26 y/o
For good luck!
175 cm
barman Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
I put the "sex" in "sexy", shit, I would even undress me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimów mi ładnie
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Tak, dopiero się obudził.
Tak, było popołudnie.
Tak, wyspowiadał się ze swoich grzechów kanalizacyjnemu bogu, obejmując porcelanowy tron.
Życie bolało. Zeszłej nocy bawił się świetnie, części z tej zabawny nawet nie pamiętał, tak się dobrze bawił, ale tego dnia przyszło mu za to płacić. Cóż poradzić mogę na to~?.
Catherine była wciąż w pracy, więc nikt nie mógł go poratować domowym posiłkiem czy chociażby zaserwowaną herbatką i jedyne co mógł zrobić, to zamówić pizzę. Dobra, dwie picki, bo wychodziło w sumie taniej, a jeśli się przyjmie, to i tak zje obie w jednym posiedzeniu. Zamawiając, odkrył, że w głowie nadal kręci mu się niemiłosiernie, a literki na ekranie w ogóle nie chciały zostać na swoim miejscu. Może dalej był napruty? Co by znaczyło, że to jeszcze nie była ostateczna forma jego kaca..? Z jednej strony, było to pocieszające, bo może znaczyło, że tłusta pizza wchłonie cokolwiek jeszcze było w jego żołądku i uratuje mu tyłek na później. Z drugiej strony, mogło to też znaczyć, że ten prawdziwy kac miał pokazać nawet jeszcze brzydszą mordę i cokolwiek by nie zjadł, i tak to później straci. 50 - 50. Gdyby był hazardzistą to-.. Dobra, śmieszki, był hazardzistą i jak najbardziej podobało mu się to ryzyko. Zdychał na kanapie, fluffy skarpetki, stare dresowe spodnie i naga klatka, opatulony w koc, który zwykle był gdzieś pod ręką. Mały salon wydawał mu się zbyt kolorowy i za bardzo radosny w tej całej torturze, nawet jeśli normalnie uważał, że kolory były najlepsze. Ugh.
Ruch przy drzwiach. To chyba pizza.
Zebrał całą swoją siłę, żeby, nadal w trybie kocowego burrita, przetuptać do drzwi wejściowych, walcząc po drodze z grawitacją.
- ...nie jesteś moją pizzą. - zwód, który poczuł, naprawdę bolał. Bolał go w głowę, w serce nawet bardziej i definitywnie w zmęczony żołądek. Tak czy siak, postąpił krok w bok, pozwalając psiapsi wtoczyć się do środka. Może przyniosła coś dobrego? Jakąś darowiznę, jak na gościa przystało? Meh, kogo on chciał oszukać.

Erika Lindberg
LemonSpice
none
28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
162 cm
podcasterka actual play show oraz edytorka Toronto Sun
Awatar użytkownika
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Był weekend. Erika żyła w przekonaniu, że jej przyjaciółka jednak tym razem miała wolne i będą mogły wspólnie spędzić popołudnie. Chociaż mogło być tak, że pomyliły jej się dni lub godziny.
Nie miała szczególnych planów. Chciała raczej obejrzeć z nią jakiś film, wypić trochę raki i porobić coś ogólnie raczej mało ambitnego tak jak zwykły przesiadywać w czasach szkolnych. Mogły wtedy przeglądać razem jakieś magazyny, komiksy czy cokolwiek przy randomowych piosenkach puszczanych gdzieś w tle i po prostu cieszyć się swoją obecnością. No, ale zdecydowanie jej plan nie był w stanie wypalić.
Stała pod drzwiami mieszkania Bennettów. W ręku miała siatkę, w której znajdował się litr lodów czekoladowych do wspólnego wyjadania łyżeczkami z pudełka, kruche ciasteczka, paczka popcornu i paprykowe Lay's, czyli tak zwane wkupne. Zawsze należało coś ze sobą przynieść, aby być dobrze widzianym u czyjegoś progu.
Nie spodziewała się jednak tego, że zostanie przywitana w drzwiach przez kocykowe burrito w formie młodszego brata swojej najlepszej przyjaciółki. Zmarszczyła jedynie brwi na widok Alexisa, przyglądając mu się uważnie po czym doszła do wniosku, że życie go przygniotło raz jeszcze niemożliwym kacem.
