Z neutralnej perspektywy mogła natomiast przedstawić wady i zalety każdej ze stron, jednocześnie przykuwając oko swoimi zdolnościami uwieczniania konkretnych momentów. Nie można było jej odmówić poświęcenia czy kunsztu, a wieloletnie doświadczenie tylko dodawało jej odrobiny respektu. Ona sama czuła też swego rodzaju satysfakcję, wykonując porządnie kawał dobrej roboty. Dla takiej porcji historii warto było czasami przejść przez te wszystkie nudne i żmudne procesy, po których otrzymywała zgody i identyfikatory umożliwiające jej swobodną pracę na miejscu. Nawet, jeśli historia dotyczyła pewnej firmy z warzywozem... Zaraz, wróć. Kanadyjskiego warzywnego giganta, który przez nałożone kary finansowe zaczynał grozić setkom pracowników zwolnieniami.
Może i był to nudny temat, ale Harley pilnie potrzebowała odskoczni od nieproszonego gościa w jej domu. Tym samym nawet temat wściekłego warzywnego bossa i jeszcze bardziej rozeźlonej grupy jego pracowników wydawał się być dla niej niezmiernie atrakcyjny. Zwłaszcza, iż dostała cynk, że reprezentant CEO również ma pojawić się na miejscu, by porozmawiać z protestującymi. Kanada słynęła raczej z pokojowych protestów, natomiast kto wie jak daleko posuną się ludzie, którzy nie mają absolutnie nic do stracenia.
Na miejsce zabrała się z Eriką, która też pracowała dla Toronto Sun. Właściwie to mogła ją nazwać nawet dobrą znajomą, co było dość ciężkim osiągnięciem do zdobycia. Hwang była znana ze swojej bezpośredniości, nie dążyła także do wymuszonej sympatii. Niektórym jednak to nie przeszkadzało, co było nawet dość miłe. Zawsze fajnie było posiadać możliwość otworzenia do kogoś gęby na temat Cindy z HRu, która po raz kolejny wywróciła jej resztę miesiąca do góry nogami. Ale o tym będzie później.
— Widzę, że sporo ludzi się wkurzyło. — skwitowała beznamiętnym tonem, gdy stały przy zaparkowanym samochodzie pod jednym ze sklepów, który podlegał pod cały koncern. To tutaj miał mieć miejsce protest, a zebrana grupa już liczyła całkiem sporo. Upewniła się, że miały wszystko - identyfikatory, sprzęt, zapasowe karty pamięci i tym podobne. Dopiero wtedy wyprostowała się, leniwie przesuwając spojrzenie na swoją towarzyszkę.
Erika Lindberg