29 y/o
For good luck!
190 cm
detektyw ds. poszukiwań i ujęć zbiegów Toronto Police Service
Awatar użytkownika
We keep this love in a photograph
We made these memories for ourselves
Where our eyes are never closing
Hearts are never broken
And time's forever frozen still
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji-
postać
autor

David nie wiedział, czy lepiej udzielić odpowiedzi na zadane pytanie, czy może lepiej po prostu milczeć - wszelki informacje miał od personelu medycznego (z którym był w stałym kontakcie) oraz z zeznań osoby, która zadzwoniła po pogotowie.
- Próbujemy to ustalić. Na pewno znaleziono ją nieprzytomną w opuszczonej ruderze. - tyle mógł powiedzieć. Miejsce zostało przeszukane i znaleziono w nim odciski poszukiwanego. Niestety w okolicy nie było kamer, więc ciężko było ustalić gdzie sprawca uciekł Oby tylko nie był już w drodze za granicę... Niby w świat poszedł list gończy ale jak ktoś ma układy, znajomości i pieniądze to cóż...
- To dobrze. - rzucił krótko, bo naprawdę nie chciał, by młodszej Bennett stało się coś złego. Może jego relacja z Cath aktualnie była dość... burzliwa i stojąca pod ogromnym wykrzyknikiem ze znakiem zapytania, ale to nie znaczyło, że miał życzyć źle jej rodzeństwu, czy być na nich zły - bo bądź co bądź, nic złego mu nie zrobiło.
David zmarszczył brwi, bo co miało znaczyć jakimś chłopakiem?
- Rozumiem. Pewnie nie jest łatwo, ale wiesz może chociaż co to za chłopak? Gdzie mieszka? Czy ma jakieś hobby? - pytania padały jedno po drugim, jak serie z karabinu. Dla Harrisona były to absolutne podstawy. Kilka kolejnych cisnęło mu się jeszcze na usta, jednak ostatecznie uznał, że na razie poprzestanie na tych trzech. Jeżeli chodziło o pytanie związane z zamieszkaniem, to David uważał je za dość ważne by w razie co wiedzieć, gdzie należałoby się udać, gdyby Cama nie wróciła do domu i nie odbierałaby telefonu. Jasne, jego mieszkanie nie musiało być pewniakiem w kwestii pobytu ale zawsze stanowiło jakiś procent szans. Natomiast jeśli chodziło o hobby, to Harrison uważał, że pasje w pewnym sensie kształtują człowieka tj. mówią coś o jego charakterze oraz sposobie myślenia.
Czekał aż Mary się wybudzi, jednocześnie podziwiając Cath w akcji i nie komentując słów skierowanych do Nancy o tym, żeby nie zwracała na niego uwagi. W sumie gdyby nie ta akcja, to pewnie zaraz kończyłby jeść. Wzrok swój przeniósł na musakę, która leżała tam, gdzie została zaserwowana i położona przez kelnerkę.
- Dobrze, dobrze. Skoro tak mówisz... gdyby jednak nagle zaczęło Cię boleć to nie bagatelizuj tego i pojedź do szpitala. - odparł, choć zdawał sobie sprawę z tego, że powiedział coś oczywistego - ale po prostu nie chciał, by Cath olała ból, bo mogło się okazać, że coś jednak było na rzeczy i nie zostanie wyleczone jedynie lekami przeciwbólowymi.
Skinął głową w odpowiedzi i już otwierał buzię by coś powiedzieć ale ostatecznie tylko wypuścił powietrze z ust co wyglądało tak, jakby poczuł ulgę, ponieważ Mary zaczęła się wybudzać. Dobra robota Cath. pochwalił Bennett w myślach.
David również zaczął szukać telefonu wzrokiem i gdy go dostrzegł, wstał czym prędzej i podszedł do niego, by następnie wręczyć go Mary.
- Odwiozę Panią do domu. Pamięta Pani swój adres? - zapytał, ponieważ nie wiedział, czy po takim szoku, kobieta nie miała problemów z pamięcią.
- Także zapraszam do auta. - dodał, pomagając kobiecie wstać i mając cichą nadzieję - nieważne, że nadzieja matką głupich - że Cath pojedzie z nimi.

