ODPOWIEDZ
26 y/o
For good luck!
186 cm
rider || freestyle motocross
Awatar użytkownika
two heartbeats out of sync with one another
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

𝕗𝕣𝕖𝕖𝕕𝕠𝕞, 𝕀'𝕞 𝕥𝕒𝕜𝕚𝕟' 𝕚𝕥 𝕓𝕒𝕔𝕜
𝕚'𝕞 𝕠𝕦𝕥𝕥𝕒 𝕙𝕖𝕣𝕖, 𝕟𝕠 𝕥𝕦𝕣𝕟𝕚𝕟' 𝕓𝕒𝕔𝕜

Zsunął buty przy wejściu i rozejrzał się po domu Finchówny, w którym miał już przecież przyjemność być nie raz. Chwilę później zobaczył czarną chmurę pędzącą prosto w jego kierunku, więc od razu się uśmiechnął, odstawił torby ze snackami i napojami na ziemię, ukucnął i dał się porządnie przywitać dobermance. - Nyx, no też się za tobą stęskniłem. Już, już - zaśmiał się, drapiąc ją za uchem, a potem klepiąc po tyłku. Dopiero kiedy powitanie zostało oficjalnie zakończone, podniósł się z podłogi, zgarnął torby i ruszył w stronę pokoju Kiry. - Dobra, nakupowałem nam w chuj dużo chipsów i innych pierdół. - Zaczął wyciągać wszystko i rozrzucać po jej łóżku. - Mam sweet chilli, cebulkowe, salt and vinegar, ketchup, barbecue... o, i żelki. Czaisz, że jedne są o smaku pikli?! Musimy spróbować. - Rzucił to uchachany, po czym przyszła kolej na napoje. Cola Zero. Root beer. Sprite zmieszany z jakąś herbatką. Bubbly o pięciu różnych smakach, no hit. I no... Może wysypywanie wszystkich puszek na łóżko nie było najbardziej inteligentnym ruchem na świecie, bo powodzenia później z otwieraniem ich bez rozbryzgania tego na pół pokoju, ale spokojnie... Shelby nie takie kryzysy rozwiązywał. Wystarczyło kilka razy postukać paznokciem w wieczko, żeby nic sie nie rozlało, podobno, i guess we will see. - Chyba starczy, co?

Rzucił się na jej łóżko i oparł plecami o ścianę, przesuwając spojrzeniem po zajebiście urządzonym pokoju, pełnym różnych samochodowych części, modeli i innych cudów. No. To było zdecydowanie jego środowisko. - Słyszałaś nową piosenkę Yung Leana? Zajebista jest. Teledysk też. Musimy obejrzeć. - Bez czekania na odpowiedź otworzył paczkę piklowych żelków, wyciągnął jednego i powąchał. Zmarszczył nos. Cholera jasna, faktycznie pachniał jak ogór. Wonderful. Wysunął opakowanie w stronę Kiry. - Musimy spróbować na raz, bo inaczej się nie liczy. Chociaż raz będę miał z tobą swój pierwszy raz - westchnął dramatycznie, po czym sam parsknął śmiechem.

Finchhampstead była kurewsko piękną kobietą... i jeszcze znała się na samochodach. Potrafiła mu odpyskować, nie dawała sobie wejść na głowę i ogólnie chyba właśnie dlatego, że grała do kompletnie innej bramki, zostali tak zajebiście dobrymi kumplami. Levi wiedział, że mimo tego, iż czasami zachowywał się jak ostatni, skończony kutas, mógł na nią liczyć praktycznie w każdej sytuacji. I działało to też w drugą stronę. Co najważniejsze, wiedział, że jeżeli naprawdę zaczynał odpierdalać, wystarczyło, żeby zdzieliła go w ten głupi łeb albo powiedziała mu prosto z mostu, że zachowuje się jak debil i zamiast obrazić się jak skończona beksa, przełknąłby tę gorzkawą prawdę i spróbował wyciągnąć z niej jakieś wnioski. Nie zawsze posłucha, aaaaaale wysłucha. O. Spojrzał na nią po chwili, - Poza tym chyba ktoś rzucił na mnie jakieś złe juju, bo zachowuję się jak jakiś zdesperowany gówniarz zamiast mieć na wszystko i wszystkich wyjebane jak do tej pory. - Zmarszczył brwi. - Nie poznaję się. - Chwilę się zastanowił. - Może to męska menopauza? - przerwał na moment - ale tak wcześnie?! - spojrzał na nią śmiertelnie poważnie. - Może jednak mnie przejedź, Finchhampstead.

