34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

- No pewnie, mango ma takie rozłożyste gałęzie - i on też rozkładał ręce pokazując jej jakie drzewo mango ma gałęzie - ja też - od razu powiedział, kiedy oznajmiła, że kocha się wspinać, on też kochał.
Łazić po drzewach, po płotach, zdzierać kolana i w ogóle... łobuzować, brudzić się, biegać, skakać. A przy tym po prostu dobrze się bawić.
I nawet sobie pomyślał, że z Pilar w sumie mógłby się tak dobrze bawić.
Zresztą zaraz bawili się tak przy lodach. Chociaż na te marcepanowe oboje skrzywili się równo, a potem oboje też równo się śmiali z muy muy loco Matiasa, jak to dzieci. Ze swoich własnych żartów, które bawiły tylko ich. Ale... ich oboje bawiły. I jego i ją.
- A ja zawsze mówię im, że ładnie wyglądają, to też czasem coś dostanę, ale kiedyś taka jedna mnie pogoniła, bo była brzydka i chyba myślała, że się z niej śmieje - wzruszył ramionami liżąc loda. Ale w sumie to trochę był pod wrażeniem sprytu Pilar, że tak umiała podejść te sklepikarki.
Zaraz jednak pokazywał jej, gdzie się umazała, a ona jemu i Madox też zaraz robił zeza starając się spojrzeć na swoje czoło. Rozmazał lody ręką, ale kto by się tym przejmował?
Żadne z nich się nie przejmowało, bo oni śmiali się głośno, tak, że ludzie się na nich oglądali.

Brudni i zadowoleni.


Tylko w końcu trzeba było zebrać się z murka i wracać do domu, ale przecież Madox obiecał jeszcze odprowadzić Pilar.
A kiedy wyznała mu gdzie mieszka, to on nawet przez chwilę się nie zawahał, chociaż słyszał o tej dzielnicy. Ciotki nie pozwalały im tam chodzić.
Ale jego ojciec często mówił o swoich przyjaciołach z Robledo.
- Znasz takiego... Jorge? On mieszka w Robleo też i czasem do nas przychodzi - dom Madoxa znajdował się w lepszej dzielnicy, a zresztą prawda jest taka, że zarówno on i Ticiano mieszkali w tych willach, które miejscowi nazywali hacjendami, których właściciele dorobili się na... niezbyt legalnych interesach. Noriega miał ładny dom, miał swój pokój, a nawet mógł mieć ich kilka, ale co z tego, kiedy przez ich hacjendę wiecznie przewijało się jakieś szemrane towarzystwo, z którym jego ojciec robił interesy, co z tego, kiedy jego matka wiecznie się modliła, albo krzyczała na ojca. Wiecznie miała mu wszystko za złe. A Madox nie wiedział czemu, bo przecież ona też miała wszystko co chciała, nowe sukienki, nowe sprzęty. Jak on dostawał nowe zabawki, to się cieszył. A ona nie cieszyła się już od dawna...
Dlatego on zdecydowanie wolał spędzać czas u Ticiano. U niego w domu też bywali różni ludzie, ale ciotka i wuj zawsze byli uśmiechnięci.

Nie kłócili się.


Słuchał Pilar, kiedy mówiła o tym samochodzie Matiasa.
- Czemu ktoś to zrobił? - zapytał, bo mały Madox kompletnie tego jeszcze nie rozumiał. Co prawda on też strzelał do bliźniaków z pracy, ale... on ich nie lubił, bo byli głupkami, a Matias też był?
Nawet chciał ją o to zapytać, ale wtedy dziewczynka powiedziała o tym domu dziecka, a Madox się zdziwił, chociaż ciotki mówiły mu czasem, że jego też oddadzą, jak był niegrzeczny, ale wiedział, że by tego nie zrobiły!
- A czemu cię nie chciała? - zapytał zanim zdążył ugryźć się w język, albo to przemyśleć. Chyba nie powinien tego mówić, bo to przecież niedobrze, że ją naprawdę... chcieli oddać. Więc on zaraz odwrócił się do niej przodem idąc tyłem po brukowanej ulicy.
- Dziwna ta twoja mama, jesteś ładna i mądra - i to nie tak, że jej tak mówił, jak tym paniom, żeby coś od nich dostać, tylko Pilar naprawdę była ładna, miała takie ciemne oczy jak on i jak się śmiała, to on też się śmiał, to chyba ładnie? No i mądra też była, bo przecież załatwiła im tą posypkę! - I fajnie strzelasz z procy - to też musiał dodać, bo... to chyba jednak na nim robiło największe wrażenie. Łamanie nosów. Strzelanie z procy.
- Ja bym cię wziął, jakbym był twoją mamą... - zaraz klepnął się otwartą dłonią w czoło - tatą - no tak, bo przecież chłopcy nie mogli być mamą. Coś jeszcze chciał powiedzieć, ale... potknął się. Jednak chodzenie tyłem to chyba nie był taki mądry pomysł. A zaraz wywinął orła wywalając się na ręce i kolana. Dobrze, że się podparł, ale... pozdzierał skórę. Chociaż Madox i tak zaraz się podnosił i otrzepywał.
- Ojacie... - znowu miał coś powiedzieć, ale z jednego z podwórek wyszedł do nich jakiś mężczyzna, bardzo stary, z petem między pożółkniętymi zębami.
- Co jest dzieciaki? - zapytał zachrypniętym głosem. Był trochę straszny, więc Madox w jakimś takim odruchu rycerskości chyba, wystąpił do przodu przed Pilar.
- Nie, nic, tylko... - zaczął, a mężczyzna wyjął z ust papierosa i pstryknął nim gdzieś w kierunku drogi robiąc krok w ich kierunku.
- Lando, co ty tam robisz? - krzyknęła jakaś kobieta wychodząc na ganek. Była pulchna i równie stara, co mężczyzna, miała na sobie kuchenny fartuszek, a na nosie okulary. Wyglądała... miło.

