ODPOWIEDZ
27 y/o
Indulge in local cuisine
173 cm
i'm just kidding A to nie do mnie tak
Awatar użytkownika
You're a bad idea but I like bad ideas.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracji-
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
outfit

Zawsze musiała się w coś wjebać. Nie mogła jak normalny człowiek odmówić. Odejść, nakreślić jasno i wyraźnie granicy, której nikt nie miał przekraczać. Zachciało jej się układów z psychopatą i proszę bardzo, była w czarnej dupie. Dostała od niego jasne wytyczne, że tej nocy mieli się spotkać w klubie bokserskim. A mogła sobie zażyczyć czegoś, na co ten fiut w życiu by się nie zgodził. Podobno wizja małżeństwa odstraszała facetów. Albo nie wiem, kazać mu paść na kolana i zeżreć własne odchody. Tyle, że nie wiedziała czego musiał dopuścić się w więzieniu. Może takie wyczyny, to już była dla niego normalka. Tak czy siak nie mogła ignorować tego problemu cały czas. Już ostatnio go wystawiła. Napisał wiadomość z miejscem i czasem, a ona się nie zjawiła. Olewała każdy kolejny SMS, czując się bezpiecznie poza mieszkaniem, żeby nie mógł jej znaleźć. Tym razem jednak wyczuwała jego wkurw, no i czekał na nią przed drzwiami, nie pozostawiając wyboru...
Sukinsyn.
Była niemal pewna, że wtedy się nie zgodzi. Marco miałby jej pokazać swoje słabe punkty? To było czyste szaleństwo, a jednak siedziała w tym syfie znowu po uszy. Obróciła się bokiem do swojego odbicia w lustrze i cicho jęknęła. Jak miała ukryć przed nim zarys ciążowego brzuszka? Jeśli ubrałaby się jak zakonnica, to od razu zwróciłaby jego uwagę. Ona widziała tę małą wypukłość, ale czy on zauważy? Może powie, że nawpierdalała się wieczorem kebsa i jakoś to przejdzie? Nawet założyła za ciasny top, żeby spłaszczyć cycki - ledwo potrafiła w tym oddychać. Tylko co dalej? Dziś może jej się upiecze, ale co będzie później? Z każdym tygodniem jej ciało się zmieniało i musiała uważać.
Tym będzie się martwiła jutro...
- To od czego zaczynamy? - wyszła z szatni i od razu skierowała swoje kroki w stronę ringu, gdzie czekał. Mógłby nią rzucić, jak workiem ziemniaków i bez problemu połamać jednym ciosem. Nie mogła pozwolić na tak bezpośredni kontakt. Zbytnio dźwigać też nie mogła. Fuck. - Może zaczniemy od worka? Pokażesz mi technikę. - odparła spokojnie, ale w duchu modliła się do wszystkich przenajświętszych, żeby po prostu uległ. Zacisnął dłonie w pięści i pokazał jej kilka uderzeń, które będzie ćwiczyć przez cały trening, a potem się rozstaną. On uzna, że jest beznadziejna i na nic mu się nie przyda. A ona będzie miała spokój. Piękna bajka.
- Zapomniałam ściągnąć kolczyki! - zaśmiała się i sięgnęła dłonią do biżuterii, żeby jej się pozbyć. Odłożyła na ławeczkę swoją własność, bo i tak byli tutaj sami. Zero pomocy. Ani jednego świadka.

Marco Moretti
Verdsa
Mordeczko po prostu polej
29 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
185 cm
gangster pod nadzorem kuratora wszędzie gdzie trzeba załatwić interesy
Awatar użytkownika
You'd be surprised at what you'd do to stay alive.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

