30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

073.
Chyba jednak wolała wbiegać w rozszalałe płomienie. Przynajmniej tam nikt nie oczekiwał od niej, że będzie siedziała spokojnie przez kilkadziesiąt minut, słuchała kolejnych przemówień i jeszcze wyglądała przy tym, jakby świetnie się bawiła. Podczas akcji przynajmniej coś się działo. Tutaj natomiast musiała siedzieć prosto, nie wiercić się i przede wszystkim nie poprawiać co pięć minut marynarki, chociaż miała wrażenie, że absolutnie wszystko było w niej nie tak. Galowy mundur zdecydowanie nie należał do jej ulubionych strojów. Wyglądał dobrze, owszem. Nawet bardzo dobrze. Granatowa marynarka, biała koszula, krawat, wypolerowane buty i wszystkie odznaczenia na swoim miejscu sprawiały, że Teddy prezentowała się dokładnie tak, jak powinna prezentować się strażaczka na oficjalnym wydarzeniu. Tyle tylko, że nadal czuła się trochę jak ktoś przebrany za strażaka.
Przesunęła dłonią po rękawie marynarki i zerknęła po sali. Wszędzie dookoła siedzieli ludzie w podobnych mundurach, przy stolikach rozmawiali strażacy z różnych jednostek, a między nimi kręcili się kelnerzy z tacami. Darling nie była pewna, czy bardziej dziwiło ją to, że wszyscy wyglądali tak cholernie schludnie, czy fakt, że jeszcze nikt nie zaczął opowiadać głośno jakiejś historii, której absolutnie nie powinny słyszeć osoby postronne. Dałaby sobie uciąć paznokcie u stóp, że to tylko kwestia czasu.
Sięgnęła po kieliszek i upiła niewielki łyk, po czym oparła się wygodniej o krzesło. Zerknęła na April, a potem na Jetta.
Powiedzcie mi, że nie tylko ja mam wrażenie, że siedzimy tu od trzech godzin — mruknęła. Nie czekając nawet na odpowiedź, ponownie spojrzała w stronę sceny. Jeszcze się nawet nie zaczęło. — Dlaczego nie zaprosiłeś Emmy? — zwróciła się do przyjaciela, który ponownie zaczął poprawiać mankiet. Teddy odruchowo pacnęła go w rękę. Po co to ruszał? Było dobrze.
Donovan przez chwilę nic nie mówił, najwyraźniej bardziej zainteresowany tym, co działo się po drugiej stronie sali.
Zaprosiłem. Nie mogła przyjść — odezwał się w końcu i sięgnął po swój kieliszek.
Nie mogła czy nie chciała? — rzuciła mu podejrzliwe spojrzenie i zerknęła na narzeczoną, licząc na to, że może ona powie jej coś więcej.
Nie mogła — upierał się strażak.
Darling pokiwała głową, ale zdecydowanie nie wyglądała na szczególnie przekonaną. Donovan miał ten sam ton, którym ludzie posługiwali się wtedy, kiedy nie mieli ochoty czegoś tłumaczyć i liczyli na to, że druga osoba w końcu odpuści. Teddy oczywiście nie zamierzała odpuszczać.
Przez chwilę bawiła się kieliszkiem, przesuwając palcem po jego krawędzi, po czym spojrzała na niego ponownie.
A już myślałam, że po prostu postanowiłeś spędzić wieczór z nami — uśmiechnęła się szeroko, sprzedając mu kuksańca w bok.
Jett rzucił jej krótkie spojrzenie.
Bardzo śmieszne — mruknął, dolewając sobie wina.
Najwyraźniej stwierdził, że on na trzeźwo też nie zniesie tego wydarzenia.
No dobra. Szkoda. Mogła przynajmniej wpaść zobaczyć, jak wyglądasz w mundurze. Wyślij jej przynajmniej jakieś zdjęcia czy coś — zaproponowała, bo przecież niecodziennie można było podziwiać ich w takim wydaniu. Zaraz jednak nachyliła się w stronę Finch. — Dlaczego nie mogła? — dopytała konspiracyjnym tonem, zupełnie nie przejmując się tym, że siedzący obok Jett i tak słyszał każde słowo.
Właściwie nie musiała nawet ściszać głosu. Jeśli Donovan nie chciał, żeby Teddy zaczęła drążyć, powinien powiedzieć coś bardziej przekonującego niż zwykłe nie mogła. Darling znała go zbyt dobrze, żeby dać się tak łatwo spławić.
Zanim jednak April zdążyła odpowiedzieć, ktoś wszedł na podest i stanął przy mównicy. Mężczyzna poprawił mikrofon, odchrząknął i poczekał, aż przy stolikach ucichną ostatnie rozmowy.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

56
Nie miała pojęcia, czy strażackie gale były tak nudne jak wiele imprez, na które ona miała obowiązek chodzić. Na pewno charakteryzowały się czymś innym. April nie spodziewała się na miejscu mediów, ani tym bardziej influencerów żadnych krwi sławy. Spodziewała się całej masy chłopa, dużo niezręczności i ogólnego spięcia oraz historii nie z tej ziemi. Jeżeli wszyscy zaczną się między sobą prześcigać w tym, kto opowie coś ciekawszego, to wybuchnie jej łeb. Co ona będzie miała do zaoferowania? Wątpiła, że kogoś tu będzie obchodziła jej praca. A niesamowite historie? Mogła zacząć im streszczać swoje ostatnie sesje RPG, ale to raczej też nie wzbudziłoby zbyt wielkiego podziwu. Cóż, będzie musiała improwizować. Tyle dobrego, że nieźle radziła sobie z poznawaniem nowych osób i nauczyła się, jak prowadzić porządny small talk. Ważne, że oprócz Teddy będą tam też chłopaki z jednostki, więc na pewno się nie wynudzą... aż tak.
