-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Nie pamiętała, kiedy Las Vegas stało się dla niej domem. Uwielbiała fakt, że miasto nigdy nie spało. Wystarczyło wyjść poza ramy własnego domu, a adrenalina sama dopływała do żył, pobudzając serce do pracy. Cały czas przeglądała dla siebie horoskopy. Wszelkie gwiazdy na niebie twierdziły, że to jest właśnie jej noc. Marzec miał przynieść jej miłosne uniesienia oraz sprawić, że zacznie bardziej planować własne finanse. Raki były intuicyjne, empatyczne, a przede wszystkim wrażliwe. We wrażliwy sposób właśnie w jednym z bardziej luksusowych kasyn poszukiwała swojej nowej ofiary.
Zaplanowanie dobrze finansów trzeba było rozpocząć od podpuszczenia jakiegoś idioty, żeby wydał na niej krocie. Obserwowała wszystko z tyłów, analizując każdego w głowie. Ten za stary, ten za brzydki, a ten... miał w sobie coś, co praktycznie od razu ją urzekło. Oczy niemalże od razu jej zabłysnęły. Przystojny, praktycznie w jej wieku, a patrząc po zegarku i ubraniach bardzo bogaty. Tyle jej wystarczyło, by ruszyć w jego stronę. Poprawiła sobie stanik, by piersi lepiej się ułożyły, sprawdziła makijaż, a włosy poprawiła. Idealnie. Wszystkie gwiazdy na niebie faktycznie wskazywały na miłosne uniesienie. Z pewnym siebie, wręcz zadziornym uśmiechem usiadła obok niego, wpatrując się w niego jak zaczarowana. Potrafiła udawać głupiutką, zwłaszcza kiedy jej obiekt był... całkiem dobrym eklerkiem, którego mogłaby zjeść praktycznie od razu.
— Cześć — zaczęła, wkładając sobie niesforny kosmyk włosów za ucho. Sama wcześniej go tak ułożyła. Każdy szczegół miał wyglądać idealnie — wywróżyć Ci przyszłość? — szybko chwyciła go za dłoń, obracając tak, by wewnętrzną częścią mogła jeździć opuszkami palców. Wiedziała, czego oczekiwali od niej mężczyźni. Ani na moment nie spuściła wzroku, cały czas wpatrując się intensywnie w Leo.
— Bo moja czakra mówi mi, że potrzebujesz kompanki na ten wieczór — nie widziała żadnej innej kobiety, nawet innego mężczyzny. Za to Luna była pewna siebie i chciała oczarować go własnym urokiem.
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
Na wyjazd namówił go dawny kumpel - tak naprawdę to nie musiał go długo namawiać, bo Leo po prostu potrzebował przerwy. Dlatego siedział teraz przy barze w jednym z tych ociekających złotem kasyn, obracając w palcach szklankę z whisky, na którą i tak miał za słabą głowę, by dopić ją do końca. W głowie wciąż słyszał słowa wujka Petera. "Młody, baw się, wydaj trochę grosza, poczuj, że żyjesz!". No to czuł. Głównie tępy ból w lewym kolanie. Już miał się zbierać do swojego pokoju hotelowego, skoro kumpel i tak zniknął na horyzoncie z jakąś słodką blondyneczką, gdy do niego również przyczepiła się jakaś latawica. Cześć, wywróżyć ci przyszłość? Już miał odpowiedzieć “Nie, dziękuję” i czym prędzej ruszyć do swojego pokoju, gdy nieznajoma chwyciła go za dłoń i utkwiła w nim swoje intensywne spojrzenie. Bez krępacji zmierzył ją od stóp do głów - ładna, seksowna, głupiutka. Znał takich zbyt dużo. Moja czakra mówi mi, że potrzebujesz kompanki na ten wieczór. No dobra, może nie aż taka głupiutka, bo wyglądało na to, że czytała mu w myślach. Tylko czym, do cholery, była czakra? Nieważne. Jeszcze raz zlustrował ją spojrzeniem - wyglądała na cholernie pewną siebie. Albo pewną swego, cokolwiek chodziło jej po głowie. Kurde, faktycznie przyciągała wzrok, bo zaraz podszedł do nich jakiś podstarzały typ rodem z hawajskiej wyspy.
- Mi możesz powróżyć, maleńka - odezwał się typek, zanim Leo zdążył zareagować.