- Nie jesteś moją Cath - odparła w podobnym tonie i wkroczyła do środka, gdy tylko Alexis odsunął się o krok, aby zrobić jej miejsce.
Niezbyt się krępowała w momencie, gdy podeszła do kuchennego blatu, na którym złożyła swoje dary po czym zerknęła na czajnik elektryczny z wlaną do połowy wodą gotową do zagrzania.
- Herbaty? - zapytała tak jakby była u siebie, bo chyba po trosze tak było skoro tak blisko trzymała z rodzeństwem i znała doskonale rozkład rzeczy w ich kuchni.
Jeśli Cath jeszcze nie było to mogła na nią poczekać. W końcu to nie tak, że nie lubiła Alexisa i na jakiś czas jego towarzystwo będzie musiało jej faktycznie wystarczyć. A skoro zamówił pizzę to... Pewnie uda jej się na nią załapać.

Alexis Bennett
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
26 y/o
For good luck!
175 cm
barman Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
I put the "sex" in "sexy", shit, I would even undress me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimów mi ładnie
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Właściwie to jedyne nad czym się zastanawiał, to dlaczego Erika nie miała jeszcze własnego klucza do tego mieszkania. Dobra fakt, Catherine tylko wynajmowała i pozwalała mu mieć własny pokój, bo była dobrą siostrą, ale nie sądził, żeby zrobienie kopii klucza było wbrew zasadom ich wynajmu, prawda..? Erika była trochę jak jego trzecia siostra. Mogła się rządzić w kuchni, ba, nawet zajmować ten najbardziej wygodny kąt kanapy. Cholernie dużo tych sióstr się zrobiło.
- Co masz dobrego? - pragnął burgerów. Albo jakichś gotowców, które można było wrzucić do mikrofalówki i zjeść w pięć minut. Może coś słodkiego i tłustego też by się przyjęło? Tuptał za nią do kuchni, po drodze pozbył się kocyka, zostawiając go na później na kanapie, wiedząc, że zaraz znów mu będzie zimno. Potrzebował komfortu dawanego przez miękki materiał, a przy okazji mógł się nim ścisnąć i oszukać swoje ciało tak, by myślało, że był przytulany.
- Tak. - przytaknął od razu na herbatę, przekopując się przez zawartość siatki, którą przyniosła. Chipsy zbyt słone... Ciastka zbyt kruche.. A potem wymacał lody i aż się żachnął głębiej. - Moje. - to pewnie nie był dobry pomysł, żeby żreć lody przed pizzą, ale nie był znany ze swojej inteligencji. Przytulił kubeł lodów do swojej klatki, zapominając na moment, że była naga; zaskomlał, podskoczył, odrzucił podło na blat, zaklął pod nosem. Sam sobie winny, jak zawsze.
- Chcesz łyżkę? - skoro i tak był głupi, przynajmniej mógł się trochę podzielić, nie? Tak czy siak nie sądził, żeby był w stanie zjeść zbyt dużo; myśl o kremowej słodkości była kusząca, ale mimo to wywołała falę nudności, odbierając mu kolor z twarzy. - ...dobra, zmieniłem zdanie... - wybełkotał, zamiast siłować się z wieczkiem, wrzucił lody do zamrażalnika. Dziewczyny mogły sobie wziąć te lody, on się zadowoli pizzą.
- Cath się spóźnia? - zagadnął, opierając się tyłkiem o blat, założył ramiona na klatce, naciskając lekko na własny żołądek, mając nadzieję, że da mu to trochę ulgi. Nie dało. Sunął spojrzeniem za Eriką, marszcząc brwi w skupieniu. Nie martwił się o siostrę, nah, praca w gastronomii bywała nieprzewidywalna i już nie raz słyszał, że wyznaczone godziny to propozycja, nie obietnica, więc.. Pewnie straciła poczucie czasu? Może kelner, który miał wskoczyć na jej miejsce się spóźnił? Albo skoczyła po coś do sklepu, skoro laski umówiły się na wspólne popołudnie? Przeszło mu przez myśl, że może właśnie kupuje jakieś wino, wyobraźnia podsunęła zapach i smak; Lexi wstrzymał oddech na kilka sekund, zanim wypuścił powietrze z płuc ustami, powoli, walcząc z kolejną falą. Trzeba było tyle chlać?

