ODPOWIEDZ
30 y/o
For good luck!
169 cm
fotoreporter Toronto Sun
Awatar użytkownika
Don't bend; don't water it down; don't try to make it logical; don't edit your own soul according to the fashion.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

002.
Dla sporej ilości Kanadyjczyków słowo "protest" wiązało się z dość niecodziennym eventem, w którym zazwyczaj nie brało się udziału, chyba że temat dotyczył bezpośrednio miejsca pracy czy dobrobytu danej osoby. Nawet wtedy ludzie woleli jednak przemilczeć swoje zdanie niż wyjść i głosić swoją prawdę, co miało oczywiście swoje wyjątki. Dla Harley była to natomiast kolejna potencjalna fucha, którą mogła przedstawić w swoim ulubionym, obnażającym świetle. Rzadko kiedy stawała po którejś ze stron, preferując neutralny grunt, chyba że dostawała jakieś wyjątkowe odgórne polecenie. Tego zaś nie znosiła, ale ze swojej pozycji nie zawsze miała wiele do powiedzenia.
Z neutralnej perspektywy mogła natomiast przedstawić wady i zalety każdej ze stron, jednocześnie przykuwając oko swoimi zdolnościami uwieczniania konkretnych momentów. Nie można było jej odmówić poświęcenia czy kunsztu, a wieloletnie doświadczenie tylko dodawało jej odrobiny respektu. Ona sama czuła też swego rodzaju satysfakcję, wykonując porządnie kawał dobrej roboty. Dla takiej porcji historii warto było czasami przejść przez te wszystkie nudne i żmudne procesy, po których otrzymywała zgody i identyfikatory umożliwiające jej swobodną pracę na miejscu. Nawet, jeśli historia dotyczyła pewnej firmy z warzywozem... Zaraz, wróć. Kanadyjskiego warzywnego giganta, który przez nałożone kary finansowe zaczynał grozić setkom pracowników zwolnieniami.
Może i był to nudny temat, ale Harley pilnie potrzebowała odskoczni od nieproszonego gościa w jej domu. Tym samym nawet temat wściekłego warzywnego bossa i jeszcze bardziej rozeźlonej grupy jego pracowników wydawał się być dla niej niezmiernie atrakcyjny. Zwłaszcza, iż dostała cynk, że reprezentant CEO również ma pojawić się na miejscu, by porozmawiać z protestującymi. Kanada słynęła raczej z pokojowych protestów, natomiast kto wie jak daleko posuną się ludzie, którzy nie mają absolutnie nic do stracenia.
Na miejsce zabrała się z Eriką, która też pracowała dla Toronto Sun. Właściwie to mogła ją nazwać nawet dobrą znajomą, co było dość ciężkim osiągnięciem do zdobycia. Hwang była znana ze swojej bezpośredniości, nie dążyła także do wymuszonej sympatii. Niektórym jednak to nie przeszkadzało, co było nawet dość miłe. Zawsze fajnie było posiadać możliwość otworzenia do kogoś gęby na temat Cindy z HRu, która po raz kolejny wywróciła jej resztę miesiąca do góry nogami. Ale o tym będzie później.
Widzę, że sporo ludzi się wkurzyło. — skwitowała beznamiętnym tonem, gdy stały przy zaparkowanym samochodzie pod jednym ze sklepów, który podlegał pod cały koncern. To tutaj miał mieć miejsce protest, a zebrana grupa już liczyła całkiem sporo. Upewniła się, że miały wszystko - identyfikatory, sprzęt, zapasowe karty pamięci i tym podobne. Dopiero wtedy wyprostowała się, leniwie przesuwając spojrzenie na swoją towarzyszkę.