Catherine Bennett
gall anonim
27 y/o
For good luck!
165 cm
Kelnerka Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
Where'd you wanna go?
How much you wanna risk?
I'm not looking for somebody
With some superhuman gifts
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Kiwnęła tylko głową. Przyjęła do wiadomości, więcej nie chciała wiedzieć. Znaczy chciała, ale czuła, że może to być objęte tajemnicą zawodową (bo wiedziała, że takową służby publiczne mają) albo najzwyczajniej na świecie być na tyle brutalne, że nie chciała znać szczegółów.
Powiedzenie, że ich relacja była burzliwa to delikatne niedopowiedzenie. W środku Cath aż gotowała się od sprzecznych emocji. Z jednej strony miała ochotę uderzyć go w twarz i wykrzyczeć, że jest dupkiem. Z drugiej strony ta mała część niej sprzed kilku lat cieszyła się na jego widok i po prostu miała chęć się do niego przytulić i nigdy nie puszczać. I Cathy zdecydowanie zamierzała słuchać tej pierwszej ewentualnie: druga była zbyt romantyczna i wyidealizowana. Być może kilka lat temu by na to poszła, ale na pewno nie teraz. Kiedy to wszystko się zaczynało byli ledwo dzieciakami wkraczającymi w dorosłość. Pełni buntu, marzeń i nadziei na dobrą przyszłość. Catherine mogła powiedzieć, że ruszyła z tego etapu i nie widziała za bardzo do niego powrotu.
Z drugiej strony: była najzwyczajniej w świecie ciekawa co się u niego działo i jak znalazł się w Toronto. Zdawała sobie sprawę z tego, że w czasie gdy kontakt się urwał u niego zapewne także się pozmieniało. I zapewne gdyby to był ktokolwiek inny zapytałaby o to. Tylko, że w tym przypadku nie wiedziała czy chce znać odpowiedzi. Łatwiej było nie wiedzieć dlaczego wtedy przestał pisać i założyć, że po prostu mu się znudziła albo kogoś poznał i nie wiedział jak to zakończyć. Byli młodzi, nawet byłaby skłonna to zrozumieć.
- Ze zdjęcia i wiem piąte przez dziesiąte - zmarszczyła brwi Catherine. O ile interesowały ją znajomości jej rodzeństwa o tyle w głębokim poważaniu miała miłostki szkolne nastolatek. Te zmieniały się bardzo szybko i ona czasami nie nadążała. Sama Cam randkowała często i zawzięcie. I równie szybko traciła zainteresowanie. - Cam pewnie jest bardziej na czasie i wie więcej, mogę spróbować ją wypytać - wzruszyła ramionami. To raczej nie powinno być trudne. Co prawda nie wiedziała o co pytać, ale czuła że to ważne. Zresztą, gdyby była to sprawa życia i śmierci to nawet przełknęłaby dumę i wysłała samego Davida do rozmowy z nastolatką.
- Oczywiście - że nie. Nie zamierzała jeździć po lekarzach w takich błahych sprawach. Już pomijając fakt, że musiałaby kogoś zaangażować w ewentualną podwózkę i pomoc - nienawidziła szpitali. Spędzała u lekarzy i na salach zbyt dużo czasu. Nie przepadała za zapachem, klimatem i całą resztą. Jeśli zamierzało boleć mocniej planowała wziąć tabletki przeciwbólowe i udawać, że jest okej. W końcu samo kiedyś musiało przejść, prawda?
- Może i jestem stara, ale pamięć mam dobrą - odpowiedziała Mary, pocierając czoło i siadając samodzielnie. Wciąż była nieco blada, ale Catherine odetchnęła z ulgą. Jeśli narzekała to nie było z nią aż tak źle. - Cath? Pokierujesz Pana? Wciąż kręci mi się w głowie - pożaliła się kobieta. Catherine wiedziała, że kelnerka po prostu nie chce wsiadać sama do samochodu kogoś obcego. Cath za to nie chciała mieć do czynienia z Davidem więcej niż to było konieczne. I przegrała to starcie: nie mogła odmówić Mary, nawet gdyby chciała.
- Tylko jeśli to będzie w porządku - spięła się, zwracając do mężczyzny. Nie lubiła prosić o pomoc i mieć przysług i kogokolwiek. Zwłaszcza byłych (?) chłopaków, którzy wracali nagle do jej życia z buciorami. Z drugiej strony: Mary była dla niej jak druga matka. Czekała, aż kobieta połączy kropki i zorientuje się, że ma do czynienia z akurat tym Harrisonem. Na jej korzyść przemawiało omdlenie i chwilowa słabość umysłu.
- Wezmę twoją kurtkę Mary, ty tu zostań - poprosiła.