Eres guapa e inteligente °❀⋆.ೃ࿔*:・
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jorge? — powtórzyła zaraz po nim, ściągając brwi do środka i wysilając wszystkie trybiki w swojej małej, mądrej główce, żeby sobie przypomnieć, czy może go znała. — Chyba nie. A po co do was przychodzi? — zainteresowała się, bo kim niby był ten cały Jorge? Jakiś lekarzem? A może kolegą ich rodziny? A może nikim dobrym, biorąc pod uwagę rodzaj towarzystwa, które tutaj mieszkało. Chociaż nie wszyscy, bo przecież Matias był dobry. I jej ciotka również. Byli po prostu biedni. Pieniędzy nie mieli za dużo, ale za to serca z prawdziwego, najprawdziwszego złota. W końcu gdyby nie oni, Pilar skończyłaby w domu dziecka. Zamyśliła się na jego pytanie, dlaczego ktoś ją oddał.
Nie wiem — odpowiedziała kompletnie szczerze, wzruszając ramionami. — Bo wiesz, nawet nie zdążyłam zrobić nic złego i nabroić, bo miałam wtedy kilka tygodni — wyznała szczerze. Swoją drogą Pilar nigdy wcześniej z nikim o tym nie rozmawiała oprócz oczywiście cioci i kuzyna. Madox był pierwszą osobą, która się tak naprawdę nie tylko o tym dowiedziała, ale i faktycznie zainteresowała. A zaraz jeszcze powiedział jej, że była ładna i mądra, co wywołało u niej szeroki uśmiech. Gdy dodał do tego to, że fajnie strzelała z procy, Pilar aż podskoczyła! Bo to był chyba najfajniejszy komplement, jaki kiedykolwiek dostała.
Dzięki, Madox — uśmiechnęła się do niego ciepło, zaglądając w śliczne, ciemne oczy chłopaka, gdy tak szedł tyłem do drogi. Nawet przez chwilę myślała, czy nie złapać go za ręce, żeby się nie wywrócił, ale szło mu świetnie. — Ty też jesteś super, wiesz? — musiała się odwdzięczyć. — Jesteś bardzo odważny i masz takie wieeeeeelkie brązowe oczy — aż otworzyła swoje, kiedy mu o tym mówiła, żeby zobaczył jakie te jego były duże i śliczne, ale tego chyba się nie mówiło chłopakom? Że byli śliczni? Sama nie była pewna. — I zajefajnie wspinasz się po drzewach!!! — dodała jeszcze nim nogi Madoxa nagle poplątały się o kostkę brukowa, a on sam się potknął. Pilar od razu do niego doskoczyła i już chciała sięgać do plecaka po jakieś chusteczki, żeby wytrzeć krew z jego kolan, kiedy podwórko obok wyrósł jakiś stary mężczyzna. Podniosła na niego spojrzenie. Wyglądał… przerażająco.
Nic nie jest, wszystko okej — wypowiedziała praktycznie w tym samym czasie, co Madox. Serduszko zabiło jej szybciej, trochę ze stresu, chociaż kiedy Noriega tak wystąpił przed nią jak prawdziwy rycerz ninja, to odetchnęła delikatnie.
Facet cisnął petem w eter, a potem nachylił się w ich stronę. Pilar złapała Noriegę za koszulę i już chciała go szarpnąć do tyłu, żeby uciekać, kiedy pulchna kobieta dołączyła do nich i stanęła tuż obok. A ją akurat Stewart znała.
Pani Flores? — spytała zaskoczona, mrugając energicznie, jakby wciąż nie była pewna.
Ah Pilar! Słońce, a co ty tu robisz? Nie jesteś jeszcze na targu z ciotką? — ruszyła w ich kierunku, powoli oczywiście, a Pilar nachyliła się do ucha swojego nowego przyjaciela.
To Pani Flores. Pracuje na stołówce w mojej szkole — wyjaśniła po krótce, dając mu tym samym znak, że nie musiał się martwić, bo ona była spoko, a zaraz jeszcze na potwierdzenie swoich słów wyszła przed szereg i podeszła zbić jej piąteczkę. Pani Flores zawsze dawała jej dodatkowy deser, kiedy na obiad była wątróbka, bo wiedziała, że Pilar jej nie-na-wi-dzi-ła.
Jak tam dzieciaki? Chcecie trochę lemoniady? Właśnie wycisnęłam sok z owoców zaproponowała, a nim którekolwiek z nich zdażyło odpowiedzieć, to już machała rękami na swojego męża, aka tego strasznego pana. — Lando, idź no przynieść dzbanek, jest na blacie i weź to tego jeszcze szklanki z szafki — rzuciła głosem nieznoszącym sprzeciwu. Mężczyzna pomruczał coś pod nosem, a ona przysunęła sobie krzesło rozkładane i siadła tuż przy płocie, uchylając przed nimi furtkę. — A kim jest twój kolega, Pilar? Twój chłopak?

