30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Może to wszystko wina tego relaksu? Rozluźniła się cała Teddy, rozluźnił się też jej myśli. Puściły się wolno przez jej umysł, a część z nich dotarła aż do ust. Wcale jej za to nie winiła. Chciała, by narzeczona zawsze była z nią całkowicie szczera. Lubiła słuchać o jej uczuciach, nawet jeśli wiązało się to z czymś smutnym. Najważniejsze, że było oznaką tego, że jej całkowicie ufa i chce się dzielić tymi wszystkimi pomysłami. Wierzyła, że razem są w stanie poradzić sobie z każdą przeszkodą, jaka stanie na ich drodze. Zawsze znajdowały wyjście z trudnych sytuacji. Obecność tej drugiej podnosiła je na duchu nawet w najsmutniejszych momentach życia i to się przecież nie zmieniło. Przeciwnie. Teraz miały siebie jeszcze więcej i mogły być dla siebie jeszcze większym wsparciem. Teddy przecież była jej najbliższą osobą na całym świecie.
— W takim razie bardzo do siebie pasujemy — zapewniła, uśmiechając się. Obie były mądre, zabawne i zajebiście seksowne. Stanowiły doskonały duet. Inni powinni im zazdrościć. Prawdziwa power couple na miarę dwudziestego pierwszego wieku. Friz i Wersow nie mieli z nimi żadnych szans. No dobrze, wygrywali w kwestiach finansowych, ale tak poza tym? Zostawiały ich daleko w tyle w tej całej swojej cudowności. Nigdzie nie czuła się bardziej na swoim miejscu niż w ramionach strażaczki. Przytuliła się do niej mocno, rozkoszując się tą bliskością. Nie musiała wcale za każdym razem podchodzić do zetknięcia ich nagich ciał jak do czegoś skrajnie erotycznego. Czasem wystarczała zwykła intymność i czułość, która budowała ich relację w całkowicie inny sposób. Na całe szczęście równie trwały i potrzebny. Wtulając się w jej mokre ciało czuła się potrzebna i kochana. Miała nadzieję, że przekazywała dotykiem podobne emocje do umysłu narzeczonej. Chciała, by również uznała, że jest dokładnie w tym miejscu, w którym powinna być. Rozwianie jej wątpliwości było dla niej ważne, nie chciała oglądać jej smutnej i zestresowanej, a odwrócenie wzroku nie było żadnym rozwiązaniem.
— Oczywiście, że będę twoją żoną — potwierdziła od razu, żeby przypadkiem w tej kwestii nie urodziła się w ukochanej żadna wątpliwość. Od tego nie było przecież żadnego odwrotu! Znaczy się... jasne. Formalnie rzecz biorąc był. April jednak nie brała go w ogóle pod uwagę. Sprawa była już postanowiona. Utwierdzała się tylko w przekonaniu, prosząc ją o rękę dziesiątki razy, ale przecież strażaczka za każdym razem się zgadzała, więc to naprawdę musiała być kwestia bardziej niż pewna.
— Skoro to wszystko wiesz, to skąd się nagle wzięła ta wątpliwość? — Odsunęła się na tyle, by móc ująć jej twarz w dłonie i spojrzeć jej w oczy. Pogłaskała kciukami jej policzki, chcąc nieco ją uspokoić, żeby sama zaraz nie zaczęła się stresować. Już teraz brzmiała przecież na nieco smutną. Nie chciała, by to się pogłębiło.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jak już ustaliły, że do siebie pasowały, to fajnie. Nie było przecież sensu dalej zagłębiać się w ten temat. Teddy i tak już pluła sobie w brodę, że w ogóle go zaczęła, a ciągnięcie go dalej nie miało najmniejszego sensu. Musiała czym prędzej wyrzucić te niespecjalnie przyjemne myśli z głowy i przekierować uwagę na coś zupełnie innego. Na przykład na przyjemnie nagie ciało narzeczonej, która właśnie się w nią wtulała. Od razu było lepiej. Wszystkie troski gdzieś się ulatniały. A przynajmniej większość z nich. Obecność April zawsze działała na nią kojąco i sprawiała, że Darling czuła się na swoim miejscu. Przede wszystkim jednak Finch potrafiła ją uziemić, kiedy własne myśli zaczynały zanadto się rozpędzać. Dobrze, że wanna była żeliwna, bo impulsy przebiegające właśnie po kręgosłupie strażaczki mogłyby w przeciwnym razie doprowadzić do porażenia prądem sieciowym.
Do tego, żeby Finch została jej żoną, było jeszcze mnóstwo czasu. Najpierw musiały uzbierać pieniądze, żeby w ogóle móc zorganizować wszystko tak, jak sobie wymarzyły, a to pewnie trochę potrwa. Teddy nie miała pojęcia, ile dokładnie. Bo przecież sam ślub to jedno, a cała reszta rzeczy, o których strażaczka nawet nie miała pojęcia? Na szczęście miała za to bardzo zdolną narzeczoną, która posiadała organizacyjną smykałkę! Czegokolwiek więc Finch nie wybierze, i tak będzie wyśmienicie, a Darling - jak zawsze - do wszystkiego się po prostu dostosuje.
