ODPOWIEDZ
31 y/o
For good luck!
174 cm
project manager w toronto sun
Awatar użytkownika
o jak miło miło miło
się zrobiło biło biło
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzeci
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Obrazek
002



Plan był prosty: kupić samochód. Jej bordowy Ford, którym jeździła przez niespełna osiem lat miał za sobą już zdecydowanie za dużo przygód, żeby męczyć go w nieskończoność. Nie wspominając nawet nagminnego psucia się w ostatnim czasie, gdzie Daisy więcej czasu spędzała na dojazdach do mechanika, niż jeżdżąc faktycznie samochodem. A przecież nie była biedna — było ją stać na porządne, nowe, lepsze auto.
Może nawet bardzo lepsze? Szczególnie po rozmowie, którą odbyła z Kirą Finch całe dwa dni temu w kuchni przy kawie i pysznych batonach czekoladowych. Chcąc nie chcąc blondynka uświadomiła Whitmore, że samochód powinien oddawać charakter kierowcy, a nie być sugestią daną przez chociażby męża. W końcu to miało być coś tylko jej. Coś czym będzie dumnie parkować przed budynkiem Toronto Sun i jeździć przez miasto, wsłuchując się w głośne basy, lecące z głośników.
I właśnie z takim zamiarem pojawiła się przed salonem samochodowym w piątek o piętnastej. Nie weszła jednak do środka, ponieważ umówiła się z Kirą, że ta pomoże jej w dokonaniu ostatecznej decyzji. Opcji było kilka, chociaż Daisy składania się w stronę błękitnego audii. Nie miała jednak zamiaru zamykać się tylko i wyłącznie na tą opcję. Lubiła mieć wybór. Może będą chciały pierwsze usiąść sobie w kilku jeden po drugim, zobaczyć siedzenia i wnętrze nim udadzą się na jazdę próbną? Szczerze mówiąc, nie miała pojęcia, jak taki proces kupowania samochodu miał wyglądać i to z bardzo prostej przyczyny: nigdy wcześniej przez niego nie przechodziła. Poprzednie samochody dostała po mężu, a jeszcze wcześniej po własnym ojcu. Nigdy nie miała za wiele do powiedzenia w tej sprawie — one po prostu były jej dane. I to też było okej. Dzisiaj jednak miała w końcu prawo zadecydować.
Krążyła przed wejściem, stukając nogą w pojedynczego kamienia, kiedy w końcu w oddali rzuciła się jej znajoma sylwetka i blond czupryna, ukryta pod czapką. Daisy uśmiechnęła się serdecznie i pomachała w stronę Finch.
Hej — przywitała się grzecznie. Od środy jakoś tak wyszło, że wcale się nie widziały. Jakoś nie było okazji i nawet dzisiaj w budynku nie miały nawet okazji się minąć na korytarzu. — Dzięki, że przyszłaś — skinęła głową, zawieszając spojrzenie na jej szarych oczach. — To co, wchodzimy?


kira finch
kasik
generowanie postów z ej aj
25 y/o
NIE MA LIPY, JEST ODLEGŁOŚĆ
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

017.
showroom /ˈʃəʊruːm,ˈʃəʊrʊm/
noun
a room used to display goods for sale, such as appliances, cars, or furniture.
"I bought a new car at a car showroom"
Kirze naprawdę można było wiele zarzucić, ale na pewno nie można było powiedzieć o niej, że była niesłowna. Dlatego, kiedy Daisy Whitmore, menadżerka projektu z Toronto Sun, poprosiła ją o pomoc w wyborze samochodu, postanowiła dotrzymać słowa. Miał w tym swój udział fakt, że była jej przełożoną. Jedną z przełożonych. Właściwie ta redakcja miała chyba więcej szefów niż pracowników. W każdym razie trochę obrosła w piórka, kiedy Whitmore poprosiła ją, aby doradziła jej w kwestii auta, tym samym ignorując sugestie własnego męża, a to świadczyło o tym, że Daisy miała własne zdanie i potrafiła postawić na swoim. Nic dziwnego, że Rowan Whitmore odnosił takie sportowe osiągnięcia, przecież każdy wiedział, że za każdym sukcesem mężczyzny stoi kobieta.
Wyszła z biura przed piętnastą, żeby zamówić Ubera i podjechać w umówione miejsce. Redaktor działu dostał wcześniej informację, że Finch kończy pracę dwie godziny wcześniej, o czym musiała zapewnić go sama Whitmore. Normalnie podjechałaby pod salon swoim Ferrari, ale stwierdziła, że po zakupie samochodu Daisy będzie chciała zrobić jeszcze rundkę po mieście, więc przy okazji podrzuci ją pod redakcję.
Wysiadła z taksówki i przeszła przez parking. Poprawiła swoją kolorową kurtkę z naszywkami i naciągnęła mocniej czapkę na uszy. Na widok kobiety odwzajemniła uśmiech i również do niej pomachała.
