33 y/o
Indulge in local cuisine
171 cm
właścicielka The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
And I bet you think about me...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description




Arvel Cadwalader
darsi
nie lubię postów o niczym i braku obustronnego pchania fabuły do przodu, a tak to się dogadamy
39 y/o
Welkom in Canada
190 cm
Detektyw IGGTF Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimęskie
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Darcy Bowman
33 y/o
Indulge in local cuisine
171 cm
właścicielka The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
And I bet you think about me...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description



Arvel Cadwalader
darsi
nie lubię postów o niczym i braku obustronnego pchania fabuły do przodu, a tak to się dogadamy
39 y/o
Welkom in Canada
190 cm
Detektyw IGGTF Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimęskie
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Darcy Bowman
33 y/o
Indulge in local cuisine
171 cm
właścicielka The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
And I bet you think about me...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description



Arvel Cadwalader
darsi
nie lubię postów o niczym i braku obustronnego pchania fabuły do przodu, a tak to się dogadamy
39 y/o
Welkom in Canada
190 cm
Detektyw IGGTF Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimęskie
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Darcy Bowman
33 y/o
Indulge in local cuisine
171 cm
właścicielka The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
And I bet you think about me...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description



Arvel Cadwalader
darsi
nie lubię postów o niczym i braku obustronnego pchania fabuły do przodu, a tak to się dogadamy
39 y/o
Welkom in Canada
190 cm
Detektyw IGGTF Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimęskie
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Darcy, Darcy... - kliknął kilka razy językiem przerywając na chwilę swoje pieszczoty - Naprawdę myślisz, że zostałbym w łóżku raptem po jednym razie kiedy poszłaś pod prysznic? Nawet na tym wyjeździe mogłaś się o tym kilka razy przekonać. - zaśmiał się cicho bo chyba rzeczywiście nie znała go tak dobrze jak myślał albo po prostu bardzo skutecznie się z nim droczyła.
Podobnie z resztą jak on droczył się z nią. Nie próbował być szczególnie rozpraszający. Może trochę. Po prostu miał naprawdę wielką trudność z trzymaniem przy niej rąk przy sobie. Nie mogła chyba jednak narzekać, prawda? Przecież wykonał powierzone mu zadanie, a nawet wspiął się na wyżyny swojej spontaniczności by było jej jeszcze przyjemniej. Ktoś tu chyba walczył o tytuł najlepszego chłopaka i sądząc po jej reakcjach robił to całkiem skutecznie.