Tego akurat nie wiem — odparła zgodnie z prawdą. Sama chciałaby znać odpowiedź na pytanie, dlaczego takie myśli w ogóle pojawiały się w jej głowie. Gdyby ją poznała, pewnie bez problemu by się nią podzieliła. A może jednak nie? Znowu tylko dorzuciłaby narzeczonej powodów do trosk, a Teddy naprawdę nie lubiła być dla kogokolwiek ciężarem. — Mam wrażenie, że jedyne, co mogę ci dać, to same zmartwienia — wzruszyła lekko ramionami. Kiedy April ujęła jej twarz w dłonie, Darling odruchowo odwróciła wzrok. — A przecież zasługujesz na o wiele więcej niż tylko zastanawianie się, czy jutro wrócę do domu — uśmiechnęła się niemrawo, w końcu podnosząc spojrzenie i utkwiła je w ukochanych, zielonych tęczówkach.
Zaraz jednak zsunęła wzrok na obojczyk narzeczonej, gdzie na dłużej zatrzymał się na znajomej linii pieprzyków. April pewnie już zaczynałaby się zastanawiać, czy faktycznie zawsze tam były i czy przypadkiem nie powinna jednak umówić się do dermatologa. Właśnie tak dobrze się znały.
Umyć ci tym plecy? — zapytała nagle strasznie głupio, sięgając po jakiś tajemniczy płyn do kąpieli. Byle jak najszybciej i jak najdalej uciec od tego tematu.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby uporały się z problemami własnych głów do wesela. Mogłyby wejść w nowe życie z czystymi myślami. To na pewno bardzo by im pomogło. Byłoby to odświeżające dla ich relacji, a fakt, że działoby się to dokładnie w momencie, w którym wprowadzają ją na nowy poziom, byłoby niemalże symboliczne. Finch zazwyczaj nie przykładała wielkiej wagi do znaków, przeznaczenia i tego typu głupot, ale potrafiłaby to docenić. Była przecież gotowa bardzo postarać się dla przyszłej żony! Chociaż akurat w tej kwestii powinna pewnie uznać, że chce się postarać dla samej siebie. Czystszy umysł przyniósłby jej korzyści nie tylko w relacji romantycznej, ale właściwie na każdym polu, na którym funkcjonowała na co dzień. Jej często zestresowane ciało pewnie też byłoby wdzięczne za możliwość swobodnego oddychania. Powinna wreszcie się nad tym porządnie zastanowić i przedstawić ten pomysł również strażaczce. Odkładała to na dalszy plan od miesięcy, ale ileż można? Nie miała skłonności do prokrastynacji, więc tym bardziej powinna przestać lecieć w chuja i po prostu się za siebie wziąć. Tak byłoby najbardziej uczciwie.
Spojrzała na nią smutno, gdy Teddy przyznała, że nie wie, skąd wzięły jej się teraz w głowie takie pomysły. Doskonale znała tę frustrację i było jej przykro, że narzeczona musi się z tym mierzyć. Poradzenie sobie z natrętnymi myślami, których znało się dokładne pochodzenie, zazwyczaj było prostsze. Wiedziało się, od czego zacząć próby naprawiania swoich kłopotów i nie trzeba było działać na oślep. To oczywiście nie oznaczało, że sprawa stawała się automatycznie załatwiona. Często poradzenie sobie z nią tak czy siak było bardzo trudne, ale takie podstawy podnosiły ją często na duchu. Może niesłusznie?
— Teddy, to wcale tak nie wygląda — zaczęła ostrożnie, nie chcąc jej jeszcze bardziej spłoszyć. Mogła mieć tylko nadzieję, że prowadzenie takiej rozmowy w trakcie relaksującej kąpieli sprawi, że troski z barków narzeczonej znikną nieco szybciej. Czy olejki zapachowe faktycznie tak na kogokolwiek działały? Pewnie nie.
— Nie powiem oczywiście, że wcale się o ciebie nie martwię, bo to byłoby kłamstwo. Martwię się, bo cię kocham ponad wszystko, ale to nie jest tak, że funkcjonuję w permanentnym stresie. Twoja praca niczego nie psuje w mojej codzienności. Jestem z ciebie zawsze strasznie dumna, że podejmujesz się tego... wszystkiego — pociągnęła, wciąż starając się operować kojącym głosem. Chciała być z nią całkowicie szczera. Kłamstwa względem narzeczonej wychodziły jej bardzo kiepsko. Ba, jakiekolwiek kłamstwa zawsze wychodziły jej raczej kiepsko. Teddy nie zasłużyła ani na krętactwo, ani na zatajanie prawdy.
— Dajesz mi całą masę dużo lepszych rzeczy. Najlepszych na świecie. Aż trudno objąć rozumiem, ile wspaniałości niesie za sobą sam fakt, że istniejesz, wiesz? Wszystko, co masz mi do zaoferowania, jest dla mnie bardzo cenne i chcę cię mieć w pełnym wymiarze. Mogłabym się ewentualnie zastanawiać, czy w ogóle zasługuję na kogoś takiego świetnego jak ty, ale lubię myśleć, że tak — dodała i znów pogładziła ją po ciepłych policzkach. Nie miała pojęcia, co dobrego zrobiła w poprzednim życiu, że teraz trafił jej się taki skarb, ale musiała coś dobrze kombinować, jak nic!
Pokręciła głową z rozbawieniem, gdy strażaczka palnęła nagle coś o myciu pleców. To był cwany wybieg, ale nie tak łatwo wkręcić April! No dobra, mega łatwo ją wkręcić, ale akurat nie tym razem.