Erika Lindberg
LemonSpice
none
28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
162 cm
podcasterka actual play show oraz edytorka Toronto Sun
Awatar użytkownika
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Być może powinna mieć własny klucz, ale z drugiej strony czy naprawdę nękała ich aż tak często? Mogła jakoś żyć w takich warunkach. Tym bardziej, że nie mieszkała daleko i nawet jeśli kiedyś zdarzyłoby jej się przyjść i pocałować klamkę to mogła bez trudu wrócić do siebie i jedynie przesłać wiadomość zainteresowanym, że próbowała się do nich dostać.
- Wkupne. Kilka rzeczy. Przekąski. Chrupadła - odpowiedziała, dając mu wyraźnie znać, że jeśli pragnął solidnego posiłku to z tym już nie do niej.
Może przemyślałaby kwestię zrobienia prostego i szybkiego obiadu jeśli ładnie by poprosił, ale musiałby naprawdę się postarać, aby poruszyć jej czarne gotyckie serduszko... Chociaż trzeba było przyznać, że było zdecydowanie dużo bardziej wrażliwe niż Erika wolałaby to przyznać.
Uzyskawszy odpowiedź mogła wrzucić do dwóch kubków torebki herbaty. Czarnej. Zwykłej, basic Minutki, bo miała wrażenie, że jakby sięgnęła po jakieś bardziej wymyślne to mogłoby się to skończyć naprawdę kiepsko dla wrażliwego żołądka skacowanego Alexisa.
Wywróciła oczami tak, że prawie ją zabolało w oczodołach, gdy tylko Bennett pochwycił pudełko lodów i bezmyślnie przycisnął je do swojej klaty. No, debil, no. Nie mogła jednak zaprzeczyć temu, że dalej go uwielbiała.
- A pytasz dzika czy sra... - zaczęła, ale zanim zdążyła dokończyć to ten wcisnął lody do zamrażalnika. - Aha...
No trudno. Zaczeka jednak na Cath. Nie było mowy, aby sama była w stanie opanować cały litr lodów. Zwłaszcza, że miała jeszcze przed sobą wiele innych snacksów, które czekały na skonsumowanie. Jeśli tylko Lexie znajdowałby się w lepszym stanie to pomógłby im z opanowaniem tego wszystkiego.
- Albo się spóźnia albo to ja lekko pojebałam godzinę - odparła, gdy tylko chłopak się zainteresował i zalała kubki, wrzątkiem, który natychmiast nabrał przyjemnej brązowawo-złotej barwy od znajdującej się w środku herbaty. - A ty co tak dzisiaj zdychasz? Co za impreza?
Odłożyła kubki na blacie, na który po chwili się wciągnęła, aby usiąść w niewielkiej odległości od Alexisa. Mogli, co prawda przejść do salonu, ale po co chwilowo mieliby to robić? Nie widziała w tym większego sensu, wiec mogli na razie dalej tutaj tak siedzieć.

Alexis Bennett
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
26 y/o
For good luck!
175 cm
barman Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
I put the "sex" in "sexy", shit, I would even undress me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimów mi ładnie
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Normalnie dosłownie skakałby z radości, okay? Tyle rzeczy do chrupania i on, wiecznie głodny albo w drodze do kolejnego gastro; taki gość to był skarb. Tamtego dnia jednak nie chciał nic chrupać, a mieszanka substancji którą w siebie wlał/wciągnął, wydawała się mordercza. Pewnie była. W gruncie rzeczy kac był zatruciem, prawda? Totalnie się z tym zgadzał.
- Kochana.. Pewnie coś jest w szafkach jeszcze, nie sprawdzałem. - jedyne co mogło mu się przyjąć albo nie, jak przeszczep, było coś obrzydliwego i tłustego. Jak ta pizza którą.... Pukanie do drzwi sprawiło, że lekko podskoczył i od razu cicho jęknął, przejęty ostrym bólem w skroniach. Zaklął po raz kolejny, ale odepchnął się od blatu i potuptał znów do drzwi, żeby tym razem odebrać gorące placki. Yum. Zapach skręcił mu żołądek boleśnie i dopiero wtedy zdał sobie sprawę z tego, jak głodny rzeczywiście był. Oby się przyjęło... Wrócił do kuchni, po drodze przerzucił sobie przez ramie koc, którego przed momentem się pozbył. Znów mu było zimno. Przez chwilę rozważył, czy chciał się do niej dosiąść ale całkiem szybko podłoga wygrała. Znajdował dziwny psychiczny komfort w siedzeniu na podłodze i naprawdę było mu wszystko jedno, czy będzie go oceniać, czy nie. To była czysta podłoga. Usiadł na tyłku, pudła odłożył obok siebie, żeby zarzucić na siebie koc. Jak będzie chciała, to się poczęstuje, nie?.. Oby nie zbyt wiele. Dwa placki, dwa klasyki, pepperoni i capriciosa. Istniała szansa, że jeśli ten przeszczep z gorących, serowych kawałków pizzy się przyjmie, to wciąż pomógłby Erice i Cath ze smaczkami. Powoli i stopniowo, ostrożnie, ale wciąż, na pewno by pomógł, nie byłby sobą, gdyby odmówił.