Jak mogłam nie przyjść? — rzuciła, kiedy stanęła naprzeciwko. — Napisałaś mi usprawiedliwienie, więc mogłam wyjść wcześniej z pracy, a w dodatku pooglądam swoje świetne fury. Nie planujesz czasami kupować nowego auta co tydzień? Albo przynajmniej raz w miesiącu? — zażartowała, po czym ramię ruszyły w kierunku dużych, otwieranych automatycznie, przeszklonych drzwi. — Ja jestem zawsze gotowa. A ty jesteś? Mąż wie, co kombinujesz? — zagadnęła i weszły w głąb samochodu, gdzie na wystawach stały przeróżne samochody.
Nawet nie zdążyły się dobrze rozejrzeć, kiedy podszedł do nich młody mężczyzna z wymalowanym na twarzy uśmiechem, gotowy im wcisnąć wszystko i to za jak najwyższą cenę, chociaż najpierw zapewniałby, że to najlepsza oferta. Na szczęście nie z Kirą te numery.
Dzień dobry. Szukają panie jakiejś konkretnej marki? — zainteresował się natychmiast. — Mamy przygotowane specjalne oferty. Także dla małżeństw — zaznaczył odgórnie, jakby od razu stwierdził odgórnie, że te dwie są parą.
O wow — Finch nie mogła powstrzymać cichego parsknięcia. To lepsze niż darmowe drinki w barze podczas udawanego narzeczeństwa. — Oczywiście, że jesteśmy zainteresowane — wypaliła natychmiast, ale zaraz szybko sobie przypomniała, z kim tutaj przyszła. — Wybacz. Zdecydowałaś się już na coś? — zerknęła na Whitmore, wciskając dłonie w kieszeni kurtki. Miała przecież tylko doradzać i przypilnować, żeby nikt nie zrobił jej w chuja. Doradcy w salonach od razu wyczuwali, kiedy ktoś nie znał się za bardzo na autach.

Daisy Whitmore
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
31 y/o
For good luck!
174 cm
project manager w toronto sun
Awatar użytkownika
o jak miło miło miło
się zrobiło biło biło
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzeci
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mogła nie przyjść. Miała do tego pełne prawo, a Daisy wyraziła się wystarczająco jasno, że była to jedynie luźna propozycja, która jak najbardziej miała w swojej umowie opcje anulacji. Whitmore wcale nie miałaby Kirze za złe, gdyby ją wystawiła, argumentując to nagłymi planami, nawet słowem by na ten temat nie rzuciła w redakcji.
Nie było jednak co gdybać, bo Finch pojawiła się o czasie i to jeszcze w czaderskiej kurtce, na górą Daisy jedynie się uśmiechnęła. Wypadało rzucić komplementem? Finalnie uznała, że jednak przemilczy temat, bo może nie było to na miejscu. Z drugie strony, co z tego, co dzisiaj tu robiły było? Nie dość, że urwały się z roboty, to jeszcze miały zająć się przeglądaniem samochodów dla Whitmore.
Aż tyle mi nie płacą, żeby kupowała nowe auto co tydzień — zaśmiała się głośno, jeszcze nim przeszły przez wielkie, oszklone drzwi, które po chwili automatycznie się przed nimi otworzyły. Daisy nachyliła się w stronę Finch. — No chyba, że w leasing na firmę, ale za to teść mógłby mnie znielubić jeszcze bardziej chciała dodać, ale udało jej się ugryźć w język w ostatniej chwili. Nikt w firmie nie wiedział, że Daisy i Mark, ojciec Rowena od jakiegoś czasu nie mieli najlepszych stosunków. Może i nie dali kompletnie kotów, ale jednak zachowywali od siebie pewien dystans. Było to głównie związane tym, że Mark desperacko chciał, by Whitmore urodziła jego synowi potomka. Najlepiej jak najszybciej. A sama Daisy? Zdecydowanie jeszcze nie była na to gotowa. Tak samo jak nie była gotowa na to, by zapowiedzieć swoje plany zakupowe na dzisiaj przed Rowenem.
Absolutnie nie ma pojęcia — stwierdziła zadowolona i aż potarła rączki z podekscytowania. — Postawie go przed faktem dokonanym. Stwierdziłam, że lepiej się prosić o przebaczenie niż zgodę — zaśmiała się, przy okazji otulając wzrokiem niezliczoną ilość samochodów w salonie. Jej spojrzenie momentalnie padło na cytrynową Toyotę, która prezentowała się całkiem… dobrze, ale nim zdążyła pokazać je Kirze, przed nimi wyrósł pracownik salonu.
Oferty dla małżeństw? — spytała, unosząc brew, bo z początku kompletnie nie zrozumiała, że facet chociażby cokolwiek sugerował swoimi słowami. — Czyli co, trzeba kupić dwa auta? — bo jak inaczej wyjaśnić ofertę dla małżeństw? Pewnie jakieś dwa w cenie jednego, co pewnie i tak wiązało się z tysięcznymi odsetkami i zrobione tak, żeby wyszło jak cena oryginalna.
Dokładnie tak — mężczyzna uśmiechnął się szeroko. Jak na oko Daisy zdecydowanie zbyt szeroko. Aż całe dziąsła mu wywaliło. — Oferujemy nawet do trzydziestu procent zniżki przy zakupie drugiego pojazdu — wyjaśnił, wymachując przy tym energicznie rękami. Sposób mówienia też miał jakiś energiczny, aż trochę popluł się po brodzie.
