25 y/o
For good luck!
186 cm
na tapczanie siedzi leń nic nie robi cały dzień
Awatar użytkownika
boję się
b o j ę s i ę
że ty też mnie zostawisz i zostanę sam
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jadł makaron i oglądał kolejne sceny serialu. Główni aktorzy byli naprawdę przystojni, jednak z jakiegoś dziwnego powodu nie wzbudzali aż takich emocji w Elio, jak to, co działo się dzisiaj. Czy to znaczyło, że jednak się rozchorował?
Słowa młodszego go rozczuliły. 一 Ja ciebie też. Najbardziej na świecie 一 odpowiedział prędko. Nie było człowieka, którego kochałby mocniej; Ossie naprawdę był dla niego najważniejszy, dlatego 一 gdyby tylko miał taką moc 一 dałby mu gwiazdkę z nieba. 一 Wiesz, że ja też 一 zauważył, nie chcąc pozostawać mu dłużnym.
Korciło go, by sięgnąć dłonią do kącika ust przyjaciela, w którym zgromadził się sos, ale powstrzymały go od tego kolejne słowa. 一 Wielbłądy? To jest w ogóle bezpieczne? 一 zapytał szybko. Elio nie był wybitnym uczniem; raczej prześlizgiwał się z klasy do klasy, przez co jego wiedza ogólna kulała. Wielbłądy widział jedynie na zdjęciach (ewentualnie z raz w zoo), dlatego powątpiewał, że można na nich jeździć.
Stracił zainteresowanie gorącym serialem, gdy tylko usłyszał o prezencie. Nie mógł skoncentrować się na niczym innym niż na rozważaniu, co podarował mu przyjaciel. Dlaczego Ossie się tak nad nim znęcał? Czy przez to, że zgubił plecak, nie powinien dostać taryfy ulgowej? Czemu miał czekać do pójścia spać?
Skoro już wiem, że coś tam na mnie czeka, nie wiem czy będę ci umiał obiecać 一 zauważył, drocząc się z przyjacielem. 一 Może pójdę tam już teraz? Powstrzymasz mnie? 一 prowokował, nieświadomie przygryzając dolną wargę. To, co się z nim działo było trudne do opisania i nazwania; wszystko wskazywało na to, że na skutek zmarznięcia Elio doznał trwałego urazu mózgu, przez który zachowywał się nieprzewidywalnie.
Ossie znał go zbyt dobrze, bo gdy Holdsworth poderwał się ze swojego miejsca, ten zatrzymał go na kanapie. 一 Niech ci będzie, Maluchu 一 powiedział pieszczotliwie. To, co zrobił okazało się być silniejsze od niego; zanim się zastanowił, złożył pocałunek w kąciku ust studenta. Tylko w pierwszej chwili wywołało to w nim dyskomfort; w drugiej jego ciało zalało przyjemne ciepło i potrzeba w i ę c e j.
Weź się w garść, do cholery.
Przecież to twój przyjaciel!
Ossie, idźmy zobaczyć teraz 一 poprosił, przytulając go mocniej. Przecież on naprawdę nie wytrzyma i nie skupi się na serialu!