¿Es este tu novio? <𝟑 .ᐟ
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

- Przynosi czasem pieniądze - wyjaśnił dlaczego Jorge do nich przychodzi, ale Madox właściwie nie wiedział po co, chociaż czasem cos podsłuchał, ale i tak do końca nie rozumiał co to znaczy. Wzruszył ramionami, bo skoro nie znała Jorge, to nie znała. Słuchał za to, kiedy mówiła o mamie. Bo tego też jeszcze nie rozumiał i chociaż on też teraz już tej swojej się buntował, to... chyba by go nie oddała. A nawet kiedyś przecież się razem bawili. Może powinien jednak być dla niej trochę lepszy? Bo on przynajmniej miał mamę.
Pokiwał głową, kiedy Pilar powiedziała, że nie zdążyła jeszcze nic nabroić, może nie, chociaż jemu to ciotki opowiadały, że on od zawsze broił, a jak był mały to bardzo się wydzierał. Może Pilar też się wydzierała?
Ale teraz już była fajna, co zaraz Madox zaczął jej nawijać idąc tyłem i żywo przy tym gestykulując.
A kiedy mu podziękowała, to nawet sięgnął do niej, żeby zbić piątkę. Z jej kolejnymi komplementami, uśmiech na jego twarzy też rósł. Chociaż na te wielkie, brązowe oczy zatrzymał się gwałtownie i sam te swoje też otworzył szeroko.
- Takie wielkie? - roześmiał się, a zaraz zrobił kolejny krok do tyłu, potknął się i wywalił.

Ale jak kot...


tak jak wspinał się po drzewach, na cztery łapy, które tylko trochę zdarł. A na przykład Ticiano to wiecznie lądował na twarzy. Ale Madox mu już mówił, że powinien wyciągać ręce, tak jak on to teraz zrobił. A zaraz te ręce wycierał o spodnie.
- Wszystko w porządku - powtórzył jeszcze, kiedy facet stanął już przy nich, a spojrzeniem mierzył jego pozdzierane kolana. Ale dla Madox to w sumie nic takiego, nawet nie bolało. Nawet już miał złapać Pilar za rękę i pociągnąć ją dalej. Może biegiem? Oboje szybko biegali. Prawie równo.
Ale wtedy na ganek wyszła ta Pani, Pani Flores, jak się zaraz okazało. A kiedy stanęła obok nich, a dziewczynka się z nią przywitała, to Madox też się ładnie ukłonił. Bo może był łobuzem, ale ciotki mu czasem mówiły jak się trzeba zachowywać.
- Dzień dobry Pani Flores - przywitał się, jakby już byli ziomkami, ale Madox zawsze to robił. Od razu się spoufalał. A jak kobieta powiedziała o lemoniadzie, to Madox zaraz kiwał głową.
- Ooo, uwielbiam lemoniadę. Moja ciotka mówi, że jak się je kwaśne rzeczy, to się nie ma robaków, i dlatego jemy czasem lulo. Pilar lubisz lulo? - już odwracał się do dziewczynki patrząc na nią tymi dużymi, brązowymi oczami.
Staruszek poszedł po lemoniadę, a Pani Flores usiadła na krzesełku, Madox zaraz opierał się obok niej o płot zaglądając na podwórko, a kiedy kobieta otworzyła przed nimi furtkę, to Noriega złapał Pilar za rękę, żeby pociągnąć ją za sobą, ale zaraz ją puszczał bo kucał przy jakimś metalowym zraszaczu, który działał na trawniku.
- Ale fajny pryskacz... - stwierdził i oczywiście już łapał w ręce wodę, przy okazji je trochę umył z piasku. A kiedy Pani Flores zapytała Pilar, czy jest jej chłopakiem, to obejrzał się na dziewczynkę. Trochę skrzywił, a trochę zastanowił. Zaraz jednak stał koło Pilar, a ciemne oczy przeniósł na babinkę.
- Odprowadzam ją do domu... - dołożył do tego, co powiedziała dziewczynka. Może miał nawet dodać coś jeszcze, że nie jest jej chłopakiem, tylko nowym kolegą. Ale w sumie Pilar jest bardzo fajna, ale wtedy Lando przyszedł do nich z dzbankiem i szklankami, drugą ręka chciał rozłożyć jakiś mały stoliczek, ale mu nie szło i wtedy oni równo z Pilar się wyrwali do pomocy. Dziewczynka przytrzymała dzbanek, a Madox pomógł ze stołem.
- Ale fajny stolik... - dla niego to wszystko było fajne. Ale Madox trochę taki był, że on się cieszył małymi rzeczami.

