-
Jeszcze nie, ale kiedyś tak, bo ja chciałbym Pilar kupić dom - pewnie im to mówił już nie raz, ale może to Riczowi i Williamowi? A nie Gabie. Gabie mówił o jachcie. Ale teraz to co im po jachcie, kiedy jakiś facet z latynoskiej mafii chciał ich zabić? To znaczy Madoxa i Pilar.
Bo Noriega miał nadzieję, że jego kuzynów nie będzie w to mieszać, on ostatnio rozpowiadał zresztą, że to nie jest jego rodzina, tylko uchodźcy latynoscy, którym pomaga. Tak, żeby ich chronić. A Gabriela zaraz mu mówi, że czemu im wcześniej nie powiedział, aż Madox wywrócił oczami, bo już mu wystarczało, że on w to wciągał swoją żonę, to jeszcze miał swoich kuzynów. A w życiu, to już by im wolał kupić bilety w jedną stronę do Kolumbii i ich wysłać na wakacje niż ich wciągać w to gówno. Pilar też by wolał, tylko ona by go tu nie zostawiła samego.
-
Bo myślałem, że to was nie dotknie, że... No że jakoś to się potoczy tak, żebyście nie oberwali - wyznał im i opiera im wytatuowane palce na policzkach -
nie chciałem was nigdy narażać - patrzy się w oczy te wielkie zapłakane najpierw Gabi, a potem Ricza. Ale jak Gabriela zaczęła w szoku nawijać, że on ją powinien na akcję zabrać, to Madox sięgnął do niej ręką i ją pac pac po główce, tej rudej zadziornej -
oj bejbi - przecież on by jej nigdy na akcję nie wziął. Chłopaków nie brał, bo to jakby z małpą poszedł, a z Gabą… to nie wiem, jakby miał kociaka pod pazuchą i nie dość, że musiał o siebie zadbać, to jeszcze o niego.
On nawet Pilar nie brał na akcje, to znaczy nie chciał brać, ale czasem mu się w nie ładowała. A w porównaniu do Gabi, to przecież Pilar była jak jakiś wściekły doberman, po szkole policyjnej. Potem Rich pyta o kamery, a Madox wzruszył ramionami -
no nie wiem stary, bo to były takie, że mieli podgląd na nasz dom, jedną na kanapę, jedną na drzwi i jeszcze w kuchni - wyjaśnił im. Potem Gaba zaczyna dramatyzować, Madox zgonił to na buzujące hormony, bo słyszał, że baby w ciąży tak mają. Znowu patrzy na nią pobłażliwie i nawet ją przytulił do piersi, gdzie pod tatuażem z
dzielnym lwem bije jego serce.
-
Oj Gabi, Gabi, pomszczę Sombrę, ale to nie jest zabawa, to jest latynoska mafia - spojrzał na Richa, żeby go poparł. No i jego kuzyn zaraz to zrobił, zaraz mówi, że żadne pomścimy. Dobrze jej powiedział, nawet Madox miał się z tym zgodzić, że ma rację, że to nie jest ich sprawa, a on nie będzie ich narażał. Ale zaraz Ricardo Martinez się uniósł, a Madox patrzy na niego wielkimi oczami. Jak Madox i Gaba mają krew gorącą, latynoską, jakby benzyna krążyła w ich żyłach, to ta Ricardo to jest keczup pikantny, ognisty. Madox to się trochę wzruszył, że on tak mówi pięknie o swojej rodzinie i oparł mu rękę na ramieniu -
bracie ja bym nigdy w to twojej rodziny nie wciągnął, prędzej bym się pochlastał - zapewnił go -
przecież ja będę ojcem chrzestnym waszych dzieciaków - tak sądził. Jeśli to przeżyje oczywiście -
nigdy bym na nich nie sprowadził nic złego. Dlatego na mieście mówię, że jesteście uchodźcami i wam pomagam, a nie, że moją rodziną - tak musiał na razie mówić. Dla ich bezpieczeństwa, chociaż w klubie to wiedzieli niektórzy, że Gaba jest jego kuzynką, a inni myśleli, że młodocianą kochanką. A Ricz to też za każdym razem jak siadał w Emptiness w loży to mówił, że jest kuzynem szefa, ale Madox liczył, że Luna o tym nie wie.
Liczył też, że zjedzą w końcu makaron, więc kiedy Ricardo wrócił do mieszania, to on jeszcze tak Gabę pogłaskał i usiadł też na krześle.
A wtedy padło to pytanie, co on zrobił Lunie.
-
Jaki kurwa barak Rich? Widziałeś Emptiness? - trochę się wkurwił Madox, bo ten klub to jest jego dziecko, najlepszy klub w mieście, ale zaraz usiadł -
on chyba chce mnie za informatora - tak sobie myślał Noriega, bo on przecież robił i dla policji i dla półświatka. Miał dużo informacji z obu stron -
a zwłaszcza teraz wiesz... Jak się z psiarnią skumałem - bo to nie było tajemnicą, że Pilar jest z policji. To, że Madox tak, ale nie, że ona. Ale Noriega zaczął się tak zastanawiać czy rzeczywiście dla klubu i dla niego warto robić coś takiego?
-
Kurwa... - wyrwało mu się nagle, jak Rich już im nakładł po podwójnej porcji makaronu z sosem -
myślę... - nowość, że Madox MYŚLAŁ -
że on się czuje zagrożony - no tak, bo Noriega w sumie po stronie Latynosów zawsze miał trochę posłuch i poważanie. Ale nigdy nie podpadał Lunie, unikał go, a teraz... zaczął mu się wpierdalać w robotę. Mogło o to chodzić. Ale Madox tak na to nigdy nie patrzył, do tej pory.
baba gaba ricardo keczup ognisty