David Harrison
szyszata
Do dogadania/uzgodnienia
29 y/o
For good luck!
190 cm
detektyw ds. poszukiwań i ujęć zbiegów Toronto Police Service
Awatar użytkownika
We keep this love in a photograph
We made these memories for ourselves
Where our eyes are never closing
Hearts are never broken
And time's forever frozen still
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji-
postać
autor

W sumie dobrze, że Cath nie naciskała by powiedział coś więcej, bo w restauracji poza nimi, znajdowało się jeszcze kilka osób i zaraz by się okazało, że ktoś jeszcze potrzebował cucenia. Niektórzy nie mieli problemu by słuchać o morderstwach i zbrodniach, a inni byli dość wrażliwi na takie rzeczy.
Cóż, David też najchętniej zamiast skupić się na schwytaniu przestępcy, usiadłby naprzeciwko Catherine, by dowiedzieć się tego i owego, lecz mieli na głowie Mary, a poza tym, wolałby z nią pogadać w cztery oczy. Bez świadków i podsłuchiwaczy. Nie to, że coś miał do współpracowników Cath, jednakże prywatę wolał załatwić bez zbędnych osób trzecich, no, chyba, że nie miałby innego wyjścia tj. jakimś cudem byłby zmuszony do tego, aby mówić co mu leżało na serduchu przy wszystkich.
- Ze zdjęcia… mhm. - powtórzył, nie będąc zbytnio usatysfakcjonowanym odpowiedzią, ale cóż, lepszy rydz niż nic. Byleby tylko nie okazało się, że ten jej chłopak trzyma sztamę z poszukiwanym…. pomyślał, choć nie miał podstaw by tak sądzić, bo zwyczajnie o chłopaku Camy nic nie wiedział.
- Okej, byłoby super. Może Ci się to wydawać bez sensu ale serio… moim zdaniem lepiej jest wiedzieć, niż nie wiedzieć, szczególnie, jeśli na zewnątrz nie jest bezpiecznie. - odparł całkowicie poważnie.
Skinął głową, przyjmując odpowiedź Cath do wiadomości, lecz już nic więcej nie powiedział, ponieważ nie zamierzał jej pilnować, by faktycznie postąpiła tak, jak ją poprosił. Natomiast jeśli sama sobie chciała zaszkodzić, uważając, że przeciwbólowe pomogą i jakimś cudem on się o tym dowie… oj się zdenerwuje. Bo bardzo nie lubił być oszukiwany.
- Stara? Pani? Gdzieżby znowu! Jak dla mnie, to Pani wygląda bardzo młodo. Fresh trzydziestka, jak nic! - powiedział, chcąc nieco poprawić humor Mary, ponieważ domyślał się, że w jej głowie panował aktualnie istny chaos.
- To ja zaczekam w aucie i odpalę silnik, byście wsiadły do ciepłego auta. - powiedział i po tych słowach wstał, a następnie zgarnął baklawę - bo tylko ona była przygotowana na wynos - położył na stoliku 50 dolarów kanadyjskich (żeby nie było, że wyszedł bez płacenia) i opuścił lokal, by udać się do swojego, zaparkowanego nieopodal autka. Zgodnie z tym co powiedział, przekręcił kluczyk w stacyjce (baklawę schował do bagażnika oraz wyciągnął z niego butelkę wody, którą położył z tyłu na siedzeniu za sobą) i czekał. Oczywiście w aucie miał ustawioną temperaturę 22 stopni, choć zastanawiał się, czy powinien ustawić więcej lub mniej, a z głośników wydobywała się muzyka lecąca z jego playlisty (Cath mogła kojarzyć niektóre utwory). Nagle zauważył wychodzące dwie osoby z restauracji, więc czym prędzej wysiadł żeby otworzyć jedne drzwi od strony pasażera, a drugie z tyłu (od strony pasażera).