— Jeżeli nie chcesz o tym teraz rozmawiać, to w porządku. Po prostu nie chciałabym, żebyś się tym zadręczała, bo ja naprawdę myślę totalnie inaczej. — Odgarnęła wilgotne kosmyki włosów, które przylepiły się do jej policzka, po czym ucałowała czule jej skroń.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Musiały same poradzić sobie z demonami grasującymi w ich głowach, a każda z nich miała przecież własne. Na szczęście miały też siebie, więc nie musiały mierzyć się z nimi zupełnie samotnie. Mogły się wspierać, przytulać, wysłuchiwać i przypominać sobie nawzajem, że nigdzie się nie wybierają. Teddy nie chciała, żeby April pomyślała, że ma jakiekolwiek wątpliwości dotyczące ich związku. Kochała ją najmocniej na świecie i była tego pewna. Czasami jednak obawiała się, że sama miłość może nie wystarczyć, żeby uchronić je przed wszystkim, co mogło wydarzyć się po drodze. Bała się też, że sama może okazać się niewystarczająca. Jej praca nie pozwalała jej obiecać, że zawsze będzie na miejscu, kiedy narzeczona będzie jej potrzebowała. Nie mogła zagwarantować, że zawsze odbierze telefon, wróci na czas albo po prostu będzie obok, kiedy coś się wydarzy. A przecież czy właśnie nie to było jednym z powodów, przez które kończyły się wszystkie jej poprzednie związki? Zawsze w pewnym momencie okazywało się, że praca, dyżury i ciągłe znikanie na akcje były ważniejsze niż wszystko inne.
Powtarzanie sobie, że z Finch było inaczej, pomagało. Naprawdę. April nie była żadną z jej poprzednich partnerek, a ich relacja od początku wyglądała zupełnie inaczej. Tylko że kiedy człowiek raz zacznie grzebać we własnych lękach, trudno było potem tak po prostu je zakopać. Teddy mogła wmówić sobie, że tym razem będzie inaczej, mogła przypominać sobie wszystkie powody, dla których April wciąż przy niej była, ale prędzej czy później ten cholerny niepokój wracał. I zwykle wracał ze zdwojoną siłą.
Słowa narzeczonej docierały do niej w pełni, ale trochę jakby w zwolnionym tempie. Słuchała jej uważnie, nie chcąc, żeby umknęło jej choćby jedno zdanie. Nawet uśmiechnęła się lekko, kiedy usłyszała, że April była z niej dumna. To jedno zdanie powinno wystarczyć, żeby choć trochę uciszyć kotłujące się w jej głowie myśli. Szkoda tylko, że sama satysfakcja z wykonywanej pracy nie wystarczy, żeby kupić im wymarzony dom. I znów Paul Finch miał rację - za poczucie spełnienia nie dało się zapłacić rachunków, a tym bardziej kredytu hipotecznego. Strasznie napierdolił tym Darling w głowie.
Ty naprawdę musisz mnie niesamowicie mocno kochać — stwierdziła, przyciskając nos do jej policzka. Mogłaby przysiąc, że widziała, jak miłość wylewa się April uszami. — Kategorycznie zabraniam ci zastanawiać się, czy na mnie zasługujesz. Bo jak będziesz tak robić, to... jeszcze nie wiem, co ci zrobię — ostrzegła lojalnie, obejmując ją jeszcze mocniej, jakby chciała zniwelować odległość, której właściwie już między nimi nie było. — Zasługujesz na mnie jak nikt inny na świecie. Kocham cię ponad własne życie — wyznała, mimo że ktoś kiedyś powiedział, że nie powinno się kochać nikogo bardziej niż własnego życia. Teddy absolutnie się z tym nie zgadzała. Była przekonana, że dla Finch byłaby w stanie zrobić mnóstwo pięknych rzeczy. Bo dla siebie można było zrobić coś miłego, ale dla drugiej osoby? Dla drugiej osoby można było zrobić wszystko.
Znały się długo, a ich dusze zachowywały się tak, jakby od początku wiedziały, co mają robić. Jakby już to wszystko kiedyś robiły. Jakby już kiedyś przez to przechodziły, kochały się, odnajdywały i po prostu wiedziały, że ostatecznie trafią właśnie na siebie. Kto wie, może rzeczywiście tak było?
Jesteś moją drugą połówką serca. Patrz tylko, jak moja ręka doskonale pasuje do twoich cycków — rzuciła z rozbawieniem, po czym na potwierdzenie własnych słów ujęła jedną z piersi narzeczonej. Nie chciała, żeby ta rozmowa zrobiła się zbyt poważna. To zupełnie do nich nie pasowało. — Ale chyba powinnyśmy jednak rozmawiać o takich rzeczach, prawda? — zamruczała cicho i przymknęła oczy pod wpływem pocałunku, który April złożyła na jej skroni. — Bardzo chciałabym ci powiedzieć, skąd biorą się te wszystkie paskudne myśli, ale sama nie wiem, dlaczego w ogóle się pojawiają. Wiele razy udowadniano mi, że nie jestem stworzona do bycia z kimś tak naprawdę. A może przez to, że kiedyś wydarzy się coś okropnego i zostaniesz ze wszystkim sama — westchnęła i tym razem to ona ucałowała jej skroń.
