28 y/o
PSUJ TROFEOWY
183 cm
trener boksu w Kingsway Boxing Club
Awatar użytkownika
summer made me fall for you
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

I'll never forget the evening I pulled you close
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
28 y/o
Welkom in Canada
166 cm
właścicielka kwiaciarnio-kawiarni "Seasons"
Awatar użytkownika
will you turn my blue into violet?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

ɪ ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ ᴡʜᴀᴛ ʏᴏᴜ'ᴅ ᴅᴏ ᴛᴏ ᴍᴇ
ɪ ᴡᴀɴɴᴀ ᴘᴜᴛ ʏᴏᴜ ᴏɴ ᴛʜᴇ ᴛᴀᴘᴇ


Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


𝚋𝚘𝚢𝚏𝚛𝚒𝚎𝚗𝚍 ♥︎ 𓅭
28 y/o
PSUJ TROFEOWY
183 cm
trener boksu w Kingsway Boxing Club
Awatar użytkownika
summer made me fall for you
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

We're accidentally in love.

𝑔𝑖𝑟𝑙𝑓𝑟𝑖𝑒𝑛𝑑 ღ
28 y/o
Welkom in Canada
166 cm
właścicielka kwiaciarnio-kawiarni "Seasons"
Awatar użytkownika
will you turn my blue into violet?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

i do not want to fight this anymore
i just want to lay back and watch you
pin me to the bed


Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


is it okay?
that I don't want anybody else touching you
like I do, like I do,
like me


𝚋𝚘𝚢𝚏𝚛𝚒𝚎𝚗𝚍 ♥︎ 𓅭
28 y/o
PSUJ TROFEOWY
183 cm
trener boksu w Kingsway Boxing Club
Awatar użytkownika
summer made me fall for you
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

When we're done making love
And you look up and give me those eyes


To nie dzieje się naprawdę.

Słowa August, wypowiedziane tuż przed zaśnięciem, dalej odbijały się echem w jego głowie, kiedy stał rano w korytarzu i sznurował buty przed wyjściem. On też nie mógł uwierzyć, że to wszystko działo się naprawdę. Czy oni naprawdę uprawiali seks jeszcze kilka godzin temu? Dust dosłownie krzyczała z rozkoszy z jego powodu, a potem zasnęła bezpiecznie w jego ramionach? Przez całą noc to jego oddech otulał jej szyję? No… nie mógł w to uwierzyć. A jeszcze bardziej nie mógł uwierzyć w to, że stracił tyle lat na uganianie się za innymi dziewczynami, zamiast po prostu dostrzec to, co było najcenniejsze - tuż obok niego. Przecież Dust na niego czekała. Cierpliwie. Dzień po dniu. A on… Fuck.

Stop, stop, Alex, uspokój się. Dziś przed piątą wyznałeś miłość August Winters.

W y b r a ł e ś
August Winters.

I ta sama August Winters właśnie wyszła z łazienki w samym ręczniku, mokra i odrobinę zestresowana… A jednocześnie taka… olśniewająca? Chyba naprawdę był w niej zakochany po uszy, bo wszelkie wątpliwości, które w sobie trzymał, nagle wyparowały, a on utonął w jej czekoladowych oczach. Uśmiechnął się do niej lekko. Była jego. Jezu, w stu procentach był teraz pewny tego, gdzie chciał być - chciał być wszędzie tam, gdzie ona. Chciał być z nią do końca świata i jeden dzień dłużej i nigdy przedtem nie pomyślał tak o jakiejś innej osobie. Tak naprawdę… może gdyby tamtego dnia, gdy August wróciła ze Stanów, rozegrałby to inaczej, to może… może ich historia potoczyłaby się inaczej? Highschool sweethearts nie brzmiało wcale tak źle?

Jezu Maryja, Alex, weź się ogarnij.

Cóż, co prawda nie byli już w highschool, ani nie byli zakochanymi w sobie od zawsze sweethearts, ale na pewno byli przyjaciółmi, którzy dojrzewali razem, widzieli swoje najgorsze i najlepsze etapy, przechodzili przez liczne zmiany i mimo upływu lat dalej wybierali siebie nawzajem. Dotarcie do tego punktu zajęło im o wiele więcej czasu niż zakochanym w sobie nastolatkom, ale teraz… gdy trzymał ją w ramionach, a Dust musnęła słodkimi ustami jego policzek… wiedział jedno - nie zamierzał stracić już ani jednej sekundy. - Pamiętałem - stwierdził z absolutnym przekonaniem na pytanie o słoneczniki, ale nie potrafił utrzymać powagi dłużej i zaraz parsknął głośnym śmiechem. - Nie no, strzelałem. Wyglądały po prostu lepiej niż goździki - wzruszył ramionami, mocniej ściskając ją w pasie.

