-
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Czekała, aż narzeczona sięgnie po telefon, ale nic takiego się nie wydarzyło. April zignorowała pozwolenie i podniosła się z kanapy, na co Darling zareagowała cichym westchnięciem. Ukryła twarz w dłoniach, próbując zebrać myśli. Mogłaby mieć pretensje o to, że ktoś po kryjomu grzebie jej w telefonie, ale nie teraz, gdy dawała całkowicie wolną rękę. April jednak nie skorzystała z okazji. Trudno było powiedzieć, czy był to celowy zabieg, którym chciała udowodnić, że była ponad to, czy raczej zwykła duma, która nie pozwalała jej zrobić tego prostego kroku. Teddy już nic nie wiedziała!
— Nie jestem śpiąca — odparła, zauważając, że chyba zamieniły się rolami, bo tak dla odmiany to Finch uciekała od tematu. Nawet pijana Darling miała świadomość, że trzymanie wszystkiego w sobie nie było do końca zdrowe. Na trzeźwo nie widziałaby w tym problemu. Najwyraźniej pod wpływem procentów poszerzały jej się horyzonty.
Zgarnęła telefon i podniosła się z kanapy, starając się utrzymać równowagę. Pierwsze kroki były najtrudniejsze, ale potem jakoś poszło i w końcu dotarła do kuchni, gdzie April nalewała wodę do dzbanka. Stanęła za nią i objęła ją w pasie, od razu wtulając twarz w jej szyję, gdzie złożyła czuły pocałunek.
— Chodź, razem przejrzymy te powiadomienia — wyszeptała tuż przy uchu narzeczonej. — I nawet nie próbuj mi mówić, że nie chcesz. Obie wiemy, że to nieprawda — mruknęła. Wsunęła dłonie pod jej koszulkę, muskając palcami nagą skórę i przesuwając paznokciami po jej brzuchu, jakby w ten sposób chciała chociaż w minimalnym stopniu rozładować kotłujące się w środku napięcie. Zazdrość, którą miała w sobie Finch, nie zawsze była taka głośna ani oczywista. Czasem cicho wchodziła między słowa i spojrzenia, a Teddy nie zawsze potrafiła to dostrzec. Teraz jednak widziała ją bardzo dobrze i nie próbowała nawet udawać, że jest inaczej.
Złapała ją za rękę i pociągnęła w stronę kanapy. Sama opadła na nią ciężko, zatapiając się w miękkich poduchach. Od razu poklepała miejsce obok siebie, zachęcając, żeby ukochana do niej dołączyła.
zdarza mi się zastanawiać, kiedy dasz dyla
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Odruchowo przylgnęła do niej, gdy tylko została objęta. Nie była przecież na nią wściekła, nie musiała unikać dotyku. Bliskość narzeczonej przyniosła jej ukojenie. Czuła się w jej ramionach całkowicie bezpiecznie, a wszystkie te durne strachy na moment wyparowywały. Niemożliwe przecież, żeby spotkało je cokolwiek przykrego, skoro są w tym razem i obie są takie cudowne! Problem niestety nie wyparował wraz z przytuleniem. Nadal musiały znaleźć sposób, by się z nim zmierzyć.
— To brzmi jak słaby argument — burknęła pod nosem, nie do końca ucieszona z takiego rozwiązania. Dobrze, że Teddy była gotowa pokazać jej w telefonie wszystko, czego by zażądała, ewidentnie nie mając nic do ukrycia, ale nadal było jej strasznie głupio, że w ogóle muszą doprowadzać do takich sytuacji. Nie miała już bladego pojęcia, czy sprawdzenie powiadomień przyniesie jej ulgę czy dodatkową złość. Przez moment miotała się między tymi opcjami, a teraz nie była w stanie nawet określić, której jest bliżej. Bardzo nie lubiła nie nadążać za własną głową i emocjami. Czuła się wtedy wyjątkowo durna. Wiedziała, że ostatnie, czego chce strażaczka to podkopanie jej pewności siebie. April powinna wymyślić coś, by pozbyć się takich emocji, bo przecież Teddy zasługiwała, by postarać się dla niej najbardziej na świecie.
