Świat pojebało.
Inaczej nie dałoby się tego określić. Wszystkie problemy rodzinie Marshall wydawały się zrzucać na głowę, miażdżyć ich sposób standardowego funkcjonowania, a Charity nie zdawała sobie jeszcze sprawę o wszystkim.
Musiała powiedzieć rodzinie o przeszczepie.
Kurna, wszyscy wiedzieli, że Christopher, ich ojciec, potrzebował wątroby. Trójka rodzeństwa miała idealną zgodność. W końcu byli z nim spokrewnieni. Przez całą sprawę wyszła pierwsza tajemnica rodziny. Cora nie była córką Christophera. Dalej była ich siostrą. Jak na czwórkę rodzeństwa sprawa wydawała być wręcz kuriozalna. Firma, przeszczep, Cora i może jeszcze frytki do tego? Gdyby tylko Cherry je jadła, pewnie znajdowałyby się na stole.
Dla rodzeństwa
Każdy z rodzeństwa siedział przy stole, a cisza wydawała się zapełnić całe pomieszczenie wręcz nieznośnie. O czym mieliby rozmawiać? Tych spraw było tak wiele. Mogłaby rozpocząć od prostszego tematu. W końcu przekonała się do Ethana, zwłaszcza od ostatnich głośnych wiadomości. Tylko czy chciała informować braci o tym, z kim tak właściwie spała? Nie. Czy pytanie się Cory oto, jak się czuje było odpowiednie? Nie. Była najstarsza i musiała zachować się odpowiedzialnie, a przynajmniej przerwać ciszę panującą w całym pomieszczeniu.
— To może powiedźcie, co u Was? — rzuciła finalnie Cherry, nie chcąc od razu podejmować trudnych tematów. Na nie przyjdzie czas, ale zaraz zdała sobie sprawę z jeszcze jednej bardzo ważnej rzeczy — Cora będziesz pracowała w firmie na pewno do mojego powrotu i Ethan usiądzie z Tobą, by przedyskutować sprawę twojego wynagrodzenia — takie rozmowy dla niej było normalne. Próbowała ukryć trudniejsze pod płaszczykiem normalności, zanim oświadczy całemu rodzeństwu, do czego ojciec ją zmuszał.