Ossie Sterling
22 y/o
For good luck!
176 cm
Barista w The Bubble Tea Shop, student IV roku biologii na TMU.
Awatar użytkownika
Dosyć myśli, które muszą być samotne - kończą rozdrapane, zawinięte z tobą w pościel.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pokiwał głową, uśmiechając się szerzej, kiedy Elio odpowiedział, że też go kocha. Oswald wiedział i ufał mu bezgranicznie, więc nie tylko wierzył mu na słowo, ale i po prostu czuł, że ich relacja jest prawdziwa, a przede wszystkim trwała. No i być może to właśnie Elio złamał tą nieszczęśliwą klątwę, którą Ossie myślał, że jakimś cudem rzuca na wszystkich bliższych mu ludzi. W końcu jego biologiczni rodzice zmarli w wypadku, w którym on nie odniósł żadnych obrażeń, po pięciu latach odeszli pierwsi zastępczy rodzice, a po kolejnych czterech drudzy i dopiero odkąd osiem lat temu poznał w domu dziecka Othello, to nikt już nie umarł. Niby nie do końca w to wierzył, ale jednak czasami o tym myślał.
Czuł, że coś się działo i to było intensywniejsze, niż wszystko dotychczas i trochę się tego bał. Czuł coraz większy niepokój, jakby miało stać się coś złego. Bardzo złego. A może to po prostu napięcie w związku z czymś nowym, co pojawiło się między nim, a Othello? Może to wcale nie musiało być złe? Nie chciał ryzykować, więc odgonił te myśli. Byli przyjaciółmi od ośmiu lat i było dobrze, więc po co ryzykować, że popsuje się to przez jakąś głupotę? To pewnie emocje związane z ich wycieczką i urodzinami Elio… albo przez ten głupi serial. To wszystko.
Tak, o ile zachowuje się odpowiednie środki ostrożności. Wiesz, że na słoniach też można się przejechać? 一 dorzucił ciekawostkę i uśmiechnął się szeroko, rozbawiony jak od razu pomyślał o bezpieczeństwie. To było urocze. 一 Bez ryzyka nie ma zabawy. Jeżeli podobał ci się rejs nad wodospad, to i to ci się spodoba 一 zapewnił, dalej szeroko się uśmiechają, bo jakoś nie mógł się powstrzymać.
Szczególnie, że jego kolejne słowa, po tym, jak powiedział o prezencie, znowu go rozbawiły, chociaż jednocześnie zaniepokoiły. Z jakiegoś powodu czuł straszny stres, kiedy ktoś rozpakowywał przy nim podarowany prezent. Jeżeli się spodoba, no to dobrze, ale co, jeżeli jednak nie? Bał się widoku rozczarowania na czyjejś twarzy i nie miał pojęcia jak na coś takiego zareagować.
Ej, nie. Zaczekaj 一 powiedział pospiesznie, widząc jak Elio się podnosi. Może faktycznie mógł z tą informacją o prezencie poczekać aż skończą oglądać serial i zaczną się zbierać. Poderwał się z miejsca trochę niezdarnie i wciągnął go z powrotem na kanapę, po czym cicho się zaśmiał, przytrzymując go za rękę. 一 Wytrzymaj jeszcze, prezent nie ucieknie 一 mruknął, przekręcając się na bok i znosząc spojrzenie na jego twarz. Nie był pewien czy wygrał tę walkę, bo nie miał jakoś super przekonujących argumentów. Wtedy stało się coś, czego absolutnie się nie spodziewał. Poczuł jego ciepłe wargi na swoich, nawet jeżeli tylko w ich kąciku, zanim w ogóle zdążył się zorientować co on zamierza. Poczuł go bliżej, kiedy się przytulił i dzięki temu, Elio nie mógł zobaczyć jak Ossie poważnieje i otwiera szerzej oczy z zaskoczenia. Chodziło głównie o to, jak się z tym poczuł. Przyjacielskie całusy nie wywołują fali ekscytacji, zbliżonej do impulsu, który było czuć podczas podniecenia się. Nie wywołują uczucia motylków w brzuchu i nie sprawiają, że uderza fala gorąca, a podbrzusze zaczyna palić.
Dobrze 一 wydusił z siebie, opierając dłonie na jego przedramionach i delikatnie się odsuwając. 一 Leć, odniosę talerze i do ciebie przyjdę 一 powiedział, siląc się na uśmiech. Faktycznie zaniósł po nich naczynia do zlewu, ale nie mógł się zmusić do niczego innego. Otarł usta z sosu, dalej czując na nich najbardziej ten pocałunek. W końcu zmusił się, żeby pójść do Othello, ale nie przekroczył progu jego pokoju, stanął w nim, opierając się ramieniem o framugę.
I jak? 一 zapytał, unosząc lekko kącik ust. 一 Wiesz co. Umm… Poczułem się zmęczony, to był dzień pełen wrażeń. Położę się wcześniej, a serial dokończymy jutro albo… ok? 一 powiedział, unosząc przy tym dłoń i kciukiem wskazując za siebie, w stronę swojej sypialni.

othello holdsworth
Myre
posty generowane przez ai, sterowanie cudzą postacią bez uzgodnienia.
25 y/o
For good luck!
186 cm
na tapczanie siedzi leń nic nie robi cały dzień
Awatar użytkownika
boję się
b o j ę s i ę
że ty też mnie zostawisz i zostanę sam
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Niektóre z rzeczy działy się poza jego świadomością; myślenie nie było mocną stroną Elio, dlatego czasem zdarzało mu się odwalić coś, co mogło przynieść niespodziewane rezultaty. Tak było z pocałunkiem; muśnięcie kącika ust Oswalda nie miało wprowadzić dziwnego, erotycznego napięcia, ale wszystko wskazywało na to, że właśnie się tak stało.
Poczuł to całym sobą i napiął się lekko.
Czy on oszalał?
Co, jeśli...