Dała się zaprowadzić z powrotem do salonu i usiadła na kanapie obok niej. Ta krótka bliskość dodała jej nieco otuchy. Tęskniła już za ciepłem ciała strażaczki i dotykiem jej palców na nagiej skórze. Nie można zawsze mieć wszystkiego, więc po prostu przysunęła się do niej tak, by stykały się nogami. Mogłaby się tak do niej przykleić i w tym zostać. Z czasem na bank zapomniałaby o tych wszystkich obcych babach i byłyby szczęśliwe! Niestety telefon Teddy patrzył na nie groźnie ze stolika, zagęszczając atmosferę w salonie. Finch oparła głowę o ramię narzeczonej, ale nie wyciągnęła ręki po telefon. Nadal przerastało to jej nerwy i nadal nie czuła się z tym dobrze. Z drugiej strony, nie chciała się odsuwać od narzeczonej, więc jeśli jednak to ona zdecyduje się sięgnąć po telefon, to się podda pokusie i po prostu spojrzy razem z nią na ekran.
Nie próbuj mnie oszukać, Bo zginie we mnie sztuka
-
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Westchnęła cicho i opuściła wzrok na telefon spoczywający na stoliku. Jeszcze przed chwilą wydawało jej się, że pokazanie go April rozwiąże wszystko. Że rozwieje wątpliwości, uspokoi zazdrość i zakończy ten temat raz na zawsze. Teraz nie była już tego taka pewna. Bo problem chyba nigdy nie tkwił w telefonie. Ani w wiadomościach. Ani nawet w tej nieszczęsnej blondynce z baru. To wszystko było tylko dodatkiem do rozmowy, którą i tak kiedyś będą musiały odbyć.
— Wiesz co? Masz absolutną rację. Argument jest totalnie do dupy. Po prostu pójdę się położyć — zdecydowała w końcu i nachyliła się, żeby musnąć ustami jej policzek. Podniosła się z miejsca, chociaż Finch dopiero co zdecydowała się usiąść obok. Chyba stare nawyki okazały się jednak silniejsze od potrzeby wyjaśnienia sytuacji. Darling znowu uciekała, udając, że nie widzi problemu, który prędzej czy później rozejdzie się po kościach.
Olała telefon, który został na stoliku i powlekła nogami do łazienki, żeby wziąć szybki prysznic i wyszorować zęby. Jeszcze tego brakowało, żeby ziała ukochanej alkoholem, kiedy położą się do łóżka. Przymknęła za sobą drzwi i zaczęła zrzucać z siebie kolejne warstwy ubrać. Odkręciła kurek, ale zamiast wejść pod chłodny strumień wody, zaparła się o umywalkę i spojrzała w lustro. Czasami żałowała, że nie potrafiła się kłócić. Może gdyby wszczęła karczemną awanturę, wszystko wyglądałoby inaczej. Wykrzyczałyby sobie z April, jakie to nie są pokurwione, rozbiły kilka talerzy, wyrwały drzwi z zawiasów, a później rozładowały napięcie w łóżku. Seks był dobry w takich momentach, dawał upust emocjom i w ogóle. Wywróciła oczami, gratulując sobie dojrzałego zachowania. Bo przecież obiecała sobie, że tym razem nie ucieknie od trudnej rozmowy, a kilka minut później zrobiła dokładnie to samo, co zawsze.
Przez chwilę jeszcze wpatrywała się w swoje odbicie, jakby liczyła, że znajdzie tam odpowiedź, której zabrakło jej w salonie. Nie znalazła. Widziała tylko własne, pijane odbicie z zaczerwienionymi od alkoholu oczami. Próbowała postawić się w sytuacji narzeczonej. Gdyby sytuacja się odwróciła, to pewnie też nie byłaby zachwycona. Może nie robiłaby z tego afery, ale na pewno gdzieś z tyłu głowy pojawiłoby się to nieprzyjemne ukłucie zazdrości. Albo i nie, przecież Teddy nie bywała zazdrosna.