- By wziąć prysznic muszę Cię dotykać. Sama chciałaś. - uśmiechnął się do niej zaczepnie bo temu nie mogła zaprzeczyć - I jak najbardziej mogę Ci to robić. Tylko ja mogę to robić. - nacisk oczywiście był tutaj na ja.
Może trochę znaczył w tym momencie teren. Nie wiedział na ile jej się to spodoba, ale wiele razy dał jej już do zrozumienia, że nie zamierza się nią dzielić. Tym bardziej, kiedy padły z jego ust te dwa magiczne słowa, które mogły wszystko spieprzyć. Nie posądzałby się o to, że będzie zazdrośnikiem. W końcu przez lata mieli bardzo otwarty związek, jednak te słowa chyba coś zmieniły. Nie chciał nawet myśleć o tym, że mogłaby spotykać się z kimś innym. Wzbudzało to w nim bardzo negatywne i gwałtowne uczucia, którym wolałby raczej nie dawać upustu bo sam wyląduje za kratkami zamiast wsadzać tam innych.
Jej pocałunek zadziałał na niego kojąco. Wiedział, że właśnie w takiej formie Darcy najlepiej przekazuje uczucia. Zazdrość zniknęła. Nie było po co się nakręcać. Przecież teraz jest właśnie z nim, tutaj. Z własnego wyboru. Na tym wolał się skupić. Na tym i jej nagim ciele, które nadal było przyciśnięte do jego.
- A widziałaś się w lustrze? Jeśli kiedykolwiek zacznę przy Tobie odpoczywać to pewnie znak, że się zestarzałem i pora mnie wymienić. - uśmiechnął się do niej puszczając jej oczko w odbiciu lustra samemu jeszcze nie wychodząc spod prysznica.
Ona może już zdążyła się umyć z jego pomocą, za to nie próbowała nawet pomóc jemu. To oczywiście zostanie zapamiętane na poczet przyszłych wieczorów i spędzanego czasu.
Przechylił nieco głowę wypłukując akurat szampon z włosów kiedy zadała mu pytanie, a nawet zaproponowała grę. Był tym nieco zdziwiony bo to bardzo nie w jej stylu. Poznawanie go. Niemniej doceniał to, że się starała. To chyba jest to wychodzenie ze strefy komfortu.
- Dlatego, że już przerobiliśmy wszystkie wyzwania? - zaśmiał się cicho poruszając wymownie brwiami - Te moje tatuaże to żadna wyniosła historia. Nie mają jakiejś głębokiej historii, ani spirytualistycznego znaczenia. Przynajmniej większość. - wzruszył ramionami zakręcając wodę i sięgając po ręcznik - Pierwszy zrobiłem kiedy byłem pod przykrywką. To było jakiś rok po tym jak przyjechałem do Kanady. Byłem tak... W Gangu motocyklowym. - zaśmiał się bo zgadła - Musiałem sobie go zrobić żeby przykrywka była solidna. Kiedy akcja się skończyła musiałem zrobić cover, a jak już go zrobiłem to później szczerze? Poszło jakoś lawinowo. Podobno ludzie dzielą się na tych, którzy robią sobie jeden tatuaż albo pierdyliard. Ja jestem w tej drugiej grupie. - owinął ręcznik wokół bioder wychodząc spod prysznica i podchodząc bliżej niej.
- Opowiedź mi coś więcej o swojej rodzinie, masz jakieś rodzeństwo? - wyjątkowo nie położył swoich dłoni na żadnej części jej ciała, wręcz przeciwnie.
Wymownie trzymał obie dłonie splecione za swoimi plecami żeby przypadkiem go nie korciło, skoro już odbywali bardzo dojrzałe rozmowy.