Założyła nogę na nogę i zdjęła z kolana sierść Liary. Pozbycie się tego na dobre chyba nie było możliwe. Długi, czerwony materiał opadał do ziemi, przysłaniając chwilowo wysokie buty. Zsunął się natomiast z jej uda, głównie przez to, że kiecka miała wyjątkowo wysoki rozpierdak wysokie rozcięcie. Finch usłyszała jakieś stęknięcie przy stoliku obok. Odruchowo się tam obróciła. Zauważyła mężczyznę, który masował obolałe żebra i siedzącą obok niego wyraźnie zirytowaną kobietę, która rzuciła jej krótkie spojrzenie. Wyglądało na to, że przynajmniej ze strojem trafiła. Oby nikt jej w tej ciemnej czerwieni nie wziął za płomieni do zgaszenia!
Nie przysłuchiwała się aż tak uważnie rozmowie Jetta i Teddy. Dotarło do niej, że temat zszedł na Burnett, ale nie widziała powodu, żeby miała tu robić za czyjegokolwiek adwokata. Kątem oka spojrzała na Donovana, żeby zaobserwować, jak bardzo był tym wszystkim urażony. A może było mu po prostu przykro? Z chłopami to nigdy nie wiadomo. Był dużym chłopcem i będzie musiał sobie jakoś z tym poradzić.
— Tylko nie rób tych zdjęć w tutejszej toalecie, co? My ci potem zrobimy — zaproponowała w końcu. Akurat na tym znały się obie całkiem nieźle. Bez problemu pomogą mu wybrać odpowiednie tło i skarcą, gdy ustawi się jak debil. Zrobią takie fotki, że mucha nie siada, a Emma umrze z żalu, że jednak się tutaj nie zjawiła. Jett wyglądał w mundurze naprawdę ładnie! Może nie tak pięknie jak Teddy, ale to poprzeczka, do której w ogóle nie był w stanie doskoczyć, więc nie ma co porównywać. W swojej własnej kategorii totalnie wygrywał.
Nachyliła się również do narzeczonej. Położyła dłoń na jej kolanie i mruknęła w zamyśleniu, szukając właściwego wyjaśnienia. A może to, które znała, było jednak bujdą? Nie chciała okłamywać podsłuchującego ich Jetta.
— Wspominała coś, że musi jechać do... — zaczęła, ale przerwała, rozproszona zamieszaniem zwiastującym ciszę. Strażacy i ich towarzysze poszmerali ciut głośniej, by wreszcie się uciszyć. April uśmiechnęła się przepraszająco. Uniosła dłoń narzeczonej do ust i musnęła ją delikatnie w ramach pocieszenia za chwilowy brak ploteczek. Musiały najpierw wysłuchać przemówienia.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Początek takich imprez zawsze był nudny. Najpierw trzeba było przebrnąć przez przemówienia, podziękowania i wręczanie nagród, a tych kategorii było całkiem sporo. Medale za odwagę, za lata służby, za wyjątkowe zasługi, a nawet za strażaka roku. Sama Teddy nie spodziewała się, że otrzyma jakąkolwiek nagrodę. Bo za co? Nie uważała się za kogoś wyjątkowego. Może co najwyżej zgarną jakąś grupową statuetkę za współpracę podczas jakiejś akcji. I to byłoby nawet całkiem okej! Zdecydowanie bardziej pasował jej medal za coś, co zrobiła razem z całą ekipą, niż wychodzenie na środek sali i słuchanie, jak ktoś przez pięć minut opowiada o jej niezwykłym poświęceniu. Zwłaszcza że Darling nie czuła się szczególnie bohatersko, kiedy przypominała sobie, ile razy podczas służby zastanawiała się, czy aby na pewno nie rzucić tej roboty w pizdu.
Prawdziwa zabawa zacznie się dopiero później. Wiadomo nie od dziś, że strażacy potrafili dużo wypić, a koledzy Teddy, jak i sama Teddy, byli tego doskonałym przykładem. Tego wieczoru, zanim napierdolą się jak dzikie świnie, musieli jeszcze przez jakiś czas stwarzać pozory ludzi względnie cywilizowanych. Przynajmniej dopóki trwała oficjalna część.
Dlaczego miałbym robić zdjęcie w toalecie? — zdziwił się Donovan. Najwyraźniej hetero chłopy nie cykali sobie fotek w kiblu z pindolami na wierzchu. Za to Darling była bardzo zadowolona, że nie dostanie żadnych od April, która towarzyszyła jej tego wieczoru i w tej czerwonej kiecce wyglądała obłędnie. Tak obłędnie, że chciałaby natychmiast zerwać z niej materiał. Ale to też dopiero po oficjalnej części.
