30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Najgorzej, jak człowiek się postara, a potem okaże się, że wszyscy uczestnicy konkursu to niewdzięczne kurwy. I weź tu coś dla takich organizuj. Ona się postarała, o wszystko zadbała, a oni kręcą nosami. Co to w ogóle ma być? Wymyśliła im super rozrywkę, dzięki której mogli poznać festiwal lata od podszewki. Bez tego przecież nie dowiedzieliby się, ile fajnych atrakcji było wokół. Ten dzień to nie tylko chlanie wódy! Dodatkowo dostali szansę sprawienia przyjemności komuś bliskiemu, a to nagroda sama w sobie. Problem w tym, że w ogóle tego wszystkiego nie doceniali. Kręcili nosami, szukali dziury w całym i w ogole wymyślali jakieś niestworzone problemy. Tragedia.
— Wasze stare się nie postarały — burknęła tylko pod nosem, nie chcąc wchodzić w kłótnie z malkontentami. Nie ma przecież nic gorszego niż wdać się w dyskusję z hejterami. Znała się na social mediach na tyle dobrze, że zdawała sobie sprawę, że tego typu afery lepiej przeczekać. Wystarczy chwilę pomilczeć, a ludzie w końcu sami zapomną. No, chyba że się odjebało jakieś chore gówno i jest się totalnie winnym, to slaby pomysł. Ale w tym wypadku nic takiego nie miało miejsca. Finch zrobiła wszystko jak należy, a winni byli wszyscy wokół oprócz niej.
— Nadal chcesz pić? Nie wiem, czy to jest bezpieczne. — Spojrzała na narzeczoną nieco zmartwiona. Coś za mocno jej się wkręciło to paskudztwo, które w siebie wlali. Picie czegoś normalnego nie powinno nieść za sobą aż takiego ryzyka, ale czy nie byli już całkowicie skażeni tym, co dostali w trakcie zawodów? Mogło to wchodzić w jakieś dziwne reakcje z czymkolwiek, co potem człowiek dostarczał sobie do organizmu. Zalęgną im się jakieś żyjątka w żołądkach i co będzie? Albo wyrosną im ogony. To akurat byłoby spoko, April mogłaby mieć ogon. Nie bez powodu je ulubioną rasą w DnD były diabelstwa! Posiadanie ogona musiało być w wielu momentach niesamowite. Ale też niesamowicie spierdolone. Pewnie co rusz przytrzaskiwałaby go sobie drzwiami, bo jest przecież nieogarem. No dobra, może lepiej, że nie ma żadnych dodatkowych kończyn, którym mogłaby zrobić krzywdę ta sierota obrzygana.
Pokiwała entuzjastycznie głową na pomysł, żeby coś zjeść. To przecież nie mogło być niebezpieczne! No chyba że na przygotowanie tutejszego żarcia ktoś miał równie kreatywne pomysły, co na tworzenie tych szotów. Kto wie, może zajmowała się tym ta sama osoba? Jeżeli tak, to na pewno tego nie przeżyją. Spadające na łeb stropy budynków będą niczym w porównaniu z tym, jakie niebezpieczeństwa czaiły się za rogiem. Warto było jednak zaryzykować. Dla jedzenia była w stanie zrobić więcej niż dla chlania.
Spojrzała na narzeczoną, która ewidentnie miała już dość towarzystwa. Pewnie chciała zająć się Finch jak należy, a przecież nie wypada tak w towarzystwie. Cóż, załatwienie świętego spokoju nie powinno być żadnym problemem. Dotarli do baru i w przypływie jakieś durnej odwagi zamówili sobie po jeszcze jednym szocie. Finch uniosła swój do toastu.
— To co, za przyjaźń i miłość, co nie? Ach, no i Teddy mówi, że macie już sobie iść, bo chcemy zostać same — oświadczyła, uśmiechając się do wszystkich. Stuknęła w szkło pozostałych i obaliła kielona na raz. Mlasnęła trochę niezadowolona, bo daleko było temu do czegoś smacznego. Nie wykręcało może jak te konkursowe szoty, ale nie wchodziło gładko. Emma i Jett spojrzeli na siebie nieco skołowani. Burnett nie poczuła się jednak obrażona. Zaśmiała się w końcu, stuknęła swoim kieliszkiem i napiła się.
