trust me, I'm not falling
no supersonic heartbeats in the morning
Cholera, nie potrafił opanować tego uczucia ciepła, które przeplatało się przez jego serce aż do lędźwi. Nie czuł czegoś takiego od bardzo długiego czasu. Nie należał do osób, które szybko wchodziły w poważne związki. Zazwyczaj lubił się po prostu zabawić, mieć tę możliwość, żeby zaszaleć, bez potrzeby tłumaczenia się drugiej osobie, co tak naprawdę robił, ale z Kieranem? Było inaczej. Czuł potrzebę przynależności do niego i pomimo tego, że chłopak przecież nawet nie był nim zainteresowany, to Benjamin czuł wobec niego pewnego rodzaju lojalność. Jezu, no nie dawał sobie rady z tymi uczuciami.
Uśmiechnął się, unosząc delikatnie kącik ust, gdy usłyszał Kierana.
- Myślałem, że denerwuje cię, jak nazywam cię Burreau - mruknął cwaniacko, specjalnie dając mu to, czego po części z pewnością zapragnął.
- lubisz mnie słuchać? - zapytał rozbawiony, jednak po części jego słowa zakuły go delikatnie, przypominając mu, że przecież niedługo nawet i jemu nie będzie to zbytnio dane.
- Dobrze, będę do ciebie mówił, pod warunkiem, że obiecasz mi nagrywać głosówki przed snem, Burreau - spojrzał na niego całkiem poważnie.
- Jak o tej obietnicy zapomnisz jutro, to ci przypomnę. Albo… - Wyciągnął telefon i nacisnął nagrywanie.
- Potwierdź, że się zgadzasz, żebym miał dowód dla jutrzejszego Kierana - uśmiechnął się szeroko. Nie no, Benek to był kurwa agent XD.
Podobał mu się jego głos, ton jego śmiechu. To, w jaki sposób teraz się zachowywał. I choć zdawał sobie sprawę, że wszystko działo się pod wpływem tego, co Kieran wziął wcześniej, to w jakimś sensie było w tym jego zachowaniu bardzo dużo beztroski, która go rozczulała.
- Wyglądam równie przystojnie z tego kąta? - parsknął śmiechem, gdy blondyn zerkał na niego z dołu, opierając podbródek o jego klatkę piersiową. W dalszym ciągu jego dłonie delikatnie obejmowały Kierana na plecach, starając się pilnować granic, a na słowa, że miał wszystko, czego chciał, spojrzał na niego, mrużąc oczy.
- Kieran, nie wiesz tak dużo rzeczy o mnie - westchnął głośno, zanim dodał ciszej,
- Nie mam wszystkiego, czego chcę. - Był zmęczony. No bo wiedział, że nie mógł mu tak po prostu powiedzieć, że chciał właśnie jego. Nie chciał, żeby Kieran pomyślał, że mówił to tylko dlatego, że tamten był pod wpływem. Na szczęście głupkowaty humorek blondaska rozluźnił atmosferę, a Benek parsknął śmiechem na jego prośbę. A raczej polecenie.
- Napisać coś dla ciebie? - przysunął palce do podbródka, udając, że naprawdę się nad tym zastanawia, zanim spojrzał prosto w jego niebieskie tęczówki.
- No nie wiem, nie wiem, Burreau. Piszę piosenki o niesprawiedliwości, o miłości albo o bolesnych zerwaniach. Nie wiem, czy plasujesz się w którejś z tych kategorii. - Uśmiechnął się do niego, drocząc się z nim, chociaż od razu po części wiedział, że gdyby miał pisać piosenkę o Burreau, to byłaby ona o niespełnionej miłości. O osobach z dwóch różnych światów, którym nie było dane zaznać spokoju.
don't trust me,
I might fall in
Trzymanie go w swoich ramionach było czymś cholernie kojącym. Podobało mu się to, jak Kieran się o niego opierał, chociaż wmawiał sobie, że tak naprawdę to się w niego wtulał. Wolał w tamtym momencie żyć właśnie z taką myślą.