Machnęła ręką, dając Jettowi do zrozumienia, że to nieważne i żeby lepiej się skupił na przemówieniu, które co roku wyglądało dokładnie tak samo - na scenę wychodził najwyższy rangą komendant i dyrektor generalny straży pożarnej w Toronto, którym był Jim Jessop, raczył strażaków podniosłą przemową, a potem wznosił toast.
Dobry wieczór wszystkim — odezwał się w końcu wspomniany Jessop, a jego głos poniósł się po sali. — Cieszę się, że możemy spotkać się dziś tutaj w takim gronie. Każdy z was, niezależnie od stanowiska i stażu, jest częścią czegoś większego. To właśnie dzięki waszej pracy mieszkańcy Toronto mogą czuć się bezpieczniej — ciągnął, robiąc jakiś dziwaczny, bliżej nieokreślony gest ręką.
Teddy nachyliła się w stronę narzeczonej, odgarniając jej z twarzy pojedynczy kosmyk włosów.
Czujesz się przy mnie bezpiecznie? — wyszeptała tuż przy jej uchu. Trochę przedrzeźniała tego szefa wszystkich szefów, a trochę była ciekawa jej odpowiedzi.
Dzisiejszy wieczór jest okazją, żeby podziękować tym, którzy w szczególny sposób pokazali, czym jest ta służba — kontynuował mężczyzna, chcąc jak najszybciej dobić do brzegu. I tak powinno być, prawda? Krótko, zwięźle i na temat. Kapitan Whitman zawsze powtarzał - mniej pierdolenie, więcej robienia.
Za odwagę, zaangażowanie i gotowość do działania wtedy, kiedy inni najbardziej tego potrzebują — wyrecytował Donovan w tym samym czasie, co Jessop. Jak widać, wszyscy już znali tę gadkę na pamięć.
Bo sali bankietowej rozległy się gromkie brawa, a dyrektor generalny uniósł swój kieliszek, czekając aż wszyscy do niego dołączą. Darling sięgnęła po swój i przystawiła go do tego, który znalazł się w dłoni Finch.
Dziękuję, że ze mną przyszłaś. Bez ciebie umarłabym tutaj z nudy i marazmu — mruknęła cicho, wymownie lustrując ją wzrokiem. No co? Nie będzie przecież ukrywać, że miała na co popatrzeć, kiedy naprawdę miała na co patrzeć. Rozpierdak robił robotę. A żeby to potwierdzić, Teddy dyskretnie wkradła się pod materiał sukienki i przesunęła paznokciami po jej odsłoniętym udzie.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Chciała wytłumaczyć Jettowi wady i zalety robienia sobie zdjęć w łazienkach. Była w tej kwestii doświadczona. Wiedziała, z jakich warto korzystać, a z jakich niekoniecznie. Umiała od razu rozpoznać porządne światło i odpowiednio ustawione lustra. Nie mogły być na przykład bezpośrednio przy drzwiach, żeby dać sobie chwilę na ratunek w razie ewentualnego wejścia niespodziewanego gościa. Wielokrotnie robiła sobie tego typu zdjęcia nie tylko u nich w domu, ale też na przykład w swoim biurze. Wszystkie, które nadawały się do dzielenia się, lądowały oczywiście na telefonie Teddy. No dobrze, kiedyś może jeszcze u paru innych lasek, ale teraz laska była tylko jedna! Galowy strój nie nadawał się jednak do prezentowania go w taki sposób. Wydawało jej się, że lustro jest dla wielu ludzi odruchem. Widzą odbicie, robią sobie selfie. Tak było przecież wygodniej niż po prostu z ręki. A gdzie jest najwięcej luster? Wiadomo, że w łazienkach! Na szczęście Donovan nie podążał za tą logiką. Narzeczona machnęła na to wszystko ostatecznie ręką i ucięła temat, więc April zgodziła się z tą decyzją krótkim skinieniem. Może faktycznie nie potrzebował porządnego wykładu na temat robienia sobie zdjęć? Chociaż ten jego Tinder... Oby już wkrótce przestał być mu potrzebny.
Spojrzała na przemawiającego mężczyznę i nawet starała się go słuchać. Nie mówił może niczego niesamowitego, ale dla niej to była przecież nowość. Liczyła, że dowie się czegoś ciekawego albo że będzie miała okazję do wzruszeń. Albo chociaż śmiechu! Facet jednak nie był najlepszym oratorem, jakiego widział świat.
— Czy ja wiem? Robi mi się przy tobie gorąco, a to chyba niezbyt bezpieczne — szepnęła, uśmiechając się do niej figlarnie. Na całe szczęście Darling doskonale wiedziała, jak radzić sobie z takimi sytuacjami. Podobnie zresztą jak większość osób obecnych na tej sali. Ale April interesowała tylko ta jedna konkretna strażaczka. Nie żeby znała ich dużo więcej. Kojarzyła właściwie tylko Riley, której akurat dzisiaj nie było i jakoś specjalnie na to nie narzekała. Zakładała, że gdzieś przy którymś ze stolików mogą siedzieć panie z innych jednostek, ale one też nie miały wielkiego znaczenia.