Erika Lindberg
Lin (dc: shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody / posty pisane przez AI
28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
162 cm
podcasterka actual play show oraz edytorka Toronto Sun
Awatar użytkownika
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Większość ludzi, gdy myślała o protestujących Kanadyjczykach miała przed oczami obraz kobiety z tabliczką I am a little upset, bo przecież tak musiały na pewno wyglądać podobne wydarzenia, gdy chodziło o przemiłych mieszkańców Kanady. Nic bardziej mylnego. Może i nie było wokół płonących samochodów, policjanci nie stawiali barykad i nie latały koktajle Mołotowa, ale wciąż były tam obecne ogromne emocje.
Erika nawet nie podejrzewała, że wyląduje na podobnym wydarzeniu, ale oczywiście wszechświat chciał inaczej... Czy raczej Harley. W końcu miała towarzyszyć koleżance, której zadaniem było udokumentowanie tego wszystkiego. Normalnie jej zadanie sprowadziłoby się do zwyczajnego sprawdzenia tekstu, który nadesłała Hwang, aby znaleźć w nim jakieś literówki czy zaproponować inne drobne zmiany stylistyczne, aby całość nabrała lepszego wydźwięku, ale tym razem pozwoliła sobie na coś więcej. Głównie dlatego, że lubiła reporterkę.
Może i miały w tym momencie zdawać relację z protestów w związku ze zmianami zachodzącymi w przetwórni warzywnej. Nie były to żadne szczególnie wstrząsające newsy. Pewnie nie przejęłoby się tym zbyt wiele ludzi, ale wyglądało na to, że gigant w branży spożywczej jednak wykarmiał całe rzesze Kanadyjczyków. Dosłownie i w przenośni. Dlatego też demonstracja rozrosła się do rozmiarów, o których Lindberg nawet by nie pomyślała.
Rozejrzała się po tłumie, który gromadził się w pobliżu siedziby firmy. Temat nie był poruszający, ale motywowało ją to, że przecież mogły wyskoczyć po wszystkim z Harley na sernik do pobliskiej kawiarni. Nie miała od jakiegoś czasu okazji do tego, aby zawitać w tej dzielnicy.
- Dziwisz się? Spora część osób ma stracić pracę, modyfikują do tego proces produkcyjny, co może pogorszyć jakość produktów i wprowadzić gorsze jakościowo przetwory na rynek... - zaczęła wyliczać to, co udało jej się do tej pory usłyszeć. - Dobra. Masz wszystko?
Nie przywykła do noszenia na szyi przepustki prasowej, ale zawsze musiał być ten pierwszy raz. Westchnęła i chwyciwszy swoją niewielką torbę ruszyła w kierunku tłumu, który zaczynał właśnie skandować jakieś hasła dotyczące zatrzymania krwiożerczych korporacji.

Harley Hwang
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
30 y/o
For good luck!
169 cm
fotoreporter Toronto Sun
Awatar użytkownika
Don't bend; don't water it down; don't try to make it logical; don't edit your own soul according to the fashion.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Kanadyjczycy mieli swoją sympatyczność i tolerancję, natomiast mieli również i swoje emocje. Nic dziwnego, że nawet tak miłym ludziom puszczały nerwy, a protesty przecież nie były organizowane do byle czego. Zwłaszcza w tym kraju. Jeśli grupa ludzi wychodziła z czymś na ulicę, oznaczało to że problem był naprawdę poważny i należało go rozwiązać.
Nie przypuszczała, że jej praca posłuży jednocześnie jako urozmaicenie dnia dla Eriki, natomiast w żadnym stopniu nie przeszkadzała jej obecność kobiety. Harley zwykła pracować w różnych warunkach, a towarzystwo często było obecne – czy tego chciała, czy też nie. Zdecydowanie preferowała natomiast, gdy ktoś towarzyszył jej poprzez jej własny wybór. Przy Lindberg miała też tę świadomość, że jej praca przebiegnie bez większych problemów czy niepotrzebnych wtrąceń.
Może i Hwang była lepiej zaznajomiona w całym temacie i ogromie skutków, z którymi się wiązał, natomiast nigdy nie pozwalała sobie, by wchodziło jej to za bardzo na głowę. Do każdego tematu podchodziła jednakowo – profesjonalnie, ale bez angażu emocjonalnego. Dlatego też chętnie zwieńczyłaby ten dzień dobrym ciastem czy kawą, bez względu na to czy jej praca okaże się owocna, czy też nie do końca. Zwłaszcza, że jej koleżance mogło zależeć na sprawdzeniu jakiegoś konkretnego lokalu, który akurat mieścił się w okolicy.
Ta, ta. Cały łańcuch reakcji może z tego wyjść. Pytanie tylko, czy tym protestem uda się cokolwiek wskórać, bo pan Najwyżej Stojący jakoś nie kwapi się do rozmów we własnej osobie. — skwitowała, sprawdzając jeszcze swój aparat fotograficzny. Upewniwszy się, że działa bez zarzutu i ma w sobie wystarczającą pamięć, skinęła głową w odpowiedzi. — Wszystko. Możemy ruszać. — sznurek od swojego identyfikatora czuła na karku, więc nawet nie musiała niczego sprawdzać. Nie lubiła plakietek wiszących na jej szyi, ale niestety był to wymóg konieczny w praktycznie większości przypadków, gdzie przyszło jej pracować. Zawsze pamiętała, by go spełniać, a teraz nie było inaczej.
Również ruszyła razem z Eriką, wtapiając się w tłum. Nie minęła chwila, a ona już chwyciła za aparat i przymierzała się do różnych perspektyw, czasami robiąc faktyczne zdjęcie, a czasem zmieniając zdanie po spojrzeniu przez obiektyw. Tłum nie wyglądał na zadowolony, co nie było niczym dziwnym. Zaskakujące było natomiast to, że Harley wydawało się, że słyszała w tle jakieś soczyste obelgi skierowane w kierunku najwyższych szczebli firmy. Nie była to nowość, ale nie działo się to również notorycznie.