Catherine Bennett
gall anonim
27 y/o
For good luck!
165 cm
Kelnerka Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
Where'd you wanna go?
How much you wanna risk?
I'm not looking for somebody
With some superhuman gifts
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

- No tak. Był tutaj kilka razy z Bellą. Cam w sumie nie wiem czy ma obecnie chłopaka. Jak wczoraj pytałam to nie. Emma chyba coś z kimś kombinowała, ale szczegółów nie znam - wzruszyła ramionami Cath. Chłopak nie zrobił na niej złego wrażenia. Był ciut starszy od przyjaciółki jej siostry, ale nie na tyle by było to coś budzącego większe obiekcje. Sama Catherine też czasami nie nadążała za zmianami w związkach nastolatków. Cama nie wspominała, że w jej życiu pojawił się ktoś na stałe. Z drugiej strony Cathy wiedziała, że dziewczyna należała do tych łatwo zakochujących się i mało stabilnych w związku. Poniekąd rozumiała: hormony robiły swoje, a Camila chyba jeszcze nie wiedziała czego chce. A przynajmniej tak wydawało się Catherine - w tym jednym aspekcie były całkowicie po dwóch różnych stronach. Zazdrościła czasem tego siostrze: możliwości odcięcia się od związku i wejście w kolejny.
- Jesteś na bardzo dobrej drodze do przekonania mnie, żebym wzięła ją do swojego domu i nie wypuszczała spod klosza przez najbliższy miesiąc albo zanim nie zrozumie powagi sytuacji - powiedziała szczerze. Słowa o bezpieczeństwie tylko posyłały dreszcz wzdłuż jej kręgosłupa. Przeczuwała, że po dzisiejszej zmianie złoży wizytę w domu rodzinnym i utnie sobie pogawędkę o bezpieczeństwie i jej znajomych. I przy okazji zaparzy solidny kubek ziół na uspokojenie. Wątpiła, aby to pomogło w jakikolwiek sposób, ale zawsze istniała mikro szansa, że jej to pomoże.
Nawet gdyby wiedziała, że jej stosunek do swojego zdrowia może wkurzyć Davida nic z tym nie zamierzała robić. Mężczyzna zdecydowanie po tylu latach nie miał prawa do mówienia jej co ma robić i jak się zachowywać. Pomijała fakt, że miała szczerą nadzieję że to będzie ich ostatnie spotkanie po latach. Dostarczył jej wystarczająco dużo wrażeń, nie chciała więcej. Widziała, że żyje i ma się dobrze.
- Chyba z daleka, w ciemności, od tyłu i dla ślepego - odpowiedziała Mary, ale uśmiechnęła się mimowolnie. W końcu każdy komplement był dla kobiety małym, cudownym podarkiem. Nawet jeśli ciężko było wciąż zebrać jej myśli to doceniała starania mężczyzny.
Cath kiwnęła głową, chociaż wiedziała, że akurat temperatura w samochodzie będzie jej najmniejszym problemem. Nienawidziła zarówno prowadzić, jak i być pasażerem od kiedy jej błędnik zaczął wariować. Catherine zabrała pieniądze i podała je Nancy, a sama zapakowała jeszcze musakę na wynos. Ludzki odruch czy coś w zamian za podwózkę. Potrafiła docenić takie gesty.
Widziała także podejrzliwy wzrok Mary i zastanawiała się ile kobieta już się domyśliła. Znała całą ich wspólną historię - ciężko byłoby, gdyby było inaczej. Znała Cath od prawie dwudziestu lat i wiedziała wiele rzeczy. Miała nadzieję, że jeszcze nie połączyła faktów, że detektyw David Harrison to ten David Harrison.
- Dziecko, siadaj z przodu - powiedziała starsza kelnerka po wyjściu a Cath uśmiechnęła się niepewnie. Naprawdę chciała usiąść z tyłu z Mary i być przy niej w razie czego, ale wiedziała, że to raczej ona by wtedy robiła za wsparcie psychiczne dla niej. Przekazała więc kobiecie jedzenie.
- Dziękuję - powiedziała wchodząc do samochodu i siadając. Musiała się mentalnie przygotować, droga nie była może najdalsza, ale za to pełna skrzyżowań i skrętów. Temperatura jej pasowała, piosenki mniej. Kilka z nich pamiętała ze starych czasów i nie chciała sobie ich przypominać. Przywoływały za dużo wspomnień.