And when we're apart, and I'm missing you
I close my eyes and all I see is you


Zaraz Winters stanęła na palcach, żeby przelotnie go pocałować - oj, Alex nie zamierzał przepuścić takiej okazji. Przyciągnął ją do siebie, pogłębiając pocałunek - jego dłoń powędrowała w górę, delikatnie gładząc jej talię i biodro. No i pewnie całowałby ją dalej, gdyby August nie oderwała się od jego ust, nie zrobiła nosków-eskimosków i nie czekało na nich na stole całkiem fajne śniadanko. Odsunął się od niej z ciężkim sercem, ale zaraz przyszło mu do głowy, że tak mógłby wyglądać ich każdy poranek. Seks, śniadanie, prysznic. Niekoniecznie w tej kolejności.

Kurwa, naprawdę nie mógł się doczekać, aby witać z nią każdy dzień.

Zerknął w jej oczy i splótł ich dłonie ze sobą. - Też jeszcze nie mogę w to uwierzyć i pewnie trochę mi zajmie, zanim się do tego przyzwyczaję, więc musisz być dla mnie wyrozumiała, Dust - powiedział cicho, zanim obwieściła, że jest głodna. To akurat dobrze się składało… - No to dobrze się składa, nie? Bo ja też - zaśmiał się i pewnie już by ruszyli w kierunku stołu, kiedy...

WYDARZYŁ SIĘ SZERYF.

Kot zaatakował swoją własną właścicielkę - KTÓRY KOT SIĘ RZUCAŁ NA RĘKĘ, KTÓRA GO KARMIŁA? - i uwiesił się pazurkami na jej ręczniku, który zaraz wylądował na podłodze. Alex zastygł na moment, a jego wzrok od razu zjechał na całkowicie nagą August, bo to było silniejsze od niego, dobra? Zwłaszcza, że nad ranem to nie miał szansy sobie pooglądać w tym półmroku, a teraz było jasno. W oczach pojawiły mu się zachwycone jej widokiem iskierki - no nie mógł oderwać od niej wzroku, OMAGAAAD, WOW, WOW. Boże, co ona sobie o nim pomyśli? Odchrząknął. - Nie wiem, o co mu chodzi, wcześniej go nie wkurwiałem - rzucił pod nosem, jak gdyby nigdy nic przenosząc wzrok na kociego bandytę. - Ale wcześniej też nie... no wiesz - uśmiechnął się lekko i puścił jej perskie oczko, przy okazji znów obejmując ją w talii w wiadomym celu, ale August sprawnie wyślizgnęła się z jego objęć, z przerażeniem zasłoniła się dłońmi i pognała do sypialni po ubrania. Pokręcił głową z niedowierzaniem, bo jakby… no heloł. Mogliby wykorzystać tę sytuację na przykład, aleeeee… nie to nie, no trudno. Nie powinien być chyba aż tak zachłanny, nie? - Nie przeszkadzał mi ten brak ręcznika, jakby co! - rzucił do niej jeszcze, zanim zamknęła za sobą drzwi.

No i został sam na sam z Szeryfem. Wymienili długie, milczące, męskie spojrzenia pod tytułem "Co ty odkurwiasz, typie?", po czym sierściuch ostentacyjnie wyszedł z salonu, obwieszczając koniec rozmowy. Alex przekręcił oczami, a następnie podszedł do stołu i zajął miejsce na jednym z krzeseł. Hmm… Miał poczekać na August z jedzeniem, NAPRAWDĘ MIAŁ TAKI ZAMIAR, ale drożdżówka pachniała tak obłędnie, że… no, nie wytrzymał i wziął jednego, małego gryza. Już chciał odłożyć drożdżówkę z powrotem na talerz, żeby jednak zjeść together, kiedy… no, słowo daję, ledwo przełknął, a August jak burza wparowała do pokoju, pozachwycała się kwiatami i bezceremonialnie wsunęła mu się na kolana. Odruchowo objął ją ramieniem w pasie, w drugiej ręce dalej trzymając drożdżówkę, w którą Dustie bezczelnie się zaraz wgryzła, a na dodatek popiła gryza JEGO dróżdżówki JEGO kawą. - O ile mnie wzrok nie myli, twój talerz znajduje się obok - parsknął, ale zamiast zrzucić ją z kolan, przechylił głowę i złożył miękki, czuły pocałunek na jej szyi, dokładnie w miejscu, gdzie wczoraj zostawił delikatny ślad.

