- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
-
Depresja przy barszczyku
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
-
come as you are
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkija?typ narracjitrzecia osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
-
Depresja przy barszczyku
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
— Dzień dobry Theo — zagadnęła z uśmiechem na twarzy, a on w ogóle nie chciał z niej zejść. Wtuliła się w niego jeszcze przez krótki moment, aż nie rozbrzmiał dźwięk budzika. Czyli pora stać, tak? Miała dziś dyżur na uniwersytecie. Wcześniej, czy później musiałaby tam trafić, choć... poranny bieg miała już za sobą — muszę już wstawać, ale... — podniosła się przez moment, unosząc kąciki ust — mam jeszcze chwilę — rzuciła, unosząc się na łokciach, by złożyć mu jeszcze jeden, krótki pocałunek na ustach. Tylko czas wstać, ruszyć się i być aktywnym.
— Zrobię kawę, a ty śniadanie? — zaproponowała, wstając leniwie z łóżka. Rozsunęła jedną z szaf, a na pośladki założyła czarną, koronkową bieliznę. Zgarnęła też luźniejszą koszulkę, ledwo zakrywającą jej tyłek. Tak ubrana zeszła na dół i wyjęła dwa kubki z szafki — jaką pijesz? — zagadnęła i zaraz wciskała odpowiednie przyciski na ekspresie do kawy. Finalnie nabrała powietrza do płuc, przez moment dostając błędu w systemie. O czym mieli rozmawiać? Jak miała wyglądać teraz ich znajomość?
-
come as you are
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkija?typ narracjitrzecia osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Wszystkie jego ubrania porzucił na dole, więc jedyne co za sobą zgarnął, to podręczny kosz stworzony z torby po maku... W sumie to smutno mu było, że nie zostawił sobie ani jednego na rano, ale jakoś musiał to przeżyć. Świat zawirował, kiedy wyprostował się zbyt szybko, zaklął pod nosem, skarcił się w duchu za picie tego niedobrego gówna zeszłej nocy. W sumie nie było źle. Bywało gorzej. Obudził się przy Cynthii i złapał kilka chwil przyjemności, w jego głowie to też liczyło się jako wygrana. Na niższym poziomie jej apartamentu wskoczył we własną bieliznę i jeansy, podkoszulek i bluzę podniósł, rzucając na oparcie kanapy, a jej ubrania złożył na kolanie, finalnie kładąc na jednym z barowych krzeseł. Było mu zbyt ciepło, żeby ubierać się bardziej i nie sądził, żeby miała jakieś ale w tym temacie.
Lekkim krokiem przeszedł do kuchni, zapoznając się z zawartością szafek, szuflad i lodówki, na ostatniej zatrzymując się na dłuższą chwilę, przeciągając mocno z krótkim ziewnięciem. Okay, coś się wymyśli na śniadanie, tyle że...
- Kawa mnie usypia, nie lubimy się z kofeiną. - odwrócił się do niej, zamykając lodówkę i rozkładając lekko ramiona. - Dowiedziałem się ostatnio, że mam ADHD prawdopodobnie. Kto by pomyślał. - rzucił rozbawiony, posyłając jej szeroki uśmiech. Miało sens z kofeiną i jej odwrotnym działaniem, nie? Nigdy nie wpadł na to wcześniej, założył, że po prostu tak ma i tyle, nie doszukiwał się powodów. - Jakąkolwiek herbatę, proszę? Czarną najlepiej, jeśli masz. - to najbliższe, co rzeczywiście pił, co mogło przypominać kawę. Ciepły napój, żeby zacząć dzień był całkiem przyjemną tradycją, tak czy siak.
- Ile masz właściwie czasu? Bo to zależy, co zrobię do jedzenia. - było kilka opcji, które rozważał. Szybsze i takie, które zajęłyby dłużej, chociaż to nie znaczyło, że koniecznie byłyby "lepsze". Sam nie zastanawiał się w tamtym momencie jak miał wyglądać ich związek teraz, w czasie po wylądowaniu w łóżku, bardziej skupiał się na ogarnięciu zadania, które mu dała. Śniadanie. Jego głowa, zwykle gnająca w dziesiątki kierunków na raz, w tamtym momencie wydawała się leniwa i komfortowo zajmowała się jedną myślą na raz. To było całkiem przyjemne, musiał przyznać, zdecydowanie mniej chaotyczne.
Cynthia A. Ward