Porzucił trudne pytania dopiero w momencie, w którym dostał zgodę na wcześniejsze odpakowanie prezentu; z podekscytowaniem biegł do swojego pokoju, a kiedy odnalazł podarek i zaczął go rozpakowywać, nie krył swojego wzruszenia. Każda z rzeczy była bliska jego sercu i Holdsworth obiecał sobie, że dołoży wszelkich starań, aby zawsze mieć je przy sobie.
Słysząc głos Ossiego, odwrócił głowę w jego stronę. Niemal natychmiast dostrzegł zmianę w nastawieniu przyjaciela; znał go na wylot, dlatego szybko wyłapał, że coś było nie tak. Problemem pozostawała jednak kwestia, co się wydarzyło. Elio nie należał do osób, które potrafiły komunikować się otwarcie; przez większość swojego życia po prostu unikał poważnych rozmów, dlatego teraz zdobył się jedynie na niepewne kiwnięcie głową. 一 J-jasne. Odpocznij, zasłużyłeś, bo zorganizowałeś mi najlepsze urodziny na świecie 一 odparł, posyłając Sterlingowi ciepły uśmiech. 一 Dziękuję za prezent. Jest świetny 一 dodał jeszcze, chcąc aby Ossie wiedział, że dzisiejszego dnia spisał się na medal.
Odprowadził przyjaciela wzrokiem, a kiedy usłyszał, że młodszy zamyka drzwi swojego pokoju, podrapał się nerwowo po głowie. Co się, do cholery, stało? Dlaczego atmosfera uległa pogorszeniu? To na pewno przez ten pocałunek. Dlaczego był takim idiotą? Położywszy się, Elio długo myślał o dzisiejszym dniu; i choć nie zakodował momentu, w którym zasnął, dobrze wiedział, kiedy nawiedziły go koszmary.

Było dużo gorzej niż zazwyczaj; katastroficzna sceneria przekraczała wszelkie granice, dlatego motał się nerwowo po łóżku i krzyczał. Trudno było mu się obudzić, ale kiedy wreszcie wyrwał się z łapsk koszmaru, był cały mokry od potu. Dyszał głośno, doskonale wiedząc, że lekarstwem na sytuację było jedno: musiał iść do pokoju przyjaciela i wtulić się w jego ciało, aby uspokoić własne.
Nie zastanawiał się nad tym, co robił długo; zapominając o rzekomym zmęczeniu przyjaciela, jak gdyby nigdy nic wpakował się do jego łóżka i czule się do niego przytulił. 一 Śniło mi się, że umarłeś 一 wyszeptał, zaciskając mocno powieki, by powstrzymać łzy. 一 Boże, Ossie 一 jęknął, nie potrafiąc zapanować nad drżeniem ciała. Był rozbity; przerażenie przekraczało dotychczasowe granice, przez co nie umiał się uspokoić. Nie poradziłby sobie bez niego; gdyby faktycznie cokolwiek stało się jego przyjacielowi, Elio odebrałby sobie życie chwilę później.

Kiedy zaś wreszcie zapadł w półsen, zaczął zachowywać się jeszcze bardziej irracjonalnie niż dotychczas. Może jednak miał gorączkę i o sobie dawała znać rozwijająca się choroba wynikająca ze zmarźnięcia?
Coś musiało być na rzeczy, bo nie wiedział kiedy jego usta odnalazły te należące do Oswalda; działał szybciej niż myślał i przekraczał granicę, tym razem całując go tak, jak gdyby Sterling od zawsze był miłością jego życia. Wszystkiemu brakowało jednak gwałtowności, bo Elio obchodził się z przyjacielem tak, jakby mógł się rozpaść w każdej chwili. 一 Kocham Cię 一 szepnął, bynajmniej nie kłamiąc, po czym jeszcze raz zahaczył jego usta swoimi.