Przygryzła wargę rozbawiona, gdy Jett zaczął recytować przemówienie razem z głównym mówcą. Wyglądało na to, że facetowi bardzo podobało się to, co napisał, skoro powtarzał to za każdym razem. To od razu poprawiło April nastrój. Dobrze jest tak w siebie wierzyć i doceniać własne dzieła! Niby taki niepozorny facet, a tu proszę bardzo. Wiedział, jak powinien obchodzić się sam ze sobą. To się przecież ceni.
— Przyjemność po mojej stronie. Ale jak będzie nuda i marazm, to uciekamy, prawda? — zasugerowała, unosząc wreszcie kieliszek. Wygląda na to, że impreza wreszcie zaczeła zmierzać w dobrym kierunku. szybki toast, jakieś nagrody i można dać się porwać nocy! Mogła też dać się porwać Teddy, która miała chyba wyjątkowo niecne zamiary. Nie poczekała nawet do końca części oficjalnej z wpakowaniem ręki na nagie udo Finch.
— Moje ciało wystarczy, żeby odwdzięczyć ci się za całe bohaterstwo? — zapytała cicho. Dawanie dupy tym, którzy poświęcają się dla wyższych celów, było obowiązkiem każdego porządnego obywatela! A Finch kochała swój kraj.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Z tego, co Teddy zauważyła, będąc z Jettem na jednej zmianie, Donovan wciąż korzystał z Tindera i cały czas z kimś się matchował. Co chwila zerkał w telefon, coś odpisywał, czasami nawet uśmiechał się pod nosem, ale kiedy tylko próbowała wybadać temat, robił się dziwnie małomówny. Może jednak między nim a Emmą wcale nie było nic poważnego? Albo taki układ po prostu im pasował? Trudno stwierdzić, bo przyjaciel niewiele mówił na ten temat. Właściwie w ogóle nie wspominał o Burnett, co samo w sobie było trochę podejrzane. Jett potrafił gadać godzinami o kompletnych pierdołach, ale kiedy przychodziło do Emmy, to nagle zapominał języka w gębie. No cóż, może to po prostu nie im pisana była taka miłość aż po kres życia. Fajnie byłoby, gdyby się zeszli, bo Teddy całkiem ich ze sobą widziała, ale przecież niczego nie można było robić na siłę. Jeżeli mieli się ze sobą zejść, to w końcu się zejdą. A jeśli nie, to najwyraźniej wszechświat miał wobec nich zupełnie inne plany. W każdym razie Jett zachowywał się ostatnio jakoś dziwacznie. Darling nie potrafiła do końca rozgryźć, o co mu chodziło, ale coś zdecydowanie było na rzeczy. Czyżby Emma dawała mu jakieś sprzeczne sygnały? Albo wodziła go za nos, przez co cierpiała jego duma? Donovan miał przecież całkiem spore ego. Trzeba było tylko wlać w niego więcej alkoholu. Wtedy na pewno wszystko jej wyśpiewa. Taki pijaniutki był zdecydowanie bardziej skory do zwierzeń. A Teddy, jako jego najlepsza przyjaciółka, czuła się wręcz zobowiązana, żeby mu w tym pomóc.
Przemowa Jima Jessopa interesowała ją tyle, co zeszłoroczny śnieg. Facet mógłby się postarać i w końcu powiedzieć coś nowego, a nie sucho recytować wiecznie to samo przemówienie. Gdzie jakiś element zaskoczenia? Gdzie emocje? Od razu byłoby ciekawiej, gdyby spadł z podestu jak Skolim podczas koncertu w Rewalu. Nic dziwnego, że strażaczka wolała skupić swoją uwagę na udzie narzeczonej.
To świetnie, bo taki był właśnie zamysł. Nie chciałabym gasić twojego zapału — uśmiechnęła się wprost w jej usta. Chyba powinna ostrzec innych strażaków, że uwaga, ta laska jest strasznie gorąca, ale Darling sama sobie z nią poradzi.
Wbrew pozorom w straży pożarnej pracowało całkiem sporo kobiet. Nie było ich oczywiście tyle co facetów, ale taka 67 jednostce, z której wróciła do nich Carver, składała się prawie z samych pań. Szkoda tylko, że Bunny, podobnie jak Riley, nie mogły wziąć udziału w dzisiejszej uroczystości. Była to przecież doskonała okazja, żeby April mogła w końcu je poznać.
Uciekniemy — przytaknęła natychmiast. Dopiero po chwili zaczęła się zastanawiać, czy taka ucieczka nie narobiłaby jej problemów. Kapitan Whitman na pewno nie byłby zachwycony, gdyby jego podopieczna po prostu wstała w środku oficjalnej gali i zniknęła bez słowa. Co innego dać znać odpowiednio wcześniej, że nie będzie jej na uroczystości, a co innego spierdalać w środku jak złodziej. — Wtedy będziesz mogła zabrać mnie w jakieś super miejsce — mruknęła jej do ucha, na którego płatku złożyła delikatny pocałunek.