Darcy Bowman
33 y/o
Indulge in local cuisine
171 cm
właścicielka The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
And I bet you think about me...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zaśmiała się, bo cóż… na tym wyjeździe mogła się przekonać o wielu różnych jego przyzwyczajeniach i zachowaniach. Jednocześnie na razie nic szczególnie jej nie zaskoczyło, a tym bardziej nie spowodowało, że chciała uciekać albo wykreślać go ze swojego życia. Wręcz przeciwnie. Nawet to, że nie raz i nie dwa wychodziła z niego odrobina zaborczości… może to miła odmiana? Daniel był zazdrosny w inny sposób, wybuchowy i wybiórczy. Nie przeszkadzało mu, gdy tańczyła albo gdy podziwiali ją u jego boku - strasznie nie lubiła, gdy tak mówił… czuła się jak małpka w cyrku - ale jednocześnie wpadał w szał, gdy z kimś rozmawiała, a on nie miał nad tym żadnej kontroli. Czasami miała wrażenie, że to właśnie bardziej na tej kontroli mu zależało i o to chodziło w jego złości. Cadwalader sprawiał wrażenie jakby po prostu chciał jej dla siebie… nie czuła jednak potrzeby szukać dodatkowych atrakcji. Niezależnie od tego, co o niej myślał - nie miała nowego faceta, co tydzień. Od bardzo dawna już nie - Czyli sugerujesz, że prysznice z każdym z moich dziesięciu kochanków odpadają? - prychnęła przekornie i spojrzała na niego bardziej niż wymownie, bo przecież wiedział, że nie istnieli. I dlatego go właśnie pocałowała. Odrobina zazdrości nikomu nie zaszkodziła, ale teraz? Tutaj? Nie miała najmniejszego sensu. Nawet w klubie pełnym ludzi i tak zerkała w jego stronę. Tym bardziej, że mogła powiedzieć mu dokładnie to samo… czy widział się w lustrze?
Ona go właśnie w nim widziała. Obserwowała. I kłamstwem byłoby stwierdzenie, że nie zrobiło jej się przy tym odrobinę cieplej, a przez głowę nie przeszła jej myśl, żeby tam wrócić, ale nie… była dorosła i dojrzała, potrafiła nad sobą zapanować. Zwłaszcza jeśli chciała wprowadzić swój plan w życie. I oczywiście, że gra nie była w jej stylu, ale jednocześnie odbierała rozmowie bardzo poważny ton, nawet jeśli mieli odpowiadać na poważne pytania. Chociaż sama zaczęła raczej lekko! Kiedy jednak go obserwowała… nie mogła sobie tego odmówić.
- Lawinowo… - zaśmiała się, bo patrząc na jego tatuaże można stwierdzić, że to spore niedoszacowanie! Ale potrafiła zrozumieć… w końcu sama miała kilka, więcej raczej nie planowała i z większości nie była szczelnie dumna, bo nie były to wybitne dzieła sztuki i robiła je, gdy była młoda, głupia i spłukana, ale jednocześnie żadnego nie chciała usuwać. Nawet tych durnych gwiazdek na bikini! - Lubię je… - on mógł trzymać ręce przy sobie, ale ona sięgnęła do jego klatki piersiowej i lekko opuszkami palców przesunęła po wytatuowanej męskiej piersi - Za jakiś czas zdecyduje, który jest mój ulubiony. No chyba, że wytatuujesz sobie moje cycki… wtedy ten od razu awansuje, - głupio sobie zażartowała i wyszczerzyła zęby w szerokim uśmiechu. Zabrała od niego dłoń, zacisnęła je na krawędzi blatu i wbiła w niego uważne spojrzenie - Zaczęłam miło i spokojnie, ale widzę, że Ty nie bierzesz jeńców. - prychnęła, ale bez grama pretensji… w końcu sama to wymyśliła! Nie mogła mieć teraz pretensji, że wybrał chyba najtrudniejszy temat.
- Nie mam rodzeństwa, a przynajmniej nic mi na ten temat nie wiadomo. Wyszłam z domu jak miałam niewiele ponad szesnaście lat i nigdy tam nie wróciłam. Mieszkałam po kątach u znajomych… myślę, że część ich rodziców się domyślała o co chodziło i dlatego mi na to pozwalali. - i tylko dlatego skończyła chociaż tą szkołę średnią - Mój ojciec pił i bił… mnie i moją matkę, a ona nic z tym nie zrobiła. Nigdy nawet nie wspomniała o odejściu, więc może jestem niesprawiedliwa, ale trudno mi jej współczuć. Godziła się na to. Nie mam pojęcia, co się z nimi teraz dzieje, nigdy mnie to nie interesowało. - zamknęła ten rozdział razem z drzwiami od domu - Tego się spodziewałeś? - tak marnowała swoje pytanie, żeby poznać jego zdanie, ale chyba trochę była ciekawa… jak sobie wyobrażał jej rodzinę?