004.
Tak łatwo by nie odpuścił, miał plan, który musiał zrealizować, a Gabriela chcąc czy nie była jego częścią, sama się w to kopała podczas tamtej rosyjskiej ruletki, nie wiedząc tak naprawdę, że jak raz związało się w jakikolwiek sposób z Marco Moretti to zostaje to z Tobą na zawsze. Mogła go unikać, mogła tak po prostu ignorować jego wiadomości, ale prędzej czy później się pojawiał niczym zjawa z przeszłości, wiedziała dokładnie jaka była tego wszystkiego cena. Wiedziała, że jak nie będzie posłuszna to dowie się kto jest jej bliski i uderzy właśnie w te osoby, po kolei pozbywając się ich niczym pionków z planszy.
To on w tym momencie był królem.
Zmierzył ją uważnym spojrzeniem a po chwili westchnął lekko na jej ubiór, czy jego wskazówki nie było proste? Oczywiście musiała zrobić po swojemu, chociaż przyznał, że w tym wydaniu nawet mu się podobała… przełknął ślinę spoglądając na nią, unosząc lekko brwi do góry gdy wspomniała o worku na który spojrzał kątem oka.
Nie, nie zaczniemy od worka — zaprzeczył gładko, a kącik jego ust drgnął lekko gdy stanęła przed nią na ringu na którym nie raz ćwiczył swoje umiejętności bokserskie, uczył się ich od dziecka i wiedział, że dziewczyna tak po prostu nie sprosta jego oczekiwaniom, nie była w stanie nauczyć się tego co on, była zbyt wątła i zbyt krucha, ale za to szybkość była jej największym atutem.
Z politowaniem patrzył jak ściąga kolczyki i odkłada je na ławkę i nareszcie zajmuje miejsce przed nim gotowa do sparingu. Po co w ogóle zgodził się, żeby ją tego uczyć? Sam nie wiedział w tym momencie.
Przechylił lekko głowę na bok spoglądając na nią.

Dobra, pokaż mi najpierw co potrafisz, spróbuj mnie uderzyć albo powalić a potem zastanowię się czy potrzebujesz worka — wyrzekł po chwili milczenia, rozkładając lekko ręce po bokach, doskonale wiedział, że miała zbyt mało siły, żeby go powalić, przywalić by mu mogła, ale Marco był gotowy zablokować jej ciosy, za długo siedział w tej dziedzinie, żeby tak po prostu dać się pokonać.
Miała ciężkie zadanie do wykonania, bo walki w więzieniu tylko go zahartowały, a codzienna siłownia powodowała, że był jeszcze bardziej wysportowany i gotowy na wszystko.
Podniesie rzuconą jej rękawicę?

Gabriela R. Blais
Corvo
Nie lubię jak ktoś steruje moją postacią, sama to potrafię robić, tak więc dziękuję za troskę.
27 y/o
Indulge in local cuisine
173 cm
i'm just kidding A to nie do mnie tak
Awatar użytkownika
You're a bad idea but I like bad ideas.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracji-
postać
autor

Jeden mały błąd. Chwila zapomnienia i kłopoty, które zaczęły się wraz z pojawieniem się Marco. W którym momencie przestała mieć kontrolę nad własnym życiem w tych jebanych Włoszech? Czy to przez ten leniwy uśmiech, gdy naciskała spust podczas ruletki? Dlaczego tak właściwie ona? To miał być jedynie tydzień odsapnięcia od problemów dnia codziennego, a utkwiła na rok z facetem, który miał obsesję. Tydzień, po którym miała wrócić do ukochanego. Do Billa. A skończyła w toksycznym związku, pakując się w mafijne porachunki, które początkowo miała w piździe. Here we go again. I znowu to samo. Została skazana na jego towarzystwo i to jeszcze bez tych miłych bonusów, które wcześniej ich łączyły.
No, oczywiście, że nie zaczniemy od worka.
Uniosła kącik ust, widząc jego zniecierpliwienie i irytację. Może powinna wziąć go na przeczekanie? Sam zwątpiłby w jej udział w odzyskaniu jego władzy, a ona miałaby spokój. Urodziła sobie spokojnie swoje bejbi bez obaw, co ten psychopata odpierdoli po drodze i w co ją wciągnie.
- Ty tak na poważnie? Serio? - parsknęła śmiechem, stojąc naprzeciwko niego i patrząc z niedowierzeniem, jak po prostu sobie stał na środku ringu, rozkazując jej, żeby go uderzyła. Kusiło. Z chęcią wyżyłaby się na jego mordzie, sadząc mu kilka prawych sierpowych. Tyle, że nie była idiotką. Znała jego możliwości. Widziała nieraz, co potrafił, a ta sytuacja wytrącała jej najważniejszy atut z ręki. Nie miała jak go zaskoczyć. Atakowała bezpośrednio przeciwnika tylko wtedy, gdy się tego nie spodziewał. Już nie wspominając o braku jej ulubionych noży, czy też spluwy. W tym wydaniu czuła się nago i bezbronnie. Nie miała do czynienia z głupim osiłkiem, który miał pstro w głowie. Jednym ruchem ją połamie. A co, jeśli uderzy ją w brzuch?
Myśl, Gabi…
- Gdybym miała noże... Spróbowałabym zaatakować twoją szyję. Tętnicę udową w pachwinie. Nikt nie zdążyłby cię uratować. Każde przecięcie ścięgna, każda rana byłaby na moją korzyść. Wiesz, jaka wtedy potrafię być... zadziorna. - przesuwała powoli paznokciem po tych czułych punktach na jego ciele. Zaczęła go okrążać, nie przerywając powolnego ruchu palcem - Atakując cię pięściami, nie mam szans. Jesteś ode mnie silniejszy. Jeden cios i sprzątniesz mnie z planszy. Zatem... - urwała i nacisnęła od tyłu jego kolano stopą. - Musiałabym wykorzystać takie słabości jak ta. Celować w krtań, oczy... Splot słoneczny, krocze lub piszczel. Najlepiej uderzyć cię kolanem lub łokciem. Są twardsze od pięści. - znowu stanęła przed nim i uformowała ze swojej dłoni pięść w ten sposób, żeby przy uderzeniu nie połamać sobie palców. - Znam zasady. Miałeś mi pokazać, jak tę wiedzę mam wykorzystać. Jeśli cię uderzę, to zablokujesz... - przekrzywiła głowę na bok i zamachnęła się, celując w jego szczękę. Zablokował ją. Wtedy uniosła nogę i spróbowała przywalić mu kolanem w krocze.