Jeszcze raz zlustrowała narzeczoną wzrokiem. Czy jej ciało wystarczyło, żeby odwdzięczyć się za całe bohaterstwo? Jeszcze jak!
Och, nie śmiałabym oczekiwać niczego więcej — przycisnęła sobie wolną dłoń do piersi, jakby już dawanie dupy było zbyt hojnym darem. — To i tak już za wiele — westchnęła teatralnie i w końcu niechętnie zabrała rękę z jej uda, bo na scenę wszedł wysoki, szpakowaty mężczyzna, który najwyraźniej wręczać nagrody.
Statuetka za wykazanie się wyjątkową odwagą powędrowała do jakiegoś ziomka z 21 jednostki. Teddy nawet kojarzyła go z widzenia, ale nazwisko już kompletnie jej uciekło. Facet dostał swoje pięć minut chwały, odebrał statuetkę, uścisnął kilka dłoni i wrócił na miejsce przy oklaskach całej sali. Kolejna nagroda, za służbę ponad obowiązki - cokolwiek dokładnie miało to oznaczać - trafiła do gościa z 37 jednostki, który niestety nie mógł być dzisiaj z nimi, więc statuetkę odebrała jego żona.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mogłaby się pewnie zastanawiać, czy w momentach, gdy Teddy nazywa ją gorącą laską, ma na myśli coś dobrego. Przecież na co dzień płacono jej za to, by się tego nadmiernego gorąca pozbywała! Z drugiej strony lgnęła do płomieni jak ćma do lampy, więc może to był wyraz wyjątkowej siły przyciągania? To też nie tak, że Teddy potrafiła ją bez problemu zgasić, a już na pewno nie tka, że płomień w sercu April jakkolwiek się przy niej zmniejsza. Strasznie skomplikowana ta metafora, ale dawała tyle możliwości. Może na czymś takim powinna opierać się przemowa Jima Jessopa? Jeżeli tylko miał odpowiednio dużo charyzmy, był w stanie sprzedaż każdy, nawet najgorszy żart. April z przyjemnością pomogłaby mu napisać taki tekst. W ogóle chętnie wparowałaby tu ze swoim zespołem i zrobiła porządne odświeżenie wizerunku straży pożarnej! Nie żeby mieli złą opinię publiczną, wręcz przeciwnie, ale miała wrażenie, że była ona nieco staromodna. Od dawna żyli już w dwudziestym pierwszym wieku, pora się do tego dostosować. Darling zawsze jej jednak powtarzała, że jednostki mają dużo ważniejsze wydatki niż marketing, a ona nie mogła się z tym nie zgodzić. Wiele rzeczy na pewno dało się załatwić po kosztach, a ona już zadbałaby o zebranie porządnych funduszy. W końcu miała całe wiadro uroku osobistego, a pomoc dzielnym strażakom to argument, który roztopi niejedno korporacyjne serce. Była jednak zbyt ambitna. Nie wystarczy jednostka. Chciała brać się za całe Toronto albo najlepiej całą Kanadę, ale takiego budżetu, to przecież nie wyczaruje.
Doskonały pomysł. Ale dajmy tej gali szansę. No wiesz, sprawdzimy, czy lepsze są twoje imprezy firmowe czy moje — zasugerowała. Darling nie miała okazji widzieć zbyt wiele takich wydarzeń, w których musiała brać udział Finch, ale przecież po jednym z nich się jej oświadczyła. W sumie to dawało wersji April nieuczciwą przewagę. No trudno! Nie jej wina, że wybrała dla nich tak świetne wydarzenie, a tutaj były skazane na jakieś nudy i koszmary. Nie no, na pewno nie będzie aż tak źle! Zawsze przecież najważniejsze jest towarzystwo, a ono było niczego sobie.
— Mam go dawać mniej? — zapytała przekornie, nachylając się bliżej strażaczki. Nie miała w planach jej niczego ograniczać, ale może za dużo sobie wyobrażała i Teddy miała jej już trochę dość! W ogóle tego na co dzień nie okazywała, ale cholera wie, co tam się w jej łbie czai. April sięgnęła do kołnierzyka koszuli narzeczonej i poprawiła go nieznacznie, przy okazji muskając paznokciami skórę na jej szyi, że niby totalnym przypadkiem.