Lodami,


tym, że mógł połazić po drzewach, albo popryskać się wodą, a teraz to oczy aż mu się zaświeciły, kiedy Pani Flores nalała im pełne szklanki lemoniady. Od razu chwycił jedną w dwie rączki i ją przechylił. Nie wypił całej, ale i tak kilka dużych łyków.
- Pyszna... - wydusił z siebie wycierając buzię ręką - najlepsza lemoniada jaką piłem Pani Flores - oczywiście, że musiał pochwalić, a zaraz spojrzał na Pilar, czy jej też smakowało. Ale chyba tak, bo ona jeszcze nie oderwała się od szklanki, po tych lodach ta lemoniada to było prawdziwe orzeźwienie, idealnie kwaśna i zimna.
Pani Flores i jej mąż też się napili.
- Tak, bardzo orzeźwiająca, przypieka dzisiaj... Chyba resztę podwórka skoszę jutro - stwierdził Pan Flores i przysiadł sobie na kawałku murka przy ogrodzeniu. Rzeczywiście pół ich podwórka było wykoszone, a pół nie. Madox przechylił do góry szklankę, żeby dopić resztę lemoniady.
- A mogę jeszcze? - zapytał, a Pani Flores się uśmiechnęła i pokiwała głową. Lando jeszcze mu dolał.
Madox znowu się napił, a w końcu spojrzał na mężczyznę - a może ja panu pomogę? Z tym koszeniem? Tylko później, bo teraz odprowadzam Pilar - obejrzał się na dziewczynkę. W sumie u Madoxa i Tio w domu był ogrodnik, ale Noriega czasem jemu też pomagał z koszeniem, bo on... po prostu nie umiał usiedzieć na miejscu, wiecznie coś robił. I teraz też on już przespacerował się ze swoją szklanką dookoła stolika.

Mi amiga, porque supongo que no es mi novia? જ⁀➴ ♡
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pilar przewróciła wielkimi, brązowymi oczami, kiedy Madox znowu nawijał o lulo i tym, że było świetne na robaki. Brednie! Dalej nie mogła uwierzyć w to, że oni wraz z Tio tak głupio słuchali swojej ciotki i naprawdę nabrali się na to gadanie. Chociaż kiedy nawijał jej o tym, że super się nim rzucało, to akurat w to była w stanie uwierzyć. Ogólnie wszystkimi cytrusami świetnie się rzucało, bo miały twardą skórę i były ciężkie i daleko leciały! Pilar czasami rzucała sobie z Matiasem przez pół targu, zamiast po prostu nosić. Gorzej jak jakieś spadły im na ziemie, wtedy ciotka torcie na nich krzyczała, ale to szczegół!
Zerwała się z miejsca, żeby pomóc rozłożyć stolik na lemoniadę, a kiedy Noriega powiedział, że był fajny, Pilar pokiwała głową.
Faktycznie fajny — musiała się z nim zgodzić. Miał super kolorowe wzroki, na które jak się chwile dłużej popatrzyło, to aż kręciło się w głowie. Oczywiście Pilar zaraz powiedziała o tym Madoxowi i tak chwile pokręcili się w kółko, żeby zaraz powywracać się na trawę. Trochę się pośmiali, ale zaraz już pili prze-py-szną lemoniadę i tłumaczyli się z tego, czy byli razem.
Ja jestem jeszcze za mała, żeby mieć chłopaka — odezwała się gdzieś pomiędzy tym, jak chlipała pyszną wodę z cytryną i owocami. — Moja ciocia mówi, że trzeba mieć piętnaście lat minimum — dodała dumnie, chociaż Pani Flores jak i jej małżonek zaczęli się głośno śmiać, jakby nie do końca wierzyli w tą teorię. Stewart zmarszczyła brwi, spoglądając na nich podejrzliwie. — A co w tym takiego śmiesznego? — dopytała, zarzucając ręce na biodra.
Pilar, złotko — zaczęła kobieta, odstawiając własną szklankę na stolik i nachylając się lekko na krześle. — Miłość nie ma wieku, wiesz? Możesz być zauroczona w każdym wieku. Jasne, jak jest się młodszym, to możemy mylić troszkę te uczucia, możemy się zakochiwać i odkochiwać bardzo szybko, dojrzałość przychodzi z wiekiem, ale to wcale nie tak, że musisz czekać do piętnastu lat, żeby ktoś ci się mógł spodobać, czy żeby mieć chłopaka. Rozumiesz? — dopytała, patrząc na nią uważnie i troskliwie. Pilar kiwnęła głową, chociaż nie do końca rozumiała całego tego wywodu. A skąd niby miała wiedzieć, że jest zakochana czy tam zauroczona kimś? Bo był ładny? Śmieszny? Madox na przykład był. Miał super oczy i świetnie strzelał z procy. To znaczy, że już go kochała? No coś się jej nie zgadzało, bo jednak kochać to ona chyba mogła tylko ciotkę i kuzyna. Namieszała jej w głowie ta Pani Flores i to bardzo.
Do tego stopnia, że kiedy już wypili całą lemoniadę, a Madox obiecał, że jak wróci, to może jeszcze pomóc im z koszeniem trawy, Pilar wciąż się zastanawiała nad tym wszystkim, co powiedziała kobieta i do tego przyglądała mu się podejrzliwie.
A ty Madox masz jakąś dziewczynę? — spytała w końcu, przyglądając mu się uważnie. Tak uważnie, że zaraz potknęła się o przypadkowy kamień i prawie nie wpadła na drzewo. — A jaka by musiała być taka dziewczyna, żebyś się w niej zakochał? — to też ją ciekawiło. — Bo mój chłopak to na przykład powinien umieć strzelać z procy i wspinać się po drzewach. I na pewno nie mógłby być żadnym mięczakiem — przedstawiła swoje preferencje, ktore przyszły jej pierwsze do głowy, nawet z początku nie zdając sobie sprawy, że w sumie wymieniała wszystkie cechy, które miał w sobie Noriega.