Marco Moretti
Verdsa
Mordeczko po prostu polej
29 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
185 cm
gangster pod nadzorem kuratora wszędzie gdzie trzeba załatwić interesy
Awatar użytkownika
You'd be surprised at what you'd do to stay alive.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nawet nie miała pojęcia w co takiego się wpakowała, mając jakiekolwiek relacje z Marco nigdy nie było łatwo, czasami nie można było za nim nadążyć, a zawsze osiągał to czego pragnął bez względu na konsekwencje. Nie wiedział dlaczego przystał na jej wymagania, to ona powinna mu zadośćuczynić tych cholernych pięciu lat spędzonych w więzieniu. Na jej szczęście jeszcze nie doszedł do osoby, którą darzyła uczuciem, zapewne ukrywała ten fakt przed nim, żeby go nie skrzywdził, a Marco był zdolny właśnie do tego - do krzywdzenia ludzi na których jej zależało.
Uważał, że worek był po prostu dla amatorów, każdy mógł sobie ćwiczyć na worku, ale nie było z tego większego pożytku, najlepiej jest walczyć z drugą osobą, zobaczyć jej słabości i wykorzystać to przeciwko niej. Gabriela musiała nauczyć się wykorzystywać swoje ciało, była wątła, nie miała zbyt siły, ale w tym przypadku jej szybkość mogła działać na jej korzyść. Tylko, że miała pecha bo trafiła na przeciwnika, który wiedział co robił, mierzył się z wieloma ludźmi, niektórzy tak jak oni ćwiczyli walki od małego, ale Marco był zaciekły w walkach i nie zwracał uwagi na lejącą się krew czy na to, że jego ciało odmawia mu posłuszeństwa.
Zmuszał się, żeby walczyć dalej, bo liczyła się dla niego tylko wygrana.
Stał na środku ringu unosząc lekko brew do góry na jej słowa.
Niestety, dla Twojego nieszczęścia nie masz noży, musisz polegać na swoich pięściach i nogach — wyrzekł powoli przesuwając spojrzeniem po jej sylwetce, powoli. W tym wdzianku nawet mu się podobała ale… zdecydowanie to nie było ubranie na walkę, myślał, że chociaż raz podejdzie do tego poważnie, tylko że to była Gabriela, była niczym kot, który chadza swoimi ścieżkami.
Jak dla mnie po prostu za dużo gadasz — dodał po chwili, napinając się lekko gdy ta znalazła się za jego plecami, nawet gdy na nią nie patrzył to był czujny i gotowy na każdy cios, który miał nadejść.
Najlepiej nauczysz się próbując tego na mnie, jestem zdecydowanie cięższym przeciwnikiem niż worek w który możesz naparzać bez żadnego sensu ucząc się złych technik — wyrzekł powoli, śledząc ją uważnie spojrzeniem, akurat cios w szczękę nie było niczym szczególnym, dlatego bez problemu zablokował ręką jej cios, do kolejnego użył swojej nogi odpychając jej i zapewne powodując, że dziewczyna straciła równowagę.
Po pierwsze to nigdy nie daj przeciwnikowi przewidzieć swoich ruchów, powiedziałaś gdzie byś celowała dlatego byłem na to gotowy — przekrzywił lekko głowę na bok spoglądając na nią z rozbawieniem.
mia volpe, postaraj się bardziej mnie zaskoczyć — dodał jeszcze trochę miększym głosem wyciągając w jej stronę rękę, żeby pomóc jej wstać z maty, jeśli sądziła, że tak szybko odpuści to niestety, ale się myliła, miał zamiar wycisnąć z niej siódme poty na tym treningu i… nie skrzywdzić jej za bardzo.
Zapewne gdyby wiedział, że jest w ciąży to inaczej podszedłby do tej sprawy, akurat Marco był człowiekiem, który nie krzywdził kobiet w takim stanie, nigdy nawet by nie skrzywdził dziecka i to było jego cholerną słabością.