To i tak wytrzymałyście dłużej niż podejrzewałam. To co, Jett, zabierzesz mnie na te hot-dogi? Obróciła się w stronę mężczyzny najwyraźniej uznając, że skoro mają sobie iść, to mogą iść w jednym kierunku.

wyganiaczka
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Oczywiście, że wszyscy byli winni, oprócz April. Dlatego Teddy już nawet się nie odzywała. Wiedziała, kiedy zejść ze sceny. Nie była aż tak durna, żeby marudzić. Przecież wygrała, więc o co miałaby się przypierdalać? No właśnie. A ta dwójka gamoni niech sobie jojczy do woli, jeśli coś im nie pasowało. Ona będzie pławić się w swoim zwycięstwie. Nic innego dzisiaj nie wygrała, więc musiała zadowolić się nagrodą, którą sama sobie wybierze. Lepsze obracanie narzeczonej niż nic!
Zamyśliła się na moment. Kurczę, może faktycznie to chlanie nie było najlepszym pomysłem? Wtedy pili jakiś denaturat, ale co, jeśli cytrynówka czy inne wiśniówki też były na tym robione? Znowu podostają jakichś paskudnych wysypek, a tego lepiej uniknąć. Ona była w miarę odporna, ale taki Jett to na bank się przekręci, a nawet nie był jeszcze na randce z Emmą. Lepiej, żeby umarł sobie później, kiedy już zazna takiej przyjemności. Przynajmniej nie będzie pluł sobie w brodę, że coś go ominęło. A tak to zasmakuje i będzie wiedział, czy jest czego żałować.
Lubię ryzyko — stwierdziła z uśmiechem. Nie bez powodu pchała się na akcjach pierwsza i obrywała stropami, żeby potem pokonała ją jakaś nędzna gorzała! — To tylko jeden szot. Taki rozchodniaczek — odezwała się już ta rozsądniejsza Teddy, a nie szogun, którego w sobie miała.
Już i tak przystopowała z wychylaniem się przez szereg i to wyłącznie ze względu na April. Gdyby nie ich związek, pewnie dawno skończyłaby w jakichś zgliszczach. A teraz wiedziała, że ma dla kogo wracać do domu, więc była o wiele ostrożniejsza. Myśli o narzeczonej skutecznie stawiały ją do pionu. I całe szczęście, bo miały żyć długo i szczęśliwie, jak w bajce! Wiadomo, że los bywał nieprzewidywalny, ale nie będziemy rzucać kostkami, czy Darling przeżyła podczas jakiejś okrutnie niebezpiecznej akcji. Chyba.
Przy barze kupili kolejkę jakiegoś kwaśnego gówna. Barman zapewnił, że to pigwa i nie było tam ani grama jęczmienia. No to się okaże. Wystarczyło tylko obserwować Donovana, czy oczy nie zachodzą mu łzami, a twarz nie puchnie w zastraszającym tempie. Teddy uniosła swój kieliszek w geście toastu i prawie wylała jego zawartość, kiedy narzeczona tak bezpośrednio kazała pozostałej dwójce po prostu sobie pójść. I jeszcze zgoniła wszystko na nią!
Ej, wcale nie — posłała jej karcące spojrzenie. — Możecie zostać — dodała natychmiast. Bardzo nieładnie ze strony Finch. A podobno grały do jednej bramki czy coś. Darling myślała, że jej też zależało na pozbyciu się towarzystwa, a tu proszę, takie rzeczy! Teraz to powinna się na nią obrazić. I obraziła.
Spoko, Teds, rozumiemy aluzję — zapewnił Jett. Może dlatego, że to nie była żadna sugestia, a April powiedziała im wprost, żeby spadali. Inaczej pewnie siedziałby z nimi do rana.
Pewnie, że cię wezmę. To znaczy, zabiorę. Nie ma nic lepszego niż chamski hot-dog z podejrzanej budy — uśmiechnął się szeroko. No patrzcie go, jaki romantyk!
Wszyscy jak jeden mąż opróżnili swoje kieliszki, a Donovan użyczył Burnett swojego ramienia, prowadząc ją w kierunku stoisk z żarciem. Strażaczka cmoknęła, odprowadzając ich wzrokiem.