¿Cómo es tu chica ideal?
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pani Flores za to pokiwała głową mówiąc, że kwaśne jest zdrowe i powinni je czasem jeść, co dla Madoxa było równoznaczne z tym, że działało na robaki. Zaraz nawijał też o tym, jak się nimi fajnie rzuca, no i opowiadał, że niedojrzałym mango też, ale najlepiej jak jest dojrzałe i taaaakie słodkie.
W ogóle Madoxowi często buzia się nie zamykała... I on nie umiał usiedzieć w spokoju, ciągle coś robił, więc kiedy Pilar zaproponowała to, żeby pokręcili się wokół stolika patrząc na te psychodeliczne wzroki, to nawet nie musiała mu dwa razy powtarzać. Zaraz leżeli na trawie, łapiąc powietrze w płuca, bo od tego kręcenia naprawdę ich oboje zmuli, a przynajmniej Madoxa, chociaż na policzkach dziewczynki, też pojawiły się wypieki.
Więc zimna lemoniada była zbawienna. Zwłaszcza, że Madox też schował się za szklanką, kiedy rozmawiali o tym, czy on był chłopakiem Pilar, czy nie. Nie był. Ale słuchał tej wymiany zdań pomiędzy dziewczynką a staruszką.
- Moja ciotka Catherina mówi, że ona z wujkiem to już się w przedszkolu zakochali - musiał się wtrącić Madox - a za to ciotka Izabela jest stara i jeszcze nie ma męża - wzruszył ramionami, a Pani Flores znowu się zaśmiała.
- Nie znasz dnia, ani godziny... My z Landito też jesteśmy razem już ponad sześćdziesiąt lat - sięgnęła do ręki swojego małżonka i splotła jego palce ze swoimi. A Madox zrobił wielkie oczy.
- Jacie, tyle lat? To jest... - liczył chwilę coś na palcach - sześć razy tyle co mam ja - aż pokręcił głową, bo bardzo dużo mu się to wydawało.
Dlatego kiedy już ruszyli dalej ulicą, w kierunku domu Pilar, to Madox zawiesił na niej spojrzenie, ale już nie szedł tyłem, tylko ramię w ramię z nią, wystawiając buzię do zachodzącego już słońca.
- Pilar jak myślisz, to ile lat ma Pani Flores, jak ponad sześćdziesiąt ma już męża? - bo na nim pewnie większe wrażenie niż ten wywód o zakochiwaniu zrobiło to, ile lat oni byli razem.
Tylko, że wtedy Pilar zapytała go o to, czy on ma dziewczynę, a Madox od razu prychnął.
- Nie... Dziewczyny są głupie - chociaż zaraz złapał jej spojrzenie - to znaczy... ty jesteś fajna - musiał to powiedzieć, bo Pilar była całkiem fajna. A zaraz też sięgnął do niej, kiedy się potknęła, żeby ją przytrzymać, jakoś tak odruchowo. Na jej pytanie zmarszczył brwi... Bo było trudne. Bo Madox nigdy nie myślał, że się zakocha, w jakiejś dziewczynie. Ale w sumie... może w Pilar by mógł? Przechylił na bok głowę.
- No... najlepiej jakby moja dziewczyna hodowała mango, robiła buñuelos, umiała tańczyć i śpiewać, żeby była śmieszna i ładna, i nie kazała mi chodzić do kościoła... - tak zaczął jej wymieniać pokazując na palcach. Chyba miał wygórowane oczekiwania... Troszeczkę.
Za to kiedy Pilar mu powiedziała jaki powinien być jej chłopak, to uśmiechnął się szeroko, a zaraz zrobił krok w przód, żeby ją zatrzymać i przed nią stanąć - to ja - nawet pokazał na siebie palcem, a potem pochylił się w jej kierunku, te ciemne, duże ślepia zawieszając na jej błyszczących, czekoladowych oczach - chyba się we mnie zakochałaś - powiedział wesoło, a zaraz się roześmiał, zaraz już się od niej odsuwał, żeby ją odrobinę wyprzedzić - vamos, mi chica - pośpieszył ją machając rączką. A kiedy Pilar go dogoniła mówiąc coś, że nie jest jego dziewczyną, to Madox tylko przechylił na bok głowę - ale chciałabyś być... Bo dałem ci kamień z muszlą i... ryzykowałem życie, żeby przynieść ci album - co prawda ryzykował tylko, że ktoś go pogoni, albo, że będzie miał pecha do końca życia, ale to też coś - podoba ci się jak strzelam z procy i wchodzę na drzewo, i też... - znowu wyrwał się do przodu, przed nią, tylko tym razem tak gwałtownie, że na niego wpadła i Madox przytrzymał ją za ramię, żeby nie wyrżnęła - moje oczy... - jemu te jej też się podobały, duże, ciemne i błyszczące. Zupełnie takie, jak te jego.