Daisy zamrugała nieco zmieszana, bo przecież nie sądziła, że Kira planowała kupować jakiś samochód. Spojrzała na nią przelotnie i tylko wzruszyła ramionami, jakby nie miała pojęcia, o czym ten facet mówi.
Wie Pan co, może zaczniemy od jednego, co? — poprosiła grzecznie, po czym podniosła wzrok na Toyotę, która przykuła jej uwagę przy wejściu. — Może to?
Oooh, widzę, że ma pani oko do perełek!! — klasnął w dłonie, jednak nim ruszyli w stronę auta to spojrzał jeszcze w stronę Finch. — I nie mówię tylko o samochodach — cokolwiek to miało znaczyć i Daisy chyba nie chciała tego za bardzo rozkminiać. Razem z Kirą ruszyły za facetem, który zaraz zaczął skakać wokół cytrynowego samochodu. — Świetny wybór i kolor rzecz jasna. Cytrynowy metalik, ja osobiście mówię na to Lemon Pop!! Pierwsza zaleta? Na pewno pani jej nie zgubi na parkingu w galerii, a proszę mi wierzyć, często się to zdarza! Ale tak ten no, jeśli chodzi o konkrety to Toyota Corolla 1.8 hybrydowa naturalnei, sto czterdzieści koni mechanicznych — mówił jak najęty, przeskakując dookoła karoserii, produkujac się tak mocno, że aż prawie zabrakło mu powietrza w płucach. — Pięć gwiazdek w testach bezpieczeństwa, ano i poduseczki powietrzne normalnie jak w hotelu all inclusive!

kira finch
kasik
generowanie postów z ej aj
25 y/o
NIE MA LIPY, JEST ODLEGŁOŚĆ
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Według Kiry miały umowę, która została przypieczętowana uściskiem dłoni, więc to byłoby zwyczajnie nie w porządku, gdyby wystawiła Daisy. Nawet jeśli wypadłoby jej coś niespodziewanego, wcześniej dałaby jej znać. Chociaż chyba musiałaby to zrobić przez recepcjonistkę w redakcji, bo nie miała do menadżerki projektu prywatnego numeru telefonu. Służbowego też nie. Podlegała pod naczelnego działu, nad którym stała Whitmore, więc bezpośrednio z niczego się przed nią nie tłumaczyła.
Pokiwała z aprobatą głową, tym samym dając kobiecie do zrozumienia, że postawienie męża przed faktem dokonanym było naprawdę słusznym pomysłem. Przecież nie wyrzuci jej z domu, a co najwyżej trochę się wkurwi. Finalnie pewnie i tak machnie ręką. Faceci już tak mieli. Łatwo było owinąć ich sobie wokół palca i nie byli zbyt kumaci. Kobiety hetero chyba też, bo Daisy w ogóle nie wyłapała aluzji doradcy. Albo po prostu zachowywała się na tyle profesjonalnie, żeby nie dać niczego po sobie poznać.
Trzydzieści procent na zakup dowolnego samochodu czy czegoś z dolnej półki? — podpytała od razu Finch, czego doradca chyba się nie spodziewał. Zamrugał nieco zbity z tropu, patrząc na nią podejrzliwie.
Na zakup tańszego samochodu ze starszych roczników — wyjaśnił i coś jeszcze paplał o tym, że te auta są równie dobre, ale Kira jedynie machnęła ręką.
Nieopłacalne — mruknęła, kiedy nachyliła się w kierunku Daisy. — Poza tym nie potrzebujesz dwóch samochodów — dodała, bo na pewno Rowen miał czym jeździć. A nawet, jeśli doradca wziął Finch za partnerkę Whitmore, to ona tym bardziej miała czym jeździć.
Mimo wszyscy doradca salonu, który miał na imię Adam, co wynikało z jego plakietki na piersi, dalej uważał, że te dwie są razem i w oczach Kiry pojawiło się lekki rozbawienie. Jeszcze nigdy nikt nie łączył ją w parę z heteroseksualną kobietą. A wystarczyło tylko spojrzeć na Daisy, aby od razu stwierdzić, że zdecydowanie gustuje w płci brzydkiej.
Kolor Toyoty niewątpliwie przykuwał oko, jednak Adam ewidentnie popłynął marketingiem. Finch obeszła pojazd, obeszła drzwi i zajrzała do środka, przyglądając się lepiej desce rozdzielczej.
Ale wie pan, że to nie jest czyste sto czterdzieści koni mechanicznych? Ale sto czterdzieści zawsze brzmi lepiej niż sto dwadzieścia dwa. Nie wspomniał pan jednak o tym, że skrzynia e-CVT, w teorii płynna, w trakcie przyspieszenia strasznie wyje. I że to przyspieszenie jest bardzo przeciętne. A powinien pan — zauważyła, po czym wysunęła głowę z wnętrza samochodu, przeszła kawałek i zaparła się rękami o maskę, wyczekują odpowiedzi doradcy.
Każdy samochodu ma jakieś niedociągnięcia...