Mogliśmy iść z nimi, bo też jestem głodna. Ale skoro już ich wygoniłaś... przepraszam, skoro ja kazałam im sobie iść, to w sumie nie wiem, co możemy robić — wzruszyła ramionami. Trochę ją to ugodziło. Lubiła, kiedy ludzie uważali ją za miłą, bo była miła. Niby ani Emma, ani Jett nie wyglądali na takich, co się pogniewali, ale i tak poczuła się niefajnie, że April zrzuciła wszystko na nią.

😐
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Trudno nazwać którąś porcję alkoholu z kolei rozchodniaczkiem. A nie, wcale nie tak trudno, bo Teddy właśnie to zrobiła. Jeżeli wszyscy umrą po skosztowaniu tych pyszności, to będzie jej wina Nikt nie będzie się tym przejmował, bo jak umrą, to przecież wszyscy. Strażaczka również. Mogli ich potem równie dobrze wrzucić do jakiejś wspólnej, anonimowej mogiły. Zasłużyli sobie na takie potraktowanie, jeżeli nie byli wystarczająco ogarnięci, by nie pchać palców między drzwi. Na szczęście istniała też szansa, że będzie wszystko dobrze. Być może alkohol sprzedawany poza konkursem był sprawdzany przez sanepid jeszcze na etapie produkcji i nie było się czego bać! Gorzej, jeżeli tutejszy barman go czymś potem chrzcił. Wyglądał trochę na świra, więc cholera wie. Może bawiło go obserwowanie, jak jego klienci cierpią? Pewnie jeszcze ich nagrywał, a potem oglądał przed snem najbardziej pokurwione reakcje na jego mieszanki.
Spojrzała zaskoczona na narzeczoną, gdy zaczęła wszystkiemu zaprzeczać. Niby czemu nagle uznała, że mogą tu zostać? Kilka chwil temu sama zasugerowała, że pora się ich pozbyć, a jak została postawiona przed faktem dokonanym, to nagle zaczęła kręcić nosem. Od kiedy była taka niezdecydowana? Zazwyczaj nie miała problemu z podejmowaniem decyzji ani ze stawianiem czoła ich konsekwencjom, a tu proszę bardzo. Finch uznała, że podejdzie do sprawy na poważnie, chcąc pewnie nieco zaimponować partnerce swoim zdecydowaniem i stanowczością, a tu wszystko zaczęło rozsypywać się na jej oczach. Dobrze, że chociaż Jett i Emma się nie obrazili. A może jednak strzelili focha, tylko April tego nie dostrzegła? Zaczęła poważnie się nad tym zastanawiać. Skoro ewidentnie cos źle zrozumiała z sugestii narzeczonej, to może w tym przypadku też źle odczytywała ich emocje? Nie chciała przecież nikomu sprawić przykrości. Uznała, że warto być szczerym i nie owijać w bawełnę. Przecież się przyjaźnili. Wszystko powinno zostać wybaczone! Może myliła się do tego dnia od początku i wszyscy tak naprawdę przez cały czas bawili się beznadziejne? Cholera, sama już nie wiedziała, co jest prawdą.
Uśmiechnęła się blado, gdy Jett i Emma zgodzili się skoczyć razem na hot-dogi. Potem będzie musiała poprosić przyjaciółkę o dokładną relację z tego niezwykle romantycznego wydarzenia. Jeżeli ta dwójka faktycznie zacznie mieć się ku sobie, to będzie naprawdę coś! Trochę gorzej, jak się zejdą, a potem rozstaną w jakiś okropny sposób i zaczną pałać do siebie nienawiścią. Ale nie ma co już teraz zakładać najgorszych scenariuszy.
Spojrzała na narzeczoną, gdy ich przyjaciele zniknęli im z pola widzenia. Była wyraźnie niezadowolona, a April naprawdę nie nadążała za tym, czemu do tego doszło. Przyglądała się jej przez moment w milczeniu, próbując przeanalizować sytuację.
— Jesteś na mnie zła? — wypaliła w końcu, podchodząc bliżej. Ostatnie, czego chciała, to żeby Teddy się na nią obraziła. Przygryzła nerwowo dolną wargę, zastanawiając się, jak mogłaby naprawić tę sytuację.
— Powiedziałam coś nie tak? Przepraszam. Myślałam, że chcesz, żeby sobie poszli... znaczy się no tak cię zrozumiałam. Mam zadzwonić do Emmy, żeby wrócili czy... co? — Trochę ją to wszystko zestresowało. Daleko jej było jeszcze do tradycyjnej dla siebie paniki, ale gdzieś z tyłu głowy głosik zastanawiał się, czy to była już pora na wszczynanie alarmu.