Myśl, że mogłaby nie wrócić do domu z którejś akcji, była chyba najgorsza ze wszystkich. Zostawiłaby ją z całą masą niedokończonych spraw, których Teddy nie zdążyłaby już domknąć. Teddy podpisała oświadczenie woli o niepodejmowaniu reanimacji, kiedy była pewna, że właśnie tego chce. Teraz jednak nie była tego taka pewna i coraz częściej zastanawiała się, czy nie byłoby lepiej, gdyby wycofała się z podjętej decyzji.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zapewnienie się o kochaniu było bardzo ważne. Musiały odnaleźć wspólny język w takich momentach. Wcześniej raczej nie miały tego typu problemów. April moze czasem nachodziły myśli, że nie zasłużyła sobie na tak świetną przyjaciółkę i tylko czekać, aż Teddy pozna kogoś ciekawszego, kto stanie się jej numerem jeden, ale to była rzadkość, która dopadała ją wyłącznie w jakichś wyjątkowo trudnych życiowych momentach. Wzajemne pocieszanie się wtedy było nieco prostsze, łatwiej było uwierzyć we wszystkie zapewnienia, ze będzie między nimi zawsze dobrze. Niby mogłyby komunikować się dalej w niezmieniony sposób, ale jednak wierzyła, że skoro ich relacja wyewoluowała, to sposoby komunikacji też powinny. Dobrze, że sobie tak po prostu ufały. Informacje docierały powoli i potrzebowały czasu, żeby się przegryźć, ale przynajmniej nie były negowane na starcie.
— No wiadomo, że cię niesamowicie kocham. A nad karą jeszcze porządnie się zastanów. Możemy ją potem przetestować — zasugerowała, uśmiechając się cwaniacko. Nie spodziewała się jakiejś prawdziwej krzywdy. Przecież narzeczona nie sprawiłaby jej celowo przykrości. W grę raczej nie wchodziła też przemoc fizyczna. Nie porzuci jej, ani nie będzie próbowała się odsunąć, bo to nie w jej stylu i byłoby to też karą dla niej samej, a to kompletnie bez sensu. Pewnie wymyśli coś, z czego ostatecznie obie będą w stanie czerpać przyjemność, jak to trochę przeinaczy na ich modłę. Finch starała się podchodzić do wszystkiego w ich własnym, indywidualnym stylu. Przecież w towarzystwie tej strażaczki nawet najnudniejsze zajęcie świata mogło zamienić się w fascynujący wieczór.
Zaśmiała się, gdy ukochana zaczęła przymierzać dłoń do jej biustu. Faktycznie pasowała bardzo dobrze. To musiało być przeznaczenie. To nic, że rozmiar piersi April po prostu dobrze wpasowywał się w kobiece dłonie i większość z jej dziewczyn czerpała z tego masę przyjemności. Dłonie Darling naprawdę były jedyne w swoim rodzaju. Żadne inne nie przynosiły Finch tyle ukojenia i tyle przyjemności. Nieważne czy próbowała się do niej dobierać czy po prostu głaskała ją po włosach, gdy leżały razem w łóżku – to po prostu działało.
— Nie uważam, żeby ktokolwiek kiedykolwiek udowodnił ci, że nie jesteś stworzona do bycia z kimś tak naprawdę. Może nie byłaś po prostu stworzona do bycia z tamtymi szmulami, ale dla mnie jesteś na sto procent — doprecyzowała tonem prawdziwej znawczyni. Niech wszystkie poprzednie partnerki żałują, że nie potrafiły dać Teddy szansy, na którą zasługiwała i wypuściły ją ze swoich rąk. April to oczywiście bardzo pasowało, bo dzięki temu mogły być teraz razem. Gdyby któraś z poprzednich partnerek była mądrzejsza i może nawet zaciągnęła Darling przed ołtarz, to teraz sytuacja wyglądałaby kompletnie inaczej. Nie siedziałyby pewnie razem w wannie po odwiedzinach u ich krowy. Pewnie siedziałyby na herbacie u Teddy i jej żony, zabawiając ich dzieciaki.
— Staram się nie skupiać na niebezpieczeństwach, jakie niesie za sobą twoja praca. Równie dobrze mnie może potrącić samochód w drodze do biura i to ty zostaniesz ze wszystkim sama — zwróciła uwagę, starając się nie brzmieć zbyt smutno i poważnie. Po prostu starała się jej wyjaśnić, że los bywał kapryśny i nie należy popadać w paranoję.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mogłaby tak zapewniać ją o swojej miłości bez końca. Nie chciałaby, żeby April kiedykolwiek zwątpiła, że Teddy kocha ją mniej albo inaczej. Kochała ją właściwie odkąd pamiętała, tylko wtedy nie potrafiła przyznać tego nawet przed samą sobą. Bała się, że ich przyjaźń może w jakikolwiek sposób na tym ucierpieć. A tu proszę bardzo - kiedy po Nowym Roku dzień po dniu zaczęły uświadamiać sobie, co tak naprawdę do siebie czują, wyszło im to tylko na dobre. Kto by się tego spodziewał? Na pewno nie Darling.