Wydał z siebie kolejny, krótki jęk, na wzmiankę o imprezie, która tak go urządziła.
- Nie wiem, to migawka. Szklanek, dźwięków, kolorów, płynów, ciał... - przetarł sobie twarz dłonią, odkładając okulary gdzieś na bok. W sumie stwierdził, że może tamtego dnia powinien być odrobinę ślepy, łudząc się, że dzięki temu ulży swojej głowie. - Nie pamiętam też gdzie byłem. Ani jak trafiłem do swojego łóżka. I czyj to numer. - odchylił na moment koc, żeby mogła zobaczyć numer na jego żebrach, napisany wyraźnie czerwonym markerem. Na końcu numeru było tylko małe serduszko i to tyle. Pomocne. W sumie to mogło mu powiedzieć, że balował z kimś, kto ściągnął z niego koszulkę, ale potem grzecznie wsadził go do jakiejś taksy? Brzmiało bardzo... Miło? Chyba? Nie miał bladego pojęcia.

Erika Lindberg
LemonSpice
none
28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
162 cm
podcasterka actual play show oraz edytorka Toronto Sun
Awatar użytkownika
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Kac zmieniał ludzi. Było to niemalże potwierdzone medycznie (a na pewno empirycznie przez ich dwójkę). Nie mogła mieć zatem za złe Alexisowi tego, że wykazywał się nieco mniejszym entuzjazmem... Chociaż może powinna być wdzięczna za to, że nie wciągnie im całej paczki cziperków w momencie, gdy będą wybierały film.
- W takim razie to spraw... - znowu nie dokończyła, bo wyjątkowe poruszenie w mieszkaniu wywołał dźwięk pukania do drzwi.
Obserwowała to jak obecny przy niej cierpiętnik wydaje z siebie pełne bólu jęki nim w końcu ruszył otworzyć przybyszowi. Ciągnący od progu aromat zapowiadał to, że do domostwa zawitała zamówiona uprzednio pizza.
Lindberg wodziła wzrokiem za Bennetem, gdy tylko ten powrócił z dwoma pudełkami. Ich też była dwójka. Przypadek? No na pewno nie mógłby zjeść tego sam. Dlatego też bez większego skrępowania zsunęła się z blatu i usiadła po turecku naprzeciw niego, aby bez pytania sięgnąć po kawałek pepperoni, który leżał w kartonie.
- Oho, czyli było ostro - zawyrokowała, wgryzając się w kawałek swojej pizzy.
Nie mogła powiedzieć, aby sama tak miała. Na pewno niezbyt często. Nie była z tych, którym urywał się film i zawsze potrafiła sobie przypomnieć minione wydarzenia. Może to była jej klątwa, bo pewnych rzeczy pewnie człowiek wolałby nie pamiętać.
- Ważne, że trafiłeś do siebie, ale jak możesz nie wiedzieć? Porwaliby cię i co? - zapytała, wpatrując się w chłopaka. - Ja wiem, że porywacze najpewniej dopłaciliby do tego, aby cię od nich zabrać, ale może trafiliby się handlarze organów... Wątroby na pewno by nie sprzedali. Płuc też... No słaby byłby z tobą interes.
Oczywiście droczyła się z nim chociaż czasami było trudno ją wyczuć. Bywało, że jej żarty przybierały dosyć złośliwy charakter, ale wszyscy zdążyli już dawno do tego przywyknąć. Zwłaszcza, że nigdy nie chciała źle.
- Zero pojęcia czyj to numer? - dopytała, przełknąwszy już kęs pizzy. - Zamierzasz na niego zadzwonić i sprawdzić?