David Harrison
szyszata
Do dogadania/uzgodnienia
29 y/o
For good luck!
190 cm
detektyw ds. poszukiwań i ujęć zbiegów Toronto Police Service
Awatar użytkownika
We keep this love in a photograph
We made these memories for ourselves
Where our eyes are never closing
Hearts are never broken
And time's forever frozen still
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji-
postać
autor

- Rozumiem. - odpowiedział krótko, próbując zapamiętać tę informację. - Ciekawe czy faktycznie nie ma, czy tak po prostu mówi dla świętego spokoju. - dodał, bo w sumie, skoro dwie koleżanki Camy z kimś kręciły, to czy ona sama nie czuła, że też chciałaby z kimś kręcić by nie czuć się gorszą lub coś. Powody ukrywania mogły być różne, choć David miał nadzieję, że relacja sióstr była na takim poziomie, że jedna wiedziała, że może tej drugiej powiedzieć wszystko ale no, nie jego rodzina, więc nie zamierzał się wtrącać. Wiedział tylko, że nastolatki to już nie były dzieci i czasami potrafiły nieźle oszukać system.
- Jest to jakieś rozwiązanie, chociaż zamknięcie na cztery spusty bym rozważył, bo pewnie po jakimś czasie zaczęłaby knuć plan ucieczki. - rzucił, wzruszając ramionami - ogólnie uważał, że na pewno należałoby się zastanowić, nad tym, by mieć oko na Camę, by nie było artykułów o niej ani żadnych newsów w wiadomościach.
- Nieprawda. - odparł, kręcąc głową, choć widząc uśmiech na twarzy Mary, on również się uśmiechnął, czując, że osiągnął zamierzony cel. Nie miał pojęcia, czy kobieta w ogól zaśnie tej nocy, choć dopóki nie ma nigdzie żadnej informacji o Anabelle, to należało mieć nadzieję, bo gdyby było o niej w mediach, to już by był poważny znak, o ile nie byłaby to informacja o śmierci... bo wtedy to już game over. David miał wrażenie, jakby goniąc zbiegów był głównym bohaterem gry, która dla niego mogła się skończyć praktycznie każdego dnia - bo na pewno miał swój fanklub, gdzie ekipy zbiegów nosiły jego koszulki i wymachiwali banerami z jego podobizną. Dla zbiegów gra kończyła się w momencie gdy Harrison łapał zbiegów i zawoził tam, gdzie powinni się znaleźć.
Cóż, nie spodziewał się, że sprawy się tak potoczą i Catherine wyląduję obok niego w samochodzie - ale nie skomentował tego. Był przekonany, że obie usiądą z tyłu, a tu taka niespodzianka.
Jechał zgodnie z tym, co mówiła Cath - bo to ona miała go pokierować do jej domu.
- Nie jest za ciepło? - spytał, bo dla niego nie stanowił żaden problem, by obniżyć nieco temperaturę. Gdy stawali na światłach, David zerkał na Catherine starając się to robić tak, by tego nie zauważyła, aczkolwiek istniało prawdopodobieństwo, że Mary to widziała, bo jego wzrok odbijał się we wstecznym lusterku. W pewnym momencie przyspieszył, ponieważ chciał zdążyć na zielone światło, lecz nagle jakiś dzban postanowił zmieniać pasy, by ustawić się na skręcie w lewo i znalazł się w niewielkiej odległości od maski samochodu Davida - ten rzecz jasna dał po hamulcu, bo inaczej mogłoby się to skończyć źle.
- No debile jeżdżą po tym Toronto! - krzyknął wkurwiony, ciesząc się w duchu, że akurat nikt za nim nie jechał. W dodatku nagle zgasł mu silnik. No bez jaj... Pierwsze przekręcenie kluczyka - nic. Drugie przekręcenie - nic.
- Nosz kurwa! - walnął w kierownicę.
Spróbował trzeci raz - auto odpaliło. Harrison odetchnął z ulgą i ruszył - akurat nadjeżdżało auto, które go przy okazji strąbiło, ale David tylko pokazał mu środkowy palec w odpowiedzi. Miał nadzieję, że reszta podróży przebiegnie bez większych problemów - aczkolwiek wiedział jedno, będzie musiał zajechać wkrótce na stację paliw.

