a gdzie ty byś szukała? - dopytał, bo Peach to miała czasem dobre pomysły. A czasem strasznie złe jak wtedy, gdy wymyśliła, żeby mieszali kolorowe szoty, szampana i whisky.

Peaches 🍑
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Że co?- Peach chyba nie do końca zrozumiała o co chodziło, ale jest teraz już bardzo zainteresowana, więc dopytuje, ale oczywiście nie mówi nic o kutasach bo to wulgarne słownictwo dla plebsu a nie dla pary królewskiej - Cherry szuka sobie... chłopaków na imprezie dla dzieci? - strasznie to zabrzmiało, jakby Wisienka była p3do conajmniej, więc aż brwi do góry by uniosła, gdyby nie to że ma zbotoksowane czoło, więc tylko oczy szerzej otworzyła ze zdziwienia. - Ale serio, to jak się dowiedziałeś? Przyłapałeś ich? - i oczy jej zrobiły się smutne i tak go po ramieniu dotknęła, żeby wiedział, że go wspiera - Współczuję na prawdę, nie wyobrażam sobie co musiałeś wtedy czuć - no tak, bo ona nie była zdradzona, tylko śniła o tym i już wtedy to było dla niej za dużo. Zabrała rękę i pije dalej tą wodę, ale tak patrzy na niego jak on jej (oby!) opowiada już ze szczegółami całą historię.
- Słyszałam, że kiedyś się spotykała z Madoxem. On ma taki klub dla facetów i dziewczyny tam tańczą... Ale wiesz, stara miłość nie rdzewieje, czy coś takiego - rzuca tak, chociaż może to może trochę zdziwić Galena, bo niewiadomo, czy on wie o przeszłości swojej własnej narzeczonej.Wzrusza ramionami na tego Petera - On, ale on ma chyba narzeczoną, więc myślę, że by czegoś takiego nie zrobił, ale może oboje są siebie godni... A oddała ci pierścionek? - zainteresowała sie, bo akurat pierścionek to miała bardzo fajny ta Cherry, Peach pamięta jak jej się chwaliła to prawie Peach oślepła od tego blasku.
No szkoda jest Peach tego Galena, taki chłopak top a błądzi jak ślepy. Może oni oboje oślepli od tego pierścienia Cherry i jedyne do czego się nadają teraz to pokrywanie kryształowych szklanek złotem.
- Och, no średni, przecież to jest tak, jakbyś teraz chodził po mieście i opowiadał, że jesteś od dziś hindusem. No nie jesteś, nie zmienisz tego skąd pochodzisz. To, że tą koszulę założyłeś z jakiegoś Frisco czy Walmartu, nie zmieni tego, że masz po prostu w sobie takie coś co się czuję, to jest wrodzona klasa, Galen. - wyjaśnia mu jak krowie na rowie i dodała jeszcze - Powinieneś być z tego dumny - a ponieważ Galen pewnie wciąż jej nie wierzy to idzie dalej i przykłada teraz rękę do swojego dekoltu, żeby podkreślić co ona uważa - Jeżeli mnie pytasz, to uważam że to jest bardzo narcystyczne po prostu. Myślisz tylko o sobie, zamiast zrozumieć, że równie dobrze mógłbyś zacząć uderzać do jakiejś księżniczki jak princess Eleonora. Zachowujesz się tak jakby nie było już żadnych dziewczyn, które mógłbyś zdobywać, a prawda jest taka, że po prostu szukasz po najniższej linii oporu w najbliższym otoczeniu i okazało się, że ojeju, wszystkie dziewczyny z mojego otoczenia na mnie lecą kiedy tak po prostu nie wyszedłeś poza swoją strefę komfortu. I może to dobry pomysł, żeby szukać również... wśród- tu się zatrzymała, bo nie powie przecież plebs, ale jak to inaczej nazwać nie wie - tych dziewczyn, które cie nie kojarzą bo są z innych kręgów, ale zawsze cie miałam za bardziej ambitnego - tak mu pojechała, może nawet za mocno, bo na sam koniec to aż jej zabrakło siły, żeby się uśmiechać i aż jej się głupio zrobiło, więc wyjęła z torebki błyszczyk i sobie smaruje usta z nerwów.
Galen poszedł po to wino i jak wróci to Peach pomyślała sobie, że musi go jednak przeprosić, bo on jest jednak wciąż w rozsypce po rozstaniu, więc na pewno dlatego takie ma porąbane pomysły jak umawianie się z dziewczynami z ulicy. Słucha tego, że jakąś na jarmarku poznał, potem kiwa głową, że nie no super pomysł, chociaż zupełnie się z tym nie zgadza.
- Ja? Nie wiem, może dobrze, że ich tam szukasz... - wzieła od niego kieliszek i unosi żeby się z nim stuknać, bo jak najlepiej zapomnieć o problemach jak nie przez picie różowego wina?
- To może wypijmy za twoją rebound era. Cheers - i jak tylko zwilżyła usteczka w winie to odrazu już jej się humor poprawił. - Tak na prawdę to możesz mnie wcale nie słuchać, co ja tam wiem o związkach, nawet Charlie się zdążył zaręczyć odkąd zerwaliśmy -tak patrzy po tym pięknym dywanie za trzydziesci tysiecy dolarów i widać, że wciąż ją jeszcze męczy to, że się tak rozeszli z Charliem, mimo że to było z dwa lata temu.