No i cóż - Rosenhall poczuł nagły zew rywalizacji, którego nie czuł od… dawna, okej? Zazwyczaj unikał kłopotów, ale nie będzie jakiś
Luna Rivera-Rosenhall
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Zadziorny uśmiech ani przez moment nie schodził z jej twarzy. Spoglądała badawczym wzrokiem na niego, próbując wyczytać, co dokładnie miał w głowie. Spodobała mu się? Musiała. W tym białym obcisłym komplecie, gdzie jej dobrze zbudowane, figlarne ciało dobrze działało na wyobraźnie. Ruszyła delikatnie ramieniem, żeby jedna z rączek sukienki opadła jej na dół. Na twarzy wymalował się jej przeuroczy uśmiech. Kątem oka zlustrowała podchodzącego do nich fajfusa. Nie, zdecydowanie nie chciała mieć z nim wspólnego.
— Właśnie, z kosmosem nie można dyskutować — powiedziała spokojnym tonem, zaciskając dłoń na dłoni Rosenhalla. Zaraz wpatrzyła się w niego maślanymi oczami. Był przystojny, bogaty, a takie noce były zdecydowanie przyjemniejsze od spotkania się ze starszymi biznesmenami w kryzysie wieku średniego i poszukujących odrobiny rozrywki. Sama chciała się bawić, chciała mieć intensywną noc, a on... mógł ją jej zapewnić — Dziękuję, mój bohaterze — dodała, przegryzając dolną wargę. Puściła jego dłoń, a sama rozsiadła się jeszcze wygodniej na krześle. Dżentelmen punkt dla niego. Przysunęła się bliżej, by móc poczuć woń jego perfum. Tak, zdecydowanie były drogie, ale też pociągające. Mogłaby zbadać każdy skrawek jego ciała. Wiedział, w jaki sposób podziałać na umysł kobiety.
— To punkty energetyczne w ciele — stwierdziła, kładąc mu dłoń w okolicy serca. Delikatnie zaczęła nią błądzić po całym jego torsie, jakby chciała go zaczarować. Byłoby to zgodne z prawdą, bo tego wieczoru miał mieć w głowie tylko nią — przepływa przez nie energia życiowa, popychająca Cię do działań... — wymruczała, pochylając się do niego, by móc zacząć szeptać mu do ucha — mnie popchnęła do Ciebie, bo... — odsunęła się, a w jej oczach pojawił się prawdziwy błysk. Tak naprawdę popchnęły ją pieniądze, chęć krótkiej przelotnej zabawy, choć miał w sobie coś, co mogłoby sprawić, że chciałaby go na dłużej niż jedną noc.
— Gwiazdy mi przepowiedziały miłosne uniesienie z wagą — a to była prawda. To musiało być miłosne uniesienie z nim. Mógł stać się jej ofiarą, ale podskórnie czuła iskry w ciele — jesteś nią? — wagą. Musiał być. Potrafiła odczytywać aurę danych znaków zodiaków, a on zdecydowanie lubił być chwalony.
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
Luna Rivera-Rosenhall
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Zdawała sobie sprawę, że na niego działała. Doskonale wiedziała, w jaki sposób powinna łechtać męskiego ego, a Leo wydawał się być łatwą ofiarą. Wystarczyło jedno krótkie muśnięcie dłonią, a ich dłonie na nowo splotły się razem. Całkiem szczerze zadowoliła się jego dłonią na kolanie. To było dobre na sam początek wieczoru.
— Tylko jeśli ktoś wpadnie mi w oko — przyznała całkiem szczerze, unosząc kącik ust do góry. Nie było w jej słowach żadnej bajki, tylko czyste przeznaczenie. W gwiazdach ktoś musiał zapisać ich spotkanie, miłosne uniesienie wraz z planami finansowymi brzmiało zaskakująco dobrze. Mogłaby go posmakować bez wiedzy, że jest dziany — poza tym powinieneś mieć w sobie więcej wolności, a sam zobaczysz, że te bajeczki to prawda — dodała już zdecydowanie bardziej uroczym tonem. Wierzyła w to, co mówiła. Dzięki temu mogłaby zgarnąć grube dolary, jego zegarek, a na pewno mieć przecudowny wieczór. Oczami wyobraźni widziała samą siebie, kąpiącą się w jego pieniądzach i aż zagryzła dolną wargę na samą myśl.
— Powiedz mi swoją datę urodzenia a Ci powiem — powiedziała spokojnym tonem, wbijając w niego intensywne spojrzenie — dla mnie typowa waga. Pewnie z tak przystojną twarzą musisz być bardzo zadowoloną wagą — pochlebstwo matką każdego udanego przedsięwzięcia. Zdawała sobie z tego doskonale sprawę, dlatego postanowiła go nimi karmić jedno, po drugim — co chwile ktoś Cię chwali i docenia... — sama mogłaby wymyślić przepiękną opowieść o jego zielonych oczach. Faktycznie się jej podobały, było w nich coś intensywnego, a to dobrze zbudowane ciało ukryte pod ubraniami wołało o pomstę do nieba.