Nic się nie zmieniło. Finch dalej była jej najlepszą przyjaciółką, a strażaczka wciąż pragnęła opowiadać jej o wszystkim. Zawsze była pierwszą osobą, do której pisała, kiedy przydarzyło jej się coś śmiesznego, i tą samą, do której zwracała się, kiedy było jej okrutnie źle. Mogły mieć w swoim życiu innych przyjaciół, ale nikt nigdy nie miał zająć miejsca tej drugiej.
Wolisz zostać ukarana zamiast po prostu uwierzyć, że na mnie zasługujesz? Straszna z ciebie dziwaczka — uśmiechnęła się wprost w jej usta i zaczepnie dźgnęła ją palcem pod żebra. — Ale dobrze, wymyślę coś, co nie będzie zwykłym wpierdolem — zażartowała, bo oczywiście chciała, żeby narzeczona w stu procentach uwierzyła w jej zapewnienia, ale w życiu nie podniosłaby na nią ręki. Prędzej ta ręka by jej uschła i odpadła. Poza tym Darling nigdy nikogo nie uderzyła. Klaps w łóżku i Jett, który regularnie obrywał od niej po łbie, chyba nie zaliczały się do przemocy, prawda? To znaczy, nie łączmy tych dwóch rzeczy, bo Donovan nie dostawał po tej bani w łóżku.
Wolała myśleć, że to właśnie jej dłonie jako jedyne pasują do piersi Finch. W ogóle lubiła sobie czasami wmawiać, że narzeczona nie miała przed nią innych kobiet. Ba, że w ogóle nie znała innych bab. Pogodziła się już z myślą, że nie była jej pierwszą, ale mocno wierzyła w to, że będzie ostatnią, która maca ją po cyckach. Chociaż chwila, wróć! Właściwie to przecież Teddy była tą pierwszą. To z nią Finch przeżyła swój pierwszy pocałunek z dziewczyną i to ona jako pierwsza miała okazję dotykać jej biustu. Właściwie wszystko się tutaj zgadzało!
Nie możesz tak wyrażać się o każdej lasce, z którą kiedykolwiek miałam okazję się spotykać, April — skarciła ją pstryknięciem w nos, na którym zaraz złożyła słodkiego całusa. — To były całkiem fajne dziewczyny. Wprawdzie nie takie fajne jak ty, bo żadna nie wytrzymała ze mną zbyt długo, ale wcale im się nie dziwię. Ty za to wytrzymujesz ze mną ponad piętnaście lat i dalej nie uciekłaś. Za to akurat należy ci się nagroda, a nie kara. Zastanów się dobrze, ale też szybko, bo termin ważności mija o północy — powiedziała takim tonem, jakby była Kopciuszkiem, który wraz z wybiciem zegara spierdoli, a karoca, którą przyjechała, zamieni się z powrotem w dynię.
Trudno było jej wyobrazić sobie siebie u boku jakiejś innej kobiety, z którą mogłaby założyć rodzinę. Z żadną nie byłaby przecież tak szczęśliwa. I wcale nie było powiedziane, że w takim układzie chciałaby mieć dzieci. Nie zmieniało to jednak faktu, że April byłaby świetną ciocią, o czym Teddy nie tak dawno mogła się przekonać na własne oczy, kiedy w ich ręce trafiły waflokruchy Younga. A to tylko potwierdzało, że będzie równie cudowną matką dla ich własnych maluchów.
Tak, tak. To jak z tym, że najwięcej wypadków zdarza się w domu. Po prostu ja jestem bardziej narażona na nie jakoś... — urwała, bo w jej głowie pojawiły się obliczenia i teraz pewnie wyglądała jak ta baba z mema, której przed oczami wiruje ciąg liczb. Wyszło jej, że nawet pięciokrotnie, ale nie podzieliła się tą informacją z narzeczoną. Po co ją dodatkowo stresować? Zresztą April nie była głupia i doskonale zdawała sobie sprawę z tego, jak to wygląda. — Nieważne — mruknęła, wtulając się w nią mocniej i zaciągając zapachem jej skóry. W takich momentach nigdy nie czuła się bardziej sobą ani bardziej na miejscu. Chciałaby zostać z nią w tej wannie, aż skóra pomarszczy im się całkowicie i obie będą wyglądać jak dwie dorodne rodzynki.
Mogłabym cię zjeść, wiesz? — westchnęła, odurzona miłością i zieloną herbatą. Jak wrócą do pokoju, powinny zamówić sobie jakąś konkretną kolację. Deser ogarną sobie same.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wyszczerzyła się z dumą, gdy została nazwana dziwaczką. Bez problemu mogła z tym żyć. Kto chciałby gonić za normalnością? Na pewno nie ona! Nie była może jakaś kompletnie odklejona od planszy, ale na pewno nie mieściła się w normach zwyczajnej i spokojniej dziewczyny w ich wieku. Akurat to w sobie bardzo lubiła. Pragnienie kary faktycznie podbudowywało ten dziwaczny wizerunek, ale naprawdę nie widziała żadnego powodu, żeby miała się bać Teddy. Nie było w niej nic strasznego, a przecież Finch nie była najbardziej odważną kobietą na świecie. Na pewno była dużo mniej odważna niż jej narzeczona, która zawodowo pakowała się w niebezpieczne sytuacje z podniesioną głową. April pewnie obsrałaby gacie przy pierwszej możliwej akcji i to wcale nie musiałoby być nic spektakularnego. Ich ostatnia przygoda dość wyraźnie jej pokazała, że kompletnie się do tego nie nadawała.