🥺
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Rozchodniaczek miał być - jak sama nazwa wskazuje - na odchodne. No i się rozeszli, więc w czym problem? Jeśli Jett zacznie się przekręcać, to przynajmniej była z nim Emma, więc był we względnie dobrych rękach. Nawet jeśli Burnett nie umiała udzielić pierwszej pomocy, to potrafiła zadzwonić pod numer alarmowy. Na pewno dadzą sobie radę i nie trzeba będzie kombinować, w czym za kilka dni iść na pogrzeb. Teddy miała serdecznie dość chowania kolegów z jednostki, a przecież Donovan nie mógł zginąć w taki bezsensowny i nudny sposób. Jak już, to podczas bohaterskich czynów, wynosząc z pożaru pięcioosobową rodzinę, psa, kota i rybki w akwarium. Za wstrząs anafilaktyczny to on odznaczenia nie dostanie.
Uniosła w zaskoczeniu brwi, kiedy narzeczona podeszła bliżej. Czy była na nią zła? Oczywiście, że nie. Trzeba zacząć od tego, czy ona kiedykolwiek złościła się na April? No właśnie. Uśmiechnęła się i objęła ją ramieniem, chcąc dodać jej pewności, że wszystko było w jak najlepszy porządku. Może i przez chwilę poczuła się urażona sposobem, w jaki Finch pozbyła się ich przyjaciół, ale na pewno nie był to powód, żeby obrażać się na amen. Bez przesady. Darling była ostatnią osobą, która stroiła fochy.
Tak. Jesteś na ciebie wściekła do bólu — oznajmia poważnym tonem, ale zaraz uśmiechnęła się szeroko i trąciła jej nos swoim. — Zwariowałaś? Nie jestem zła. Wprawdzie mogłaś ująć to trochę inaczej i nie wytykać, że to ja chciałam, żeby sobie poszli, ale może po prostu błędnie odczytałam, że ty też tego chcesz. Ale nic się nie stało — zapewniła jeszcze raz, skradając jej krótki pocałunek.
To na pewno nie był powód, żeby psuć sobie humor po tak fajnie spędzonym popołudniu. Teddy nawet objęła narzeczoną jeszcze mocniej, żeby dać jej do zrozumienia, że nic takiego się nie stało. No i pamiętajmy, że to nie ona była tutaj od strzelania fochów.
Co? Nie — zastrzegła natychmiast, słysząc o możliwości zawrócenia tamtej dwójki. — Niech idą. Będą mieć okazję, żeby jeszcze lepiej się poznać. Może jak Emma zobaczy, jak Jett wciąga hot-dogi, to stwierdzi, że jednak nie chce iść z nim na żadną randkę — zaśmiała się, bo strażak pochłaniał jedzenie w naprawdę zawrotnym tempie. Ale przynajmniej się przy tym cały nie upierdalał. Nie to co Darling. Z nią to dopiero było wstyd wyjść gdziekolwiek. Ale to nie zmieniało faktu, że zdążyła zgłodnieć. Woda wyciąga. I wóda też.
Możemy zerknąć, czy nie mają tutaj jakiejś wege budki, a potem zobaczyć dostępność domków. Myślisz, że w ogóle będzie jakiś wolny? — przygryzła w zamyśleniu dolną wargę. Nie dokonywały wcześniej żadnej rezerwacji, a chętnych na pewno było sporo, zważywszy na ilość ludzi kręcących się nad jeziorem. Z ich szczęściem to nigdy nic nie wiadomo. Ale dopóki się nie zorientują, co i jak, nie będą wiedzieć. Oby trafił im się taki z balią ogrodową, bo inaczej Teddy będzie bardzo zawiedziona. W końcu obiecała narzeczonej odtworzyć wieczór z Mont-Tremblant, a bez tego dość istotnego szczegółu to nie to samo! Oczywiście mogły zadowolić się zwykłą wanną, ale w takich chatkach nad jeziorem pewnie były zamontowane prysznice. I to nawet niekoniecznie w środku, tylko w jakichś dostępnych dla wszystkich sanitariatach.