Musiała przyznać, że ją samą również zżerała pewna ciekawość. Tyle dobrego, że ktoś szarpnął się na to, aby zapisać numer markerem. Z drugiej strony zastanawiała się kto to musiał być, bo sama ostatnio spotykała ludzi bardziej skorych do wymieniania się nazwami na insta niż telefonami. Może trafił na kogoś naprawdę starej daty?

Alexis Bennett
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
26 y/o
For good luck!
175 cm
barman Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
I put the "sex" in "sexy", shit, I would even undress me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimów mi ładnie
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zamówił dwa placki, gdyby tak przyjęły się fantastycznie i sprawiły, że odzyskałby apetyt.. Wątpił, żeby miały rzeczywiście taką moc, ale warto mieć marzenia; jego były bardzo przyziemne i zazwyczaj dotyczyły jedzenia albo seksu. W sumie prosty z niego człowiek, nie? W tamtym momencie partnerów żadnych nie było w okolicy, a on też niezbyt w stanie, więc jedyne co mu się marzyło, to zjeść idiotyczną ilość tłustego jedzenia, nie zwrócić i zapaść w śpiączkę po-jedzeniową. To brzmiało jak naprawdę przyjemna opcja i wiedział, że nic by go nie było w stanie obudzić; mogły śmichać i chichać, telewizor mógł drzeć mordę, mogły urządzić dziką orgię, a on spałby jak kamień. Tak, piękne marzenie.
Zmarszczył brwi, burknął coś pod nosem, kiedy postanowiła się bez pytania poczęstować i nawet nie podała mu jego herbatki wcześniej. No tupet. Zmierzył ją wzrokiem i stwierdził dość szybko, że drobna była, może też miała drobny żołądek, nie? Miał nadzieję. Nawet jeśli nie byłby w stanie zjeść obu placków, odgrzewana pizza dzień później też wjeżdżała jak złoto. Plus, nie musiałby się prosić Catherine, żeby mu coś ugotowała jak dziecku. W gruncie rzeczy wcale nie lubił zawracać jej dupy, a jeśli już był pasożytem, to starał się być takim symbiotycznym i też się na coś przydać. Trochę posysał w tym, ale miał naprawdę dobre zamiary przez większość czasu.. A potem ponosiła go impreza. Jak poprzedniej nocy.
- Life360. Polecam. Catherine zawsze wie, gdzie jestem, telefonu zawsze pilnuję, nawet jak zmieszam za bardzo i nie wiem co się dzieje. - czasami nawet używał tego śmiesznego futerału, który zakładało się na ramię i w teorii używało do biegania. Lexie nie biegał, ale miał taki, zwykle używał w momencie, kiedy na scenę wjeżdżały mocniejsze środki, albo zauważał, że zaczyna tracić grunt pod nogami. Musiał kiedyś obczaić, czy dało się taki GPS wsadzić do kolczyka, bo to by było jeszcze łatwiejsze.
- Zagadałbym ich na śmierć. Albo uwiódł. Może oba. - zażartował, ale szybko pożałował, kiedy parsknął lekkim śmiechem i to wystarczyło, by wysłać kolejną bolesną falę od skroni, w dół, aż do koniuszków palców. Prawie jak prąd. Nie zmartwiło go to jakoś specjalnie, nie takie rzeczy się działy z jego ciałem czasami. - Mogę zadzwonić na głośniku, chcesz? Tylko musisz wstukać numer. - zwykle nie bawił się w takie głupotki, bo nie był zainteresowany układami na dłuższą chwilę czy znajdowaniem sobie drugiej połówki czy innych gówno-prawd w tym stylu. Nie mógłby znaleźć żadnej połówki, bo uważał się tak czy srak za jedną całość, okay? Nie potrzebował dodatkowego kawałka do szczęścia. Szybkie przygody w zupełności mu wystarczały, łatając krótkoterminowo samotność wyżerającą go od środka powoli. Cenił sobie uniesienia, których nawet nie pamiętał; wychodził z założenia, że skoro w stanie nietrzeźwości je wybrał, to pewnie taką miał potrzebę, i dobra.

Erika Lindberg
LemonSpice
none
28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
162 cm
podcasterka actual play show oraz edytorka Toronto Sun
Awatar użytkownika
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Została wychowana w przekonaniu, iż bliźnim należy pomagać. Dlatego też właśnie Erika postanowiła pomóc koledze w pozbyciu się całej tej pizzy, która na pewno zimna lub odgrzewana nie smakowałaby tak samo. Jeszcze gorzej byłoby jakby Lexie zapomniał całkowicie o jakiś resztach pizzy i miałaby się zmarnować. Taka była wielkoduszna.