— No dobrze, dobrze. Kilka z nich faktycznie sprawiało wrażenie takich całkiem w porządku, ale nadal uważam, że musiały być jakieś durnowate, że nie chciały cię przy sobie przytrzymać. Albo ślepe. Albo nad wyraz uprzejme, a ich planem od początku było zeswatanie nas, tylko te durne małpy nie mówiły tego wprost, a my się musiałyśmy domyślać i kombinować, zanim na to wpadłyśmy po kilkunastu latach — przyznała jej rację, ale też nie dała rady powstrzymać się od wtrącenia w to wszystko swoich trzech groszy. To ona miała być tą świetną kobietą dla Darling, a nie którakolwiek z jej byłych partnerek. Najwazniejsze było jednak to, że nie trafi już nigdy na lepszą, bo po prostu nie będzie miała takiej okazji. No chyba że z jakiegoś dziwnego powodu April młodo umrze. Może przecież ginąć we wspomnianym wypadku, może zachorować na coś, co zeżre ją w kilka miesięcy i tyle będzie z wielkiej miłości. W takiej sytuacji nie chciałaby, żeby Teddy zadręczała się do końca życia. Powinna przeżyć żałobę na swój własny sposób, a potem dać sobie szansę na odkrycie zupełnie nowej miłości. Finch chciała, by strażaczka przede wszystkim była szczęśliwa, a pewnie nie dałaby rady taką być, gdyby skupiała się wyłącznie na tęsknocie.
— A to nagrodę mam wymyślić sama? Myślałam, że wchodzi w pakiet z karą — zauważyła rezolutnie. To wszystko przecież powinno być na głowie Teddy. Powinna wymyślić coś, co będzie się perfekcyjnie uzupełniać i ostatecznie doprowadzać do całkowitego rozpieszczania April, bo przecież dokładnie na to zasługiwała! Już dawno jej się w dupie poprzewracało od tej całej dobroci, którą oferowała jej narzeczona. Cóż, strażaczka musiała teraz z tym żyć. Sama do tego doprowadziła, a przecież wiadomo, że jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz. Biorąc pod uwagę, że dzisiaj już zdemolowały łóżko, to mogło być różnie.
— Damy sobie ze wszystkim radę, zobaczysz — zapewniła cicho. Nie były w stanie obiecać sobie, że nic złego im się nie stanie, bo nawet przy zwyczajnym życiu to nie było możliwe, a co dopiero przy takiej profesji, jaką miała Teddy. Ważne jednak, by nie zakładać, że wszystko runie, zanim zdążą się choć trochę sobą nacieszyć. Pogłaskała ją z czułością po plecach, chcąc uspokoić nieco te wszystkie skołatane myśli.
— Ach, więc tak zginę? Nic mnie nie potrąci, tylko zostanę pożarta przez własną kobietę? — Zaśmiała się krótko, rozczulona tą wizją. Nigdy jakoś nie narzekała w momencie, gdy narzeczona ją pożerała, więc czemu nie?

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

W byciu dziwaczką nie było przecież niczego złego. Obie były trochę dziwne, każda na swój sposób. Teddy nawet kiedyś kupiła April koszulkę z napisem you're so weird (don't change). I była to absolutna prawda, bo przecież za nic nie chciała, żeby narzeczona jakkolwiek się zmieniała. Gdyby była inna, na pewno nie wpisałaby się w gusta strażaczki, która najwyraźniej miała słabość do dziewczyn odklejonych od planszy, ale nie tak całkowicie. Na pewno musiały czymś się wyróżniać, jednocześnie nie będąc jakimiś totalnymi pojebuskami. Psychika Darling, choć silna, mogłaby tego po prostu nie udźwignąć. A gdyby jeszcze na nią wrzeszczały albo wszczynały awantury o byle gówno? Chyba kompletnie zamknęłaby się w sobie i szukała jakiejś drogi ucieczki, żeby jak najszybciej ewakuować się z takiej relacji.
Och, tak myślisz? — zaśmiała się, nawijając sobie na palec kosmyk jej mokrych włosów. — To był właśnie ich przebiegły plan, który uknuły, tak? Najpierw wmawiały mi, że nie mam dla nich czasu, bo nie robię nic innego, tylko pracuję, a potem wepchnęły mnie w twoje ramiona? Sprytnie — pokiwała z aprobatą głową, jakby w ten sposób gratulowała im pomysłowości. — A co z twoimi byłymi? Dlaczego nie potrafiły docenić, jaka jesteś wspaniała? Zadbały o to, żebyś w końcu trafiła na kogoś, kto będzie traktował cię jak księżniczkę — zamruczała tuż przy jej uchu, delikatnie przesuwając językiem po jego płatku. Umówmy się - traktowanie Finch jak księżniczki to było absolutne minimum, a nie żadne princess treatment. Tak samo jak przynoszenie jej kwiatów bez okazji czy gotowanie jej ulubionego dania. I wiele innych rzeczy, przez które Darling dawała sobie wchodzić na głowę.
Ściągnęła brwi, nie do końca rozumiejąc, dlaczego nagroda miała iść w pakiecie z karą. Ewidentnie coś tu nie grało i strażaczka zaczęła węszyć spisek. Co narzeczona sobie myślała? Że Teddy łyknie wszystko jak gęś kluski? No dobra, po części miała rację, ale tym razem nie zamierzała dać się omotać z dziecinną łatwością. Ale z samą łatwością już tak.