Erika Lindberg
Lin (dc: shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody / posty pisane przez AI
28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
162 cm
podcasterka actual play show oraz edytorka Toronto Sun
Awatar użytkownika
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nigdy nie było możliwe określenie całego narodu jednym słowem, które pasowałoby do każdego. Owszem, mieli swoje zwyczaje i swoistą mentalność społeczną, ale mimo wszystko byli też zbiorem wielu jednostek, z których każda charakteryzowała się czymś innym.
Były rzeczy, które zdecydowanie łączyły ludzi i wywoływały ogromne emocje. Właśnie tak było z tym protestem związanym ze zwolnieniami i zmianami wprowadzanymi do przetwórni. Chodziło o miejsca pracy i pożywienie dla całego Toronto, a może i Kanady... To nie było byle co!
Nie widziała powodu do tego, aby odmówić przejścia się z Harley na całe to wydarzenie, aby zobaczyć o co w tym chodzi i jak ludzie dopominali się o swoje. Była to dla niej jakaś atrakcja. Dodatkowo trudno było jej odmawiać, gdy chodziło o znajomych. Dlatego też się zgodziła, bo nie miała nic lepszego do roboty.
Z samej ciekawości Lindberg również zrobiła pewien research na temat firmy, która ostatnio zmieniła właściciela, gdyż poprzedni zmarł na zawał. Pogrzeb podobno był piękny i bardzo bogaty. Problem w tym, że firmę przejął syn denata, który miał zupełnie inną politykę oraz pogląd na sprawy firmowe. Stąd też zwolnienia, przekształcenia oraz zmiany wprowadzane do produkcji ich przetworów.
- Pewnie siedzi teraz gdzieś w najwyższej komnacie w najwyższej wieży i spogląda z góry na pospólstwo - odparła, upewniając się jeszcze czy nie dostała na telefon jakiegoś ważnego powiadomienia.
Były przygotowane, nic się nie działo zatem mogły ruszyć w kierunku protestujących z przepustką prasową dumnie obwieszczającą światu to, że pełnią właśnie swój dziennikarski obowiązek.
W momencie, gdy Harley zajmowała się robieniem zdjęć znajdujących się przed nią osób zgromadzonych w tłumie, Erika zaczęła działać z kamerą. Może i pracowały w gazecie, ale te również działały prężnie w internecie, gdzie na pewno mogły zamieścić nagrany film, aby dać swoim czytelnikom lepszy pogląd na to jak prezentowała się sytuacja na miejscu.
- ZAPUSZKOWAĆ C-E-O! ZAPUSZKOWAĆ C-E-O! - grzmiały głosy osób wiodących prym i unoszących transparenty z najróżniejszymi hasłami.
- GOODMAN, TY CHUJU ZŁAMANY! - zagrzmiał jakiś potężny głos od jednego z protestujących.
No tak. Nazwisko nowego prezesa wyjaśniało slogany typu Goodman? More like Badman i inne niezwykle prześmiewcze teksty, które uderzały personalnie w nowego człowieka, który znalazł się u władzy. Klasyk, ale taki, który zasługiwał na uwiecznienie.

Harley Hwang
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „The Sweet Potato”