znowu powietrze smakuje benzyną, pocieraj butelkę, wyskoczy z niej demon
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Finch wpatrywała się w niego przez moment bez słowa, rozważając w głowie wszystkie za i przeciw. Zdecydowanie więcej było tych przeciw. Nie powinna go dotykać, a już na pewno nie teraz, gdy Teddy zniknęła za drzwiami. Miała swoją szansę, gdy narzeczona siedziała obok, a teraz byłoby to po prostu dziwaczne. Powinna trzymać się resztek dumy, które jeszcze posiadała i po prostu się uspokoić. Potarła skroń, próbując uspokoić gonitwę myśli, która rozrywała jej głowę. Ten wieczór miał jeszcze szansę skończyć się w pokojowy sposób. Wystarczy, że wyluzuje i przestanie kręcić aferę tam, gdzie jej nie było. Nie mogła się tak znowu zachowywać, no po prostu nie mogła.
Zapasową opcją zawsze było dobranie się Teddy do majtek, ale to też byłoby nie w porządku. Ostrzegała ją jeszcze w Sylwestra, że lubi tłumić problemy seksem, ale czuła, że wobec jej narzeczonej to nie byłoby sprawiedliwe. No dobra, nie było sprawiedliwie wobec żadnej kobiety, której to robiła, ale Darling stanowiła jednak osobną kategorię, przy której nie należy nawet w ten sposób myśleć. Musi po prostu się z nią ogarnąć i położyć. To wyjdzie im na zdrowie. Podniosła się więc z kanapy i zaczęła ogarniać wszystko, czego nie zdążyła zrobić przed jej przyjściem. Zaniosła na górę dzbanek z wodą i ustawiła go obok dwóch szklanek. Wzięła też ze sobą telefon narzeczonej, ale nie zaczęła go przeglądać. Chciała po prostu zanieść go ukochanej na górę, żeby od razu mogła się położyć. Dla rozproszenia własnej uwagi położyła się na łóżku i sięgnęła po własny telefon, na którym po prostu zaczęła scrollować Reddita w oczekiwaniu na powrót narzeczonej.
— Nie bądź na mnie zła. Przepraszam, że głupio się zachowuje — zagadnęła od razu, gdy strażaczka pojawiła się u szczyt schodów. Nie trzeba było jej znać od piętnastu lat, żeby widzieć, że jest smutna i skruszona. Nie była przecież taka najgorsza na świecie
Odchodzisz, lecz zostawiasz Na szklance szminki ślad
-
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Owinęła się ręcznikiem i ruszyła na górę. Smutny głos narzeczonej sprawił, że zatrzymała się na ostatnim stopniu schodów. April czekała na nią w łóżku, przeglądając własny telefon. Teddy nie oczekiwała, że zacznie grzebać w jej urządzeniu i inwigilować, co robiła przez cały dzień, choć przez krótką, irracjonalną trochę na to liczyła.
— Nie jestem zła — odparła spokojnie i podeszła do komody, z której wyciągnęła koszulkę i szorty. — Myślisz, że jestem na ciebie zła? — zanim odrzuciła ręcznik i naciągnęła na siebie t-shirt, zerknęła na nią przez ramię. Trudno było powiedzieć, czy Finch kiedykolwiek widziała ją wściekłą. Ona sama nie pamiętała, kiedy ostatni raz była tak naprawdę zła przez coś albo na kogoś. Ostatni raz czuła się w taki sposób po zamachu bombowym, w którym zginął RJ, ale wtedy była to złość wynikająca z kompletnej bezradności.
Odgarnęła mokre włosy do tyłu i ułożyła się na łóżku obok ukochanej. Jutro nie rozczesze tych kołtunów. Trudno. Nie miała siły, żeby teraz szarpać się z suszarką. Podparła głowę na dłoni i przez chwilę po prostu przyglądała się narzeczonej. Kątem oka dostrzegła swój telefon leżący obok. W pierwszym odruchu chciała po niego sięgnąć, ale ostatecznie zrezygnowała.
— Dlaczego po prostu nie przejrzysz tych głupich powiadomień? — zapytała cicho, patrząc jej prosto w oczy. — I wytłumacz mi, proszę, dlaczego uważasz, że ze wszystkimi nieświadomie flirtuję? — wyciągnęła rękę i zaczepiła palcami o jasny kosmyk włosów April, który nawinęła sobie na palec.
