Nie miała z tym problemu. Wiedziała, że prędzej czy później tak się stanie. Może też dlatego usilnie miała nadzieję, że znajdzie kogoś dla siebie? Przyjaciół? Bliższą osobę, do której będzie mogła wracać do domu? Jeszcze nie była pewna, czy będzie to Matheo. Sama nie była pewna, czy ona była dla niego odpowiednią osobą, ale wiedziała, że zdążyła go polubić na tyle, by zobaczyć, co o tym wszystkim sądzi jej najlepszy przyjaciel.
Na całe szczęście, gdy Matheo zniknął po jedzonko dla nich, Ducky w trymiga ją uspokoił. No bo… dosłownie czuła się jak jedna z tych zabawek, które z tyłu zakręca się na tyle mocno, by chwilę później trzęsły się w miejscu jak popierdolone. No taki był jej mood, a nieważkość spowodowana wypitym alkoholem wcale, ale to wcale, nie pomagała w tamtym momencie. - Ducky! Nie rozpowiadam… to po prostu tak wyszło… wiesz, jakiś sekret z przeszłości - przejechała dłonią po twarzy. - Poza tym zachowujesz się, jakby to było coś, czego mielibyśmy się wstydzić… - prychnęła pod nosem, oburzona, zarzucając ramię na ramię. Po chwili jednak się wyprostowała, zarzuciła ręce za jego szyję i przybliżyła się, łącząc swoje czoło z jego czołem, zerkając mu prosto w tęczówki. - a tak na dobrą sprawę to zrobiłeś przysługę umierającej przyjaciółce… a to się ceni. Cel charytatywny. - Przysunęła palec wskazujący i środkowy do swoich ust, musnęła je, a po chwili przyłożyła je do jego policzka w formie niewinnego całuska. Skoro podobno szło jej zajebiście dobrze, to po co miała się stresować, no nie?
Szybciutko znalazła swoje miejsce na kolanach Matheo, gdy wrócił z przekąskami. Pomimo tego, że była na niego niesamowicie wkurwiona, chciała okazać mu troszkę bliskości. W końcu to ona go tutaj zaprosiła, no nie? A on, pomimo tego, że widzieli się zaledwie kilka razy, jednak się zjawił. - Zdrajcy! - wyrzuciła z siebie oburzona. - Pewnie uknuliście to… przed, przed… ahhh, whatever! - Machnęła ręką i zgarnęła kieliszek z shotem, by wyżłopać go po chwili. Była ciapkę overwhelmed tym wszystkim i faktem, że zaraz wyrzuci z siebie kolejną ciekawą informację w obawie, że pan zgaduj-zgadula znowu powie coś, co powiedziała mu, ekhm, w tajemnicy. Uśmiechnęła się złośliwie pod noskiem, gdy usłyszała, jak Matheo się zakrztusił. Zerknęła na niego i odparła z uśmieszkiem, - Wszystko dobrze? - Po czym spojrzała z powrotem na Alexa. Wydawało jej się oczywiste, która odpowiedź była kłamstwem. Przecież Alex wiedział o jej kocie, Szeryfie! Więc sam fakt, że… no, chyba o nim zapomniał i powiedział to, że nigdy sie w nim nie kochała… sprawił, że zacisnęła dłoń na spódniczce.
Welp, that’s gonna be interesting, pomyślała, zdając sobie sprawę, że no, przejebała. - A kto powiedział, że skończył na pościeli? - zerknęła na ich obu, po czym otworzyła usta i wysunęła język, dając im do zrozumienia, jaki był tego finał. Chwyciła kolejnego shota i wypiła go duszkiem. - Poza tym nie wierzę, że zapomniałeś o Szeryfie, Alex. Disappointed! - Rzuciła to jak gdyby nigdy nic, próbując ukryć zażenowanie i dziwny uścisk w sercu, że właśnie w taki sposób powiedziała mu prawdę. - Nie czuję się najlepiej. - Wstała z kolan Matheo i szybko ruszyła w kierunku łazienki. Nie chciała tam być w tamtym momencie. Wolała, żeby Alex wszystko sobie przetrawił, z nadzieją, że doda dwa do dwóch i zrozumie, że wychodzi cztery. Nie ma to jak powiedzieć przyjacielowi, że kiedyś się w nim kochała, na czymś w rodzaju randki z facetem, którego aktualnie widywała.
Everything in August fashion.
ducky theo