- Jaka przyszłość? - zapytał, bo teraz to z czego ją czytała? Na pewno nie z jego genitaliów, bo miał na sobie bokserki, chociaż jak czasem widział to jej spojrzenie, które padało na jego kształtny tyłek, to może mu z pośladków coś wyczytała?
A ona zaraz wyczytał z jej miny, że ona się naprawdę nie zabezpiecza, aż pokręcił głową. Madox Noriega, dla którego używanie prezerwatyw było trochę jak kara.
- Jakie zioła? - zapytał, bo mu się wydawało, że jakieś halucynogenne, że laska miała jakieś halucynacje. Chociaż jak zaraz się wypowiedziała na jego temat, to Madox od razu sobie pomyślał, że może jednak ze sobą spali? Skoro tak go podsumowała, jakby wiedziała. Bardzo mieszane miał co do tego odczucia - jaką aurę? - zapytał, chociaż czy naprawdę chciał wiedzieć? Madox musiał mieć mocna aurę, bo od niego po prostu bił ten jego ognisty temperament, i to nawet nie chodzi o te tatuaże, idealnie zarysowane mięśnie, czy ciemne oczy, a nawet nie o jego niewyparzoną gębę. On po prostu gdzie się pojawiał, to ciągnął za sobą jakiś taki pierwiastek szaleństwa. Zdecydowanie zgubna aura.
Pokręcił głową, bo on też nie potrafił, on nawet nie potrafił odpowiednio podnieść dziecka, nie zrobiłby tego, bo bałby się, że mu wypadnie i upadnie na główkę, a co wczoraj się nie bał?
- Magia Las Vegas jest zdecydowanie popierdolona - aż pokręcił znowu głową. Był już w Las Vegas, nie raz, ale takich cyrków to JESZCZE tu nie odwalił.
Na to stwierdzenie, że może blondynka jest prostytutką zmarszczył brwi, może była... Ale dlaczego oni w ogóle byli u niej w pokoju i dlaczego był tu taki rozpierdol? Wciąż pozostawało wiele pytań bez odpowiedzi.
Chociaż na to jej dlaczego ma nie zdrabniać jego imienia, Madox postanowił jej odpowiedzieć.
- Bo tak mówiła do mnie matka, tylko ona - mruknął pod nosem. Chociaż przecież jej nie zmusi, żeby tak do niego nie mówiła, a zresztą i tak się już nigdy nie zobaczą. Jednak zaraz okazało się, że brunetka miała na ten temat inne zdanie - jak to połączy nas na całe życie? Chrztem? - skrzywił się jakoś myśląc o tym - i co twoi rodzice chrzestni są połączeni? - Madoxa… Kurwa. Byli. Bo akurat jego matką chrzestną była ciotka Catherina i jej mąż. Ale to przecież przypadek, takie rzeczy zdarzają się raz na milion, czy coś.
Wziął od niej koszulę, którą mu podała, właściwie dobrze wyglądał w czerni, ale ta satyna... Przesunął po niej palcami, była miękka, powinna się na nim dobrze ułożyć. Zaraz zdjął ją z wieszaka i zarzucił na kark, nie rozeszła się na ramionach, więc chyba będzie okej. Nawet miał ją już zapiąć, ale wtedy Luna zdjęła z siebie sukienkę, a jego ciemne tęczówki odruchowo prześlizgnęły się po jej sylwetce, powoli. Sprawdzał czy ma te tatuaże, czy po prostu starał się coś sobie przypomnieć? Przechylił na bok nawet głowę, żeby spojrzeć na nią pod innym kątem, chociaż kiedy powiedziała o tym tarocie to spojrzenie podniósł na jej piersi, a potem na oczy.
- A co to da? - zapytał trochę niechętnie, ale finalnie to wzruszył ramionami. Może to mu odświeży pamięć - odwróć się - rzucił, żeby się pokazała od tyłu i tym razem jego ciemne oczy przesunęły się leniwie po jej pośladkach - czekaj! - podszedł do niej bliżej i schylił się, a palcami przesunął po jej tyłku, na koniec jeszcze ją uszczypnął, ale wywrócił oczami - czekolada... To znaczy mam nadzieję, że to czekolada ci się przykleiła - bo z daleka nawet wyglądało jak tatuaż, ale jak przesunął po jej skórze palcami to odpadła. Właściwie by się nie zdziwił, jakby się tą czekoladą smarowali. Już się miał odsunąć, ale wtedy ona powiedziała o tym zakładzie, a Madox lubił takie gry. I nigdy nie umiał odmówić.
- Dobra, ale jaki zakład? - zapytał bo tak nie do końca zrozumiał - jak ja wygram, to przyznasz, że rucham najlepiej w całym Las Vegas - rzucił i zawiesił ciemne tęczówki gdzieś na jej dekolcie. Może się o tym przekonała, a może nie?
A może się jeszcze przekona, biorąc pod uwagę fakt, że Madox już pochylił głowę nad jej szyją, a palcami przesunął po nagiej skórze na biodrze, zaczepnie. Ale wtedy znowu spod łóżka wyskoczyła ta małpa.
-Oaooaoa! - zawyła i skoczyła gdzieś między nich. Madox tym razem jednak był szybszy i ją złapał. Tylko... co on miał teraz z nią zrobić?
Spojrzał na brunetkę, a ona na niego, i wsadził tą małpę do szafy, a Luna ją zaraz zatrzasnęła. No proszę jak się ładnie zrozumieli bez słów. I jeden problem z głowy mniej, jakaś wściekła małpa.
¿Tuvimos sexo o no?