Fajny z ciebie chłopak. Umm. Co miała na myśli? Myślała, że jest fajnym… jej chłopakiem, czy może fajnym chłopem tak in general? Nie odpowiedział, bo właśnie zajmował się obsessive thoughts pod tytułem A CO JEŚLI ZARAZ TO WSZYSTKO SPIERDOLĘ albo JA PIERDOLĘ, O KURWA. No… po prostu znał siebie, wiedział, że potrafił nieźle namieszać, ale zaraz posłał te myśli w cholerę - August Winters była w nim zakochana, a on w niej. Koniec tematu. Nic nie miało prawa się spierdolić.

Chyba.

Na szczęście, August zachowywała się jak August i zaraz zaczęła opowiadać mu o Caribanie i propozycji spędzenia najbliższych dni, skutecznie odciągając jego myśli na bok. - Przyznaj po prostu, że nie chcesz się ze mną rozstawać - odpowiedział, biorąc kolejnego gryza drożdżówki. Tym razem nawet podstawił jej swoją maliniankę pod nos, żeby ugryzła razem z nim. Mogli zjeść te drożdżówki na spółę, jedna za drugą, nie? Nikt im nie bronił. Mogli robić wszystko to, na co tylko mieli ochotę… Wow. - Wziąłem urlop na dziś, żeby spędzić ten czas z tobą - dodał, bo wcześniej nie miał ku temu okazji.

Na moment zapadła między nimi cisza, bo August była zajęta przeżuwaniem pysznego jedzonka - wykorzystał ten moment, żeby przyjrzeć się jej profilowi. No i jakoś tak ogarnął go nagły przypływ czułości czy tam czegoś, bo zaraz ujął dłonią jej podbródek, obrócił lekko jej twarz w swoją stronę i kciukiem pogładził jej policzek. - Tęskniłem - wyznał krótko, patrząc jej w oczy. Pewnie już jej to mówił, ale… cholera, ta kilkutygodniowa rozłąka naprawdę dużo mu uświadomiła i chciał, żeby o tym wiedziała. Po chwili odsunął się, musnął palcem jej nos i pogładził ją po plecach. - Mhm, dobry pomysł. Zróbmy tak. Nie mam absolutnie nic przeciwko - odpowiedział ciszej, nie mogąc oderwać od niej głodnego spojrzenia. Przekazał drożdżówkę do jej rąk, a zaraz uśmiechnął się do niej jak łobuz, przeniósł dłoń na jej nagie udo i nachylił się do jej ucha. - A co mi ugotujesz, Dust? - szepnął trochę prowokacyjnym tonem, nosem trącając jej policzek. Po chwili powoli wsunął dłoń pod krawędź jej koszulki i…

Jezu, on naprawdę myślał tylko o jednym.

And all i see is you
And the small things you do
All the small things you do


𝑔𝑖𝑟𝑙𝑓𝑟𝑖𝑒𝑛𝑑 ღ
28 y/o
Welkom in Canada
166 cm
właścicielka kwiaciarnio-kawiarni "Seasons"
Awatar użytkownika
will you turn my blue into violet?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

get a little more close to me
you're the only one who knows me, babe


Znał każdą bliznę na jej ciele. Poza tą, o której nie dało się zapomnieć, chyba faktycznie każda, nawet najmniejsza blizna na kolanach, łokciu, gdzieś z boku czy na plecach, była skutkiem jakiegoś chorego planu, który wymyślili sobie jeszcze jako nastolatkowie. Zabawne, ile ciekawych zajęć można było zorganizować w tak przeogromnym mieście jak Toronto, mając zaledwie dwadzieścia dolców wyprawki na tydzień. Tyle dostawali od rodziców August, żeby zajęli się sobą i im nie przeszkadzali. Zwłaszcza wtedy, gdy jej ojciec wracał z deploymentu i chciał nacieszyć się swoją żoną. Wink wink.

No dobra, rozkojarzyliśmy się....