Gabriela R. Blais
Corvo
Nie lubię jak ktoś steruje moją postacią, sama to potrafię robić, tak więc dziękuję za troskę.
27 y/o
Indulge in local cuisine
173 cm
i'm just kidding A to nie do mnie tak
Awatar użytkownika
You're a bad idea but I like bad ideas.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracji-
postać
autor

Starała się go rozgryźć. Rozebrać jego zachowanie na czynniki pierwsze i ustalić, jaki miał interes w tym, żeby mu pomogła. Grzeszyła nadmierną pewnością siebie, ale nawet do niej docierał fakt, że miał pod swoimi mafijnymi skrzydełkami o wiele groźniejsze osobistości. Miała pewne umiejętności, ale zapewne w szeregach swoich ludzi znalazłby kilku takich. Jego czyny przeczyły słowom. Był wkurwiony. Co do tego nie miała wątpliwości, bo zapakowała go do pierdla na parę ładnych lat. A tam nigdy nie jest milutko. Mogłaby się założyć o całą swoją kolekcję butów, że jego prawa ręka nie tolerowała tego chwiejnego przymierza pomiędzy nimi. A jednak tu był. Poświęcał swój czas, żeby nauczyć ją kilku chwytów mimo, że te kilka lekcji nie sprawi, że nagle stanie się pieprzoną Amazonką.
Czyżby znowu chciał ją usadzić obok siebie, jak trofeum? Udowodnić sobie i podwładnym, że ujarzmił tę, która stanowiła problem? Równie dobrze mógłby ją zaciągnąć w parszywe miejsce i na ich oczach torturować, aż jej śliczna główka poturla się pod jego nóżki. Nie zrobił tego. Nawet, gdy dwa razy próbowała go zabić. Ignorowała go, lekceważąc jego rozkazy. Boże, miała przesrane.
Mógł sobie mówić, że chciał ją złamać. Skrzywdzić jej bliskich i szantażować, żeby bała się każdego dnia. Ona jednak znała prawdę. Znowu chciał mieć ją dla siebie. Kontrolować każdy aspekt jej życia, żeby mieć pewność, że należała do niego. I obawiała się, że tym razem chciał wszystko. Nie tylko ciało, ale i jej pieprzoną duszę.
Prawie jakby podpisała pakt z diabłem.
A mogła sobie teraz leżeć w łóżeczku i oglądać telenowelę.
- Przyznaj się, że po prostu chcesz, żebym cię zmacała. Czyżby twoje nowe dupy nie spełniały twoich oczekiwań? Może powinieneś wystawić swoje usługi erotyczne na jakiejś stronie z BDSM? Ciekawi mnie, jak szybko używają hasła bezpieczeństwa. Ja go ani razu nie użyłam. - wymruczała do jego uszka, wciąż okrążając go, szukając tych słabych punktów na jego ciele.
Zaatakowała i równie szybko jej tyłek wylądował na macie. Gdyby należycie zamortyzowała upadek, nie bolałoby tak kurewsko. Tyle, że jej dłoń chroniła brzuch. Przez swój stan ani nie mogła go zaatakować na poważnie. Ani pozwolić sobie na przyjmowanie ciosów. A on w którymś momencie wyczuje, że nie daje z siebie stu procent.
Kurwa.
Przez kilka sekund spoglądała na jego dłoń, jak na kąsającą żmiję. Wkurwiało ją to położenie. Chciała rzucić się na niego i pokazać, że przez te lata również nauczyła się tego i owego, ale nie mogła. Wyciągnęła swoją dłoń do przodu. Zacisnęła mocniej palce na jego nadgarstku. Gdy tylko napiął mięśnie, żeby postawić ją na nogi, wytrąciła go z równowagi. Piętą zaatakowała w splot słoneczny, ale nie czekała na rezultaty. Drugą nogą starała się go podciąć. Niech ją piekło pochłonie, ale dzisiaj Marco chociaż raz wyląduje na tej przeklętej macie. Będzie pod nią.