🏡
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Teddy wybaczała jej wszystko bardzo łatwo, ale właściwie to nigdy nie wiadomo. Na pewno mogło zdarzyć się coś, po czym strażaczka stwierdzi, że Finch zdecydowanie przesadziła i naprawdę się zezłościć. Czas po ostatnim Sylwestrze był przecież bardzo chwiejny. Sprzeczały się wtedy ze sobą całkiem sporo, a już szczególnie jak na nich i Darling niejednokrotnie trafiał wtedy jasny szlag. Było to w pełni zrozumiałe, a April zasługiwała wtedy na zmycie łba. No dobra, nie za każdym razem, bo czasami naprawdę chciała dobrze i starała się bardzo, żeby Teddy po prostu wreszcie się odważyła i otworzyła na ewolucję ich relacji, ale były też momenty, gdy zachowywała się jak zjeb. Czy bez tych okropnych chwil dotarłyby do moment, w którym są dzisiaj? Cóż, całkiem możliwe, że tak. A bez tej upartości, którą strażaczka tak odrzucała? Pewnie nie. Wychodziło na to, że czasem po prostu warto przełknąć głupoty, które robiła Finch, by wszystko dobrze się skończyło.
Tak też było i tym razem. Narzeczona próbowała ją wkręcić, że faktycznie jest wściekła, ale April nie była aż tak durna, by dać się złapać na taki dramatyzm. Spodziewała się, że ukochana może by trochę zła i tyle. Na szczęście to okazało się nieprawdą. Wyszczerzyła się od razu odzyskując humor, kolorki i generalnie wszystko. Wolała ją w wersji, w której naprawdę nie była zła, a raczej totalnie w nią zapatrzona.
— Jakbym nie chciała, to bym ich nie wygoniła. Ale dobrze, przy następnej potencjalnej okazji powiem, że to ja chcę, żeby sobie poszli — obiecała grzecznie. Nie miałaby z tym większego problemu. Bardzo ceniła sobie szczerość. Momentami nawet aż za bardzo. Teddy i Emma na pewno były już do tego przyzwyczajone, a Jett z czasem też do tego przywyknie. Ich obecność była naprawdę ciepłym fragmentem tego dnia i z przyjemnością spotka się w podobnym gronie w najbliższej przyszłości raz jeszcze, ale na dziś już wystarczy. Donovan wprawdzie nie wygrał zawodów w piciu, przez co nie otrzymał gwarancji nieodmawiania mu spotkań przez miesiąc, ale może powinny niedługo same coś zorganizować, by pokazać mu, że nawet bez zmuszania zakładem są gotowe na takie akcje? Na pewno zrobi mu się od tego miło!
— Cholera, bez naszego nadzoru mogą sobie zaszkodzić. Mam nadzieję, że ona nie zacznie gadać do niego jak do klienta. — Westchnęła ciężko na samą myśl o sposobie działania głowy przyjaciółki. Przy nowych znajomościach czasem zżerał ją stres i zapominała, że nawiązywanie kontaktów międzyludzkich nie wygląda tak, jak w ich pracy. Nie chciała, by Jett poczuł się jak na jakimś przesłuchaniu albo żeby uznał, że Burnett jest wyjątkowo sztuczna i fałszywie miła. To przecież złota kobieta. Z drugiej strony, byli dorośli. Nie mogły ich niańczyć do końca świata, musieli samodzielnie pokazać, że są wartościowymi ludźmi.
— Myślę, że nie będzie żadnego, ale możemy spróbować. Jak wszystko jest zajęte, to nie szkodzi W domu też możesz odebrać swoją nagrodę, a przy pierwszej możliwej okazji zabiorę cię w miejsce, gdzie to wszystko nadrobimy. Szczerze mówiąc mam już kilka pomysłów na takie wycieczki. — Uśmiechnęła się słodko i złapała ją za rękę, by pociągnąć w stronę budek z żarciem. Nie była specjalnie głodna, ale zdawała sobie sprawę, że trzeba coś wrzucić na ruszt, by ten alkohol nie przejął władzy nad ich umysłami. Na szczęście moda na food trucki nadal trwała i nie zamierzała się chyba kończyć. Impreza oferowała wiele opcji i to również takich, którymi April się naje. Pokazała narzeczonej budę z burgerami, w której były opcje z mięsem, jak i te wege. Z tego będą zadowolone obie! Ustawiły się w kolejce i zamówiły dla siebie to, na co miały ochotę, po czym oddaliły się nieco, by poczekać, aż ich obiad będzie gotowy.

