Może trochę ją wtedy sprowokował?
Chociaż to ona sama podsunęła ten pomysł z całowaniem, tylko dotyczył Williama, ale jego Madox nie chciał całować. Co innego ze Stewart, jeśli o nią chodzi to był gotowy przyjąć jeszcze raz takiego kopniaka, albo plaskacza, żeby tylko wróciła jej pamięć. Na to, że
przynajmniej wie, że ma się jej bać, wywrócił oczami, ale prawda jest taka, że wiedział na co ją stać, przecież widział ją nie raz, jak łamała nosy jednym ciosem. A Madox miał całkiem ładny nos.
I bez koszulki też wyglądał dobrze, więc kiedy Stewart powiedziała, że
widziała księcia bez koszulki i to nie raz, to mrugnął do niej jednym okiem, może nawet by powiedział coś jeszcze, ale
mądrala wtrąciła, że w bajkach nie zdejmują koszulek.
-
Bo to tylko w bajkach osiemnaście plus, zdejmują - odpowiedział jej Madox, a dzieci zaraz a jakie to są bajki -
matki się zapytajcie, albo pani - zaproponował licząc na to, że jak pójdą z tym do nauczycielki, to ich już tutaj nie będzie. Bo zaraz wjechał temat Kolumbii, gdzie robiło się narkotyki, ale też rosło tam mango i żyły koliberki.
-
Jak ktoś zdmuchnie piórko, to będę musiał go wyszarpać za uszy - jeszcze pogroził dzieciakom palcem, ale w sumie nie za bardzo wiedział czy dzieci szarpie się za uszy gdy są niegrzeczne, chociaż... jego ciotki czasem szarpały.
Jeszcze zerknął na Pilar, kiedy kucała z dzieciakami, ona jednak miała do nich odpowiednie podejście, Madox był zawsze pod wrażeniem, że tak się dogadywała z dzieciakami. Ale zaraz już stał przy budzie z lodami i sam jak taki dzieciak wybierał dla nich desery.
Podniósł je do góry pokazując Stewart, kiedy wreszcie uwolniła się od dzieci.
-
¿Yo o el chocolate? -
mnie czy czekoladę?, zapytał, ale zaraz się uśmiechnął -
albo mnie jak czekoladę - znowu się do niej przysuwał podając jej deser. On w swoim już grzebał patyczkiem nakładając sobie do buzi sporą ilość lodów -
chujowy ze mnie książę - mruknął, a trochę lodów mango pokapało mu po brodzie na koszulkę. Zdecydowanie Madoxowi dużo brakowało do księcia.
Chociaż zaraz wyciągał rękę do Pilar, żeby pomóc jej wejść na kamień, a to chyba było nawet po dżentelmeńsku -
i polewą... czekoladową - jakby było jeszcze coś czekoladowego, to by jej pewnie jeszcze dołożył, może tabliczkę czekolady na wierzch? Ale nie było.
Tak jak na lodach Pilar nie było bitej śmietany, i nawet Noriega miał jej powiedzieć, że może się z nią podzielić, ale ona sama już to zrobiła. Zebrała językiem śmietaną z jego lodów cała się przy tym paćkając -
jak dziecko - rzucił, ale Madox też już był brudny na brodzie. Uśmiechnął się, kiedy oznajmiła, że jego lody były
załebiste -
a pokaż twoje - bo przecież ona zawsze miała jakieś lepsze, mimo, że takie same. Tylko zanim zdążył sięgnąć do jej lodów, to Pilar już rozmazywała mu na twarzy bitą śmietanę. Wywrócił oczami, ale z rozbawieniem, a kiedy przesunęła językiem po jego policzku, to mruknął, a zaraz już sięgał do jej podbródka, żeby nakierować jej pełne, gorące usta na swoje wargi -
tan... dulce -
ale słodkie, wydusił na raty między kolejnymi pocałunkami i między tym jej
jeszcze, bo on też już chciał więcej, nawet się do niej przysunął.
