Pierwsze szoty za nimi, zajebiście, zaraz zrobi się luźniej.
Ah, gross. Zerknął na Theo i zmarszczył brwi na krótki moment - zgodził się na wyjście do klubu w wiadomym celu, mimo że nie lubił alkoholu? Musiał bardzo lubić August, że zgodził się na coś takiego. W sumie, Alex akurat doszedł do wniosku, że dla August mógłby iść nawet na wolontariat dla seniorów, gdyby tam chciała przedstawić mu Theo, więc trochę wczuwał się w sytuację, no.
Dusty? Ducky? -
Ducky i Dust? - powtórzył po Theo, po czym zerknął na August. Kiedy to się zaczęło, cholera? Miał wrażenie, że była jego Dust od zawsze. -
Kurczę, stary, długa historia, zaczęło się chyba od karmienia kaczek nad Ontario, co nie, Dust? To było już tak dawno, że nie pamiętam - zaśmiał się pod nosem. Nie kłamał. August Winters była nierozerwalną częścią jego życia, tak samo jak oddychanie, no i przeżył z nią wiele niesamowitych chwil, w tym karmienie kaczek nad Ontario. A jak powszechnie wiadomo, karmienie kaczek nad Ontario ma bardzo duże znaczenie w każdej relacji.
Wychylił jeszcze jednego shota w momencie, gdy Theo sięgnął po piwo i tak przy okazji sobie pomyślał, że każdy miał prawo mieć swoje upodobania, nie? No i nie byłby sobą, gdyby nie zwrócił na to uwagi. -
Nie musisz pić szotów, jak nie masz ochoty, wiesz o tym, prawda? - spytał, unosząc do góry jedną brew. Co jak co, ale mieli tu mieć mały safe place, tak? A że Alex był spostrzegawczy, to nie zamierzał tego zignorować, o. Z drugiej strony nowy kolega August też mógł wykazać się asertywnością, nikt tutaj nie zamierzał go pogryźć. -
Chryste, dalej mam traumę na widok kiszonych ogórków - rzucił pod nosem, gdy Winters zaczęła opowiadać o Polonezie. Doskonale pamiętał te hektolitry wódki, latające ogórki i August tańczącą w miejscu polkę na stole. Alex też zatańczył, jakby kogoś to interesowało (XD). To było jakieś dwa tygodnie po tym, jak Dust wróciła ze Stanów, więc chcieli uczcić jej powrót dobrym żarełkiem i alkoholem, a że skończyło się pod stołem, to kto by się tym przejmował? Byli młodzi i głupi, o! No i apropos bycia młodym i głupim...
Dokładnie wiem o każdej najmniejszej bliźnie na jego ciele. Parsknął na kolejne słowa August pod nosem, zaraz jednak zerknął przelotnie na Theo, jakby chciał wybadać jego reakcję - kurczę, jeszcze nie wiedział, czy superżołnierz należał do tych wyluzowanych typów, czy może wręcz przeciwnie, nie miał dystansu za grosz i później będzie mieć pretensje do August o ten tekst?
We will see. Najważniejsze, żeby nic nie odjebał, dopóki Alex był w pobliżu, bo nie miałby żadnych skrupułów przed... no, wiecie czym. -
Oj, baza wiedzy nie została zaktualizowana - zażartował, nie spuszczając wzroku z... (nie)chłopaka August? Nie wiedział, czy dopiero zaczęli randkować, czy może byli już parą, no i zaczynał żałować, że nie wypytał o to przyjaciółki wcześniej? No, anyway, Alex posiadał kilka nowych blizn, o których Winters nie miała pojęcia - no i lepiej dla niej, żeby tak zostało. Nie chciał wplątywać jej w
tamte sprawy - tak samo jak ona zatajała przed nim swoje samopoczucie w chorobie, tak samo on nie powiedział jej o nielegalnych walkach, bo nie chciał, żeby oglądała go takiego... zakrwawionego i poobijanego.
No i cyk, znów zmiana tematu.
Kto by pomyślał, że rozdawanie kawek i ciast za darmo klientom może równać się z minusem w zyskach? Poklepał przyjaciółkę po ramieniu, żeby dodać jej trochę otuchy. -
Słuchaj, ale masz najszczęśliwszych klientów w Toronto, laska - skwitował, uśmiechając się do niej szeroko. Sam ograbił ją z kilku(nastu) ciastek, więc prawdopodobnie trochę przysporzył się do tych strat, no ale z drugiej strony, sporo jej pomógł przy otwarciu, więc należała mu się jakaś zapłata? Poza tym specjalnie dla niej WZIĄŁ WOLNE, a to już COŚ znaczyło. -
Odkujesz się - dodał, po czym sięgnął po kolejnego shota i wychylił go jednocześnie z Winters, jakby byli zsynchronizowani robocikami.
Wiesz, że Theo będzie strażakiem? Oho, czyli to był jeden z tych
golden boys. Alex nie chciał przyszywać nikomu żadnej łatki, ale chęć bycia strażakiem musiała świadczyć o jakiejś tam szlachetności i wierze w wyższe dobro, co nie? No a Alex nie uważał się za zbytnio szlachetnego, ups. Gdyby August wiedziała o... A, nieważne. Mieli po prostu spędzić miły wieczór w swoim towarzystwie, bez żadnych dramek. -
No, Theo, szykuj się na to, że August będzie cię teraz wzywać do każdego spalonego tosta, żeby podziwiać cię w mundurze - parsknął śmiechem, po czym
uniósł ręce do góry w obronnym geście, gdy August wstała i zarzuciła nogę na krzesło, a po chwili nawet przytrzymał jej spódniczkę, żeby jej się nie podwinęła do góry na oczach wszystkich, bo był zajebistym przyjacielem, koniec, kropka. -
WOWOWOW, DUST, tak przy wszystkich?! - rzucił ze śmiechem, zerkając na tatuaż, bo owszem, znał go już na pamięć, ale miło było spojrzeć na tę kaczkę ponownie, dobra? Poza tym tatuaż był genialny, co tu dużo mówić.
Namówiłam skubanego na wyklejenie naszego albumu przyjaźni... Przekręcił oczami. -
Czego się nie robi dla przyjaciół, co nie? - rzekł w stronę Theo i przekręcił oczami jeszcze raz, w myślach normalnie widząc słówko "WOMEN" przelatujące mu nad głową. -
Chcesz tosty? - spytał, zaciskając usta, żeby nie parsknąć śmiechem, bo w głowie już miał ripostę dotyczącą tych tostów, że tutaj przynajmniej potrafili ich
nie spalić, ale już się domyślał, gdzie by oberwał, gdyby powiedziałby to na głos.
Dobra, dwie prawdy i jedno kłamstwo. Go, go, go! -
Dobra, dobra, zaczynam! Spędziłem noc w areszcie, nigdy nie dostałem mandatu, mam pieprzyk na pośladku - wyliczył, po czym zaczął się zastanawiać, czy August wiedziała, że nie miał pieprzyka na żadnym z pośladków? Zrobił pokerową minę i zerknął najpierw na Dust, a potem na Theo, dając im szansę na odgadnięcie kłamstwa, bo chyba na tym właśnie polegała ta gra, nie? LET'S GO!
dust
theo