Oczywiście, że tak — Kira nie zamierzała nawet tego podważać, nawet jej Ferrari nie było doskonałe pod każdym względem. — Jednak warto wspomnieć, że hybrydy w zimnym klimacie spalają więcej i często tracą zasięg elektryczny, a silnik jest ospały, zwłaszcza przy wyprzedzaniu i dynamicznym ruszaniu — uśmiechnęła się niewinnie, przenosząc spojrzenie na Daisy. — Lemon pop nie pasuje ci do oczu — przypomniała jej i odepchnęła się od maski.
Adam przestąpił nerwowo z nogi na nogę. Wyglądał trochę tak, jakby stracił zapał, ale zaraz podekscytował się na nowo.
A może Mazda MX-5? Mamy ją na stanie aż w trzech, kolorystycznych wariantach - zielona marina, zmierzchowy niebieski i krystaliczna biel — powiedział, wskazując ręką na trzy samochody zaparkowane przy szybie po drugiej stronie salonu.

Daisy Whitmore
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
31 y/o
For good luck!
174 cm
project manager w toronto sun
Awatar użytkownika
o jak miło miło miło
się zrobiło biło biło
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzeci
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Daisy miała pełną świadomość tego, że Kira znała się na samochodach — w końcu gdyby tak nie było, zapewne w pierwszej kolejności nie pracowałaby w dziale motoryzacyjnym i nie byłaby tak namiętnie chwalona przez swojego przełożonego. Whitmore często rozmawiała z redaktorami działów, znała pracowników i opinie o nich i chociaż pod względem bezczelności podobno Finch brakowało nieco ogłady, tak merytorycznie zawsze zaskakiwała. Daisy niby wiedziała to wszystko, a jednak dopiero kiedy zobaczyła ją w akcji, uświadomiła sobie jak dobra w tym była.
Sposób, w jaki kontrowała wszystkie argumenty Adama był naprawdę godny podziwu. Nic z tych rzeczy, które Finch wypomniała sprzedawcy, nawet nie przeszłyby przez głowę Whitmore. Nawet nie pomyślałaby, żeby podważyć cokolwiek z tego, co prezentował mężczyzna, a tu proszę — wychodziło na to, że jego polecajki wcale nie były tak kolorowe, jakimi je malował.
Stała z boku i obserwowała tą intensywną wymianę zdań, a kiedy Finch wspomniała, że lemon pop wcale nie pasował jej do oczu, uśmiechnęła się.
Faktycznie, będzie się gryzł z moimi oczami — rzuciła na głos, puszczając oczko w stronę blondynki znad maski samochodu. Facet za to popatrzył na nie obie jakoś podejrzliwie, trochę z niedowierzaniem, jakby argument z oczami był dla niego kompletnie abstrakcyjny. Bo był. Można powiedzieć, że to był taki ich inside joke. — Może przejdźmy do następnego — oznajmiła luźno. Nie było sensu skupiać się na tym, skoro Kira jasno dała do zrozumienia, że to nie była odpowiednia fura.
Odwróciła się na pięcie, kiedy mężczyzna zaproponował Mazdę. Wyglądała całkiem przyjemnie i solidnie. Daisy skinęła głową.
Proszę, zapraszam! Niech panie sobie wejdą do środka i sprawdzą jak leży — rzucił, malując na twarzy wielki uśmiech i przy okazji prowadząc je do odpowiedniego modelu. — Napęd na tył, wygodne siedzenia, dach się składa w kilka sekund, normalnie idealne na lato, kiedy jest bardzo ciepło, no i nie wspominajac o tym, że można się poczuć jak w jakimś filmie! — znowu gadał jak najęty, ale tym razem co jakiś czas spoglądał podejrzliwie na Kirę, jakby bał się, że ta znowu zaraz mu czymś przygada. — Spalanie około siedem, no może osiem litrów przy normalnej jeździe, super pojemny bagażnik, ano i system multimedialny o-błę-dny, jak sie puści muze to basy lecą jak nie z tej ziemi! Proszę wsiadać, nie krępujcie się panie — otworzył pierwsze jeden drzwi przed Daisy, a zaraz potem obiegł samochód i zapraszał Finch na miejsce pasażera. Chyba żadna z nich nie chciała się z nim spierać, więc po prostu załadowały się do środka. Whitmore westchnęła głośno i przymierzyła ręce do kierownicy.
Sama nie wiem, jakoś chyba do mnie nie przemawia — rzuciła luźno, po czym spojrzała na Kirę. — Ale przynajmniej ma o-błę-dny system multimedialny, nie? — przedrzeźniała faceta, który teraz krążył gdzieś przy bagażniku. Może nie powinna, może powinna trzymać nieco większą klasę, ale z drugiej strony… Finch zdawała się mieć całkiem dobre poczucie humoru.
— A ty co myślisz? Bo ten ziomek to chyba średnio się zna — stwierdziła. Niby miała świadomość, że ludzie w takich salonach to tylko chcieli opchnąć cokolwiek, byle jak najdrożej, ale jednak zawsze się na to łapała. Przyjrzała się Kirze. — A tak w ogóle skąd zamiłowanie do motoryzacji?

