Parsknął cicho, widząc jego niezdecydowanie. W końcu tylko żartował, a z drugiej strony jak Tristan chciał częściej spotykać się na ruchanie, to już musiał znaleźć u siebie na to czas wolny, bo to Bowie z nich dwóch był bardziej dostępny. Nie zastanawiał się nad tym wcześniej, ale chyba nie miałby nic przeciwko, chociaż bardziej dlatego, że nie mógłby się oprzeć. Tristan bardzo mu się podobał, a żeby tego było mało, to czuł niesamowite napięcie między nimi i nie potrafił się nasycić, bo ciągle miał tylko ochotę na więcej.
一
Zobaczysz 一 powiedział, unosząc lekko jedną z brwi. Nie miał zamiaru mu nic zdradzić, tym bardziej, że na pewno domyśli się, kiedy już dojadą na miejsce. Wiedział, że Tristan wcześniej nie interesował się takimi wyścigami (bo Bowie się interesował, a nigdy go na żadnych nie widział), ale coś czuł, że mogło mu się to spodobać. Nutka tajemnicy, zakłady, atmosfera panująca na zjeździe żądnych adrenaliny kierowców i odrobina rywalizacji, zarówno tej pomiędzy uczestnikami wyścigu, jak i tymi, którzy obstawiali zwycięzcę.
Przekręcił głowę, opierając policzek na zagłówku fotela, wzrok kierując na Tristana, gdy ten gładząc go po twarzy ciągnął rozmowę o
normalnym życiu. Dla niego to chyba było prostsze… Ale może właśnie dlatego, że niczego specjalnego nie osiągnął? Na niczym mu jakoś bardzo nie zależało, nie miał wiele do stracenia, na nic wartościowego nie zapracował, bo wszystko przychodziło mu bez wysiłku. Nie miało dla niego znaczenia czy miał dobrą, czy złą opinię, czy ktoś mu zrobił zdjęcia albo napisał coś o nim na jakiejś plotkarskiej stronie. Nie przeszkadzało mu to w tym, aby dalej być taki, jak zawsze 一 spontaniczny, lekkomyślny, arogancki, puszczalski i seksowny. Świat Tristana był chyba trochę inny i Bowiemu trudno było to zrozumieć. Nie do końca potrafił stawiać się na miejscu innych, a już w ogóle Blackwella, bo chociaż nie podzielał opinii swoich starych, to po tylu latach gderania na temat ich nemesis już sam nie wiedział co jest prawdą, a co kłamstwem.
一
Proste, proste. O ile traktujesz to jak brzęczenie komara. Nie możesz sprawić, że te insekty przestaną istnieć, ale możesz kupić spray, żeby nie sprawiały ci dyskomfortu. A brzęczenie? Ignorujesz i robisz swoje 一 odparł i wzruszył lekko ramionami, za to kiedy tylko usłyszał kolejne słowa, uśmiechnął się szerzej, przygryzł lekko dolną wargę i odwzajemnił zdecydowanie za długie i zbyt intensywne spojrzenie jasno-niebieskich tęczówek Tistana.
一
Być może. W końcu to szczera prawda… Masz do tego talent 一 odparł bezwstydnie i trudno powiedzieć czy poczuł coś
więcej podczas czułego, ale i namiętnego pocałunku. Prawie od początku czuł przede wszystkim pożądanie, również poczucie, że robi coś zakazanego, co dodawało wszystkiego pikanterii (uwielbiał to) i nawet jeżeli w międzyczasie zaczęło się to powoli przeplatać z jakimś kiełkującym uczuciem, to narazie był tego nieświadomy. Chociaż gdyby tylko wpadł na to, żeby porównać to z innymi swoimi relacjami, albo chociaż z tą, którą miał z Jaydenem, to pewnie dotarłoby do niego, że robiło się
inaczej.
Skinął głową i wysiadł z auta, ale zanim ruszył z parkingu, przekazał Tristanowi zwykłą, czarną kominiarkę kolarską i podmienił im tablice rejestracyjne. Ich właściwe rejestracje zamknął w bagażniku i dopiero wtedy usiadł za kierownicą. Założył swoją maskę, naciągnął na głowę kaptur bluzy i odpalił silnik, czując motylki w brzuchu. Nie mógł się doczekać, aż nie dojadą na miejsce. Jechał jak zwykle szybko, ale płynnie i zręcznie, jeszcze w miarę trzymając się przepisów. Ruch o tej porze nie był duży, ale głównie chodziło o to, aby nie dać się złapać na radar.
Zaparkował gwałtownie niedaleko innych sportowych aut i zanim odnalazł Tristana, przywitał się jeszcze z kumplem, który zbierał zakłady i z kilkoma znajomymi, którzy kojarzyli go jednak tylko pod pseudonimem
Vice. Nie mógł się jednak skupić na rozmowie z nimi, bo cały czas szukał wzrokiem Blackwella. W końcu się znaleźli i Vance uśmiechnął się, opierając się na nim, kiedy już złapał go za rękę.
一
Jeżeli nie ryzykujesz, to tak, jakbyś już nie żył 一 odparł całkowicie poważnie, chociaż błysk w oku mógł sugerować, że trochę się zgrywał. Trochę, bo właściwie mógł zrobić z tego swoje motto życiowe. Lubił ryzykować i lubił czuć, że żyje. Uniósł dłoń, żeby naciągnąć bardziej kaptur, a potem zsunął materiał z ich ust i pocałował go, mocno przyciskając swoje wargi do jego, rękę za to ostentacyjne układając na jego krągłym pośladku i ściskając go mocno. Od dawna miał ochotę zrobić to publicznie. Nie tylko Tristan bywał zaborczy.
Chwilę później, kiedy aktor oparł się pośladkami o jakiś murek, a Bowie umiejscowi się między jego lekko rozchylonymi udami, opierając własną klatkę piersiową na jego, dłonie lokując na kamiennym brzegu, zaczął tłumaczyć mu jak to wszystko dokładnie wyglądało.
一
Uczestnicy zazwyczaj mają przypisane kolory, często od swoich aut. Ja mam po prostu czarny. U innych możesz zobaczyć kolorowe opaski. Startujemy za pół godziny. Jeżeli uda mi się pobić rekord, to przejazd zajmie mi nie więcej, niż cztery minuty i dwadzieścia sekund 一 powiedział mu prosto do ucha i po tonie jego wypowiedzi można było wnioskować, że ma zamiar i wygrać i pobić rekord. Konkurencja była jednak imponująca, podobnie jak ich auta.
tristan blackwell