Galen L. Wyatt
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

- Może też, nie zdziwiłbym się - co prawda tam mu to tylko powiedziała, że ona teraz niezobowiązująco sypia z różnymi typami, ale może jakby jej tam nie zagadał, to by sobie jakiegoś znalazła i mu wskoczyła na kutasa. Galen też nie używa takich słów w ogóle, bo nie są wcale hrabiańskie, ale w kontekście Cherry mu nawet pasują. Bo to jest dla niego wciąż drażliwy temat.
- Nie... - odpowiedział, no bo nie przyłapał - to po prostu wszystko doszło do mnie pocztą pantoflową - że mu rogi robiła i z niego jakiegoś okropnego narzeczonego, którym Galen wcale nie był, bo on się mimo wszystko dla Cherry zawsze bardzo starał i poświęcał się dla niej. A jak na tym wyszedł? No tak właśnie, z zerwanymi zaręczynami o których huczały wszystkie gazety.
Słuchał jej kiedy mówiła o tym Madoxie, i to chyba był ten o którym on myślał, skoro prowadził klub z panienkami, tylko, że Galen nigdy by Cherry nie podejrzewał o takich facetów, z tyloma tatuażami... Może on też sobie powinien jakiś mały zrobić? Chociaż jeden mały miał, taki ukryty.
- Ona chyba się znowu zeszła z tym Madoxem, bo na licytacji charytatywnej jej młodsza siostra o nim mówiła - oczywiście, że on nie wiedział, że Cherry się spotykała z takimi gościami, ale wychodzi na to, że on w ogóle bardzo mało wiedział o Cherry - no Peter by tego nie zrobił, to mój przyjaciel... najlepszy - wyjaśnił jej, ale tak się zastanawia, no ale nie. Jednak oni zawsze jak gadają to są broes before hoes, nie mógłby. Na ten pierścionek to pokręcił głową, bo jeszcze mu nie oddała, ale no chyba musi, bo to był pierścień rodowy Wyattów, co prawda Galen go kiedyś wyrzucił, jak mu Cherry dała kosza po raz pierwszy i znalazł go żul, ale potem Wyatt całe miasto przeszukał, wszystkie lombardy i go znalazł. Ale był wydłubany w nim jeden diament i zamiast niego Galen kazał wstawić kamień księżycowy, bo oni lubili z Cherry patrzeć w gwiazdy i w nocne niebo. A w środku kazał wygrawerować konstelacje łabędzia, którą jej pokazywał na pierwszej randce... która nawet nie była randką, ale była ich pierwszym romantycznym spotkaniem, na którym Galen nie wykorzystał Cherry, a mógł.
Westchnął ciężko.
- Nie oddała, a myślisz, że powinienem go od niej odebrać? Bo to był pierścień rodowy Wyattów - powiedział i patrzy w jej ciemne oczy, co ona mu powie.