kira finch
kasik
generowanie postów z ej aj
25 y/o
NIE MA LIPY, JEST ODLEGŁOŚĆ
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wiedziała, że znała się na rzeczy. Mogłaby nawet nieskromnie stwierdzić, że była najlepsza w swoim dziale. Lepsza nawet od samego przełożonego i pewnie doskonale sprawdziłaby się na jego stanowisku, ale mimo to nigdy nie wychylała się przed szereg i sama chciała wspinać się po szczeblach kariery. Kiedyś go zastąpi i zrobi porządek w motoryzacyjnym. Teraz jednak wcale nie chciała popisywać się swoją wiedzą, ale nie podobało jej się, że doradca mówił tylko to, co wypadało, żeby zachęcić klienta do kupna auto. Niby taka praca, jednak chyba wydawało mu się, że trafił na dwie naiwne panienki. O ile Daisy nie wiedziała zbyt wiele o parametrach, to przecież Kira nie była zielona w temacie.
Podeszła do mazdy dość sceptycznie. Dosłownie. Ściągnęła brwi, słuchając kolejnych zachęt Adama. Napęd na tył? Jakby teraz każdy samochód takiego nie miał. Wygodne siedzenia? O ile ktoś lubi siedzieć nisko i po godzinie wysiadać z bólem pleców, to pewnie. Dach składa się w kilka sekund? Super sprawa, ale potem przez pół drogi zastanawiasz się, czy bardziej spali cię słońce, czy jednak przeciąg urwie głowę. Spalanie siedem–osiem litrów? Tylko w teorii. W praktyce wystarczyło trochę dynamiczniej wdepnąć gaz i liczby zaczynają wyglądać mniej optymistycznie. Super pojemny bagażnik? No tak, ale tylko jeśli planujesz zabrać szczoteczkę do zębów i jedną reklamówkę. Walizka? Zapomnij.
Finch niechętnie usadowiła się na miejscu pasażera. Rzadko kiedy robiła za passenger princess i zdecydowanie lepiej czuła się za kierownicą.
Strasznie tutaj ciasno — stwierdziła, odsuwając nieco fotel. — Klaustrofobicznie. Chyba jeździłabym ciągle z otwartym dachem. A te basy nie z tej ziemi, to chyba wyłącznie zasługa jego wyobraźni — parsknęła pod nosem i pokręciła głową. — Nie, zdecydowanie nie tego szukasz — podjęła decyzję za Whitmore, chociaż to miał być jej wybór, a teraz Finch zachowywała się trochę jak jej mąż. — Nie zrozum mnie źle, ale to straszne gówno — podsumowała krótko.
Pytanie o zamiłowanie do motoryzacji nieco zbiło ją z pantałyku. Kira uniosła brwi i przeniosła wzrok ze skrzyni biegów na Daisy. To nie była żadna wielka tajemnica, ale jakoś nie spodziewała się, że nagle zejdą na prywatę.
Zajawką zaraził mnie brat mojego ojca — odparła, uśmiechając się na te odległe wspomnienia związane z wujkiem Benem. — Miał okres, kiedy zjeździł Kanadę wzdłuż i wszerz. Zawsze przywoził z podróży mi i siostrom resoraki i składane modele samochodów. Uczyłam się czytać na książkach i czasopismach motoryzacyjnych. I tak to się zaczęło. Moje siostry nigdy nie podzielały tych zainteresowań — dodała, bo starsze Finchówny miały kompletnie inne podejście do aut. Im totalnie wystarczyło, żeby samochód miał kręcące się koła i spełniał swoją funkcję. — Skąd zamiłowanie do dziennikarstwa? — zapytała, chociaż właściwie Daisy mogła zapytać o to samo.
Zanim jednak menadżerka zdążyła odpowiedzieć, Adam zajrzał przez uchyloną szybę od strony kierowcy.
No i jak? Czy nasza Mazda nie jest wspaniała? — zapytał z nieukrywanym zachwytem. Trochę niezdrowym, biorąc pod uwagę, że nie było czym się zachwycać.
Powiedzmy — Kira wysiliła się na grzecznościowy uśmiech. — A czy macie na stanie Audi A5? — zapytała, na co mężczyzna przyklasnął w dłonie.
Naturalnie! I to w różnych wariantach kolorystycznych! — pokiwał entuzjastycznie głową. — Zapraszam, drogie panie. Musimy przejść do hali obok.
Finch złapała za klamkę w oczekiwaniu, aż Whitmore zrobi to samo. W końcu musiała opowiedzieć jej historię o tym, co skłoniło ją do bycia dziennikarką.
Może będą mieć ten w kolorze baby blue — uśmiechnęła się, ciągle pijąc do jej niebieskich oczu. Gdyby Daisy brała udział w wyścigach undergroundowych, to zdecydowanie mogłaby mieć takie pseudonim. Baby Blue.

Daisy Whitmore
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
31 y/o
For good luck!
174 cm
project manager w toronto sun
Awatar użytkownika
o jak miło miło miło
się zrobiło biło biło
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzeci
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ale ja się z tobą w stu procentach zgadzam — przerwała jej praktycznie od razu, kiedy z ust Kiry zaczęły wypływać słowa pokroju nie zrozum mnie źle... — Mazda nie jest dla mnie — dodała po chwili. Nie dość, że za nic nie przemawiał do niej ten rozkładany dach, bo w sumie po co, jak z Kanadzie i tak przez większość czasu było zimno albo wiało, to jeszcze jak zresztą Finch zdążyła słusznie zauważyć: nie było w niej wystarczająco dużo miejsca. Kolosalnie mało wręcz. Nie mówiąc już o tym, że gdyby Daisy chciała zabrać ze sobą i męża i Salami na wycieczkę, to za nic by się nie pomieścili, bo przecież furka miała tylko dwa siedzenia.