— A gdzie nagrody dla was? — mruknęła, tym razem nachylając się tak, by Jett mógł ją usłyszeć bez wytężania słuchu. Statuetki rozdawali na prawo i lewo za jakieś kompletnie głupoty i puste frazesy, więc czemu im również nie miałaby się jakaś trafić? April wiedziała przecież, że każdy z ich ekipy zasłużył na całe naręcze nagród, więc lokane szefostwo też powinno zdawać sobie z tego sprawę. Czyżby nie znali się na własnych ludziach tak samo jak na wizerunku? Na pewno nie.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Oddałaby ostatnie pieniądze, żeby narzeczona napisała nowe przemówienie dla dyrektora generalnego. Od jakichś siedmiu lat słuchała tego samego. A jej koledzy jeszcze dłużej, bo przecież Jim Jessop miał ze sto sześćdziesiąt dziewięć lat. No dobra, może trochę przesadzała. Ale na pewno był w wieku kapitana Whitmana, a ten już dawno powinien być na emeryturze. Albo w grobie. Można sobie wybrać. W każdym razie Finch znalazłaby sposób, żeby przemycić jakieś chwytliwe hasła i sprawiła, że wieczór od razu stałby się zabawniejszy. Może faktycznie powinna zająć się promowaniem straży pożarnej? Teddy występowałaby w mundurze na plakatach (albo i bez, żeby przyciągnąć większą uwagę) i chwilę później byłaby już znana nie tylko Toronto, ale też w całej Kanadzie. Potem w Stanach. Potem w Europie. Ludzie z najdalszych zakątków globu zaczną marzyć o pracy w straży, a one dwie szybko dorabiają się fortuny. Może wtedy w końcu mogłyby zorganizować ogromne wesele i kupić ten wymarzony dom. Albo kilka! Właściwie skoro już miałyby tyle pieniędzy, to po co się ograniczać? Mogły sobie powtarzać, że wiele im nie trzeba, bo przecież mają siebie i że pieniądze szczęścia nie dają, co było oczywiście było piękne, ale umówmy się - wszystko bez pieniędzy to chuj.
Jak zawsze wszyscy się nabzdryngolą. Zobaczysz. W zeszłym roku bliźniaki przesadzili z absyntem i czołgali się po parkiecie, twierdząc, że są dżdżownicami, ale jestem pewna, że ktoś to dzisiaj przebije — pokiwała głową z pełnym przekonaniem. Zwykle, wykluczając oficjalną część, zabawa była przednia!
Darling nigdy nie wyszła stąd ani trzeźwa, ani głodna. Zresztą trudno było oczekiwać czegoś innego, skoro jedzenia zwykle było tyle, że można było najeść się za wszystkie czasy, a alkoholu jeszcze więcej. Raz nawet zgubiła stanik, ale to już była dłuższa historia.
Udała wielce zamyśloną, kiedy April zapytała, czy miała dawać jej mniej. Znaczy swojego ciała. Już chciała powiedzieć, że mogłaby więcej, ale przecież nie zacznie przecież dobierać się do niej przy ludziach. Mogłaby, oczywiście. Tylko że istniała niezerowa szansa, że Finch nie byłaby zachwycona takim obrotem spraw, a Teddy mimo wszystko miała jakieś resztki instynktu samozachowawczego.
No mniej to może nie. Taka ilość jest wystarczająca — zapewniła i wyeksponowała szyję, żeby dać jej lepszy dostęp do kołnierzyka koszuli. Właściwie strażaczka nie miała żadnego powodu do narzekań. Powiedzmy, że narzeczona była całkiem hojna. Zazwyczaj.
Donovan klikał coś pod stołem w telefonie. Na bank siedział na Tinderze! Dopiero słowa Finch sprawiły, że nacisnął boczny przycisk i zgasił ekran.
Dla nas? — zdziwił się szczerze, podnosząc wzrok na April. — Yyy. Nie wiem, chyba nic nie dostaniemy? — zerknął niepewnie na Teddy, która wzruszyła lekko ramionami.
Chyba nie. Nigdy nic nie dostaliśmy. A nie, przepraszam, dwa lata temu otrzymaliśmy wyróżnienie za pomoc w gaszeniu pożarów w Teksasie — przypomniała sobie, jak tamten pożar z lutego spalił ponad milion akrów, tym samym stając się największym pożarem w historii Teksasku. — W sumie nie mam pojęcia, jak oni to wszystko oceniają — ruchem głowy wskazała na jakąś starszą strażaczkę na scenie, która odbierała statuetkę za chuj wie co.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Spojrzała rozbawiona na narzeczona, gdy streściła historię z ostatniej tego typu imprezy. O dziwo była w stanie sobie to wyobrazić bez większego problemu. Czy bliźniaki aż tak bardzo pasowały do tego typu sytuacji, czy April miała aż tak bujną wyobraźnię? Dla poszanowania strażaków lepiej zaznaczyć, że obie wersje są tak samo prawdopodobne. Nie miała pojęcia, czy dzisiejsza gala również zmierzała w tę stronę, ale w sumie czemu nie? Mogą dać się ponieść melanżowi. Kiecka, którą na siebie założyła, sugerowała, że powinna być choć trochę spokojna i elegancka, ale takie określenia rzadko trafnie określały April. Mogłaby się dla narzeczonej postarać i powściągnąć. Nie byłoby niczym trudnym zachowywać się jak przykładna obywatelka i cudowna przyszła żona dostojniej strażaczki. Cały szkopuł jednak tym, że jej strażaczka nie zawsze była aż taka dostojna. Jak odpinała wrotki, to kompletnie nie przejmowała się utratą godności. Odkładała zmartwienie na następny dzień, a po obudzeniu zazwyczaj zapominała się tym przejąć, bo miała inne rzeczy na głowie. Nic dziwnego, że April aż tak lubiła się z nią bawić.