Ale ona się rozgadała na temat tego średniego pomysłu. Galen jej słucha, no i tak się wyprostował odruchowo, kiedy mu powiedziała, że on ma taką wrodzoną klasę, no bo w zasadzie to ma, on nawet w tej koszuli z Wallmartu to idzie jak milioner, no ale przecież takie biedne dziewczyny, to może tego nie zauważają? Czy zauważają i go okłamują? Zaczął się zastanawiać i te niebieskie oczy utkwił gdzieś w ścianie, na której pewnie były jakieś freski. Powinien być dumny, że jest bogaty? No zazwyczaj był.
Potem te intensywnie niebieskie tęczówki spuszcza na Peach, kiedy ona już mu tłumaczy, co uważa. Aż zmarszczył brwi i jej słucha.
- Myślisz, że powinienem uderzać do księżniczki Eleonory? - zapytał, bo może rzeczywiście powinien? A on zamiast podnosić poprzeczkę to ją obniża? - Ale poczekaj, bo to chodzi o to, że te bogate dziewczyny są zepsute, a te biedniejsze nie... chyba - bo w sumie to nie wiedział tak do końca, nie wiedział też czy księżniczka Eleonora jest zepsuta, czy jednak nie. Może ją rodzice dobrze wychowali? Westchnął ciężko, bo on zawsze jednak był ambitny, może rzeczywiście teraz już powinien celować w księżniczki i jakieś arystokratki, jak prezeski wielkich korporacji okazały się nie dla niego.
Teraz to mu Peach dała zagwozdkę i pewnie będzie musiał sobie wykupić jakąś wycieczkę w jakieś święte miejsce w Indiach, żeby nad tym pokontemplować.
Poszedł po to wino i wrócił z kryształowymi kieliszkami i znowu się rozsiada na przeciwko Peach i upił trochę, ale on w sumie nie lubi za bardzo wina, woli whisky, no ale już wypije, z Peach.
- Może masz rację Peach - powiedział w końcu, ale zaraz się stuknęli i piją za jego nowy związek, tylko Galen nie jest pewny, czy on już to może nazwać w ogóle związkiem. Czy to już się stało. Znowu się skrzywił.
- A może w ogóle powinienem skupić się na sobie i dać sobie spokój ze związkami? - tak rzucił pomysł, nie to, że Galen Wyatt całe życie się skupiał tylko na sobie. A skupiał - nie wiem, te związki, to jest bardzo ciężka rzecz, zawsze trafiam na wariatki, Marcie opierała całą relację na seksie, Meena uciekła jak zrobiło się poważniej, Cherry mnie tłamsiła i nie mogłem przy niej być sobą, a teraz... to już w ogóle szukam laski, przy której udaje kogoś innego i też nie jestem sobą - aż pokręcił głową, jakie to było irracjonalne, ale tak było. Spojrzał znowu na Peach.
- A nikt nie chce mnie lubić za to jaki jestem, no wiesz bogaty, hojny, przebojowy, wygadany, z klasą... - tak by jej pewnie wymieniał jeszcze pół godziny, ale zaraz znowu na nią spojrzał - Charlie to dupek, zasługujesz na lepszego faceta Peach - powiedział pewny swego, bo Galen zawsze tak mówi, zawsze bierze stronę biednych kobiet, które zostały zranione i potem ten tekst, że zasługują na kogoś lepszego... na przykład takiego jak on.