To zdecydowanie nie było to.
Ciekawa za to okazała się historia Kiry o tym, jak wkręciła się z miłość do motoryzacji. Daisy słuchała jej z należytym zaangażowaniem, nawet rozczuliła się na moment, wyobrażając sobie małą blondyneczkę z gazetami o samochodach, uczącą się na nich czytać. Aż nie mogła poradzić nic na to, że podczas tej historii, na jej twarzy wymalował się szczery uśmiech.
Jest jakimś znanym kierowcą? — musiała spytać. — Czy po prostu kochał podróżować? — nie mogła nic poradzić na naturalną, dziennikarską ciekawość, która z niej wychodziła. Lubiła wiedzieć. Lubiła zadawać pytania i grzebać w historii, by poznać jeszcze więcej szczegółów. By pod koniec być w stanie ułożyć sobie w głowie jasny i przejrzysty obraz, bez brakujących elementów. Tak to właśnie działało w kreatywnych umysłach. Nie wspominając o tym, że Kira po prostu, po ludzku, szczerze ją interesowałą. Wydawała się naprawdę ciekawa… i również zainteresowana Daisy. Tylko nim ta zdążyła odpowiedzieć, głowa Adama już wciskała się w do środka.
Mazda wspaniała, ale chętnie obejrzymy audii — skinęła głową i chciała jakoś podkreślić swoje słowa przez uderzenie delikatnie palcami o kierownicę, jednak klakson okazał się wyjątkowo wrażliwy i wybrzmiał na cały salon, aż wszyscy się odwrócili w ich stronę. — Przepraszam — wzruszyła ramionami i dopiero potem wygramoliła się z pojazdu.
Audii okazało się odpoczywać na kompletnie przeciwległej stronie hali, przez to całą drogę do odpowiedniego sektora Daisy i Kira musiały wysłuchiwać pierdolenia gadania Adama o tym, jakie to mają najlepsze furku w okolicy, same pięciogwiazdkowe recenzje od klientów i milion innych ciekawostek, które za nic nie były ciekawe.
A tutaj nasze Audiicki — mężczyzna zaklaskał w dłonie i wskazał gestem ręki na kilka sztuk równiutko zaparkowanych obok siebie samochodów.
A macie może ten w kolorze baby blue? — zapytała praktycznie od razu.
Aktualnie nie, ale jesteśmy w stanie sprowadzić go na jutro, oczywiście, jeśli będzie pani zainteresowana zakupem — wyjaśnił sprzedawczyk. — Na razie zapraszam do wersji czerwonej. Środek wygląda identycznie, więc można sobie na spokojnie sprawdzić to i owo — prychnął jakoś dziwnie, spojrzał na Kirę i nawet szturchnął ją delikatnie w ramię, na co Whitmore tylko zamrugała zmieszana, ale zaraz władowała się do środka.
Nie miałam zamiłowania do dziennikarstwa — odezwała się, kiedy Finch znalazła się na siedzeniu pasażera. — Chciałam robić filmy — schyliła się do regulacji fotela i odsunęła delikatnie, po czym rozłożyła je w tył, by na moment wywalić się wygodnie, opierając również głowę o zagłówek. — No wiesz, reżyserować wielkie produkcje, dostawać nagrody w Cannes… te sprawy — nie miała pojęcia dlaczego dzieliła się tym z Kira w aż takich szczegółach, ale z drugiej strony, ona przecież opowiedziała jej o swoim wujku. — Dziennikarstwo pojawiło się z braku laku i bo był kierunek w Toronto jak skończyłam szkołę, no a potem… od razu pojawiła się możliwość pracowania w redakcji i jakoś potem poszło.

kira finch
kasik
generowanie postów z ej aj
25 y/o
NIE MA LIPY, JEST ODLEGŁOŚĆ
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zamyśliła się na moment, usiłując przypomnieć sobie, czy wujek Ben próbował kiedykolwiek swoich sił jako zawodowy kierowca, ale kompletnie nie potrafiła skojarzyć tych faktów. Minęło tyle lat. Chyba będzie musiała dopytać go o to podczas jakiegoś spotkania rodzinnego, kiedy przyjedzie na Wielkanoc z Ottawy.
Chyba po prostu miał fioła na punkcie samochodowych podróży — stwierdziła, kiedy już doszły do konsensusu, że Mazda absolutnie nie była w stylu Whitmore i że najwyższa pora obejrzeć Audi, który tak zachwycały się, przeglądając zdjęcia fory w redakcyjnej kuchni. — Ale nie chcę skłamać. Właściwie dałaś mi niezłą zagwozdkę. Zapytam przy najbliższej okazji — skinęła głową, bo głupio tak, gdyby okazało się, że wujek jednak kiedyś się ścigał, a ona nie miała o tym zielonego pojęcia. Z drugiej strony, chyba nikt nie zataiłby przed nią takiej wieści? Wprawdzie Ben zawsze był czarną owcą wśród Finchów, trochę jak sama Kira, ale raczej nie umknąłby jej tak istotny fakt.