Ale Stewart zaraz się odsuwała z tym
o kurwa na ustach i Madox powiódł wzrokiem za jej spojrzeniem, a na jej kolejne słowa parsknął głośno śmiechem -
to może założę kurtkę i będziemy do siebie pasować? - rzucił najpierw, a zaraz już sięgał palcem do jej gorących ud, ale tylko roztarł tą czekoladę -
miałem to nawet zlizać, ale teraz to nie wiem... - spojrzał na nią z ukosa, ale zaraz już się schylał, żeby przesunąć językiem po odkrytej skórze poniżej linii spodenek -
wciąż dobre, albo nawet jeszcze lepsze - on te swoje lody zaraz pakował do buzi, na kilka razy, i teraz to one też mu już pociekły po brodzie, szyi i koszulce, ale na szczęście spodnie miał czyściutkie...
Do czasu, bo zaraz Stewart mu na nich odbiła ręce. Palce właściwie. Nie wyglądało to tak źle, jak u niej, ale i tak zrobiła plamy, a on zaraz zrobił jej kolejne na udach. Jak dzieci, albo gorzej.
-
Poczekaj mam gdzieś chusteczki - oczywiście, że nie miał, ale przegrzebał kieszenie wyciągając z nich wszystko na kamień. Potem Pilar powiedziała, że ona ma, więcej jej kieszenie też Madox przegrzebał, bo miał trochę czyściejsze ręce, ale też nie miała. Już miał po nie iść do tej budki niedaleko, ale Stewart stwierdziła, że ona idzie, bo musi sobie kupić wodę i umyć ręce... i może spodnie?
Madox i tak się nie kłócił, a że wyjebali wszystko z kieszeni na ten kamień, to został, żeby popilnować ich rzeczy. I kiedy Pilar znowu stała w kolejce, to odezwał się jej telefon. Madox tylko zerknął na wyświetlacz.
-
Co kurwa... - podniósł go, żeby się lepiej przyjrzeć.
Galen Wyatt.
Jakby wyczuł, torontoński książę z bajki...
Najpierw spojrzał na Stewart, ale stała za daleko, żeby ją zawołać, nie zostawi też tutaj tego wszystkiego, żeby jej zanieść telefon. Chociaż pewnie jakby zobaczyła, że to Galen Wyatt, to rzuciłaby wszystko, żeby odebrać.
I może on też powinien? Bo może to ta sprawa z kontenerami?
A chuj. Postanowił zobaczyć czego od jego narzeczonej chciał Galen Wyatt. Nacisnął zieloną słuchawkę, a zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, to tam już jakieś dyszenie i
co masz na sobie. A Madox w pierwszej chwili aż zaniemówił. Ale to Galen kontynuował, z tym
jaki to jest twardy.
-
Co kurwa? - wypalił Madox, ale chyba nie tego spodziewał się Galen Wyatt, bo zamilkł -
zaraz będziesz miał kurwa twardą pizdę pod okiem Wyatt... - rzucił Madox i naprawdę zastanawiał się przez chwilę gdzie Wyatt mieszka. Może wystarczy wpisać w google, czy coś? Galen zaczął się tłumaczyć, że to chyba pomyłka, ale Madox nie dawał za wygraną -
jaka kurwa pomyłka? Czyj numer wybrałeś? - bo wiadomo, że Pilar. A przynajmniej Noriega tak uważał, przecież jego narzeczona miała...
jakieś sprawy z Galenem Wyattem. Dupek zaraz zaczął, że chciał się dodzwonić do Cherry, ale... -
Jakiej kurwa Cherry? Gdzie Cherry, a gdzie Pilar? Co ty pierdolisz? - warknął do telefonu, no bo C i P to jest jednak różnica, chyba, że Wyatt wszystkie swoje laski zapisywał pod L, albo D?
Zanim jeszcze Noriega zdążył cokolwiek powiedzieć, to tamten idiota już zaczął jakieś
zakłócenia, wjeżdżam do tunelu, nic nie słyszę -
zajebie cię! - rzucił jeszcze Madox i spojrzał na telefon, ale Wyatt już się rozłączył. I nawet Madox miał jeszcze oddzwonić, ale na horyzoncie już się pojawiła Pilar.
¿Qué llevas puesto? ೀ
‧ ˚
⊹˚. ♡