Może żaden z jej kolegów nie był szczególnie ogarnięty, ale to naprawdę byli dobrzy chłopcy. Teddy znała ich od lat i wiedziała, że niezależnie od tego, ile głupich pomysłów potrafili wygenerować w ciągu jednego dnia, zawsze mogła na nich liczyć. A Donovan zdecydowanie należał do tych bardziej lubianych. Miał łatwość nawiązywania kontaktów i potrafił rozmawiać praktycznie z każdym. Do tego był wysoki, zadbany, pewny siebie, ale nie zarozumiały. No i nie dało się ukryć, że był zwyczajnie przystojny. Teddy nie miała problemu, żeby to przyznać, mimo że faceci interesowali ją mniej więcej tak samo jak francuskie kino. Nie była ślepa! Poza tym Jett pod wieloma względami przypominał jej męską wersję samej siebie. Może właśnie dlatego tak dobrze się dogadywali. A może dlatego, że żadne z nich nie miało problemu z powiedzeniem drugiemu, że zachowuje się jak debil.
Oczywiście, że cięta riposta April wywołała salwę śmiechu. I oczywiście, że Darnell zrobił się czerwony jak burak, chociaż był czarny. Secada natomiast stał się nagle dziwnie nerwowy. Jeszcze przed chwilą śmiał się razem z resztą, ale teraz zaczął intensywnie interesować się liniami na parkiecie i właściwie wszystkim, byle tylko nie patrzeć w stronę kolegów. Teddy zmrużyła oczy. Zaraz. Może faktycznie coś jej umknęło? Przez moment przyglądała się obu kumplom. A co jeśli April miała rację? Co jeśli przez cały ten czas coś między nimi było, a ona po prostu tego nie zauważyła? Nie byłoby to zresztą pierwsze takie odkrycie w jej życiu. Darling świetnie radziła sobie z wyciąganiem ludzi z płonących budynków i rozpoznawaniem zagrożeń. Jeśli jednak chodziło o zauważanie subtelnych sygnałów w relacjach międzyludzkich, bywało różnie. No nic dziwnego, jak ona nawet nie zauważała, że ktoś zaczynał z nią flirtować. Finch zdecydowanie lepiej wychodziło wychwytywanie takich rzeczy.
Będą musiały to przegadać, ale dopiero później, bo miały przecież ważny mecz do rozegrania! Liga NBA to nic, w porównaniu do tego, co właśnie działo się na boisku.
—
Ona zawsze ładnie wygląda — stanęła w obronie narzeczonej, chociaż do obrony, to ona powinna się cofnąć. Zanim jednak zdążyła wykonać jakikolwiek ruch, Finch wyminęła ją i przesunęła się w kierunku kosza.
Blaze wywrócił oczami tak mocno, że chyba zobaczył własny mózg. Tak to właśnie było grać z babami. A jeszcze takimi, które są razem i ćpają miłość, to już w ogóle tragedia Posejdona. Teddy nie miała nic na swoje wytłumaczenie. Odgórnie założyła, że April będzie ją rozpraszać i wcale się nie pomyliła. Rzuciła się pędem w stronę Jamala, który w locie przechwycił podanie, ale było już za późno na interwencję, bo piłka odbiła się od tablicy i wpadła w obręcz. Widząc tę akcję, strażaczka wyrzuciła ręce do góry, chyba zapominając w jakiej jest drużynie. Zawsze po mistrzowsku dopingowała Finch we wszystkim, co robiła, a teraz naprawdę spisała się na medal. Albo chociaż na buziaka, dlatego podskoczyła do niej i skradła jej krótki pocałunek.
—
Teds, a tobie coś się nie pojebało? — odezwał się Darnell, kręcąc z politowaniem głową. —
Pamiętasz, że gracie w przeciwnych drużynach? — popukał się palcem w czoło, a w odpowiedzi dostał pozdrowienia tym środkowym.
—
To nie ja kryłam Jamala. Miałeś jedno zadanie — powiedziała i ustawiła się z piłką za linią końcową, żeby wprowadzić ją do dalszej gry.
Rozejrzała się po boisku. Donovan tak szczelnie krył Younga, że ten nie miał szansy na żaden sensowny ruch, a Jamal nie odstępował brata nawet na krok. W końcu dojrzała wolnego Kirka Secadę, który przemknął gdzieś obok. Najwyraźniej Erik stracił czujność i jakoś się zagapił. Pewnie na Darnella! Darling, korzystając z okazji, szybko podała młodszemu Secadzie piłkę i sama popędziła do przodu. Była już pod koszem, oczekując podania, ale wtedy wyrósł przed nią Jett. Darling odbiła się od niego jak od ściany i poleciała do tyłu, lądując na dupie.
—
Faul! — krzyknął Blaze, co natychmiast wywołało liczne protesty.
—
Jaki faul? Nic nie zrobiłem! — zarzekał się Donovan, podając strażaczce rękę, którą wzgardziła. Nie była ze szkła borokrzemowego! Wytrzymała stropy spadające na łeb, to i wytrzyma upadek na tyłku.
—
Dwa osobiste — zadecydował Young, nakazując wszystkim ustawić się po obu stronach przed koszem. Drużyna Jetta zrobiła to niechętnie, ale w końcu ostatecznie pogodzili się z takim stanem rzeczy.
Teddy zajęła miejsce na linii rzutów wolnych i kilkakrotnie kilkakrotnie odbiła piłkę o parkiet. Wzięła głęboki wdech i wyrzuciła ją w kierunku obręczy. Ta jednak odbiła się od metalu i wróciła w jej ręce. Drugi rzut okazał się za to bardzo celny i piłka wpadła do kosza czyściutko wraz z charakterystycznym świstem siatki.
razem przez układy gwiezdne, mój rytm w twoim tempie, jak w piosence