Marco Moretti
Verdsa
Mordeczko po prostu polej
29 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
185 cm
gangster pod nadzorem kuratora wszędzie gdzie trzeba załatwić interesy
Awatar użytkownika
You'd be surprised at what you'd do to stay alive.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Czy był jakiś inny sensowniejszy powód na to, że po prostu chciał jej dla siebie? Niekoniecznie. Marco był człowiekiem, który gdy coś sobie ubzdurał to dążył do tego, do spełnienia swoich zachcianek, a jedną z nich z pewnością była ona. Zalazła mu za skórę wsadzając go na długich pięć lat za kratki, w jego oczach musiała po prostu odpracować, to co spieprzyła. Mógł po prostu zniszczyć ją i jej dotychczasowe życie, mógł zabić każdego kto miał z nią jakieś kontakty, zniszczyć jedną osobę po drugiej, byleby ją to dotknęło ale jaki byłby w tym sens? Tak naprawdę to chciał ją kontrolować, od zawsze miał tę pieprzoną manię na punkcie kontroli, nad sprawowaniem władzy dzięki której czuł się po prostu kimś.
Ta kwestia nadal się nie zmieniła, nadal chciał kontrolować wszystkich w swoim otoczeniu i utwierdzać ich w fakcie, że to on pociągał tutaj za sznurki. Byli tylko jego marionetkami, które słuchały każdego rozkazu wychodzącego z jego ust. Gabriela od zawsze stawiała opór, była inna niż wszyscy, którzy próbowali mu się przypodobać wypełniając nawet jego chore polecenia. Może dlatego właśnie z czasem miał po prostu obsesję na jej punkcie.
Czy to było podpisanie paktu z diabłem? Poniekąd tak, bo odkąd pojawiła się w jego życiu to zdecydowanie miała przesrane, Marco tak łatwo nie odpuszcza, zawsze dążył do wyznaczonego celu, nawet gdy jego droga miała ścielić się z samych trupów. Nie przejmował się ludzkim życiem, dla niego nie miało żadnej wartości.
Prychnął lekko na jej słowa i wywrócił oczami.
Jakbym chciał mieć dziwkę to poszedłbym do pierwszego lepszego burdelu, nie kręci mnie to ani trochę — kącik jego ust zadrżał lekko po tych słowach, odkąd trafił do więzienia to nie miał żadnej kobiety w swoim łóżku, jedni uznaliby to zapewne za niezdrowe, ale Moretti nigdy nie był łagodny podczas seksu i rudowłosa doskonale o tym wiedziała, kręciły go zgoła inne rzeczy, lubił panować nad sytuacją i lubił przede wszystkim zadawać ból. Po części nie tylko był sadystą ale i także masochistą, bo on także lubił odczuwać ból, zwłaszcza po długim i wyczerpującym treningu, nie bez powodu biegał codziennie rano aż czuł, że jego nogi odmawiają już posłuszeństwa, to był ten przyjemny ból gdy zdawał sobie sprawę, że miał kontrolę nad własnym ciałem.
Uważnie ją obserwował podczas jej pierwszego ataku, chodząc dookoła niego próbowała poznać jego słabe punkty, tylko że Marco był w tym momencie gotowy na wszystko, nie miał zamiaru tak po prostu odpuścić, odwrócił spojrzenie od dziewczyny gdy ta upadła na matę, może dlatego nie zauważył jej gestu zasłonięcia brzucha, może połączyłby kropki gdyby bardziej się przyjrzał, ale nie chciał.
Zacisnął swoje palce na jej ręce kiedy ta wyciągnęła w jego stronę dłoń pomagając jej wstać, miała dobry pomysł z zaatakowaniem go piętą i wyprowadzeniem z równowagi, ale przewidział ten ruch i odparł jej nogę wolną ręką, jednak nie zdał sobie sprawy, że drugą postanowiła go podciąć i zanim zareagował na ten ruch to leżał już na macie.
Kurwa.
Uderzenie plecami o matę na moment wyssało powietrze z jego płuc, ale na ustach czaił się lekki uśmiech.
Muszę przyznać, że to było dobre — rzucił w jej stronę, podpierając się lekko na łokciach, żeby na nią spojrzeć, uniósł lekko brew do góry wyciągając w jej stronę rękę, żeby to ona pomogła mu wstać tym razem.

