Słuchał jej i czuł, jak z każdym kolejnym słowem w jego wnętrzu coś pęka. Głos Charly brzmiał obco, nienaturalnie spokojnie, że aż przeszedł go dreszcz. Siedziała naprzeciwko niego, patrząc inaczej niż wcześniej, jakby próbowała w nim odnaleźć kogoś, kogo znała jeszcze godzinę temu, a kogo on sam w sobie na chwilę zgubił.
Pamiętał doskonale moment, kiedy wszedł dzisiaj do jej mieszkania. Od pierwszej minuty czuł, jaki ciężar wnosił ze sobą przez progi jej domu. Widział, jak przyglądała mu się z ukosa, siedząc na kanapie i obracając w dłoni telefon. Wiedział też, jak trudne dla Charly było wpuszczenie go do swojego życia. Wiedział jak ostrożna była od samego początku, jak zdawkowo przydzielała mu swój czas i uważała na to, co mówi, jakby zawsze trzymała rękę na pulsie. Przez pierwsze tygodnie czuł dystans, jakby w każdej chwili była gotowa zniknąć bez słowa, ale z czasem ta rezerwa znikała. Zaczęła wpuszczać go bliżej, dzielić się z nim swoim czasem i życiem, a on miał poczucie, że zyskuje jej zaufanie. I to bolało go dzisiaj najbardziej – że ten krok, który zrobiła w jego stronę z takim trudem, przyszedł zniszczyć.
Kiedy próbowała jeszcze na samym początku rozładować niepokój i zapytała z uśmiechem, czy powinna się bać, czy zaproponować mu kawę, miał ochotę skłamać. Chciał złapać się tego żartu jak koła ratunkowego, uśmiechnąć się i udawać, że rzeczywiście chodziło tylko o gorszy dzień, ale nie potrafił. Widział, jak momentalnie spoważniała, odłożyła telefon i odwróciła się do niego. Dopiero wtedy tak zrozumiała, że nie przyszedł na zwyczajny wieczór i że to nie była sytuacja, którą dało się obrócić w żart.
Słuchała go w milczeniu. Widział, jak przy słowach o alkoholu, Gabrieli i nocy sprzed ich poznania jej palce zacisnęły się na materiale spodni. Jej zielone oczy patrzyły na niego bez przerwy, kiedy opowiadał, a potem, nagle odwróciła wzrok. Znał ją na tyle, by wiedzieć, że w takich momentach w jej głowie biła się ze sobą setka myśli i pytań, ale nie nakrzyczała na niego ani nie uciekła.
W powiedziała nienaturalnie spokojnym głosem
Czyli masz dziecko, i opuściła wzrok, a Noe poczuł wstyd. Wiedział, że nie chciała pocieszenia, że nie chciała słuchać jego głupich zapewnień, że jakoś to będzie. Chciała prawdy i dlaczego dowiaduje się o tym dopiero teraz?
Chciał od razu zacząć się tłumaczyć, jednak powstrzymała go delikatnym ruchem dłoni i to zabolało. Słuchał, jak mówiła dalej, jak unosiła się jej klatka piersiowa i jak po raz pierwszy naprawdę łamał jej się głos, gdy pytała go, czy przez te wszystkie tygodnie, kiedy patrzył na nią i mówił, że chce z nią być, on też wierzył, że to jest coś prawdziwego. Patrzył na nią nie odwracając wzroku. Nie uciekał, choć miał ochotę zapaść się pod ziemię.
-
Nigdy, ani przez sekundę nie pomyślałem, że nie warto ci mówić - zaczął, a jego głos był cichy i chropowaty od uścisku w gardle. -
Każde słowo, które ci powiedziałem, było w stu procentach prawdziwe. Z każdym tygodniem byłem coraz bardziej pewien, że chcę być z tobą. To, co między nami powstało, było dla mnie najbardziej prawdziwą rzeczą, jaka przydarzyła mi się od bardzo dawna. - Przełknął ślinę, bo miał sucho w ustach. Chciał, żeby usłyszała prawdę o tym, co działo się w jego głowie, bez wykrętów. -
Kiedy Gabi przyszła do mnie z informacją o ciąży, kompletnie się rozpadłem. - Splótł palce dłoni i zacisnął je na kolanach, starając się zatrzymać ich drżenie, a potem popatrzył jej prosto w oczy, chociaż widział w nich żal. -
Wmawiałem sobie, że chronię cię przed niepotrzebnym stresem, dopóki nie ma pewności, ale tak naprawdę chroniłem siebie. Byłem tchórzem. Bałem się jak cholera. Widziałem, jak trudne było dla ciebie otwarcie się na mnie i jak powoli wpuszczałaś mnie do swojego życia i panicznie bałem się, że jeśli powiem ci o moich przypuszczeniach, zanim poznam fakty, to odejdziesz. Zamiast być z tobą szczerym od samego początku, wolałem żyć w iluzji i udawać przed tobą, że wszystko jest w porządku, podczas gdy w środku zżerał mnie strach.
Oparł łokcie na kolanach i nachylił się lekko w jej stronę, choć nie odważył się wyciągnąć ręki, by jej dotknąć.
-
Czekałem na wyniki nie po to, żeby ocenić, czy warto ci o tym mówić, ale dlatego, że sparaliżował mnie strach przed stratą ciebie. I to było samolubne z mojej strony. Zawiodłem twoje zaufanie dokładnie w momencie, w którym zaczynałaś mi je dawać. Rozumiem twój żal i rozumiem, dlaczego czujesz, że to wszystko mogło być nieprawdziwe, ale błagam cię, nie wątp w moje uczucia. Popełniłem błąd, myślałem idiotycznie, ale moje uczucia do ciebie nigdy nie były grą. Zależy mi na tobie bardziej, niż potrafię to teraz ubrać w słowa i znoszę każdą konsekwencję tego, że powiedziałem ci o tym dopiero dzisiaj.
Po wypowiedzeniu ostatnich słów zapadła cisza, a Noe siedział, czując, jak serce tłucze mu się w piersi. Nic już nie ukrywał, niczego nie ubarwiał i nie szukał dla siebie żadnego usprawiedliwienia. Zrobił to, co powinien był zrobić tygodnie temu, ale ulga wcale nie nadeszła. Zamiast niej czuł tylko pustkę i niepewność. Zastanawiał się, czy Charly za chwilę po prostu wskaże mu drzwi i każe wyjść. I co najbardziej go przerażało – wiedział, że miałaby do tego pełne prawo. Myślał o tym, jak w kilka minut całe jego poukładane życie zamieniło się w gruzy. Z jednej strony stracił przyjaciółkę, z którą pokłócił się na korytarzu kliniki do tego stopnia, że nie chciał jej widzieć na oczy, a z drugiej strony stał przed wizją straty kobiety, na której mu zależało. Został sam z faktem, że zostanie ojcem dziecka kobiety, z którą nic go nie łączyło i ze świadomością, że złamał serce Charly. Patrzył na nią i czekał na odpowiedź, wiedząc, że cokolwiek dziewczyna teraz powie, ten wieczór zmieni w jego życiu wszystko.
Charly Hayes