Sama również miała ogromną nadzieję na to, że jednak wszystko będzie w jak najlepszym porządku i Bennett nie odczuje skutków zamówionego żarcia na żołądku. Różnie z tym bywało. Sama zazwyczaj na mocnym kacu pościła przez pół dnia, aby przypadkiem nie zwrócić tego, co odważyłaby się zjeść. Napoje też warto było ograniczać do tych bardziej nieinwazyjnych w stylu wody i jakiś łagodnych ziółek.
Znali się na tyle dobrze i na tyle długo, że żadne z nich nie musiało się przejmować czymś takim jak zasady kultury. Herbatka znajdowała się na wyciągnięcie ręki na pobliskim blacie. Ona sama była skupiona teraz bardziej na pizzy z pepperoni, która smakowała niczym samo zbawienie. W dodatku była całkiem głodna przez to, że zachowywała miejsce na przekąski, które miała pochłonąć z Cath, ale skoro jej nie było to mogła skupić się na obiedzie z jej małym braciszkiem.
- Zakładam, że to działa - mruknęła, bo sama nigdy nie korzystała z podobnych rzeczy.
Oczywiście telefon zawsze można było zgubić lub mógł przestać działać, ale to już były rozmyślania na zupełnie inną okazję. Na razie mogła odetchnąć z ulgą, bo wyglądało na to, że chociaż ktoś trzymał rękę na pulsie, gdy chodziło o imprezowanie młodego Bennetta.
- Dlatego właśnie szybko by cię zwrócili - zauważyła, sięgając tym razem po capriciosę. - Jak chcesz to dzwoń. Chociaż bądźmy szczerzy... Mamy 2026 rok. Kto w ogóle używa jeszcze telefonów do tego, aby dzwonić do ludzi? Tak... PRYWATNIE.
Dla niej było to nie do pomyślenia. Przecież wszyscy od millenialsów już mieli wyraźną niechęć do połączeń telefonicznych i głównie korzystali z social mediów albo innych komunikatorów. Jak dla niej to wszystko było niezwykle podejrzane.

Alexis Bennett
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
26 y/o
For good luck!
175 cm
barman Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
I put the "sex" in "sexy", shit, I would even undress me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimów mi ładnie
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ani mu się nie chciało, ani nie czuł właściwie potrzeby, żeby ganić ją za zajadanie się z nim pizzą, jakby się tak nad tym zastanowił.. To było... Miłe? Na swój sposób. Siedziała z nim na podłodze, pozwalając spokojnie zdychać, dotrzymywała mu towarzystwa, chociaż nikt jej nie kazał i, nawet jeśli nie przyznałby tego na głos, naprawdę to doceniał. Że nie musiał cierpieć w samotności, użalać się nad własnym losem i własną głupotą do pustych ścian. To, plus, zrobiła mu herbatę, nawet jeśli z minuty na minutę przestawała być gorąca na blacie. Meh, najwyżej wrzuci do mikrofalówki na minutę i będzie jak znalazł. Szanował ją za herbatkę.
- GPS, działa, tak.. - jak inny airtag czy coś w tym stylu, prawda? Miało swoje zalety, miało swoje słabe strony i, tak, wiedział, że gdyby rzeczywiście coś mu się stało, istniałaby opcja, że jego telefon wcale nie znajdowałby się nawet blisko jego ciała. Było kilka takich przypadków w jego życiu, gdzie nie mógł dać żadnego znaku, że potrzebuje wsparcia, nawet kiedy naprawdę chciał to zrobić. Nie lubił o tym myśleć. Wolał, żeby nikt o tym nie myślał.
- No, wiem, też się zdziwiłem. - rzucił pomiędzy kęsami, wybierając na tamtą chwilę zajadać się pepperoni. Bardziej tłusta, wchodziło lepiej, a przynajmniej tak mu się wydawało. Rozważał przez moment, czy chce się torturować dzwonieniem do jakiejś typiary, która zaliczyła go wcześniejszej nocy i.. W sumie to opcja nie ekscytowała go jakoś specjalnie, jak tak się zastanowił. Nawet nie sięgnął po własny telefon, nie miał zamiaru nawet pisać do tej osoby, bo co jeśli okazałaby się stalkerem? Z numerem telefonu można było naprawdę dużo znaleźć...