Peach J. Pepper
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Och, na prawde? - aż zasłoniła ustka, będąc w szoku, co słyszy. No niestety, poczta pantoflowa to jest jedna z najgorszch poczt. -No i wtedy z nią zerwałeś, tak..? - podpytuje, wciąż jeszcze licząc na to, że Galen zaraz się tu przed nią otworzy, ale chyba nadaremno, bo on ma najwyraźniej serce z kamienia albo innego lodu, albo po prostu botoks juz mu tak wszedl w opony mózgowe, że nie czuje potrzeby dzielenia się swoimi przeżyciami z przyjaciółmi. No albo (to akurat najgorszy scenariusz) on nie uważa Peach za swoją przyjaciółkę, czy kogoś komu warto powiedzieć takie rzeczy.
Oburzające.
- Coś tam czytałam o tym, że zerwaliście, ale szczerze to strasznie mnie dużo omineło jak byłam na Bali. Jestem tylko prawie pewna, że ktoś napisał o tym, że zerwaliście bo Cherry nie chciała sobie wyjąć implantów dla ciebie z cycków. Odrazu wiedziałam, że to nieprawda, bo sam mówiłeś, że lubisz sztuczne - Peach takie rzeczy pamięta, których pewnie nawet Galen nie pamięta do końca, jak to co mówił jak miał osiemnaście lat i się chwalił, że pierwszy raz dotknął sztucznego cycka jakiejś modelki która aspirowała do tego, żeby dołączyć do ich grona z wyższych sfer.
Kiwa głową Peach, że tak pewnie Madox i że Peter to na pewno nie, bo właśnie tak obstawiała. Madox to też jest taki lowelas, chociaż Peach to podejrzewała, że on jest gejem tylko nie wie o tym, dlatego tak naciskała, żeby chłopców w slipkach zatrudnił do tańców, żeby obudzić w nim ukryte żądze gejowe. Niestety, tak jak wszyscy nieujawnieni, wciąż upierał się przy teorii, że jest stu procentowym heterykiem.
- Galen, czy ty jesteś skarbie NORMALNY?! - Nagle Peach aż dotknęła go za rękę, tak ją poruszyło to co on powiedział. - Pierścień rodowy i ty się mnie pytasz?! Oczwiście, że ona musi ci go oddać. Po co jej taki pierścień, co będzie mówić, że to od jej ex narzeczonego? Przecież to jest rodzinna pamiątka, a ona już nie jest twoją rodziną. Powiem ci tak: my mamy rodowy kamień z różowym diamentem, który mój ojciec dał mojej matce i ponieważ nie mam żadnych braci, to ustaliłam, że jak ja się będę zaręczała to ona musi mi go dać. Więc rozumiesz, to jest absolutnie najważniejsza rzecz. Napisz do niej - tak pokazała, jakby miał napsiać odrazu dziś i w tym momencie.
Później zrobiła mu wykład z którego tylko tyle wyciągnął, że ma uderzać do księżniczki, co było absolutnie Galenowe, ale również typowe dla ludzi, którzy byli w takim stanie jak on. Skineła głową, ale zaraz pokreciła, kiedy gada głupoty. - Och, uwierz mi, te biedne są jeszcze bardziej łase na pieniądze niż te bogate. Bogate przynajmniej mają pieniądze ze swoich rodzin i wiedzą co z nimi robić. A biedne jak się dorwą do twojego źródełka... - patrzy na niego znacząco, żeby wiedział co się wtedy wydarzy, jak się dorwą do źródełka.
Piją sobie to wino, w sumie to on sam zaproponował wino, więc jeżeli mu nie pasowało to chyba jest metafora jego życia, bo zareczył się z Cherry z którą nie chciał być, zgodził się na związek oparty na seksie, który mu nie pasował, teraz kłamie dziewczynom, że jest biedny...Peach za to lubiła wino, bo miało zerowy index glikemiczny, oczywiście to wytrawne wino. Uśmiecha się do niego popijajac sobie z kryształów wykutych w Himalajach.
- Umm, to jest myśl - skwitowała ten pomysł, żeby się na sobie skupił ten golden boy - Obawiam się, ze musiałbyś poszukać sobie po prostu hobby. Innego niż podrywanie - spojrzała sobie po tych ścianach jego i zastanawia się jakie to by mogło być hobby. Może mógłby zacząć na przykład latać helikopterem nad Toronto?
- Oczywiście, że ludzie cie za to uwielbiają - nie chce przyjąć od niego tego przedziwnego toku myślenia, bo na przykład ona go lubiła - Ale ty nie lubisz ludzi, którzy cię lubią, bo lubisz zdobywać. Nawet jeżeli to są jakieś głupie gierki z kłamaniem - wywrócila oczami i jak jej powiedział, że Charlie jest głupkiem to tak wzdechneła sobie, bo faktycznie jest!