Arvel Cadwalader
darsi
nie lubię postów o niczym i braku obustronnego pchania fabuły do przodu, a tak to się dogadamy
39 y/o
Welkom in Canada
190 cm
Detektyw IGGTF Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimęskie
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Zmrużył oczy i ściągnął nieco brwi na jej żarcik dając jej do zrozumienia, że wiedział, że tylko się z nim droczy, ale on i tak był o to chociaż trochę zazdrosny. Co było dla niego czymś nowym ponieważ zazwyczaj nie bywał szczególnie zazdrosny. Nawet o swoją narzeczoną. Nie traktował kobiety jako jakiegoś swojego trofeum. Z resztą ogólnie rzadko z jakąkolwiek się gdzieś pokazywał. Może to też kwestia tego, że nie czuł się w potrzebie by komukolwiek imponować? Jednak Darcy... Kiedyś nie miał problemu z tym, że tańczyła przed innymi facetami. Czasami pewnie dawała też bardziej prywatne tańce. Ba, nawet miała męża z którym pewnie też sypiała. Żadne z powyższych nie było dla niego problemem, lecz teraz? Wystarczyło pomyśleć o dziesięciu gościach gapiących się na nią chociażby w klubie i wzbierało w nim coś nieprzyjemnego, co kazało sięgać po broń, którą niestety zawsze miał przy sobie. Chciał ją mieć tylko dla siebie. Nie, to chyba nawet nie to. Chciał bardziej by jej wzrok był tylko na nim. Chociażby tak jak teraz, gdy obserwowała go w lustrze, bo tak czuł na niej swoje spojrzenie i wcale nie przypadkiem zaprezentował jej się w tej kabinie z dosłownie każdej strony. Wiedział, że też ma niezły tyłek.
- Mhm... - mruknął biorąc nieco głębszy wdech gdy zaczęła dotykać jego tatuaży.
Nie trudno było zauważyć, że to było przyjemne. Ani tym bardziej, że bardzo mocno powstrzymywał się przed tym by i jego dłonie nie wylądowały momentalnie pod jej ręcznikiem. Mocno zaciskał jedną dłoń na nadgarstku drugiej stojąc praktycznie na baczność pozwalając sobie ten pojedynek wygrać. Skoro ona wyszła ze swojej strefy komfortu on również powinien zadbać o to by w tym miejscu pozostali. Chociaż bardzo, ale to bardzo lubił jej skórę zaraz po kąpieli.
- Niestety muszę cię rozczarować. Jeśli w ten sposób chciałaś ich piękno na zawsze uwiecznić na mojej skórze, to moja z wiekiem też stanie się mniej... jędrna. - wyszczerzył się do niej po żarcie, który był bardzo w jego stylu.
Nie można było go winić za bycie pragmatycznym. Zdawał sobie sprawę z tego, że ani on ani Darcy nie będą tak świetnie wyglądać całe swoje życie. Nie było co przed tym uciekać. Trzeba było korzystać z tego, co mieli teraz. To szło im całkiem nieźle.
- Ale jeśli chcesz mieć jakiś tatuaż związany z Tobą na mnie... Możemy ponegocjować. - puścił jej oczko z zadziornym uśmiechem będąc na to zupełnie otwartym.
Niektórzy powiedzieliby, że to taki wielkie poświęcenie, że to na całe życie. W jego doświadczeniu to wszelkie papierki wiązały o wiele gorzej niż tatuaże. Jak już wiedziała nie wyznawał zasady, że wszystkie tatuaże muszą być bardzo znaczące, ale jej byłby całkiem znaczący. Nie miał jeszcze chociażby imienia żadnej swojej eks na sobie.
- Nie strzelaj do kuriera. - podniósł defensywnie ręce - Strzelamy na ślepo. Moje tatuaże mogły mieć naprawdę głębokie znaczenie. Mogłem mieć gdzieś tekst swojej zmarłej babci i właśnie bym się rozkleił. - zaśmiał się cicho, lecz bynajmniej nie wyśmiewająco, każdy miał prawo do swojego kawałka skóry i mógł z nim robić co chciał.
Nie wiedział nic o jej rodzinie, dlatego zapytał. Nie próbował uderzyć w te najtrudniejsze tematy. Dla większości osób temat rodziny nie był specjalnie trudny. Brał pod uwagę, że u niej może być inaczej. Może ojciec zostawił matkę. Z tego co właśnie słyszał byłoby lepiej, gdyby właśnie tak zrobił. Spojrzał na nią z mieszanką pewnej goryczy oraz wkurzenia, lecz nie na nią. Oczywiście na jej ojca.
- Nie, nie tego. - pokręcił głową lekko wzdychając i w końcu zaparkował swój tyłek obok niej opierając się o blat - Chyba się nie zdziwisz, jeśli powiem, że nigdy się szczególnie nie zastanawiałem nad twoją historią. Nasza relacja była inna. - wzruszył lekko ramionami spoglądając w jej stronę - Mogłem podejrzewać, że nie miałaś pełnej rodziny. Czy jestem zaskoczony? Nieszczególnie. Pewnie dlatego, że pracuję w policji, w oddziale, gdzie przemoc domowa jest całkiem częsta, więc jestem trochę znieczulony. - mlasnął jakby nieco sobą rozczarowany.
- Przykro mi, że miałaś takie dzieciństwo. Naprawdę. - spojrzał w jej oczy by zobaczyła tego potwierdzenie - Jednak nie zamierzam Ci w tym momencie współczuć czy ojojać. To jest twoja przeszłość. Przyszłość jest taka, że zabiję każdego, kto odważy się podnieść na Ciebie rękę. - powiedział to z pełną powagą wszystko kwitując tym swoim łobuzerskim uśmiechem w którym mogłaby się kiedyś zakochać.
- To teraz moja kolej? W takim razie... - zastanowił się chwilę taksując jej sylwetkę - Co chciałabyś osiągnąć na przestrzeni kolejnych kilku lat? Jakieś marzenia? - tutaj chyba nie mógł trafić w coś ciężkiego, prawda?

Darcy Bowman
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Świecie”