Wracając do tematu, znał August. Wiedział o niej dosłownie wszystko. Od każdej myśli, która tłukła się po jej główce, przez każdą bliznę, aż po niechęć do osób, których nie potrafiła znieść. Mogła wyrzucić mu z siebie wszystko, wiedząc, że nie oceni jej ani przez moment, a kiedy pierdoliła od rzeczy, mógł po prostu nią potrząsnąć i powiedzieć, że wystarczy już tego pierdolenia i żeby zeszła na ziemię. Potrzebowała go w swoim życiu, zanim jeszcze zdążyła spotkać go na swojej drodze. Kwestia miłości była jedynym szczegółem, którego o niej nie wiedział. Stojąc przed nim, po tych wszystkich pocałunkach, po tym, jak wpatrywał się w nią swoimi zielonkawo-brązowymi tęczówkami i uśmiechał się w ten sposób, przez który zawsze miękły jej kolana, zaczęła się zastanawiać, co by było, gdyby powiedziała mu prawdę wcześniej. Czy wtedy zrozumiałby, że też coś do niej czuł? Czy może wręcz przeciwnie, wszystko by spieprzyli i nigdy nie odnaleźliby drogi z powrotem do siebie?

''Będziemy swoim pierwszym razem, Ducky…''

Przypomniał jej się tamten lipcowy dzień sprzed dziesięciu lat, kiedy na dachu postanowili zostać swoimi pierwszymi sex partnerami. A teraz, lekko ponad dziesięć lat później, oddała mu się w pełni. Cała. Przyrzekając sama sobie, ale też po części w każdym urywanym oddechu i pocałunku, który składała na jego ustach, że była tylko jego. Nie wyobrażała sobie teraz innej rzeczywistości. Takiej, w której przystałaby na to, żeby nie byli razem. Wiedziała, że będzie o niego dbała, a kiedy zauważy, że włączał swój autodestrukcyjny tryb, będzie trzymała się go kurczowo niczym koala, dopóki się nie uspokoi. Już nie było odwrotu. Jego jedyna ucieczka od niej mogła nastąpić dopiero wtedy, gdyby odszedł po osiemdziesiątce, w jakimś domu staruszków albo w ich własnym domku w górach. W idealnym świecie odeszliby w przeciągu kilku dni od siebie, bo jedno nie potrafiłoby żyć bez drugiego. Jezu, August. Dopiero jesteś jego dziewczyną od kilkunastu godzin, a już planujesz przyszłość sześćdziesiąt lat do przodu? Let’s go back to earth and enjoy this moment… mkay? Przewróciła oczami i parsknęła pod nosem, wysuwając dłoń ku górze, żeby pstryknąć go palcami w nos. - Wiedziałam - zaśmiała się. - To nic, że przyjaźnimy się jakieś szesnaście lat, od zawsze jarały mnie kwiaty i od kilku miesięcy mam własną kwiaciarnio-kawiarnie, Ducky. - Spojrzała na niego, starając się nie wybuchnąć śmiechem. - Ale cieszę się, że intuicja podpowiedziała ci, żebyś nie wybierał goździków.- przejechała opuszkami palców po jego policzku, uśmiechając się do niego czule. Cholera jasna. On naprawdę tu z nią był.

so hot, you're hurtin' my feelings

Uśmiechnęła się przez pocałunek, ochoczo go pogłębiając. Mogłaby tak całe wieki, naprawdę, ale zapach malinowych wypieków nie dawał jej spokoju i z każdą ulotną sekundą coraz bardziej przypominał jej o tym, że była cholernie głodna. Spojrzała na ich splecione dłonie, po czym uniosła głowę, żeby zerknąć prosto w jego tęczówki. - Spokojnie, Ducky, w kwestii wyrozumiałości wobec ciebie mam doświadczenie na prawie dwie dekady - uniosła brwi, poruszając nimi zabawnie, po czym parsknęła śmiechem, - Yippe - wyrzuciła z siebie podekscytowany pisk, podskakując w kierunku stołu. I wtedy oczywiście wszystko spartolił Szeryf, który dosłownie wymusił na niej striptiz przed Alexem. Zupełnie nieplanowany, halooooooooo. Spojrzała na kota, który tylko liznął łapkę i posłał jej mordercze spojrzenie. August prawie się zapowietrzyła, a kiedy swoje dwa centy dorzucił jeszcze jej chłopak, puszczając jej oczko... po prostu parsknęła śmiechem. - No to niech się przyzwyczaja, bo będzie tego więcej! - machnęła palcem w stronę kota. Dopiero po chwili zorientowała się, że dalej częściowo odsłaniała pierś, więc ten no… zwiała do pokoju. Cnotka niewydymka normalnie. - Dobrze wiedzieć!! - odkrzyknęła, zakładając koszulkę przez głowę.