Pero... ¿te gustaría ser mi novia? (˶ᵔ ᵕ ᵔ˶) ‹𝟹
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Chwile zastanawiała się nad jego pytaniem.
Ile lat mogła mieć Pani Flores?
Z pewnością dużo, skoro już ponad sześćdziesiąt lat była z związku małżeńskim. Bo przecież wcześniej, zanim zostali mężem i żoną, też musieli jeszcze ze sobą pochodzić, musieli się poznać i zakochać, a to chyba również zajmowało trochę czasu? Pilar nie wiedziała, jak długo, ale zaraz wystawiła ręce przed siebie i zaczęła coś liczyć. Do tego wywaliła język na zewnątrz i ściągnęła brwi do siebie. Myślała intensywnie i myślała, aż w końcu spojrzała na Noriegę.
No chyba ze sto pięć — oznajmiła dumnie, kompletnie ignorując fakt, że pani Flores wcale nie wyglądała na tak dużo lat. Ale skąd ona mogła to wiedzieć? Jej ciotka miała sześćdziesiąt, a wyglądała na czterdzieści i nikt Pilar nigdy nie wierzył, że miała taką starą opiekunkę. Nie było co się sugerować wiekiem, chociaż trzeba było przyznać, że faktycznie baaardzo długo byli razem. Aż dziwne, że nie mieli się dość. Ona jak za długo z kimś przebywała to szybko się nudziła.
Chociaż musiała prykać, że te kilka godzin z Madoxem było całkiem przyjemne.
Dobrze spędziła ten dzień. Jego towarzystwo bardzo jej odpowiadało. Miała wrażenie, że świetnie się rozumieli, a do tego on i Tio jako jedyni nie wyśmiewali się z niej za to, że była dziewczyną i chciała robić rzeczy dla chłopców, jak wspinanie się po drzewach i strzelanie z procy.
Spojrzała na niego podejrzliwie, kiedy powiedział, że nie miał dziewczyny, bo są głupie, chociaż kiedy dodał, że akurat ona była fajna, Stewart od razu się uśmiechnęła i aż podskoczyła w miejscu. On też był fajny! I nawet chciała mu to powiedzieć, ale wtedy zaczął nawijać, jaka to powinna być ta jego dziewczyna.
A wiesz, że ja umiem robić buñuelos?! — wypięła pierś do przodu i spojrzała na niego wymownie. — Ciocia mnie nauczyła! — dodała zadowolona. Nawet pozwalała jej samej wrzucać ciasto do bulgoczącego oleju, a przecież to było bardzo niebezpieczne! Można było się poparzyć i Pilar faktycznie kilka razy to zrobiła, ale przez większość czasu była szybka jak jaguar i uciekała rączką nim cokolwiek na nią chlapnęło. Tańczyć też umiała, chociaż ze śpiewaniem mogło być różnie. Jej wydawało się, że była świetna, ale Matias często kazał jej być cicho i rzucał w nią poduszką, żeby już przestała, więc akurat w tej kwestii zdania mógłby być podzielone. Do kościoła też nie lubiła chodzić…
I może nawet doszłaby do wniosku, że byłaby całkiem niezłym materiale na dziewczynę Madoxa, ale on pierwszy przeskoczył przed nią, żeby oznajmić jej, że on sam pasował do jej opisu. Pilar szła tak szybko, że wpadła mu prosto w ramiona i dobrze, że ją przytrzymał, bo wywinęłaby orła.
Wcale się w tobie nie zakochałam! — aż tupnęła nogą, malując na twarzy grubas niezgody. Co on sobie myślał? Że był ładny i już miała go kochać? — A może ty się we mnie zakochałeś? — wystawiła język i miała coś jeszcze dodać, ale ten nazwał ją swoją chicą i nawijał już o tym, jak ryzykował życie, żeby przynieść jej album. Faktycznie tak było. I podobało jej się jak strzelał z procy i wchodził na drzewo… może faktycznie była w nim zakochana? Aż ściągnęła brwi do środka i zaczęła się intensywnie zastanawiać. Tak mocno myślała, że znowu go nie zauważyła i musiał ją przytrzymać, chociaż kiedy wspomniał o swoich oczach, wbiła w nie intensywnie własne spojrzenie. Faktycznie były bardzo ładne.
A jak się zakochałam? — spytała lekko przestraszona, przyglądając mu się uważnie. — Będziesz moim chłopakiem, czy złamiesz mi serce? — mówiła poważnie? Chyba tak. W końcu jak ludzie byli zakochani, to trzeba było być razem? No tak. A jak ktoś z kimś nie chciał być to łamał serce, tak jak Carmen Matiasowi, kiedy dwa miesiące temu przyszła do nich na niedzielny obiad i powiedziała mu, że wychodzi za mąż za Hugo. Matias bity tydzień płakał w poduszkę i mówił, że miał złamane serce. One też tak by płakała, jakby Madox jednak nie chciał być jej chłopakiem?
A całowałeś się już kiedyś? — wypaliła po chwili, otwierając szerzej oczy i przyglądając mu się uważnie. Pilar nigdy wcześniej nikogo nie całowała. No może czasami ciotkę, ale przecież to się nie liczyło, bo ona była rodziną. No i w policzek… ale to też przecież się nie liczyło!