Czerwone A5 było ładne, ale nie robiło aż takiego wrażenia wizualnego, jak to w kolorze baby blue. Adam jednak zapewnił, że jeśli Daisy zdecyduje się na zakup, będą w stanie sprowadzić do salonu w tempie ekspresowym. Okej, to się chwaliło. Obeszła auto, aby lepiej przyjrzeć się elementom z zewnątrz aż w końcu również wsiadła do środka, od razu zauważając, że sportowe, skórzane fotele były bardzo wygodne.
Chciałaś być reżyserką? — zdziwiła się, chociaż sama nie wiedziała, dlaczego. Przecież ona od zawsze pragnęła jeździć w rajdach samochodowych, ale kobiety nie miały aż takiego rozpostarcia w tej branży. — Mała Daisy marzyła, żeby zostać Quentinem Tarantino w spódnicy? — uśmiechnęła się, ale bez złośliwości. To było naprawdę ciekawe. Szkoda, że kobiety również nie były aż tak doceniane w branży filmowej, jeśli nie były aktorkami.
Już chciała nawiązać do natychmiastowej możliwości w pracy w redakcji, że to nic dziwnego, skoro jej teść był redaktorem naczelny, ale w porę ugryzła się w język. Utkwiła wzrok w desce desce rozdzielczej i cyfrowym wyświetlaczu, które zastępowały klasyczne zegary i który można było personalizować, w zależności od tego, czy chciało się skorzystać z nawigacji i czy multimediów. Właściwie wszystko było nowoczesnym, intuicyjnym interfejsem. Dało się wyczuć, że cały środek był zrobiony z zamysłem i dokładnością, a nie na totalny odpierdol.
O, poczekaj, coś ci pokażę — Kira nacisnęła na jeden przycisk, który uruchomił w fotelach masaże. — I co myślisz? — zerknęła na nią z wyczekiwaniem, uśmiechając się pod nosem. Niby głupi, nikomu niepotrzebny detal, a jednak miłe urozmaicenie. — Bierzemy je na jazdę próbną? — dopytała jeszcze, bo pod względem mechanicznym czerwone Audi A5 nie będzie zupełnie różniło się niczym od tego w błękitnym kolorze. — Napęd cztery na cztery, silnik zapewnia sportowy charakter przy odpowiednim wyborze jednostki, nadwozie w różnych wersjach oferują praktycznie możliwości — wyliczyła w skrócie, żeby nie musiała już słuchać wywodów Adama, który i tak nie powiedziałby jej niczego sensownego.


Daisy Whitmore
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
31 y/o
For good luck!
174 cm
project manager w toronto sun
Awatar użytkownika
o jak miło miło miło
się zrobiło biło biło
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzeci
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Chciałam, chciałam… — rozmarzyłą się na moment, rozciągajać na wygodnym fotelu w Audii. — Już w podstawówce pisałam pierwsze scenariusze i malowałam storyboardy. Oczywiście były całe koślawe i prawie wszystko o księżniczkach i superbohaterach, ale… no miało to potencjał — zaśmiała się sama do siebie. Mała Daisy faktycznie miała wielkie marzenia, miała ambicje. W sumie nie tylko ona, bo przecież wraz z latami, ta większa wersja Whitmore również rozwijała tą pasję. Pisała opowiadania, tworzyła historię… chciała tworzyć.
Ale życie stworzyło dla niej nieco inną historię.
Uniosła brew, kiedy Kira oznajmiła, że coś jej pokaże. Już i tak było jej całkiem wygodnie w fotelu, ale po tym jak nacisnęła jeden z przycisków, a niewielkie kuleczki pod futerałem zaczęły się przesuwać wzdłuż jej pleców, blondynka z początku aż jęknęła zaskoczona.
Jezu, to masuje — rzuciła zaskoczona, jakby wcale się tego nie spodziewała. I trochę tak było. Bo kto pomyślał, żeby w samochodzie była funkcja masażu? Cóż, jak widać Finch o tym pomyślała. — Twoje też masują? No wiesz w twoim aucie? — spytała i dopiero, gdy usłyszała własne słowa zorientowała się, że nawet nie miała pojęcia, czym właściwie jeździła Kira. — A ty jaki w ogóle masz samochód? — pewnie jakiś zajebisty. Akurat co do tego była przekonana. Finch znała się na pojazdach lepiej, niż ktokolwiek inny, kogo Daisy znała, więc na sto procent jej samochód musiał być wystrzałowy. Ciekawy. Może nawet sportowy? Wyglądała na taką, która lubiła szybką jazdę.
Zamyśliła się na moment, kiedy Kira spytała, czy biorą Audii na jazdę próbną. Podniosła fotel do pionu i postukała kilkakrotnie w kierownicę.
Myślę, że jest super — skinęła głową. — Zdecydowanie bierzemy na jazdę próbną — uśmiechnęła się od ucha do ucha. Ze wszystkich samochodów, które udało im się obejrzeć, to zdecydowanie biło wszystkie na głowę. Poza tym, to własnie to Audii Kira zaproponowała jej już dwa dni temu i jak się okazywało — było właściwym wyborem już od samego początku. — Idę załatwić formalności, a ty się rozgość — spojrzała na blondynkę, po czym wykoptowała się z auta, praktycznie od razu wpadając na szalonego Adama. Pewnie stał zaraz przy drzwiach i podsłuchiwał!