Potrzebowała zrozumieć, jak to możliwe, że obie patrzą na te same sytuacje, a widzą w nich coś zupełnie innego. Teddy naprawdę nie pojmowała, gdzie w zwykłej uprzejmości albo byciu sobą miałoby się zaczynać coś więcej. Nie miała wpływu na to, jak jej zachowanie odbierają inne kobiety, którym rzekomo dawała złudną nadzieję. Nie odpowiadała za to, że ktoś dopisywał sobie do jej słów i gestów coś, czego nie było i czego nigdy nie miało być.
wysłucham wszystkich słów, proszę słucham mów
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Nie wiem, upewniam się. — Wzruszyła ramionami, spuszczając wzrok na pościel. Na pewno nie chciała wzbudzać w Teddy tak negatywnych odczuć. A może jednak powinna chcieć? Byłaby wyjątkowa, gdyby to ona potrafiła wyprowadzić ją z równowagi jak nikt inny! A tak, to była taka jak wszystkie. No ładnie. Nic dziwnego, że Darling wolała jakieś larwy poznane w barach.
Obróciła głowę w jej stronę, gdy położyła się obok. Wyglądało na to, że jednak będą spać razem. To akurat bardzo jej odpowiadało. Nie chciałaby rozdzielać się na noc z powodu jakieś durnej kłótni. Ba, żeby tu chociaż do jakiejś kłótni doszło! Jedynymi, którzy byli w tym konflikcie są April i głosy w jej głowie, ale akurat oni byli pokłóceni przez większość czasu, więc to żaden wyznacznik.
— Uznałam, że to będzie upokarzające, jak to ja zacznę przeglądać ci telefon i okaże się, że to wszystko było wyłącznie wytworem mojej wyobraźni — wyjaśniła cicho, już teraz czując, jak robi jej się z tego powodu paskudnie wstyd. Przyznawanie się do własnych słabości nigdy nie było proste. Poza byciem miłością jej życia, Teddy była też przecież jej najlepszą przyjaciółką. Przed nikim innym nie umiała się otworzyć tak skutecznie jak przed strażaczką, co wcale nie znaczyło, że była w tym świetna. Wiadomo, że wolała momenty, w których partnerka myśli o niej w samych superlatywach, a nie zamartwia się z powodu jej durnych wad.
— Nie mówię, że ze wszystkimi — zaznaczyła od razu, żeby nie wyjść na taką skończoną wariatkę. Nie było być przecież aż tak źle, nawet w jej głowie. Darling czasem była całkowicie spokojna i zamknięta w złotej klatce oczekiwań Finch, ale jednak pojawiały się te momenty, który wstrząsały jej światem w posadach i zamieniały ją w tę starą wersję April, za którą tak bardzo nie przepadała.
— Po prostu jesteś naturalnie czarująca. Obserwowałam przez piętnaście lat, jak wystarcza, żebyś się do jakiejś uśmiechnęła, a ona już zaczynała wyobrażać was sobie na ślubnym kobiercu albo chociaż w łóżku. No i to nie zawsze są takie same uśmiechy, jakie kierujesz, no nie wiem, do chłopaków na przykład. — Starała się wyjaśniać wszystko spokojnie i z należytą uwagą. Uznała, że strażacy mogą być dobrą przeciwwagą. Wiedziała, że narzeczona traktowała ich jak wyjątkowo liczną grupę braci, więc może dzięki temu łatwiej złapie różnicę. Chciała podać za przykład Iris, ale przypomniała sobie, że nie dość, że Teddy miała na nią crusha, to jeszcze całkiem niedawno się przelizały, więc to bardzo słaby przykład.
Zostań tu, mów o wszystkim, o czym chcesz
-
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Nie przyszło jej nawet przez myśl, że mogłyby spędzić tę noc osobno. Kanapa była wygodna, ale bez przesady. Poza tym Teddy nigdy nie rozumiała demonstracyjnego przenoszenia się do innego pokoju. W jej oczach nie rozwiązywało to żadnego problemu. Co najwyżej dokładało kolejny. Pod tym względem była bardzo podobna do swoich rodziców. Widziała ich w różnych momentach życia, również w tych, w których wyraźnie nie zgadzali się ze sobą. Bywały między nimi niedopowiedzenia i trudne rozmowy, ale niezależnie od wszystkiego zawsze szli spać razem. Nawet w najgorszym momencie nie przestawali być po tej samej stronie. I ona chciała dokładnie tego samego. Mogły nie zgadzać się z April. Mogły być zmęczone, sfrustrowane albo kompletnie nie rozumieć swoich argumentów. Ale koniec końców nadal były razem.