Catherine Bennett
gall anonim
27 y/o
For good luck!
165 cm
Kelnerka Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
Where'd you wanna go?
How much you wanna risk?
I'm not looking for somebody
With some superhuman gifts
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

- Jeśli oczekujesz ode mnie, że powiem ci jak działa mózg nastolatki to cię zmartwię, ale jestem na to za stara - pokręciła głową Catherine. Nie potrafiła czasami powiedzieć czy jej siostra mówi jej wszystko. Niby starała się być zawsze i jasno pokazywała, że jej rodzeństwo może jej powiedzieć wszystko, ale też wiedziała że jako trzeci rodzic w ich rodzinnej dynamice czasem można było coś przed nią ukryć. I nie dziwiłaby się: czasami presja środowiska robiła swoje. Miała tylko nadzieję, że Cała ma na tyle oleju w głowie, że nie zrobi nic głupiego i ryzykownego. - I zawsze jest szansa, że coś ukrywa - wzruszyła ramionami. Zamierzała podrążyć, ale nie wiedziała czy nie przegnie. Zawsze przecież istniała szansa, że dziewczyna zamknie się w sobie. Niebiosa chyba jako jedyne wiedziały co może strzelić nastolatce do głowy.
Niemal się uśmiechnęła. Niemal. Harrison nie miał prawa wiedzieć, że w zasadzie była już wyszkolona na środkowym rodzeństwie jeśli chodziło o robienie fikołków i próbach utrzymania ich w ryzach. Jakaś tam ucieczka nie była jej straszna.
Cath wiedziała, że Mary będzie czatowała przy telefonie. Sama. W tej jednej rzeczy były podobne: obie starały się być silne i miały problem z przyjęciem pomocy od innych. Bennett wiedziała także, że próba zostania przy kobiecie zakończy się przynajmniej karczemną awanturą. Sama martwiła się o córkę kelnerki, ale czy mogla coś w zasadzie zrobić? Szczerze wątpiła. Miała jedynie nadzieję, że to nie będzie kolejna z dziewczyn, o której opowiada się jako przestrodze dzieci w kontekście ufania innym. Bardzo nie chciała zobaczyć twarzy dziewczyny w telewizji albo gazetach z rana.

Zacisnęła palce na płaszczu, wpatrując się w szybę. No cóż: tego nie było na jej liście rzeczy do zrobienia tego dnia. I naprawdę miała szczerą ochotę po prostu zrobić sobie spacer zamiast samochodu. W obecnej sytuacji to jednak nie wchodziło grę. Jak na złość nie wzięła też miętówek. Czasem pomagały. Gdy samochód ruszył poczuła przez chwilę to dziwne wrażenie jakby świat nie nadążał za ruchem. Rzucała tylko krótkie komendy: prawo, lewo, prosto. Nie ufała swojemu głosowi i z każdym zakrętem czuła jak coś podjeżdża jej do gardła. Dziwne ciepło. Wiedziała jednak, że jeśli spojrzy w bok to będzie tylko gorzej. Czy obchodziło ją to, że z perspektywy wyglądała na mruka i być może obrażoną? Niekoniecznie, gdy walczyła z lekkimi mdłościami. Nie miała siły zastanawiać się czy David patrzy na nią czy na drogę. Chociaż wolałaby to drugie.
- Jest w porządku - mruknęła. Bo było. Raczej większy problem miała z duchotą, ale wiedziała że to tylko ona i jej organizm. Przynajmniej było do przeżycia, nie aż tak źle.
Przynajmniej do momentu hamulca.
Poczuła niemal jak fotel pływa, chociaż racjonalna część jej umysłu mówiła, że to niemożliwe. Przełknęła ślinę i odchyliła głowę do zagłówka, przymykając oczy na kilka sekund zanim zacisnęła palce na drzwiach samochodu. Przynajmniej miała czas na to, gdy mężczyzna odpalał silnik.
- Z ust mi to wyjąłeś, Harrison - zgodziła się po usłyszeniu przekleństwa. Nienawidziła tego, że jej głos był lekko zachrypnięty od zaciśnięcia gardła i słabszy niż zwykle.
Zanim zorientowała się, że powiedziała jego nazwisko na głos.
Przy Mary.
Nie, proszę nie.
Pokręciła głową, co w zasadzie też nie było najlepszą opcją. Miała tylko nadzieję, że kobieta da jej tyle litości i nie zacznie pogawędki z jej byłym o ich związku. Najgorsze było to, że sama zdawała sobie sprawę, że sama się podłożyła.