- Bije tak szybko? - powtórzył za chłopakiem, unosząc brew. Po chwili, lekko zbity z tropu, spojrzał na swoją dłoń, którą Kieran już zdążył chwycić i przybliżyć do swojej klatki piersiowej. Przymknął oczy, próbując wyczuć bicie jego serca, które faktycznie było szybkie.
too fast.
- Nie zrozumiesz tego wszystkiego, będąc w takim stanie, Burreau - prychnął, odsuwając swoją dłoń od jego klatki piersiowej.
- Jak wytrzeźwiejesz, to może ci powiem. Teraz skończmy już ten temat, dobrze? - Westchnął, przejeżdżając dłonią po swoich włosach, starając się jakoś ukoić myśli.
Wybuchnął śmiechem, kręcąc głową z niedowierzaniem, gdy usłyszał porównanie do misia, jednak po chwili zrzedła mu mina, gdy Kieran wspomniał, że był dla niego tylko kolegą.
- Kieran, nie porównuj mnie do żadnych Ethanów, dobra? - fuknął pod nosem. No kurwa, weź jeszcze bardziej skop leżącego, co? Nie no, on serio się nim bawił, chociaż sam sobie temu zaprzeczał. Teraz nagle mówił, że może kiedyś chciałby mieć jego usta?
What in the actual fuck. Goddammit. Nic już nie powiedział na ten temat. Zamiast tego zdecydował się zgarnąć tego ogromniastego żelka i wsunąć go sobie do buzi, żeby chociaż trochę wyluzować.
Leżąc na dachu po tym, jak jakimś cudem udało mu się wcisnąć na niego Kierana, uśmiechał się pod nosem, czując, jak jego ciało nareszcie się relaksowało. Było takie wiotkie i cud, miód i syropik klonowy jeziorkiem Ontario płynący.
Meow. - Słodkie guziczki - odparł z uśmiechem, gdy dotykał palcem pieprzyków na jego twarzy. I wtedy już wiedział, że nie będzie umiał się opanować. Nachylił się nad chłopakiem, wpatrując się w jego twarz, a gdy Kieran wsunął palce w jego włosy, poczuł, jak serce zaczęło mu przyspieszać i walić jak oszalałe.
- Nie chcę, żebyś był jak inni, Burreau - powiedział cicho, nie odrywając wzroku od jego twarzy, zanim parsknął pod nosem.
- Tylko troszkę spizgany. - Zaśmiał się, ale po chwili spoważniał, widząc, jak twarz Kierana przybliżała się do jego. Przymknął oczy, gdy poczuł jego usta na swoich. Automatycznie poprawił się, wysuwając dłoń za jego głowę i wsuwając palce w jego włosy. Odwzajemnił pocałunek, ale spokojnie. Powoli. Muskając raz po raz jego usta. Nie pogłębił go jednak językiem, bo nie był pewien, czy Burreau czułby się z tym komfortowo. Nie teraz, a przede wszystkim nie w tym stanie... Więc po prostu cieszył się tym momentem, w którym chociaż przez chwilę miał wrażenie, jakby chłopak naprawdę go p r a g n ą ł. Pocałował go jeszcze jeden raz, krótko i ostrożnie, zanim opadł na plecy obok niego. Odszukał dłonią jego dłoń i splótł ich palce, wpatrując się przez chwilę w niebo.
- Jesteś gotowy wrócić do domu? - zapytał w końcu. Trochę się bał, że jak Kieran zorientuje się, co właśnie zrobili, to zaraz dostanie jakiegoś ataku encyklopedii albo kodeksu karnego, wykrzykując mu, dlaczego nie powinni się całować. A tym bardziej na wysokości... na tym pieprzonym dachu.
Welp.
i think im falling for you