¿Y si me enamorara de ti?
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Patrzył na Pilar, kiedy tak liczyła ile lat mogła mieć Pani Flores. A gdy powiedziała to sto pięć, to Madox zrobił duże oczy, bo przecież, że jej uwierzył, czemu miałby nie?
- Ojacie… Ale dużo, to już jest... - i teraz on liczył, trochę chyba lepiej niż dziewczynka - dziesięć i pół razy tyle, co ja - no pięknie to policzył, ale akurat z matmy Noriega był niezły. I z recytowania też, miał same piątki. Gorzej ze wszystkim innym, a najgorzej to chyba z religii.
Bo on nie lubił chodzić do kościoła, co zaraz zresztą można było stwierdzić, jak nawijał, że jego wymarzona dziewczyna by mu nie kazała tego robić.
A kiedy Pilar powiedziała to, że ona umie robić buñuelos, to Madox aż otworzył buzię, ze zdziwienia, a może z zachwytu?
- No co ty? Ja nie umiem, ja umiem tylko... kanapkę - chociaż jak był trochę mniejszy, to czasem robili z mamą buñuelos, ale on bardziej przeszkadzał niż cokolwiek pomagał. Zresztą... zawsze tak było.
I teraz też wypadł przed dziewczynkę tak raptownie, że gdyby jej nie przytrzymał za ramiona, to odbiła by się od niego i pewnie wyrżnęła. Ale przytrzymał, bo miał dobry refleks, prawie jak Spiderman!
Uśmiechnął się, kiedy tak na niego tupała i podniosła głos oburzona. A na ten zarzut, że może to on się w niej zakochał, wzruszył ramionami.
- Nie wiem, a jak to jest się zakochać? - zapytał w pierwszej kolejności, bo w sumie... to Madox nie wiedział. Nie był jeszcze zakochany, myślał nawet, że nigdy nie będzie, bo to jakieś głupie. Chociaż jeszcze w przedszkolu często dostawał laurki od różnych dziewczynek, które rysowały mu tam serduszka. Ale on tylko ładnie dziękował, bo zamiast serc wolał jaguary, albo dinozaury.
Bardziej chłopackie rzeczy, i zaraz opowiadał Pilar, że ona właśnie przez te chłopackie rzeczy, które on robił tak super, to była w nim zakochana.
No i przez te ładne oczy, które zaraz w nią wlepiał. Kiedy znowu stanął przed nią, tak samo gwałtownie. Narwaniec. I znowu musiał ją złapać. Tylko teraz trochę dłużej zaciskał palce na jej ramieniu.
Ale zaraz je zabrał, kiedy zapytała o to co jeśli się w nim zakochała, i Madox nabrał powietrze w płuca, żeby jej coś powiedzieć, ale na jej kolejna słowa roześmiał się głośno.
- A dlaczego miałbym ci złamać serce? Myślę, że będę najlepszym chłopakiem pod słońcem - aż podskoczył, że takim super, i to chyba było równoznaczne z tym, że... mógłby być jej chłopakiem. Gdyby się jednak zakochała.
Na jej kolejne pytanie Madox znowu te ciemne oczy zawiesił na jej twarzy, na jej dużych, brązowych oczach, które wpatrywały się w niego intensywnie.
- Całowałeś... - powtórzył po niej i zmarszczył brwi - ale tak w policzek? - zapytał, bo przecież tak się już pocałowali, ona jego, on ją, i nawet Tio!
Ale chyba jej chodziło o coś innego. I Madox aż przechylił na bok głowę, żeby jej się przyjrzeć. Ciemne oczka zatrzymały się na jej ustach, na których miała jeszcze rozmazaną czekoladę z lodów, które wcześniej zjedli na pół. Powinien ją pocałować?
Jakby chciał być jej chłopakiem, to chyba tak, ale czy chciał...
I czy Madox w ogóle ze swoją cierpliwością na poziomie zero, stał tu jeszcze dłużej i się nad tym zastanawiał?
Oczywiście, że nie. Bo on jeszcze raz spojrzał w jej ładne, duże oczka, o kolorze czekolady! A zaraz przysunął się do niej, tak, że ciepłe powietrze, które wydychał nosem zatańczyło na jej rumianych, okrągłych policzkach. A potem... Potem już ją cmoknął. Szybko. Dziko.
Krótko... a jednak na tyle, żeby poczuć jak coś go załaskotało w brzuszku. Dziwne uczucie. Ale chyba nawet trochę fajne. Znowu te ciemne ślepka zawiesił na jej oczach i... o dziwo, wcale nie wytarł buzi ręką, a przecież zawsze to robił!
- No i... co? - zapytał Pilar. Bo był ciekawy, czy ona też to poczuła. I czy to w ogóle było normalne? A może to jakaś choroba? Albo to od tej lemoniady i lodów? Zjedli ich za dużo... Albo może to te robaki? Które się tam gnieżdżą, jak się nie je lulo? A on dawno nie jadł.