David Harrison
szyszata
Do dogadania/uzgodnienia
29 y/o
For good luck!
190 cm
detektyw ds. poszukiwań i ujęć zbiegów Toronto Police Service
Awatar użytkownika
We keep this love in a photograph
We made these memories for ourselves
Where our eyes are never closing
Hearts are never broken
And time's forever frozen still
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji-
postać
autor

- Czy ja wiem czy za stara.... ? Poza tym jeszcze niedawno sami byliśmy nastolatkami. - odparł, puszczając oko - oczywiście nie wymagał od niej by wyjaśniła działanie mózgu młodego człowieka bo po pierwsze, nie byli w szkole, a po drugie, czy to by jakoś pomogło? Niewykluczone, lecz David aktualnie miał wrażenie, że i tak by tego nie zapamiętał, ponieważ był zbyt zaskoczony tym wszystkim, co wydarzyło się podczas tego jednego wieczoru. A myślał, że tylko wpadnie do knajpki, zje sobie coś smacznego, zrobi rozeznanie, popyta i tyle a tu, taka niespodzianka... i w dodatku akcja "utracenie przytomności", która na szczęście nie skończyła się wezwaniem karetki.
- W to nie wątpię. - Chyba jak większość z nas. lecz nie powiedział tego na głos, a jedynie w swojej głowie, bo doskonale zdawał sobie sprawę, że nie tylko nastolatkowie potrafili bawić się w ukrywanie czegoś lub zamiatanie pod dywan. On jako nastolatek też nie zawsze mówił gdzie idzie lub na pytanie o to, dlaczego tak późno wrócił, rzucał jakąś ściemę, byle tylko nie zirytować ani zdenerwować rodziców. Aż przez krótką chwilę wrócił pamięcią do tamtych czasów, kiedy to w słoneczny dzień, wybrał się z Cath nad jezioro, choć obiecał, że wróci zaraz po lekcjach, bo miał się uczyć do sprawdzianu - oczywiście po powrocie powiedział, że się uczył, tylko w bibliotece Dobrze, że żadne z rodziców nie postanowiło wybrać się na rozmowę z panią bibliotekarką, bo wtedy miałbym przypał.
Tak czy inaczej, należało zamknąć księgę wspomnień i skupić się na rzeczywistości. Szczególnie, że brak skupienia mógł przynieść nieprzyjemne konsekwencji w postaci wypadku lub kolizji, a szczerze? Wioząc pasażerki, czuł się za nie odpowiedzialny. Gdyby cokolwiek stało się Cath.... chyba nigdy by sobie tego nie wybaczył, a każdego dnia zjadałyby go wyrzuty sumienia. Okej, może i jechał szybko, ale po prostu dla niego to była normalna jazda.
- Na pewno? Nie zmniejszyć temperatury? - spytał, bo dla niego nie stanowił to żaden problem, ani kłopot. Czuł się trochę jak taksówkarz przewożący pasażerów, dbający by pasażerowie po dotarciu do celu, nie wystawili mu jednej gwiazdki.
David spojrzał na Catherine, sam nie wiedząc co go bardziej zaskoczyło - użycie jego nazwiska, czy może to, że jej głos brzmiał.... nieco inaczej, a jej twarz jakby była bledsza. I normalnie by się ucieszył, że się zgadzają co do tego, kto jeździł po ulicach Toronto, lecz aktualnie troska o Bennett przyćmiła tę radość. Zajechał na pobocze i włączył światła awaryjne.
- Wszystko w porządku? - sięgnął ręką do tyłu, by zgarnąć butelkę wody i podał ją Cath.
- Weź, napij się jeśli potrzebujesz. Niegazowana. - powiedział, nie wiedząc, co miało oznaczać to pokręcenie głową. Pomyślała o czymś, o czym nie powinna? Albo o czymś, co ją przeraziło? Spojrzał we wsteczne lusterko i zauważył uśmieszek na twarzy Mary Cóż, dobrze, że przynajmniej ona się uśmiechała w tym momencie. pomyślał, przeczesując dłonią włosy.
Postanowił ruszyć dalej gdy tylko Cath nieco lepiej się poczuje lub da mu znak, że wszystko jest okej.