— Aż dziwie się, że ktoś nie psuje systemów przeciwpożarowych i nie tańczycie wszyscy w strugach wody, ale rozumiem, że to niezgodne z etyką zawodu? — Od razu spojrzała na sufit, doszukując się na nim zraszaczy. Nie miała pojęcia, czy takie budynki jak ten były w nie zaopatrzone. Czy to był przestarzały system? A może właśnie klasyczny i skuteczny? Cholera wie. W The Sims 2 działał całkiem dobrze, szczególnie w akademikach, więc czemu miałby nie sprawdzać się w rzeczywistości? Trzeba było tylko pozbyć się tego okrutnego wycia czy innego ostrzegawczego dzwonka, bo do tego nikt normalny nie chciałby się bawić. Sala była jednak wypełniona specjalistami w tej kwestii, więc na pewno ktoś znalazłby na to metodę.
Skrzywiła się niezadowolona, gdy przyznali, że raczej nie czeka na nich żadna nagroda. Wielka szkoda! Liczyła, że będzie mogła zobaczyć, jak chociaż jedno z nich odbiera zasłużoną statuetkę i trochę pośmiać się z niezręczności, którą roztoczyliby wokół siebie, pojawiając się na moment na scenie. Nie chodziło oczywiście wyłącznie o śmianie się. Naprawdę uważała, że zasługiwali na wszystko co najlepsze, ale znów, to pewnie dotyczyło wszystkich osób w tym budynku. Trafiła do miejsca wypełnionego po brzegi osobami, które wnosiły coś dobrego do społeczeństwa, ich praca miała znaczenie i świat byłby bez nich wyraźnie gorszy. Trudno tutaj było czuć się na swoim miejscu. Zakładała też, że gdyby wszyscy jak leci dostali nagrody, to byłaby straszna nuda. Z czegoś takiego nie da się nawet porządnie ucieszyć. No chyba że byłby to premie, to wtedy inna gadka. Ale jakieś tanie statuetki? Nie ma szans.
— Straszna szkoda. Zasłużyliście na wyróżnienie za bycie największymi słodziakami na wiecie — zapewniła łagodnym tonem, chcąc sobie z nich odrobinkę pożartować. Oczywiście w tym określeniu była też cała masa prawdy! W rankingu plasowali się całkiem wysoko.
— Albo chociaż że wasze tyłki wyglądają w mundurach totalnie najlepiej. Są w ogóle takie kategorie? Pewnie nie. Można gdzieś zgłosić pomysły na przyszły rok? — Rozejrzała się po pomieszczeniu, jakby spodziewała się skrzyneczki na pomysły, dzięki której mogłaby się wyżyć kreatywnie i pokazać zarządowi, czego strażacy naprawdę chcą od tej gali.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

April jeszcze nie wiedziała, czym były prawdziwe, strażackie imprezy! Te posiadówy w ich ulubionym barze, na którą raz Teddy zabrała Finch, żeby poznała jej kumpli, to było nic w porównaniu z tym, jak potrafili bawić się na takich uroczystościach. Tamte wieczory były co najwyżej rozgrzewką. Tutaj natomiast wszyscy przyszli przede wszystkim po to, żeby celebrować ciężką pracę swoich kolegów. Tylko to wszystko, co teraz się działo, było jedynie przykrywką. Najpierw trzeba było odbębnić oficjalną część, a dopiero później można było zacząć właściwą biesiadę. Chociaż cholera wie, ile to potrwa. Trzeba było liczyć na to, że niezbyt długo. Wszystko zależało od ilości nagród i od tego, czy ktoś nie wpadnie jeszcze na genialny pomysł, żeby wygłosić dodatkową przemowę. Darling miała nadzieję, że nikt nie postanowi nagle podzielić się z całą salą jakąś wzruszającą historią o służbie, poświęceniu i tym, jak bardzo wszyscy są jedną wielką rodziną.
Chciałbyś nas zobaczyć, jak wykonujemy taniec Toma Hollanda do piosenki Rihanny? — posłała narzeczonej rozbawione spojrzenie. Dla pełnego efektu każdy obecny strażak powinien mieć przy sobie parasolkę. Albo chociaż szlaucha? W każdym razie jakieś rekwizyty, bo bez tego pokaz nie byłby aż tak atrakcyjny. — Gdyby systemy przeciwpożarowe były popsute, to Jim Jessop w życiu nie zdecydowałby się wynająć tej przestrzeni. Ale nie zdziwiłabym się, gdyby wybrali ją właśnie dlatego, że ma tak dobrze oznaczone wyjścia ewakuacyjne — wskazała ręką we wszystkie strony świata, bo tych drzwi zapewniających bezpieczne wyjście było chyba ze sześć par.
Najwyraźniej ani Teddy, ani Jett, ani nikt z 132 jednostki nie zasłużył sobie na nagrodę. Tego zresztą można było się spodziewać. Darling naprawdę nie wyróżniała się żadnymi bohaterskimi czynami. Robiła po prostu to, co do niej należało. Najwyraźniej według tych, którzy decydowali o tym, komu należą się statuetki, to było trochę za mało. I musiała się z nimi zgodzić. Na pewno znaleźli się tacy, którzy zasłużyli na tę nagrodę trzysta razy bardziej. Owszem, byłoby miło dostać kiedyś jakąś statuetkę. Mogłaby postawić ją gdzieś w lofcie i przez pierwsze dwa tygodnie dumnie przechodzić obok niej, za każdym razem przypominając sobie, że jednak zrobiła coś dobrze i w końcu ktoś ją docenił.