pranksterka
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ciężko porównywać to, co działo się między nimi po Sylwestrze, do tego, co było teraz. Teraz żadna sprzeczka nie eskalowała do takiego poziomu. O ile w ogóle można było to nazwać sprzeczkami. To chyba kwestia tego, że Teddy była po prostu bardzo ugodowa. Czasami wolała odpuścić, tak dla świętego spokoju, żeby to wszystko nie poszło w górę i na nie nie spadło. April naprawdę musiałaby dać jej porządny powód, żeby Darling wyszła z siebie i stanęła obok. Na przykład znów zacząć puszczać się na lewo i prawo. Wtedy przynajmniej miałaby o co się wkurwić. Ale czy na pewno byłaby zła, czy po prostu smutna i zraniona? Może lepiej się o tym nie przekonywać, dobra?
Mogłaś to inaczej obrać w słowa i nie zrzucać wszystkiego na mnie. Potem twoja przyjaciółka pomyśli, że jestem jakimś gburem — wzruszyła lekko ramionami, bo akurat opinia Jetta to ją średnio obchodziła. Jemu to mogłaby nawet zasadzić kopa, żeby stąd zjeżdżał. Ale chciała, żeby Emma myślała o niej ciepło, a nie jak o kimś, kto chce się jej pozbyć przy pierwszej lepszej okazji, żeby tylko pobyć z narzeczoną sam na sam.
Nie podejrzewała, żeby Burnett czymkolwiek mogła zrazić do siebie Donovana. Mogła gadać o byle pierdołach, a on i tak będzie zachwycony, że poświęca mu swoją uwagę. Strażakowi naprawdę niewiele było potrzebne do szczęścia. To pewnie dlatego znajomi uważali, że jest męską wersją Darling. Ona też nigdy nie miała wygórowanych wymagań. Wystarczyło, żeby ktoś jej wysłuchał i wykazał choćby minimalne zainteresowanie jej osobą, a już była totalnie sprzedana.
Bardziej się obawiam, że on zacznie opowiadać jej o jakichś podkoloryzowanych akcjach — westchnęła, znając tendencję Jetta do wyolbrzymiania. Lubił sobie czasami coś pododawać i owiać opowieści nutką dramatyzmu. Na przykład jak wtedy, kiedy wrócili najebani, a on zaczął wygadywać bzdury, jak to Teddy nie flirtowała z tamtą laską od sesji na sociale.
A. No dobra — odparła tylko w kwestii domku. Skoro April z góry założyła, że nie będzie niczego wolnego, to nie robiła sobie złudnych nadziei. Trochę się wcześniej nastawiła, ale niepotrzebnie. Nie chciało jej się tłumaczyć, że tutaj nawet nie chodziło o nagrodę, bo to i tak nie miało znaczenia. Kiedyś sobie gdzieś tam pojadą i też będzie gitówa. A jak wrócą do domu, to po prostu mogą zalec na kanapie i nadrobić jakieś seriale. Zalec? Zalegnąć? Jeden kij. Ogólnie trochę lipa, bo przecież Darling nie wiedziała, kiedy znowu przytrafi jej się znowu jakiś wolny weekend, ale jebać to. Może i była nieco zawiedziona, ale nie dała niczego po sobie poznać i po prostu pozwoliła się pociągnąć w stronę budynek z jedzeniem, gdzie zamówiła sobie jakiegoś fishburgera. Czy to wszystko było świeże, to ciężko powiedzieć, ale chyba nic nie zaszkodzi im bardziej niż podejrzany alkohol z baru.
W takim razie jak zjemy, to możemy zamówić Ubera i się stąd zawijać — oznajmiła, kiedy czekały na swoje zamówienia. W sumie niepotrzebnie wyganiali Jetta i Emmę. Byłoby o wiele taniej, gdyby wrócili do Toronto wszyscy razem. Najwyżej zaraz do nich napiszą i zgadają się przy wyjściu.
Podeszła do stoiska, żeby odebrać ich żarcie i podała April to, co tam sobie wybrała spośród wege pozycji i sama wgryzła się w burgera. Jeśli z rybą było coś nie halo, to i tak by nie poczuła, bo ogromna ilość sosu skutecznie niwelowała inne smaki.

wege świrka
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „Summer by the Lake”