Ja wymyślam karę, a ty nagrodę. To uczciwy układ, prawda? Chyba że chcesz potraktować karę za to, że mi nie wierzysz, jako nagrodę. Ale to trochę bez sensu, bo skoro jara cię kara, to przecież dla ciebie jest ona jak dodatkowa nagroda, która inaczej przejdzie ci koło nosa — wyjaśniła, co mogło zabrzmieć trochę pokrętnie, ale przecież miało sens! April mogła wyłącznie na tym zyskać.
Oczywiście, że każda z nich mogła zginąć na tysiąc różnych sposobów. Wypadki i choroby chodziły po ludziach i nie dało się tego przewidzieć. Żadna z nich nie wiedziała, czy wracając do Toronto, nie rozbiją się o jakieś pasmo górskie, a ich zwłoki nie pójdą na dno razem z wrakiem samolotu. Czy na trasie Vermont–Kanada przelatywały w ogóle nad jakąś większą wodą? Chyba tylko nad jeziorem Ontario, a to trochę nuda. Co innego spocząć na dnie oceanu. Gorzej, gdyby utknęły na jakiejś wyspie i ledwo przeżyły, tylko po to, żeby na końcu i tak umrzeć. Nie takie rzeczy widziało się w Grey's Anatomy.
Damy sobie ze wszystkim radę, zobaczysz.
To wystarczyło, żeby Teddy uśmiechnęła się całą sobą. Zapewnienia narzeczonej przyniosły ukojenie i wewnętrzy spokój. Darling nie miała gwarancji, że zostaną tam na zawsze i czy nie będzie ich jeszcze kiedyś potrzebować. Człowiek to jednak dziwna istota, pełna niewiary - potrzebuje potwierdzenia w każdej dziecinie swojego życia, potwierdzenia dosłownie wszystkiego, niczego nie będąc pewnym, dopóki ktoś nie przytaknie.
Właśnie tak — odparła, jakby to była najoczywistszą rzeczą na świecie, że Teddy po prostu ją zeżre. — Pożeram cię wzrokiem, to mogę i pożreć tak po prostu — wzruszyła nonszalancko ramionami i podniosła się z miejsca, żeby wyskoczyć z wanny. Nie miała pojęcia, ile siedziały w tej gorącej wody, ale całe jej ciało nabrało różowego koloru. A przecież nawet się nie zawstydziła! Jeszcze.
Chwyciła ręczniki i wyciągnęła rękę, żeby pomóc April.
Jak stąd wyjdziemy, to pójdziemy poprosić o innym pokój — oznajmiła, zarzucając narzeczonej miękki ręcznik na ramiona i nachyliła się, składając serię pocałunków na jej szyi. Smakowała jak zielona herbata i była tak samo pobudzająca.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wśród ich byłych znajdowały się naprawdę niesamowite kobiety, skoro udało im się uknuć te wszystkie spiski, które doprowadziły do tego, że Teddy i April były teraz razem. Miało to sens, że ta dwójka nie spotykała się z byle kim! No dobra, Finch czasami się spotykała, ale to były jakieś pojedyncze przypadki. Starała się dobierać sobie dziewczyny, nawet te na jedną noc, z jakimś rozsądkiem. Takim chociaż minimalnym.
— Nie wiem, może też były jakieś głupie? Albo po prostu od początku czuły, że nie są mi pisane, ale próbowały uszczknąć chociaż trochę mnie dla siebie — zasugerowała jedno z możliwych rozwiązań. Jak słuchała samej siebie na głos, to w ogóle nie brała pod uwagę, że to wszystko było prawdopodobne, ale może była po prostu człowiekiem małej wiary? Cała była generalnie raczej mała, więc to by pasowało. Zgadzała się z faktem, że nikt inny nie traktował jej tak dobrze, jak robiła to Teddy. To pewnie zasługa tego, że znała ją tak długo i zachowywała się tak od lat, a odkąd się zeszły, to się tylko zaostrzyło. Nawet najmilsze z jej byłych nie miały po prostu nigdy wielu okazji, by wspiąć się na wyżyny, bo każdy związek szybko się kończył. Może gdyby Finch była w tamtych relacjach bardziej wytrwała, to Darling miałaby jakąkolwiek konkurencję?
— Totalnie — przyznała ostrożnie, w ogóle nie rozumiejąc tego, co narzeczona do niej powiedziała. Nie miała pojęcia, który, kurwa, jest synem kogo, ale to nie miało aż takiego znaczenia. narzeczona pewnie miała rajcę. Była przecież mądra i nie gadała kocopołów. A przynajmniej zazwyczaj. Czasami to zdarzało się przecież nawet najlepszym. Finch była w stanie przyjąć wyjaśnienie, że ma wymyślić sobie jakąś nagrodę i tyle. To na szczęście nie powinien być duży problem. Zawsze potrafiła sobie znaleźć coś, co sprawi jej przyjemność, a obecność narzeczonej będzie w stanie uświetnić każdy pomysł.
