Zmrużył oczy i ściągnął nieco brwi na jej żarcik dając jej do zrozumienia, że wiedział, że tylko się z nim droczy, ale on i tak był o to chociaż trochę zazdrosny. Co było dla niego czymś nowym ponieważ zazwyczaj nie bywał szczególnie zazdrosny. Nawet o swoją narzeczoną. Nie traktował kobiety jako jakiegoś swojego trofeum. Z resztą ogólnie rzadko z jakąkolwiek się gdzieś pokazywał. Może to też kwestia tego, że nie czuł się w potrzebie by komukolwiek imponować? Jednak Darcy... Kiedyś nie miał problemu z tym, że tańczyła przed innymi facetami. Czasami pewnie dawała też bardziej prywatne tańce. Ba, nawet miała męża z którym pewnie też sypiała. Żadne z powyższych nie było dla niego problemem, lecz teraz? Wystarczyło pomyśleć o dziesięciu gościach gapiących się na nią chociażby w klubie i wzbierało w nim coś nieprzyjemnego, co kazało sięgać po broń, którą niestety zawsze miał przy sobie. Chciał ją mieć tylko dla siebie. Nie, to chyba nawet nie to. Chciał bardziej by jej wzrok był tylko na nim. Chociażby tak jak teraz, gdy obserwowała go w lustrze, bo tak czuł na niej swoje spojrzenie i wcale nie przypadkiem zaprezentował jej się w tej kabinie z dosłownie każdej strony. Wiedział, że też ma niezły tyłek.
-
Mhm... - mruknął biorąc nieco głębszy wdech gdy zaczęła dotykać jego tatuaży.
Nie trudno było zauważyć, że to było przyjemne. Ani tym bardziej, że bardzo mocno powstrzymywał się przed tym by i jego dłonie nie wylądowały momentalnie pod jej ręcznikiem. Mocno zaciskał jedną dłoń na nadgarstku drugiej stojąc praktycznie na baczność pozwalając sobie ten pojedynek wygrać. Skoro ona wyszła ze swojej strefy komfortu on również powinien zadbać o to by w tym miejscu pozostali. Chociaż bardzo, ale to bardzo lubił jej skórę zaraz po kąpieli.
-
Niestety muszę cię rozczarować. Jeśli w ten sposób chciałaś ich piękno na zawsze uwiecznić na mojej skórze, to moja z wiekiem też stanie się mniej... jędrna. - wyszczerzył się do niej po żarcie, który był bardzo w jego stylu.
Nie można było go winić za bycie pragmatycznym. Zdawał sobie sprawę z tego, że ani on ani Darcy nie będą tak świetnie wyglądać całe swoje życie. Nie było co przed tym uciekać. Trzeba było korzystać z tego, co mieli teraz. To szło im całkiem nieźle.
-
Ale jeśli chcesz mieć jakiś tatuaż związany z Tobą na mnie... Możemy ponegocjować. - puścił jej oczko z zadziornym uśmiechem będąc na to zupełnie otwartym.
Niektórzy powiedzieliby, że to taki wielkie poświęcenie, że to na całe życie. W jego doświadczeniu to wszelkie papierki wiązały o wiele gorzej niż tatuaże. Jak już wiedziała nie wyznawał zasady, że wszystkie tatuaże muszą być bardzo znaczące, ale jej byłby całkiem znaczący. Nie miał jeszcze chociażby imienia żadnej swojej eks na sobie.
-
Nie strzelaj do kuriera. - podniósł defensywnie ręce -
Strzelamy na ślepo. Moje tatuaże mogły mieć naprawdę głębokie znaczenie. Mogłem mieć gdzieś tekst swojej zmarłej babci i właśnie bym się rozkleił. - zaśmiał się cicho, lecz bynajmniej nie wyśmiewająco, każdy miał prawo do swojego kawałka skóry i mógł z nim robić co chciał.
Nie wiedział nic o jej rodzinie, dlatego zapytał. Nie próbował uderzyć w te najtrudniejsze tematy. Dla większości osób temat rodziny nie był specjalnie trudny. Brał pod uwagę, że u niej może być inaczej. Może ojciec zostawił matkę. Z tego co właśnie słyszał byłoby lepiej, gdyby właśnie tak zrobił. Spojrzał na nią z mieszanką pewnej goryczy oraz wkurzenia, lecz nie na nią. Oczywiście na jej ojca.
-
Nie, nie tego. - pokręcił głową lekko wzdychając i w końcu zaparkował swój tyłek obok niej opierając się o blat -
Chyba się nie zdziwisz, jeśli powiem, że nigdy się szczególnie nie zastanawiałem nad twoją historią. Nasza relacja była inna. - wzruszył lekko ramionami spoglądając w jej stronę -
Mogłem podejrzewać, że nie miałaś pełnej rodziny. Czy jestem zaskoczony? Nieszczególnie. Pewnie dlatego, że pracuję w policji, w oddziale, gdzie przemoc domowa jest całkiem częsta, więc jestem trochę znieczulony. - mlasnął jakby nieco sobą rozczarowany.
-
Przykro mi, że miałaś takie dzieciństwo. Naprawdę. - spojrzał w jej oczy by zobaczyła tego potwierdzenie -
Jednak nie zamierzam Ci w tym momencie współczuć czy ojojać. To jest twoja przeszłość. Przyszłość jest taka, że zabiję każdego, kto odważy się podnieść na Ciebie rękę. - powiedział to z pełną powagą wszystko kwitując tym swoim łobuzerskim uśmiechem w którym mogłaby się kiedyś zakochać.
-
To teraz moja kolej? W takim razie... - zastanowił się chwilę taksując jej sylwetkę -
Co chciałabyś osiągnąć na przestrzeni kolejnych kilku lat? Jakieś marzenia? - tutaj chyba nie mógł trafić w coś ciężkiego, prawda?
Darcy Bowman