besar a la chica (˶ ˘ ³˘)ˆᵕ ˆ˶)
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie wiedziała jak to jest się zakochać.
Jak mogłaby? W końcu miała dziesięć lat. Wiedziała, jak to było kochać swoją rodzinę, bo akurat do ciotki i kuzyna Matiasa czuła prawdziwą miłość, ciepło na sercu kiedy o nich myślała, tęskniła za nimi, kiedy długo się nie widzieli i wiedziała, że gdyby cokolwiek im się działo, skoczyłaby za nimi w ogień. Ale kogoś kto nie był z rodziny? Przyszłego męża? Nie miała pojęcia.
No nie wiem — wzruszyła ramionami. — Chyba to tak działa, że chcesz po prostu spędzać czas z tą osobą i chcesz się z nią może przytulać i kiedyś mieszkać? Mój kuzyn jak miał dziewczynę, zanim go rzuciła, to mówił, że chce się do niej przeprowadzić — proszę bardzo, ot co definicja miłości według Pilar Stewart. Chociaż w filmach też ludzie dużo patrzyli sobie w oczy. To chyba też znaczyło, że się kochali? Dokładnie tak samo, jak ona patrzyła w te ciemne Madoxa.
Może faktycznie była w nim zakochana?
W końcu lubiła jak strzelał z procy i wspinał się po drzewach. Lubiła też jak dobre serce miał, że wstawił się za nią, kiedy bliźniacy ją gonili, a potem nie oddał jej na pożarcie. Do tego praktycznie topił się w fontannie, żeby ułatwić jej album z naklejkami, bo przyznała się do tego, że nie miała swojego. Jakby się tak nad ty zastanowić, był dosłownie wszystkim, czego Pilar mogłaby chcieć od swojego chłopaka. Kogoś z kim nie wstydziłaby się pójść na plac zabawy i skwerek. I Madox był takim osobnikiem. Chociaż musiała go przecież dla pewności zapytać o to złamane serce. Tak dla pewności. Ale on zaraz zarzekał się, że tak naprawdę będzie najlepszym chłopakiem pod słońcem, na co Pilar uśmiechnęła się szeroko.
Ale że takim najlepszym-najlepszym?! — dopytała, przy okazji wyrzucając rączki w powietrze i pokazując jak wielkim i wspaniałym. — A ja będę najfajowszą dziewczyną!!! — zarzekła się, żeby nie było, że ta transakcja zajebistości między nimi była jednostronna — ona również była gotowa postarać się, żeby Madox miał najlepszą dziewczynę pod słońcem. Gdzieś tam z tyłu głowy zastanowiła się przez moment, co Tio mógł na to powiedzieć, ale z drugiej strony na pewno zrozumie. Przecież był bratem Noriegi, z pewnością chciałby jego szczęścia. Zupełnie tak, jak Pilar chciała się dowiedzieć, czy chłopak już wcześniej się całował.
Nie no, gdzie w policzek? — spojrzała na niego jak na wariata, a następnie przywaliła sobie z otwartej dłoni w czoło. — Pary nie całują się w policzek, tylko w usta, o tuuuutaj — wykonała dziubek i kilkakrotnie postukała się po miękkich wargach. Jak on mógł pomylić buziaka w policzek z tym w usta?! W policzek to całowało się swoją ciotkę albo kuzyna na przywitanie, albo dawało się go w ramach podziękowania na przykład za uratowanie życia przed gagatkami albo podarowanie naklejki z jaguarem! W usta natomiast… one były zarezerwowane dla prawdziwej miłości. A na te Pilar zaraz spoglądały ciemne ślepia Madoxa.
Z początku nie wiedziała, co chciał zrobić. Nie spodziewała się, że będzie chciał ją całować już tak od razu, kiedy nawet nie przybili piątki za to, że byli chłopakiem i dziewczyną, no bo jak to tak?! Ale kiedy przysunął się bliżej, a jego ciepły oddech otulił dziecięce policzki, Pilar poczuła, jak coś ściska ją w brzuchu.
Ekscytacja?
Stres?
Zdecydowanie było to podobne do tego momentu, kiedy pani w szkoła brała ją do odpowiedzi, a ona nic się nie nauczyła. Podobne ale jednak nie takie samo. A już na pewno takie samo nie było to, jak nachylił się w jej stronę i c m o k n ą ł jej drobne usteczka. Otworzyła szeroko oczy, czując śmieszne mrowienie na wardze, do której zaraz przystawiła palce.
Pocałowałeś mnie — oznajmiła, jakby on wcale nie miał tej świadomości. — W usta — dodała wciąż lekko zaszokowana, spoglądając na niego wielkimi, czekoladowymi oczami. W pierwszej kolejności chciała zapytać, dlaczego to zrobił, a w drugiej dopytać, czy on też czuł takie śmieszne gilgotanie w brzuchu. Finalnie jednak powiedziała… — Podobało mi się — i uśmiechnęła się szeroko, wyciągając ręce do przodu i przytulając go do siebie. — Ale mój chłopak super się całuje — musiała go pochwalić. Nie była pewna, ile jej koleżanek z klasy już miało swoich, ale Pilar była przekonana, że ten jej robił to i tak najlepiej ze wszystkich.
Tak była o tym przekonana, że kiedy tylko znaleźli się już pod jej domem, ona znowu złapała za jego policzki i tym razem to ona zainicjowała krótkiego buziaka, zaciskając przy tym mocno powieki.
Pilar!! — głoś ciotki wybrzmiał z ganku, nim jeszcze zdążyła się od niego odsunąć. — ¡¿Qué estás haciendo?!a co ty wyprawiasz? Spytała zaskoczona i nim Stewart zdążyła powiedzieć, że Madox był jej nowym chłopakiem, ciotka złapała za ścierkę, którą miała przewieszoną o fartuszek i… przegoniła go.
Dosłownie go przegoniła.
A potem podczas obiadu zrobiła Pilar cały wywiad o tym, jak to chłopcy chcieli tylko wykorzystywać dziewczynki. I chociaż Stewart słuchała cioteczki z należytą uwagą (wcale nie), tak podskórnie wiedziała, że Madox był tym jedynym. Nie chciał jej wykorzystać. Przez cały dzień nie robił nic innego jak pomagał jej i udowodnił, że pomimo bycia łobuzem, miał piękne serce. Warte kochania. I ona miała zamiar kochać go aż po grób!! (albo chociaż do końca podstawówki)

Mi novio besa muy bien!!!
koniec
Kiss me once 'cause you know I had a long night
Kiss me twice 'cause it's gonna be alright
Three times 'cause I've waited my whole life

I like shiny things, but I'd marry you with paper rings
Darling, you're the one I want, and
I hate accidents except when we went from friends to this
In paper rings, in picture frames, in dirty dreams
Oh, you're the one I want
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po wymiarach”