— Ale jak to zrobisz, to może poczujesz się jakoś... sama nie wiem. Pewniej? — zasugerowała ostrożnie, bo ostatnią rzeczą, jakiej chciała, było zasianie w April kolejnych wątpliwości. — Jak nic tam nie znajdziesz, to najwyżej trochę się powstydzisz. No i co z tego? — tym razem to ona wzruszyła lekko ramionami. Naprawdę nie widziała w tym nic strasznego. Nie zamierzała robić sobie z niej podśmiechujek, wyciągać tego później przy każdej okazji ani wypominać jej zazdrości. Znała April wystarczająco długo, żeby wiedzieć, że czasami ponosi ją wyobraźnia. Tak po prostu była skonstruowana. Po co więc później rozdrapywać coś, co i tak nie miałoby większego znaczenia?
Na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech, gdy usłyszała określenie naturalnie czarująca. Brzmiało to trochę dziwnie, kiedy dotyczyło właśnie jej. Teddy nigdy nie postrzegała siebie w ten sposób. Owszem, wiedziała, że ludzie zwykle ją lubią. Łatwo nawiązywała kontakty i szybko zyskiwała sympatię otoczenia. Ale nigdy nie traktowała tego jako jakiejś szczególnej cechy czy atutu. Po prostu była sobą i nie próbowała nikomu przypodobać się na siłę. Podchodziła do ludzi życzliwie, nie zakładając z góry złych intencji. Może właśnie dlatego tak często umykały jej rzeczy, które dla innych wydawały się oczywiste.
— Ale wiesz, że ja tego nie robię specjalnie, prawda? — odezwała się po chwili, przyglądając się jej uważnie. — Jeśli ktoś mnie polubi albo uzna, że jestem atrakcyjna, to nie mam na to wpływu. Tak samo jak nie mam wpływu na to, co sobie dopowie — przesunęła kciukiem po nawiniętym na palec kosmyku jej włosów. — Dla mnie bycie miłą a zainteresowaną to ogromna różnica. Chyba nawet tak ogromna, że momentami trudno mi zrozumieć, że można te dwie rzeczy ze sobą pomylić — wyjaśniła, starając się dokładnie wytłumaczyć narzeczonej, jak to wygląda z jej perspektywy.
Wzmianka o chłopakach z jednostki trochę zbiła ją z tropu. Niespecjalnie zdawała sobie sprawę, jak się do nich uśmiecha, ale najczęściej to pewnie jakoś pobłażliwie, bo przecież gadali takie głupoty, że aż cycki opadały.
— Jestem święcie przekonana, że uśmiecham się tak samo do Jetta, jak i do tej dziewczyny z baru. Za to do ciebie uśmiecham się całą sobą — oznajmiła, unosząc w prezencji kąciki ust. Oby najebanie nie odebrało jej tego naturalnego czaru, bo inaczej będzie lipa. — A teraz sprawdź, co mi tam poprzychodziło — sięgnęła po telefon i przysunęła go bliżej Finch. Na bank nie było tam nic strasznego. Chyba.