— Chyba tak — kiwnęła głową, a sama zaraz zwróciła się w stronę barmana — przepraszam, poproszę margaritę. — słodki drink dla słodkiej kobiety. Niech w ten sposób o niej myśli — sama zapłacę za siebie — zaraz wyciągnęła portfel, a z niego kartę — Libra nie wierzy w magię gwiazd — powróciła na moment do Leo. Dopiero po wypiciu pierwszego, większego łyku wróciła wzrokiem do Rosenhalla — to co przywiało Ciebie do Las Vegas? — zagadnęła, przechylając głowę. Pewnie potrzeba zabawy, odetchnięcia od codzienności, ucieczka. Luna słyszała je wszystkie, ale potrzebowała wiedzieć, który z nich przykleić do Rosenhalla.
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
tajemnicza nieznajoma
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
— Tak — zdecydowanie wpadł jej w oko. Przystojna twarz? Check. Boskie ciało? Check. Sporo kasy? Check. Każde jej wymagania zostało odhaczone, a to wystarczyło, by chciała go poznać. Przynajmniej w trakcie trwania tej nocy, chciała móc zbadać każdy centymetr jego ciała, doprowadzić go do wrzenia, a co najważniejsze zabrać po wszystkim nawet złamany cent — mhm, zdecydowanie więcej — kiwnęła głową, spoglądając na niego badawczo. Nie umknęło jej jego ciche westchnięcie, właśnie dlatego stanęła na moment na głowi, by delikatnie zacząć ugniatać ramiona Leo. Chciała mu ulżyć, aby jej dotyk został już z nim na całą noc, dopóki nie pozna nawet najmniejszego kawałka jego ciała — masz bardzo spięte mięśni — odparła miękko, z powrotem siadając na jego miejscu. Ujęła jego dłoń, by z powrotem wróciła na miejsce. Na jej udo. Mogła widzieć w nim ofiarę, ale był bardzo seksowną ofiarą.
— To wypij więcej — odparła miękkim tonem, wpatrując się w jego tęczówki. Miał się w niej rozkochać, wystarczyłaby tylko jedna noc, by po skosztowaniu jej warg do reszty oszalał — a więc waga — miała rację, wyglądał na wagę. Czuć było od niego charakterystyczną aurę, wymagającą harmonii — 23 czerwca, cancer — wodny znak zodiaku. Odznaczający się empatią, emocjonalnością, a przede wszystkim intuicją. Jej wręcz płonęła na widok Leo. Był jej przeznaczony. Może jako plan finansowy, a może jako miłosne uniesienie. Żadnej z opcji nie wykluczała w tym momencie. Obie wydawały się jej maksymalnie kuszące.
— To mam przestać? — spytała całkiem wprost, zawieszając wzrok na jego ustach. Ciekawiło ją, czy odmówiłby sobie komplementów. Mogłaby nimi rzucać jak z rękawa. Godzinę opowiadać o jego oczach, poszukiwać w tym czegoś więcej. Może faktycznie powinna w ten sposób to zrobić? Czekała na odpowiedź z przegryzioną dolną wargą. Nie była głupia. Bogaczy trzeba było umieć oszukać. Dlatego zapłaciła sama za siebie, później... już ze zwykłego dżentelmeńskiego gestu to zrobi.
— To teraz trzeba o Ciebie zadbać, Libra — odparła ze zawadiackim uśmiechem. Mogła zająć mu cały wieczór, może nawet poranek — kolejnej? — prychnęła krótko pod nosem, unosząc jeden z kącików ust — słabo siebie cenisz — dla niej nie był kolejną wagą, a kolejnym celem. Wystarczająco przystojnym i przyciągającym, żeby nie zmuszała się do patrzenia na niego i by móc wyobrazić sobie, co będą robili we dwoje — mieszkam. Przywiało mnie tu życie — zwyczajny wieczór wróżbitki, w którym próbuje złapać za rogi miłosne uniesienie i plany finansowe. Co mogłoby pójść nie tak?
— Nie tylko moje gwiazdy chyba kombinują — stwierdziła, opuszczając wzrok na jego dłoń na jej spódniczce. Idealna, chociaż bardziej byłaby na jej nagiej skórze — za miły wieczór — wzniosła toast i upiła małego łyka margarity. Idealna, słodka, taka jak ona. Chociaż Rivera posiadała w sobie dużo więcej gorzkiej nuty.
— To dowiem się, jakie imię ma mój towarzysz? — upiła kolejnego łyka drinka, czekając na odpowiedź. Krok po kroku i wszystkiego się dowie.