Winters nie należała do osób, które zwracały uwagę na przestrzeń osobistą. Dosłownie. Więc usadowienie się na nim, zgarnięcie jego drożdżówki, jakby była jej własna, i poczęstowanie się jego kawusią było raczej instynktem. Czymś kompletnie naturalnym w jej wykonaniu. Dlatego gdy usłyszała coś, co wydało jej się absolutnie bezpodstawnym komentarzem, przesunęła głowę tylko trochę, żeby na niego zerknąć, dalej przeżuwając jego, czyli już swoją, drożdżówkę. Już chciała coś powiedzieć z pełnymi ustami tego cudownego wypieku, ale pocałował ją w szyję i tak jakoś od razu jej przeszło. Serio, może i był jej chłopakiem zaledwie kilkanaście godzin, ale cudownie mu to wychodziło. Poza tym August wcale nie potrzebowała wielkich gestów. Wystarczyło, żeby był z nią. Żeby już się nie rozstawali. - oczywiście, że nie chcę - odparła, unosząc brew. - Nie pamiętasz, że liczyłam dni, kiedy ze sobą nie rozmawialiśmy? - Schyliła się w kierunku malinianki, którą podsunął jej pod nos, i ugryzła dość spory kawałek, bo cholera, była łasa na słodkości. Co mogła na to poradzić? Thank fuck za szybką przemianę materii. Przeżuwała sobie wypiek, wykonując mały taniec szczęścia na jego kolankach. Trochę za mocno poruszając przy tym tyłeczkiem, zanim przypomniała sobie, że cholera, siedziała na nim i lepiej, żeby nie podjudzała żadnej ze stron. Miała już przestać, naprawdę, ale wtedy zakrztusiła się na jego kolejne słowa. Nie ze strachu. Nie w stylu wtf kinda news was that. Po prostu była zajebiście szczęśliwa. Chwyciła jego kubek kawy i upiła szybko spory łyk, zanim odłożyła go na bok i obróciła się w jego kierunku, obcałowując szybko jego buźkę. - Dlatego jesteś najlepszy - mruknęła. Przysunęła palec do kącika jego ust, żeby zetrzeć nadzienie, które przypadkowo roztarła na nim przed momentem. Upsi. No ale dobra, jeszcze chciała więcej, więc wychyliła się i przysunęła drugi talerzyk. Chwyciła drożdżówkę, ugryzła kawałek, po czym odłożyła ją z powrotem. Wciąż przeżuwając, poczuła jego dłoń i to, jak delikatnie przechylał jej twarz w swoim kierunku.

t ę s k n i ł em

Przełknęła wypiek prawie w slow motion i poczuła, jak coś ściska ją w sercu. Nagle fala smutku, ale też szczęścia przeszła przez całe jej ciało, bo cholera, życie bez niego serio było jakieś takie bezbarwne. Zmrużyła nos, gdy musnął go swoim palcem, po czym spojrzała mu prosto w oczy. - Alex, ja też nie wiedziałam, jak bez ciebie żyć - powiedziała cicho, poniekąd cytując to, co wyznał jej wtedy nad jeziorem, zanim to ona zostawiła go samego w tamtej szopce. - Ale dobrze, że już tu jesteś.- Uśmiechnęła się deliaktnie, przysuwając się do niego, po czym musnęła czule jego usta w krótkim pocałunku. Była podekscytowana wizją spędzenia całego dnia razem. I potencjalnego zamieszkania ze sobą na kilka dni. Zerknęła na drożdżówkę, którą jej przekazał, i ugryzła jeszcze kawałek, ale w momencie, gdy zbliżył usta do jej ucha, jakoś tak się spięła.
Ochota na słodkie przeszła.
Została tylko ochota na niego.

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


i get a little lonely
get a little more close to me

𝚋𝚘𝚢𝚏𝚛𝚒𝚎𝚗𝚍 ♥︎ 𓅭
28 y/o
PSUJ TROFEOWY
183 cm
trener boksu w Kingsway Boxing Club
Awatar użytkownika
summer made me fall for you
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


𝑔𝑖𝑟𝑙𝑓𝑟𝑖𝑒𝑛𝑑 ღ
28 y/o
Welkom in Canada
166 cm
właścicielka kwiaciarnio-kawiarni "Seasons"
Awatar użytkownika
will you turn my blue into violet?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

i feel like a kid again
late nights with no consequence


Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

boy, you're feeling
like a lifeline

𝚋𝚘𝚢𝚏𝚛𝚒𝚎𝚗𝚍 ♥︎ 𓅭
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”