Gabriela R. Blais
Corvo
Nie lubię jak ktoś steruje moją postacią, sama to potrafię robić, tak więc dziękuję za troskę.
27 y/o
Indulge in local cuisine
173 cm
i'm just kidding A to nie do mnie tak
Awatar użytkownika
You're a bad idea but I like bad ideas.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracji-
postać
autor

Za głupimi żartami ukrywała swoją niepewność. Prowokowała nawet, gdy nie miała z kimś żadnych szans, bo jej instynkt samozachowawczy wyjebał się z nią na rowerku i to w dzieciństwie. Gdyby tylko wiedziała, że to ona była ostatnią kobietą, z jaką był, pewnie najpierw odebrałoby jej mowę, a później nie dałaby mu żyć, bo raczyłaby go nawet zza grobu dennymi hasłami. Nic dziwnego, że chodził ostatnio tak podminowany. Mogłaby mu pomóc. Założyć jakąś fundację. Uratuj zwiędłego kutasa gangstera. Znaleźć mu jakąś dziunię, żeby sobie ulżył i dał jej spokój. Tyle, że nie utknęli na sesji u seksuologa tylko na macie.
Powaliła go.
Rąbnął o matę. I zapewne cała ulica usłyszała ten huk. Nie zdziwiłaby się, gdyby jakaś Grażynka w swoich papuciach teraz wyszłaby przed blok szukając wzrokiem łobuzów, którzy naruszali ciszę nocną. Eeoeoeo. Bagiety już po ciebie jadą.
Była dumna z siebie. Nawet odpierdoliła mały taniec zwycięstwa, bo czemu nie? Każdy kulił się przed Marco ze strachu, ale ona rzadko kiedy była poważna. Była tym typem osoby, która na pogrzebie wygłupiałaby się z dzieckiem, które dłubałoby w nosie. Bywały momenty, gdy nawet i on ją przerażał. Ale zazwyczaj była po prostu sobą. I nawet teraz zamiast na poważnie wziąć te lekcje, to pochylała się nad nim z tym durnym uśmieszkiem.
- Oszalałeś? Nie dam się na to nabrać. - zignorowała jego dłoń i nawet popchnęła go z powrotem na matę stópką, którą przyłożyła do jego klatki piersiowej. Chciała się ponapawać jeszcze tym widokiem. Usiadła na jego biodrach okrakiem. Usadowiła się wygodnie. Niemal jak myśliwy, który ustawiał się do zdjęcia, żeby mieć pamiątkę ze swojej zdobyczy.
- Dobra, to co teraz? Jak powalę takiego kloca na ziemię, to co mam robić? Okładać go po mordzie? Nie mogę pozwolić mu wstać. A w tej pozycji, to zaraz mnie zrzucisz. Jakieś wskazówki? - w prawdziwej walce, to w ciągu sekundy ktoś teraz zmasakrowałby ją na tej macie. Miał jednak ją czegoś nauczyć. To była jego chwila. Bo inaczej była gotowa zrobić mu siarę na całe osiedle, że jest mięczakiem, który nawet kobiety nie potrafi nauczyć marnego uderzenia. A nie po to się tutaj fatygowała, żeby wyjść z tą samą wiedzą co miała.
- A jeśli mnie przewrócisz i wyląduje pod tobą, to co wtedy? - dopytywała. Nawet... Zaczynała jej się podobać ta mała gra. To, że teraz ona zadawała pytania i rządziła się. Bez noży jednak nie miała tej satysfakcji. Nie miała żadnego atutu. Żadnej przewagi i nawet nie mogła pójść na całość ze względu na ciążę.

