- Ja pierdole... - głowa mu pękała na pół. Najgorszy kac w życiu, przez moment nie mógł nawet otworzyć oczu, bo bolały go gałki oczne, a może powieki, a może i to, i to?
W ustach miał Saharę, wargi tak spierzchnięte, że kiedy przesunął po nich językiem to aż zabolało.
Ale najgorsze było to co miał w głowie. Kompletna sieczka. Jakieś dziwne obrazy, ale większość to jakieś czarne plamy, pijackie i ćpuńskie mroczki, było dużo alkoholu... zdecydowanie za dużo. Był biały proszek. I był jeszcze jego kuzyn Diego. Sięgnął ręką w bok i jego dłoń wylądowała na jakimś nagim ramieniu... Ale to na pewno nie był Diego. Madox przesunął wytatuowanymi palcami po gładkiej skórze i w końcu otworzył jedno oko. W białej pościeli leżała koło niego jakaś brunetka. Dobrze, że nie obudziła się kiedy jak oparzony zabrał rękę z jej ramienia.
- Co kurwa... - mruknął do siebie, a zaraz ciemne tęczówki omiotły pokój. To nie był jego pokój, na pewno nie ten, który mieli wynajęty z Diego. I w ogóle gdzie Diego?
Madox powoli wygrzebał się z pościeli, żeby jej nie obudzić, bo trzeba było... szybko się ewakuować. Tylko zaraz się okazało, że on nie miał na sobie nawet bokserek. Przez moment się zawahał, czy nie sprawdzić, czy ona miała, chociażby majtki. Ale niech to pozostanie tajemnicą. Rozejrzał się po pokoju i te jego białe bokserki wisiały na... żyrandolu. Jak się tam znalazły?
Stanął ostrożnie na łóżku próbując do nich sięgnąć, ale trochę mu brakowało. Znowu się rozejrzał, a obok wielkiego łoża leżała jakaś kula. Nie miał pojęcia skąd się tutaj wzięła, ale może ta dziewczyna była... kulawa? I tak nie chciał tego sprawdzać. Sięgnął po nią i zaraz zdejmował nią z żyrandola swoje gacie, świecąc przy tym gołym tyłkiem, i nie tylko zresztą. Zaraz wciągnął na siebie bokserki, zeskoczył z łóżka i już złapał swoje spodnie, które znalazł po drodze do drzwi, ale wtedy ciszę przerwał wrzask.
Ooo-aaa-ooo!
To nie był ludzki odgłos i zaraz się okazało, że to nie był wcale człowiek. Tylko małpa... Która rzuciła się Madoxowi na głowę. Mała, ale chyba wściekła, kapucynka.
- Ja jebie! - teraz to już krzyknął i zrzucił z siebie małpę, która z głośnym kikiki! wbiegła pod łóżko. A Madox chwycił tą kulę, żeby w razie czego ją odgonić. Jeśli to darcie nie obudziło brunetki, to jest szansa... że nie żyła. Ale Noriega tego nie sprawdził, bo już leżał na ziemi zaglądając pod łóżko, małpa tam była, rzuciła w niego czymś...
- Kurwa to jest... - zaczął, bo wyglądało to jak bobek, ale jak dostał tym w czoło i został na nim ślad, który zebrał palcem, i jak Madox już myślał, że się porzyga, to jednak uderzył go zapach czekolady - ty mała... masz szczęście, że to czekolada! - zawołał i wsadził tam rękę z kulą, żeby wypłoszyć małpę. Ale skąd tu się wzięła małpa?
Pero, ¿de dónde salió el mono?