Galen L. Wyatt
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

- No wtedy jak mi wbiła nóż w plecy... Na to się złożyło kilka różnych rzeczy - Galen to rzeczywiście nie umie mówić o uczuciach, ale co się temu dziwić, jak on tych uczuć w życiu miał zawsze jakoś tak... mało? Rodzice go nie kochali, a siostra... myślał, że ona tak, a ona mu potem powiedziała, że on próbował się zabić na pokaz, żeby zwrócić na siebie uwagę. Czyli wychodzi na to, że nikt, nigdy, go nie kochał, a potem pojawiła się Cherry i on myślał, że tak, a okazało się, że jednak wcale nie.
On się starał, chodził do terapeuty, tłumaczył jej wszystko, ale co z tego? Skoro to nic nie dawało? Wciąż był zbrakowany. Galen Wyatt - typ, którego nie można kochać. Może coś w tym było?
- No lubię... - mruknął, no bo przecież lubił, a zresztą on wolał pośladki, cycki to była już drugorzędna rzecz, ważniejsze, żeby kobieta miała kształtny tyłek, a przynajmniej według Galena. Różne rzeczy zresztą tam pisali o nim i o Cherry, że ją zdradzał, a potem, że ona jego. A tak naprawdę to nie wiadomo do końca kto kogo, bo może nawet nikt?
No mniejsza o to, rozstali się, a on wcale nie zabrał od niej pierścienia rodowego. No i jak widać, to był straszny błąd.
- No ale Peach co ja mam jej powiedzieć? Przecież wiesz, ja nie jestem jakimś biedakiem, żeby jej powiedzieć, ej Cherry oddaj mi ten pierścionek warty dwa miliony, ja tam specjalnie dla niej wygrawerowałem konstelację łabędzia i wstawiłem kamień księżycowy, i teraz mam go jej zabrać? - zapytał, no bo tak właśnie było, że on ten pierścionek przerobił pod Cherry, a teraz co? Miał go zabrać? I po co? Ale z drugiej strony to był jeszcze pierścień babki Wyatt, to jednak rodzinna pamiątka i chyba powinna go mieć kiedyś prawdziwa żona Galena, a nie Charity Marshall. Postanowił, że może napisze, ale nie teraz, tylko przy następnej okazji, żeby mu jednak Peach powiedziała, co on ma tam pisać. Bo Galen to nie był za życiowy, piękny książę, w swojej pięknej bańce, gdzie miał podrywać księżniczki.
Słuchał Peach ze zmarszczonymi brwiami zastanawiając się, czy jak te biedne dorwą się do jego źródełka to rzeczywiście tak będzie jak ona mówi. Ale w sumie to jego źródełko to jest jak ocean jakiś, więc no... mógł nawet zaryzykować, a wiadomo, że jakby się miał żenić, to tylko z intercyzą. Z Cherry też pewnie miał mieć.
Piją to wino, ale Galen to tak średnio zachwycony, dosłownie tak, jak on teraz był z tego swojego życia, gdzie jakoś nie mógł się odnaleźć i znaleźć jego sensu. Jakby wypił whisky, to nawet mógłby iść pobiegać, i jakby znalazł sens życia to też. Może powinien jednak więcej biegać, żeby go znaleźć?
Też się chwilę zastanowił nad tym hobby, bo on ma takie na przykład, kobiety, podrywanie, seks, praca, nowinki technologiczne, seks, bieganie (ale czasem), Instagram (ale tylko serduszka i komentarze), seks... A, to już było.
- A jakie to nowe hobby? - zapytał jej, a ona mu powiedziała, że latanie helikopterem, a Galen stwierdził, że to genialny pomysł. Peach to w ogóle była genialna, bo ona go tak przejrzała jak nikt inny na świecie. Aż Galen też westchnął, a potem to pokierował się jakimiś dziwnymi emocjami, które zbierały się pod skórą i się do Peach przysunął, aż ten kieliszek odstawił i ten z jej dłoni też wyjął. A on swoją rękę zaraz opiera miękko na jej gładkim lekko drżącym podbródku, kiedy się tak do niej zbliżył, a mocny zapach jego perfum uderzył do głowy. A potem to już złączył ich usta w pocałunku, pełne wargi Peach smakowały winem, nawet trochę lepiej niż Galen to sobie wyobrażał. Tylko, że Peach mu wcale nie pozwoliła na więcej, a zaraz się zerwała i już założyła swoje szpilki i kurteczkę i uciekła.
Galen trochę przegiął? Może, ale nie żałował.

koniec


Peaches 🍑
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
ODPOWIEDZ

Wróć do „Café Polonez”