Marco Moretti
Verdsa
Mordeczko po prostu polej
29 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
185 cm
gangster pod nadzorem kuratora wszędzie gdzie trzeba załatwić interesy
Awatar użytkownika
You'd be surprised at what you'd do to stay alive.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Trochę nie miał wyboru jeśli chodzi o kobiety, bo ostatnie pięć lat spędził w męskim więzieniu, a nie od dzisiaj wiadomo, że Marco i inni mężczyźni, niespecjalnie się lubili. Nie był fanem czyiś kutasów, wręcz przeciwnie zawsze od tego stronił uważając, że tacy ludzie są po prostu chorzy na głowę. Takie było jego podejście do takich spraw, ale on to on, mógł mieć swoje zdanie a ktoś inny chodząc w obcisłych jeansach swoje, no cóż.
Owszem, rąbnął o matę, a że był z niego kawał chłopa to na pewno huk rozniósł się po okolicy, mogła być w tym momencie z siebie dumna, a on nawet wywrócił oczami na jej mały taniec zwycięstwa, tak naprawdę jednak jeszcze nie wygrała.
Nie wiedziała, że Marco tak po prostu się nie podda? Jak nie chciała mu podać ręki, to wykorzysta inny sposób, żeby ją zdominować, bo to on zawsze w potyczkach musiał mieć ostatnie słowo, nie mogło być po prostu inaczej.
Przesunął lekko po niej spojrzeniem, gdy ta kazała mu dalej leżeć na macie i westchnął lekko nie oponując jednak w tym przypadku, zmarszczył tylko delikatnie czoło gdy ta postanowiła usiąść na nim okrakiem, sądził, że po tym wszystkim dziewczyna nie będzie chciała go nawet dotykać a co dopiero na nim siadać.
Zmusił swoje ciało do siadu, równując się z nią swoim wzrostem w ten sposób, spoglądając jej w twarz.
Szybko się uczysz, gdybyś podała mi rękę to wykorzystałbym to przeciwko Tobie — kącik jego ust delikatnie drgnął w uśmiechu, gdy przekrzywił lekko głowę na bok, mrużąc oczy.

Twoim atutem z pewnością nie jest siła, jesteś słaba. Gdybyś zaczęła mnie okładać jak to powiedziałaś po mordzie, to szybko byś się zmęczyła, a ja wykorzystałbym to przeciwko Tobie powalając Cię na plecy, wystarczyłby tylko jeden ruch — zastygł lekko, opierając swoje ręce o jej biodra, przesuwając lekko kciukiem po krawędzi materiału jej bluzki, który kończył się tuż nad spódniczką.
Musisz być szybsza i bardziej precyzyjna, niektórzy potrafią się zdradzić, że zamierzają atakować, musisz obserwować po prostu drugą osobę. Podczas walk w więzieniu miałem przeciwnika, który przed każdym ciosem robił krok do przodu prawą stopą, potem wykorzystywałem to przeciwko niemu uderzając w jego czułe punkty, na przykład w gardło, w splot słoneczny, albo po prostu uderzałem w tę nogę gdy robił krok do przodu i w ten sposób upadał na matę — poruszał temat więzienia, miejsca do którego ta go wsadziła na tych cholernych pięć lat, miejsca gdzie musiał walczyć o swoją pozycję, żeby mieć jakiekolwiek przywileje, chociażby spędzenie czasu w izolatce, gdzie był sam i mógł się spokojnie wyspać.
Zawsze o to prosił po wygranej walce.
Przewrócę że… — zanim jednak dokończył zdanie, to chwycił ją mocniej za biodra, żeby przeturlać ich używając do tego jednocześnie nóg, tak że po paru sekundach dziewczyna była pod nim a on oparł jedną rękę koło jej głowy, zawisając nad nią. Wsunął swoje kolano między jej nogi w ten sposób blokując ewentualny atak na jego krocze, on także się uczył, że ta mogłaby to chcieć wykorzystać przeciwko niemu.
… o tak? — kącik jego ust drgnął w lekkim uśmiechu.
No, jak myślisz w jaki sposób możesz się mnie teraz pozbyć? mia volpe? Użyj po prostu wyobraźni w jaki sposób mogłabyś mnie pokonać

Gabriela R. Blais
Corvo
Nie lubię jak ktoś steruje moją postacią, sama to potrafię robić, tak więc dziękuję za troskę.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Kingsway Boxing Club”