Catherine Bennett
gall anonim
27 y/o
For good luck!
165 cm
Kelnerka Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
Where'd you wanna go?
How much you wanna risk?
I'm not looking for somebody
With some superhuman gifts
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

- Dziesięć lat temu pragnę tylko przypomnieć - dla niej ta dekada była szalona, a chyba jej zwieńczeniem był dzisiejszy wieczór. Mogła zgadywać, że los szykował dla niej coś od rana, ale w życiu by nie wpadła na to połączenie: nastoletnia córka osoby, która jej matkowała od ponad piętnastu lat spotykała się z kimś, kto był przynajmniej podejrzany i pod okiem policji, jej siostra prawdopodobnie jej czegoś nie mówiła, a jej były z którym kontakt urwał jej się kilka lat wcześniej postanowi wrócić sobie do jej życia pod pretekstem musaki. To przypominało telenowelę.
I niby rozumiała Camilę. Sama miała te naście lat i pamiętała wymykanie się po kryjomu do Davida, czasami nieco zbyt późne powroty do domu i jedno zdecydowanie za bardzo skrzypiące łózko, ale zazwyczaj mówiła o tym komuś. I zazwyczaj było to środkowe rodzeństwo. Nie było to jednak nic tak poważnego: ot, drobne tajemnice dwójki zakochanych nastolatków napędzanych hormonami. A przynajmniej zakochanych z jej perspektywy, bo sama nie wiedziała czy kiedyś faktycznie David coś do niej czuł czy się bawił. Lata, które minęły i wszystko co sobie wmawiała mogły nieco zaburzyć obraz ich relacji.
Catherine była sama zdziwiona, że było tak źle. Zazwyczaj jej błędnik wariował, ale było to znośne. Podejrzewała, że to kwestia stresu albo choroby, która nadchodziła. Była zmęczona po całym dniu - to mogło mieć wpływ na jej samopoczucie. Przy zaciskaniu palców czuła zresztą ból w ręce i zaczynała się zastanawiać czy tabletki sobie z tym poradzą. Wiedziała, że David jechał ciut za szybko, ale nie zamierzała nic mu mówić. Póki było jednostajnie była w stanie to wytrzymać.
- Nie, jest dobrze - powiedziała jakimś cudem przez zaciśnięte gardło.
- Nie bój się złociutki. Z cukru nie jesteśmy, nie rozpuścimy się - powiedziała pomocnie Mary, chyba w próbie odwrocenia uwagi. Cath wiedziała, że to tylko pozorne i trybiki już wskoczyły. - Więc jesteśmy Panu naprawdę wdzięczne... - zaczęła kobieta, ale Cath słyszała w jej głosie tłumioną chęć wybuchu.
- Mary, odpuść. Nic mi nie będzie, dajcie mi chwilę - powiedziała, opierając ręce o kolanach i chowając twarz w dłoniach, gdy mężczyzna sięgał po coś. Dopiero po jego słowach zorientowała się, że to woda. Była cholernie wdzięczna za to i za zatrzymanie się.
- Dziękuję - powiedziała szczerze i z ulgą słyszalną w głosie. Odkręciła korek i wzięła łyk.
- Nie chciałabym przeszkadzać gołąbki, ale trochę mi się spieszy żeby,,, nie wiem - zobaczyć czy moja córka jest w domu, a nie na łasce psychopaty...
Cath westchnęła, ale wiedziała, że kobieta ma rację. Zazwyczaj ją miała. Kiwnęła głową Davidowi. Przynajmniej teraz mogła zaciskać palce na butelce, zawsze to coś.
Przez chwilę jechali w milczeniu i w zasadzie nie byli daleko od domu Mary, gdy Mary wypaliła:
- Jak to jest być skończonym kutasem, panie Harrison?

David Harrison
szyszata
Do dogadania/uzgodnienia
ODPOWIEDZ

Wróć do „Messini Authentic Gyros”