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
. ౿ 𝒸𝒶𝓁𝓁 𝓂𝑒 𝒷𝓎 𝓎𝑜𝓊𝓇 𝓃𝒶𝓂𝑒 . ♋︎
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Nacisnęła jeszcze mocniej na jego ramię, słysząc delikatny pomruk zadowolenia. Chciała mieć go dzisiaj w garści. Był przystojny, jego perfumy sprawiały, że chciała zawładnąć nad jego głową, a przez umysł przeszła jej jedna krótka niebezpieczna myśl. Może chodziło jedynie o miłosne uniesienie? Nie o żaden plan finansowy? Przymknęła na moment oczy, pochylając się nad jego karkiem, by poczuł na szyi jej gorący oddech. Przejęła dłońmi wolno po całych jego dłoniach, zanim z powrotem wróciła na miejsce. Zadziałało?
— Jeżeli tego chcesz, to tak — mruknęła, czując jego zaciskającą się dłoń na udzie. Doskonale wiedziała, dokąd zaczynali zmierzać. Jej twarzy nie opuszczał zawadiacki uśmiech, wręcz nie chciał jej z niej zniknąć. Coraz bardziej stawiała na swoim, a chciała po prostu jego. Mogła wypić jeszcze z cztery drinki, a i tak spłynęłoby to po niej jak po kaczce. Za długo żyła w Vegas, by alkohol brał ją tak szybko, choć zaczęła zauważać plusy posiadania obok siebie Rosenhalla.
— Raki są bardzo intuicyjne oraz empatyczne, dlatego doskonale wiedziałam, kogo szukam i znalazłam — na ułamek sekundy spojrzała na jego dłoń, szybkim ruchem chwyciła go za nią, splatając ich dłonie razem. Każdym działaniem musiała przypieczętować to, co się stanie tej nocy — Zajmuję się wróżbiarstwem i ziołolecznictwem — doskonale wiedziała, jak dla większości ludzi irracjonalnie to brzmiało, ale... znała się też na afrodyzjakach, a dziś będzie nimi karmiła Leo jednym, za drugim, byle nie chciał wypuszczać jej z ramion — wiem, jak uleczyć twoją duszę — i penisa, dodała już we własnych myślach. Pochyliła się jeszcze bardziej, by głębiej zajrzeć w jego zielone oczy. Hipnotyzował ją? Czy to margarita, którą właśnie kończyła pić?
— Wiesz Leo... — już miała kontynuować, a on przysunął ją bliżej siebie. Zdecydowanie robiło się coraz bardziej gorąco, zwłaszcza kiedy położyła mu dłoń na prawym kolanie i powoli zaczęła nią go głaskać, przesuwając dłonią po wewnętrznej stronie uda. — lubię twoje silne dłonie, one naprawdę na mnie działają — mruknęła mu wprost do ucha, a drugą ręką objęła. Chyba właśnie mamy b-i-n-g-o moi drodzy — mam dla Ciebie zwariować, a może... — zaczęła, nabierając głębokiego oddechu wprost do płuc. Naprawdę chciała zaciągnąć go już do publicznej toalety, pieniądze powoli przestawały grać rolę — wolałbyś, żebym krzyczała twoje imię? — dopytała, ostrożnie pochylając głowę, by móc musnąć delikatnie ustami płatek ucha Leo. Już teraz mógłby ją wziąć na blacie baru. Naprawdę.
— Cudownie — wymruczała, przegryzając na moment dolną wargę — Vegas jest intensywne... chociaż do mieszkania tu zmusiło mnie życie, wiesz? — konkretniej wpierw rodzice, którzy postanowili przejechać nielegalną granicę z Meksykiem, a Luna później zdecydowała się uciec. Tak, życie naprawdę ją do tego zmusiło — hmm... dziesięć minut, ale nie wiem, czy damy radę tam dojść — dla niej atmosfera robiła się stanowczo zbyt gęsta. Westchnęła, kiedy się od niej odsunął, by zawtórować jej toast. Mógłby tu pozostać wraz z nią. Raz jeszcze mocno zaciągnęła się powietrzem. Tyle że Luna nigdy nie lubiła czekać.
— Leo... to zdrobnienie? Czy po prostu Leo? — zagadnęła ze zawadiackim uśmiechem — jesteś odważny jak lew, Leo? Czy bardziej harmonijny, jak libra? — dopytała wolno, oblizując wargi — Luna — czemu go nie okłamała? Nigdy w trakcie przygód na jedną noc nie zdradzała własnego imienia — czuj się wyjątkowo, rzadko kiedy zdradzam moje prawdziwe imię — w Las Vegas każdy mógł zostać każdym. Cindy, Rose, Daisy, Violet wiele imion przybierała, ale dziś intuicja podpowiadała jej coś totalnie przedziwnego — ale zaczarowałeś mnie... — przyznała, cały czas patrząc na jego usta. Ta chwila coraz bardziej przypominała prawdziwą torturę, której nie była w stanie pojąć — więc wypijmy, żeby... szybciej stąd zniknąć?
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
∧,,,∧
( ̳• · • ̳)
/ づ♡ Luna