- Wiesz co... Chyba sobie odpuszczę. Jakbym bawił się świetnie, to coś bym pamiętał. - oprócz głowy, nic go właściwie nie bolało, więc hey, przynajmniej właściciel tego numeru obchodził się z nim jak z człowiekiem, nie przedmiotem czy pompowaną lalką. To był mały plusik dla tego kogoś, tylko że, właśnie, sam fakt, że wziął (czy tam wzięła) kogoś tak naprutego, jak musiał być zeszłej nocy Lexie.. No, to pozostawiało wiele pytań względem tego kogoś moralności. Nie żeby miał komuś pieprzyć o moralności, ale nawalony człowiek wydawał się całkiem bezbronny, nie? Zdecydowanie nie ogarniał życia i ciężko byłoby stwierdzić, że tak, rzeczywiście się zgadzał na wszystko, co działo się później. Nie miał temu komuś za złe, tak czy siak, przynajmniej nie zrobili mu krzywdy, to się liczyło.
- Może to numer na jakieś 0-700. Wiesz, chcą mój ładny ryj na żigolo. Fortunę bym zbił puszczając się za hajs. - może minął się z powołaniem. Przynajmniej mógłby brać pieniądze za usługi, a tak to gówno z tego wszystkiego miał.

Erika Lindberg
LemonSpice
none
28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
162 cm
podcasterka actual play show oraz edytorka Toronto Sun
Awatar użytkownika
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wiadomym było, że pizza najlepiej smakowała dzielona z ukochanymi ludźmi i tego właśnie powinni się w tej chwili trzymać. W końcu inaczej nie dało się ich relacji opisać. Byli ziomkami, prawda? A Erika wspaniałomyślnie zamiast się wycofać, gdy tylko zauważyła nieobecność Cath w mieszkaniu postanowiła zostać i dotrzymać towarzystwa zgonującemu braciszkowi przyjaciółki, bo w końcu miała miękkie serce. No i miała nadzieję, że dziewczyna niedługo się zjawi, ale to już było zupełnie nieistotną kwestią.
Przy takich osobach jak Alexis naprawdę można było żałować tego, że nie istnieje jeszcze technologia, która pozwalałaby na zaczipowanie go GPSem, aby móc w każdym momencie namierzyć jego lokację, a jakby jeszcze zbierał jego parametry życiowe, aby mieć pewność, że nie zązył zejść gdzieś po drodze z przepicia.
- Słuchaj: obstawiam, że to albo ktoś naprawdę stary albo ktoś niezwykle podejrzany, co używa telefonów w ten sposób, aby nie można go było łatwo namierzyć i sprawdzić - stwierdziła, bo z takim instagramem to dopiero można było sporo zrobić.
Lub z facebookiem. Człowiek od razu dowiadywał się tego kim była dana osoba, z kim się zadawała oraz jakie miała zainteresowania. Mało tego można było łatwo ustalić, gdzie przebywała dzięki wrzucanym statusom czy fotkom.
- Może i tak. Chociaż różnie to mogło z tobą być - stwierdziła pokrótce, bo wiedziała doskonale, że Bennett potrafił zaszaleć.
Nawet jeśli było niesamowicie to mógł tego kompletnie nie pamiętać ze względu na to jak się urządził. Nie wiadomo też było w jakim stanie znajdowała się tamta osoba. Z drugiej strony miała też takie wrażenie, że mogło do niczego nie dojść, bo przecież numer napisany na torsie nie świadczył o niczym innym poza faktem, że Lexie miał przynajmniej podciągniętą koszulkę przy drugiej osobie.
- Nie wątpię w twoją urodę, kolego, ale... - tutaj zrobiła dramatyczną pauzę, aby wgryźć się w kawałek pizzy, który musiała jeszcze jakoś przeżuć i przełknąć. - Ale nie wiem czy ktokolwiek by cię werbował do takiej roboty w ten sposób. Poza tym przez pośrednika pewnie aż tak byś się nie dorobił.
Nigdy nie zagłębiała się jakoś szczególnie w sprawy związane z prostytucją, ale na pewno nie mogło to być tak proste jak im się wydawało.

Alexis Bennett
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „#27”