To nie gala dla piesków i kotków — zaznaczył Donovan, kiedy Finch nazwała ich słodziakami.
Nie bądź złośliwy, Jett — skarciła go Teddy trzepnięciem w ramię. — Żal ci dupę ściska, że nie nic nie dostałeś. A jakby istniała taka kategoria, o której wspomniała April, to przynajmniej ktoś wyróżniłby twój tyłek. A ja ci zawsze powtarzam, że masz spoko tyłek. Jak na faceta — uniosła wymownie brwi, jednocześnie pstrykając palcami w ramach owacji. Na swoje usprawiedliwienie miała to, że drugą ręką miała zajętą. Tym razem kieliszkiem z winem, a nie wkradaniem się pod kieckę narzeczonej. Są rzeczy ważne i ważniejsze. — Nie mam pojęcia, ale zawsze możesz zgłosić obiekcje Jessopowi — ruchem głowy wskazała na sędziwego mężczyznę, który kręcił się przy scenie.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Od razu pokiwała głową, zachwycona wizją tej dwójki odwalajajacej taki pokaz jak Tom Holland. Na pewno daliby radę, gdyby odrobinę poćwiczyli. To kwestia nauczenia się choreografii. Wiedziała, że Teddy nie jest jakąś wielką fanką tańca, ale może dzięki takim lekcjom bardziej by się odważyła i przestała przejmować? Pewność siebie była najważniejsza, by wyglądać na parkiecie dobrze. Reszta to tylko usprawniające dodatki. Bez pewności siebie żaden słuch ani technika nie pomogą. April mogła też przystać na to, by taniec wykonał sam Jett. Niech ten mężczyzna zaprezentuje porządnie swoją kobiecą energię, to byłoby coś! Darling mogła po prostu darować, o ile strażaczka obiecałaby jej, że na osobności postara się zachwycić narzeczoną w jakiś inny sposób. Dowolny! Na pewno wymyśliłaby niejeden.
— Poważnie? To mogło być kryterium wyboru miejsca? Chyba powinien popracować nad tym, jak podbudowuje się u ludzi morale. Takie imprezy są durne, ale jednak pomagają. — Rozejrzała się po sali dopiero teraz zwracając uwagę na jakiekolwiek oznaczenia wyjść ewakuacyjnych. Faktycznie było ich sporo i były dobrze widoczne z wielu miejsc. Gdyby tylko coś się zaczęło dziać, to poradziliby sobie z ucieczką. Nie byłaby to jednak zasługa oznakowania wejść tylko faktu, ile w budynku było profesjonalistów. Ogarnęliby sytuację nawet, gdyby do pożaru doszło w stodole. Naprawdę dało się wybrać miejsce, które zaskoczyłoby czymś więcej niż bezpieczeństwem i higieną pracy. Mogła mieć tylko nadzieję, że alkohol i jedzenie, które tu podają, były przygotowywane tak samo skrupulatnie jak droga przeciwpożarowa.
Zmarszczyła nos, gdy usłyszała uwagę Donovana. Nie była pewna, czy tylko żartował, czy faktycznie miał teraz do niej jakieś pretensje. Ale jeśli tak, to o co? Nie zrobiła przecież niczego złego. Starała się tylko z nimi rozmawiać i nieco rozluźnić atmosferę, zanim zrobi to alkohol.
— Przecież tylko żartuję. Zdaję sobie sprawę, że zasługujecie na nagrody za ważniejsze rzeczy, ale nie chciałam rzucać nieprzyjemnymi wspomnieniami na starcie imprezy — wyjaśniła mu, ostrożnie dobierając słowa. Nie chciała, żeby uwierzył, że ich nie doceniała albo że umniejszała im codziennym obowiązkom, bo przecież tak nie było. Zakładała, że w każdy inny dzień Jett mógłby nawet nie zwrócić uwagi na jej komentarz, ale dzisiaj wydawał się jakiś taki rozdrażniony, więc wolała dmuchać na zimne. Nie powinna pozwolić, żeby zepsuł sobie humor, zanim impreza się rozkręci. Co będzie po alkoholu, to się zobaczy, bo przecież procent różnorako wpływały na humor sprzed zażywania ich, ale tym się będą martwić później.
— A żebyś wiedziała, że zgłoszę — zapewniła po tym, jak napiła się ze swojego kieliszka. Wbiła spojrzenie w jeszcze nieznanego jej mężczyznę i natychmiast oceniać. Trzeba było porządnie zbadać przeciwnika, zanim się do niego podejdzie. Nie miała zamiaru nikogo lekceważyć, trzeba było zbierać dane od początku.
— Pójdziemy z nim porozmawiać, co ty na to? Ale to nie od razu. Najpierw niech wszyscy skończą go obskakiwać — zaproponowała narzeczonej, obracając się w jej stronę. Sprawiała wrażenie zdeterminowanej.

teddy darling
Werka
dogadamy się
ODPOWIEDZ

Wróć do „Archeo”