Przeszli do niewielkiego pomieszczenia, żeby spisać wszelkie formalności, sprawdzić jej prawo jazdy, dać dokumenty w zastaw, by finalnie dostać do ręki kluczyki. Adam jeszcze po drodze do Audii tłumaczył jej milion informacji o samochodzie i jak powinno się z nim obchodzić, ale Daisy już go nie słuchała. Władowała się do środka i spojrzała na Kirę.
Ten typ jest strasznie męczący — pokręciła głową z niedowierzaniem i dokładnie w tym samym momencie za jej plecami, Adam nachylił się do okienka i spojrzał na Kirę machając jej na pożegnanie. Dziwny typ. Całe szczęście nie trzeba było z nim już więcej rozmawiać, bo Whitmore wsadziła kluczyki do stacyjki i spokojnie wyjechała z parkingu. — Kawa? Wendy's? — zaproponowała, próbując obrać jakiś kierunek, żeby nie jeździć po mieście bez celu.

kira finch
kasik
generowanie postów z ej aj
25 y/o
NIE MA LIPY, JEST ODLEGŁOŚĆ
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Potrafiła wyobrazić sobie kilkuletnią Daisy, która zanurza się w fantastyczny świat i tworząc różne historie przenosiła je na papier, obsadzając w główne role Królewnę Śnieżkę i Supermana. To niewątpliwie miało potencjał. A jeszcze gdyby umieściłaby tam wątek z samochodami, to pewnie mała Kira oglądałaby to wszystko z zapartym tchem!
Ja chciałam być mechanikiem samochodowym, ale ojciec chyba by mnie wydziedziczył — parsknęła śmiechem, bo już widziała, jak Paul piekli się, bo jego najmłodsza córka poszła w takim żałosnym kierunku i zaprzepaściła swoją przyszłość. Już i tak nie mógł wybaczyć, że żadnego dziecko nie podążyło śladem rodziców i nie wybrało prawa.
Zaśmiała się głośno, widząc reakcję Whitmore na masujący fotel. Nie przypuszczała, że sprawi jej tą funkcją aż tyle frajdy.
Nie, mój nie masuje — pokręciła z rozbawieniem głową. — To typowo sportowy wóz — Kira wyciągnęła swój telefon i weszła w galerię. Na ekranie pojawiło się piękne, żółte auto. — Ferrari f12tdf — zaprezentowała Daisy swoje ukochane cacko. Czy Finch skłamałaby, gdyby powiedziała, że kocha je bardziej od własnego ojca? Pewnie nie. — Wymagająca fura dla wymagających kierowców — podsumowała krótko, bo jednak takie Ferrari nie było dla każdego. Oczywiście nie zamierzała zdradzać, że zakupiła je, żeby móc nie tyle brać udział w nielegalnych wyścigach, co mieć w ogóle w nich jakiekolwiek szanse.
Przyklasnęła w dłonie, kiedy Whitmore podjęła decyzję. Na razie tylko w kwestii jazdy próbnej, ale coś jej podpowiadało, że finalnie wybierze Audi. Nie musiała decydować się od razu, zawsze mogła wrócić i porozglądać się za innymi markami, jednak według Finch nic lepszego tutaj nie znajdzie. Wciąż musiała mieć na uwadze, że to nie ona decydowała, tylko Daisy.
Poczekała aż Adam wypisze wszystkie kwitki, które umożliwiały opuszczenie salonu i w międzyczasie zapięła pasy, jeszcze raz rozglądając się po wnętrzu pojazdu. Prezentował się naprawdę super. Jeszcze tylko inny kolor z zewnątrz i będzie doskonale pasował do Whitmore.
Doradcy muszą mieć taką durną nawijkę — stwierdziła, kiedy ta wróciła do auta. — No wiesz, dobrą gadkę. Wcisnąłby ci każdy kit, byle coś kupiła. Za to mu płacą. Poza tym ma prowizję od sprzedaży — skrzywiła się lekko, kiedy Adam prawie przycisnął nos do szyby, ale odmachała mu dla świętego spokoju. — Najpierw zrób rundkę po mieście — poleciła, bo na tym polegała próbna jazda, żeby obeznać się z samochodem. — Najlepiej na autostradę, a potem gdzieś na obrzeża, żeby sprawdzić moc. Później możemy skoczyć do Wendy's — przytaknęła, uświadamiając sobie, że nie zdążyła dzisiaj zjeść lunchu, więc zdążyła trochę zgłodnieć.
Adam otworzył im ogromne drzwi, przez które mogły wyjechać najpierw na parking, a następnie następnie przejechać przez parking i włączyć się do ruchu.
Ale śmiało, nie musisz aż tak się pilnować — Kira uśmiechnęła się pod nosem. Gdyby było cieplej, pewnie uchyliłaby szybę, ale zima w Toronto wciąż nie odpuszczała.

Daisy Whitmore
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „Payless Motor”