Wyszła z wanny, korzystając z pomocy strażaczki. Nie była ona w żaden sposób konieczna, ale to był miły gest, więc nie widziała powodu, żeby z niego nie skorzystać. Obie ładnie się zaróżowiły i pewnie zaczynały już tu i ówdzie marszczyć. Najwyższa pora, żeby uciec z tych dusznych pomieszczeń kąpielowych. Mruknęła zadowolona, gdy poczuła serię słodkich pocałunków. Złapała ją za kark i przyciągnęła do siebie bliżej. Wolną rękę uniosła jej podbródek, by móc wpić się zachłannie w jej wargi. Całowanie się wychodziło im znacznie lepiej niż martwienie się. Teraz przyszła jednak pora pożegnać się z Japończykiem i ogarnąć porządne miejsce do spania.
Na szczęście ogarnięcie nowego pokoju nie było niczym skomplikowanym. Okazało się, że wciąż mają coś wolnego i to na delikatnie wyższym standardzie, gdzie mogą je umieścić. Kobieta z recepcji je przeprosiła i w generalnie potraktowała wyjątkowo uprzejmie i prokonsumencko. Finch nawet zastanawiała się przez moment, czy nie była Kanadyjką z wyjątkowo słabym akcentem, bo taka kulturalna Amerykanka, to rzadkość.
— Może powinnyśmy uznać demolowanie łóżek za naszą nową tradycję? Opłaca się — zasugerowała, gdy znalazły się już w nowym pokoju wraz ze swoimi rzeczami. Sypialnia i łazienka były tu faktycznie nieco większe. Nie wiedziała, po cholerę im te dodatkowe metry kwadratowe, ale cieszyła się tak czy siak.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

W sumie z tych teorii wynikało, że ich byłe były bardzo mądrymi kobietami. Zdecydowanie mądrzejszymi od nich dwóch, które przez lata skradały się do siebie jak pies do jeża, zamiast po prostu usiąść i porozmawiać jak normalne, dorosłe osoby. No ale po co, skoro można było skomplikować sobie życie do granic możliwości? Teddy pewnie nawet nie zauważyłaby, gdyby któraś z jej niedoszłych wywiesiła nad jej głową wielki transparent z napisem BABO, OGARNIJ SIĘ, TY KOCHASZ APRIL. Prawdopodobnie musiałaby jeszcze podkreślić najważniejsze słowa na czerwono, a najlepiej dorysować strzałkę. Darling nigdy nie była szczególnie spostrzegawcza, jeśli chodziło o uczucia. Jakieś sygnały oczywiście były, ale o wiele wygodniej było ich nie zauważać. Można było wtedy spokojnie wmawiać sobie, że z Finch łączy ją wyłącznie przyjaźń. No dobra. Może trochę więcej niż tylko. Ale w czym problem? Wystarczyło stłamsić w sobie wszystkie podejrzane uczucia, wsadzić je gdzieś głęboko pod dywan i cieszyć się, że ma przy sobie kogoś tak niesamowitego.
Coś tak jej się wydawało, że narzeczona niewiele zrozumie z tego, co próbowała jej wytłumaczyć, ale najważniejsze było to, że przytaknęła na propozycję odbioru nagrody. Mogło to być cokolwiek, co tam sobie ubzdura, a przecież miała jeszcze czas do końca dnia. Biorąc pod uwagę, jak długo siedziały w sanktuarium i że ze dwie godziny spędziły na tych wszystkich relaksujących zabiegach, nie zostało go jednak przesadnie dużo.
Nie widziała najmniejszego problemu w rozpieszczaniu April takimi drobnymi gestami. Darling była przecież dżentelmenką. Supermenką? Tyle o kobietach wiedziała. Normalnie jak Kayah! Była damą o nienagannych manierach i doskonale wiedziała, jak należy traktować piękne kobiety. To znaczy, konkretnie tę jedną. Inne też przepuszczała w drzwiach. Czasami nawet pomagała im z ciężkimi rzeczami czy ustępowała miejsca. Ale żadnej innej nie pomagała wyjść z wanny, więc chyba można było uznać, że April miała jednak pakiet rozszerzony.
Zamiana pokoju odbyła się zadziwiająco szybko i, co najważniejsze, nikt nie próbował pobić strażaczki za rozwalone łóżko. Podobno Amerykanie to buce, a tu proszę bardzo - takie miłe zaskoczenie! Może jeszcze okaże się, że potrafili być całkiem cywilizowanymi ludźmi. Nie pozostało im więc nic innego, jak zgarnąć swoje rzeczy i przenieść się na drugi koniec korytarza.
Nie jestem pewna, czy za każdym razem będą traktować nas tak łaskawie. A co, jeśli ulokują nas w jakiejś obskurnej piwnicy? — zapytała, odkładając torbę na fioletowy fotel, który kolorystycznie nijak miał się do wystroju pokoju, a jednak w jakiś przedziwny sposób całkiem nieźle do niego pasował.
Zsunęła nieco szlafrok i przyjrzała się szwom na przedramieniu. Rana po skaleczeniu blachą zaczynała się zabliźniać, chociaż po gorącej kąpieli trochę nabrała koloru. Może nie powinna tak długo taplać się w wodzie? Trudno. Nic wielkiego. Będzie żyć, a przynajmniej na razie nie planowała umierać na obczyźnie.
Głodna? — zapytała, przenosząc wzrok na April. Mogły zamówić kolację do pokoju wraz z butelką regionalnego alkoholu. Brzmiało jak całkiem doskonałe zwieńczenie dnia.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Świecie”