A może chciał? I robił to specjalnie? Właściwie po prostu Lans też nie był zbyt zadowolony z tego, że musiał być jej ochroną. Całodobową niańką w modnych ciuchach.
Ale niestety nie zawsze wszystko było takie, jak Lans chciał, czasami robił rzeczy wbrew sobie, zwłaszcza jeśli chodziło o śledztwo. Tak było i tym razem. Sprawa Herrery była dla niego naprawdę ważna. A jego córeczka... Jakoś będzie musiał ją znieść. I postarać się nie ociekać negatywnością, cokolwiek to kurwa znaczy.
Co prawda na awans z małolaty na laskę, to Camcia musiała sobie jeszcze zapracować, ale kiedy stwierdziła, że znajdzie coś dobrego, to Gardner się zgodził. Jeśli chodzi o jego podniebienie, to tak jak z ciuchami, nie miał jakiś wygórowanych wymagań, i znowu zdawał się na Camille.
Kiedy usiedli przy stoliku, to Lans od razu wybrał jakąś pozycję z menu, pewnie stek znając jego gust.
Na pytanie Camci jak on się właściwie nazywa wywrócił oczami. Odłożył menu rozsiadając się wygodniej na krześle.
- Lancelot Apollo Gardner, ale mów mi po prostu Lans... Chyba, że jako twój kuzyn potrzebuję jakiegoś hiszpańskojęzycznego imienia? To możemy coś wymyślić - zaproponował. Ale jednak zostali przy Lansie.
Na kolejne słowa brunetki Gardner się skrzywił i już miał to skomentować, że powinna się skupić, czy coś. A przede wszystkim to właśnie go słuchać...
Bo od tego może zależeć jej życie, ale już sobie darował.
Na kolejne pytania za to postanowił odpowiedzieć, chociaż... co za różnica jaki był jego ulubiony kolor?
- Kolor czarny - to w ogóle kolor? Według Lancelota tak, najlepszy, bo pasował do wszystkiego. Tak jak on... wszędzie się dopasowywał - nie mam dziewczyny i nie jestem gejem. Lubię sport, właściwie fajnie by było, gdybyśmy się z czymś zgrali, nie wiem... siłka? Jogging? - no bo skoro miał jej pilnować dwadzieścia cztery godziny na dobę, to powinni postawić na jakieś wspólne... rozrywki. Chyba.
Zamówili, po chwili stanęły przed nimi dania, które wybrali, wyglądały dobrze, a kiedy Camcia robiła im foty na Instagram pewnie, to Lans też pogrzebał w telefonie, ale on za jakimiś policyjnymi sprawami. Nie rozmawiali za dużo, w końcu byli... całkiem obcymi ludźmi. Chociaż... już wtedy wymienili kilka ciut bardziej zainteresowanych spojrzeń. Bo Camille też opowiadała o swoim zamiłowaniu do rysunku, a Lans od razu podłapał temat, że mogłaby mu coś narysować, a gdy zapytała co, on odpowiedział tylko...
- Zaskocz mnie Camille...