Ossie Sterling
22 y/o
For good luck!
176 cm
Barista w The Bubble Tea Shop, student IV roku biologii na TMU.
Awatar użytkownika
Dosyć myśli, które muszą być samotne - kończą rozdrapane, zawinięte z tobą w pościel.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Uśmiechnął się, chociaż trochę niepewnie. Był bardzo szczęśliwy, że dzień się udało, że niespodzianka i prezent się spodobały, ale to jedno z pozoru niewinne wydarzenie sprzed chwili zasiało w nim kolejne ziarno niepewności. Był coraz bardziej rozkojarzony, chociaż Elio nie zrobił przecież nic złego. Właściwie nie zrobił nawet nic znaczącego. Ossie był pewien, że to tylko jemu samemu pomieszało się w głowie. Jakim cudem doszukiwał się w drobnych, zwykłych, gestach czegoś więcej? Czy chciał, żeby między nimi wydarzyło się więcej? Czy nagle przyjaźń przestała mu wystarczać? Czemu akurat teraz, po tylu latach? Nie potrafił na to odpowiedzieć i czuł przez to coraz większy stres, a ostatnim, czego chciał, to żeby Othello też to odczuł.
Dobranoc 一 powiedział, przyglądając mu się jeszcze przez chwilę łagodnie, zanim nie poszedł do swojego pokoju. Kiedy zamknął za sobą drzwi, poczuł, że może odetchnąć i faktycznie to zrobił. Wziął głęboki wdech, opierając się plecami o drzwi, po czym wypuścił powietrze powoli z płuc przez lekko rozchylone wargi. Patrzył na swoje rośliny, których widok, i sama obecność, działała na niego kojąco.
Mimo wszystko wcale nie potrafił tak do końca się rozluźnić. Usiadł na łóżku, a potem przesunął się na środek i zgarnął do siebie narzutę, a potem kołdrę, przez chwilę po prostu siedząc tam, przykryty, z podciągniętymi do klatki piersiowej kolanami. Zastanawiał się nad tym wszystkim, analizował i tworzył w swojej głowie wszystkie możliwe scenariusze i ścieżki wydarzeń. Nie mógł zasnąć przez dobre trzy kolejne godziny i zmieniał tylko pozycję, kończąc na boku, zagrzebany w pościeli, z ciężkimi powiekami. Zanim nie zapadł w sen, doszedł do wniosku, że jeżeli rano nie obudzi się cudownie uwolniony od tych wszystkich myśli i uczuć, to uczciwie porozmawia z Othello. To było coś innego, niż pakt milczenia związany z przeszłością. Tutaj chyba będą musieli wymyślić coś, co ułatwi im funkcjonowanie. Może jakaś terapia? Co za głupi pomysł.
Kilka godzin później ze snu wyrwał go krzyk. Usiadł gwałtownie na łóżku, z mocno bijącym sercem i rozejrzał się panicznie po pokoju, w pierwszej chwili nie wiedząc co się właściwie dzieje i czy to już jawa, czy jeszcze sen. Wtedy do pokoju wszedł nagle Othello i Oswald przez chwilę myślał, że dostanie zawału. Na szczęście już po chwili mógł uczepić się mocno chłopaka i uspokoić się w jego ramionach, czego chyba potrzebowali akurat obaj.
Już dobrze. Jestem bezpieczny i ty też jesteś bezpieczny 一 mówił, kiedy dotarło już do niego co się stało. Głos lekko mu drżał, ale dał radę nad tym zapanować. Przełknął ślinę i nakrył ich kołdrą, która się zsunęła, a potem zamknął szczelny uścisk na plecach Othello, zarzucił na jego biodro nogę i oparł policzek na jego ramieniu, zamykając zaraz oczy. Zapomniał o tych wszystkich rozważaniach z wieczoru, przynajmniej w tym konkretnym momencie. Myślał tylko o tym, że czuje się już bezpiecznie i miał nadzieję, że Elio także. 一 Wszystko jest dobrze 一 powtórzył ciszej, gładząc go dłonią po plecach, zanim nie zapadł w płytką drzemkę.
Ocknął się chwilę później, czując ruch, podniósł nieznacznie powieki, a potem poczuł pocałunek. W pierwszej chwili z jakiegoś powodu poczuł silne przyciąganie, jak wygłodzone zwierzę, które nagle wyczuwa apetyczną woń posiłku. Pospiesznie odnalazł się w tym, sięgając do warg Elio, jakby za nimi wręcz tęsknił. Wymruczał coś, jakby aprobatę, na wyznanie miłości, ale zaraz wrócił do pocałunku i jeszcze przez chwilę smakował wilgotnych ust przyjaciela, przyciskał go do siebie coraz mocniej, zagarnął jego ciało, dociskając do niego własne udo, aż nie rozbudził się na tyle, żeby nagle nie odsunąć głowy i otworzyć szerzej oczu, kiedy dotarło do niego co właśnie się działo.
Elio? 一 rzucił, nawet nie będąc pewnym jak to się mogło w ogóle stać i czy Othello zdawał sobie z tego sprawę, czy może dalej spał. Cofnął dłonie i zsunął z niego nogę, po czym przetarł twarz i pociągnął krótko nosem. 一 Przepraszam, to… chyba coś mi się śniło 一 wyjaśnił szeptem pierwsze, co przyszło mu do głowy. Nie miał pojęcia co innego zrobić i czy nawet Othello go słyszał. Lepsze jednak takie wytłumaczenie, niż żadne.
Jego słowa nie zmieniły jednak rodzaju jego spojrzenia, które ewidentnie było pożądliwe, ani przyspieszonego podnieceniem bicia serca, ani gęsiej skórki na całym ciele, ani ucisku podekscytowania w podbrzuszu, ani kuszących myśli, nakłaniających go, żeby to powtórzyć.

othello holdsworth
Myre
posty generowane przez ai, sterowanie cudzą postacią bez uzgodnienia.
ODPOWIEDZ

Wróć do „#109”