bozia dała piękną gębę - nie moja wina
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Wiem, że to niespecjalnie — odpowiedziała od razu. Podkreślała to już wcześniej, ale nie chciała, by ta informacja gdzieś się rozmyła. Z każdym kolejnym słowem coraz bardziej żałowała, że w ogóle się odezwała. Mogła po prostu zignorować ten głupi tekst Jetta i dać im w spokoju ogarnąć się po tym całym pijaństwie. W tym momencie oboje by już pewnie głęboko spali – Teddy z nią na łóżku, a Donovan sam na kanapie. Nawet jeśli emocje jeszcze trochę by na niej siedziały, łatwiej byłoby je po prostu zignorować. Następny dzień mogłaby spędzić calutki na pracy, żeby nie mieć czasu myśleć o głupotkach i tyle. Była już święcie przekonana, że obarczenie tymi problemami zarówno Teddy, jak i Jetta, było po prostu niesprawiedliwe. Nie miała jednak jak się z tego wycofać. Zwyczajne próby ucieknięcia od tematu – o dziwo – niespecjalnie na Darling działały. Musiała po prostu jeszcze przez moment w to brnąć, zanim okaże się, że znowu nie miała racji i będą mogły pójść spać we względnym pokoju. Jutro tak czy siak będzie musiała zrobić sobie dzień pracowania, może nawet taki bardziej intensywny? Nie oczyści w ten sposób głowy, ale przynajmniej zajmie się czymś pożytecznym. Dobrze, że zawsze była w stanie wynaleźć sobie coś do zrobienia w robocie, nieważne, jak luźny dzień ją czekał, ale to pewnie zasługa dziedzicznego pracoholizmu. Że też nie mogła przejąć po rodzicach trochę fajniejszych rzeczy! W kwestii kłócenia się i godzenia w ogóle nie byli dobrymi przykładami, ale na pewno mieli jakieś wartościowe cechy, które można zaimplementować do relacji. Oboje przecież byli zadziwiająco romantyczni jak na bycie... sobą. Po prostu okazywali to bardzo rzadko. Albo często tylko z daleka od oczu swoich córek?
Cieszyła się, że narzeczona uśmiecha się do niej całkowicie inaczej niż do wszystkich innych. Finch miała farta, że trafił jej się najlepszy ze wszystkich uśmiechów, jakie narzeczona miała do zaoferowania. Musi po prostu przyjąć do wiadomości, że była taką wesołą dziewczyną, która szczerzy się do wszystkich w każdej możliwej sytuacji. Przecież uwielbiała ją za tę pozytywną energię. Sięgnęła wreszcie po telefon strażaczki, uznając, że to najlepszy sposób na wymiksowanie się z tej rozmowy. Cokolwiek tam nie zobaczy, chciała po prostu pokiwać głową, że jest okej, przeprosić narzeczoną raz jeszcze i zgasić wreszcie światło, by mogły odpocząć po tym zdecydowanie zbyt długim dniu. Odblokowała urządzenie i rozwinęła ostatnie powiadomienia.
dla ciebie zachwycałbym się polskim rapem i poszedł z tobą nawet na terapię
-
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Finch miała właśnie przed sobą fascynującą mieszankę wiadomości od Jetta, grupowy czat pełny idiotycznych memów i przypomnień, których Teddy od wczoraj nie chciało się odczytać. A poza tym w powiadomieniach było wszystko i nic. Najpierw przeprosiny od Jetta okraszone jakimś idiotycznym gifem, który tylko potwierdzał, że Donovan doskonale wiedział, że nabroił. Potem kilka nieodsłuchanych głosówek na czaciku ze strażakami. Nwet nie trzeba było ich włączać, żeby zgadnąć, że przynajmniej połowa nie wnosiła do życia absolutnie nic wartościowego. Niżej mignęło jeszcze powiadomienie z aplikacji do zamawiania jedzenia, która najwyraźniej uznała, że najlepszym rozwiązaniem każdego problemu są dwa burgery w cenie jednego. No i jeszcze był Instagram z notyfikacją informująca, że wysoka blondynka z baru zaczęła obserwować jej profil. A gdzieś pośród lajkami pod starymi zdjęciami majaczyła informacja o nieotwarte i nieprzeczytanej wiadomości.
Teddy patrzyła na te komunikaty bez większego wzruszenia, ale pozwalała narzeczonej przeglądać swój telefon do woli. W końcu zapierała się, że nie ma nic do ukrycia i dokładnie tak było. Jeśli April odkryła w nich coś, co jej się nie spodobało, to już inna kwestia. Nie zdołały nawet tego przegadać, bo powieki Darling z każdą chwilą robiły się coraz cięższe. Podparła się na łokciu i cmoknęła narzeczoną w nos, a ciepłym oddechem połaskotała jej policzek. Ukryte pod cienką kołdrą ręce wyciągnęły się, żeby ospale objąć Finch w pasie. Tamtej nocy śniły jej się pożary, mrówki i jej matka w ciąży.