𝐟𝐢𝐧𝐜𝐡𝐡𝐚𝐦𝐩𝐬𝐭𝐞𝐚𝐝
26 y/o
fast & furious
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer w toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

029.
bonding /ˈbɑːn.dɪŋ/
noun
in the context of friendship means the process of developing a close, strong, and lasting emotional connection between people
"our bond grows stronger through every laugh and memory "
Po tym, jak zawiozła ojcu papiery, za które Paul Finch podziękował jedynie lekkim skinieniem głowy, mogła w końcu podjechać po Leviego, żeby zgarnąć go do swojego domu. Trzeba wspomnieć, że Shleby był jednym z nielicznych facetów, których tolerowała Nyx. Suka nie znosiła mężczyzn, ale chyba wyczuwała jakiś damski pierwiastek u Leviego. Pewnie dlatego, że był taką pizdą.
Dom, który sprawili jej rodzice na dwudzieste urodziny, był duży i przestronny. Natomiast sama Kira, w przeciwieństwie do swoich sióstr, wiedziała, że ze starymi trzeba trzymać sztamę, nawet jeśli niesamowicie działali jej na nerwy i nie zgadzała się z ich poglądami. Wiedziała, kiedy zamilknąć, a kiedy uderzyć pięścią w stół. I to chyba był sukces, żeby żyć z nimi w jakiejś symbiozie. I mieszkać w tej dojebanej chacie.
Dobra, weź mi nie dręcz psa — zwróciła się do kumpla, kiedy weszli do środka. Oczywiście żartowała. A może nie? Cholera ją wie. — O królu złoty, ile tego? — spojrzała z rozbawieniem na torbę, z której Shelly zaczął wypakowywać towar. Z tym postukiwaniem w wieczko paznokciem to była jakaś totalna bujda na resorach, ale Finch nie zamierzała go w tym uświadamiać. — Jak nie wystarczy, to się domówi — wzruszyła ramionami, bo od czegoś były te wszystkie apki, które dowoziły zakupy. Kira często z nich korzystała, kiedy nie chciało jej się ruszać dupska. Cenowo wychodziło bardzo podobnie, ale czy ona kiedykolwiek dbała o kasę? No właśnie.
Legła się obok niego na wyrku i rzuciła mu pilota od telewizora.
Nie widziałam. Możesz włączyć — zachęciła Leviego skinieniem głowy i od razu sięgnęła po puszkę Coli Zero. Zero smaku, zero sensu. — Obrzydlistwo — skrzywiła się na widok piklowych żelków, ale od razu sięgnęła po jednego i już była w gotowości, żeby spróbować tego dziwactwa. Czego to ludzie nie wymyślą?
Pociągnęła kilka łyków z puszki, która o dziwo nie trysnęła jak prawiczek podczas rozdziewiczenia. Ha! Czyli wcale nie trzeba było jej pukać!
A co ty odjebałeś? Bo mnie na przykład pocałowała ostatnio moja menadżerka, która ma męża i rzekomo jest hetero. Weź to, kurwa, przebij — westchnęła pod nosem. W życiu Shelby'ego musiało zadziać się coś, przez co tak reagował. — Szkoda mi fury — dodała, bo jakby miała go rozjechać, to na bank uszkodziłaby sobie karoserię, a przecież jej Ferrari kosztowało fortunę. Nie będzie kasować samochodu tylko po to, żeby ulżyć kumplowi w cierpieniu. Bez przesady! Mogłaby go co najwyżej podrzucić na jakąś stację, żeby rzucił się pod pociąg. Ale i to nie dawało gwarancji szybkiej śmierci. Gorzej, jak pourywa sobie kończyny i skończy jako jebany kadłubek, którym potem Kira będzie musiała się zajmować.

shelly
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
26 y/o
For good luck!
186 cm
rider || freestyle motocross
Awatar użytkownika
two heartbeats out of sync with one another
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Tak jak w życiu łóżkowym, czy tam ogólnie w życiu, w ilości słodyczy czy wydawaniu forsy na kompletnie zbędne pierdoły, Levi zwyczajnie nie znał umiaru. Więc oczywiście, że kiedy wybrał się na mini wycieczkę po przysmaki dla siebie i Finch, spędził zdecydowanie za dużo czasu w alejce ze słodyczami. - Nie byłem pewien, na co będziemy mieli ochotę, a lepiej być przezornym niż... zabezpieczonym? Czy tam przezornym i zabezpieczonym - podrapał się po głowie. No debil. Gdyby 158 lat temu, kiedy ktoś po raz pierwszy wpadł na pomysł żartów o blondynkach, znał Shelby'ego, Levi na bank zostałby ich ciemnowłosym pierwowzorem.

Uśmiechnął się pod nosem, zgarniając pilota, po czym odpalił telewizor, aplikację youtube i wcisnął przycisk sterowania głosowego, wydając smart TV komendę, żeby znalazł teledysk. No bo Finchówna była w chuj bogata. Jakby... Nie dało się tego nie zauważyć. Więc oczywiście, że miała pilota, do którego można było mówić. Halo. Chwilę później teledysk zaczął grać w tle, chociaż nazywanie tego zwykłym teledyskiem było trochę obrazą, bo przed ich oczami rozgrywał się dosłownie jakiś short film. - Zaraz tam obrzydlistwo, trzeba spróbować, Finchhampstead - mruknął pod nosem, odgryzając kawałek piklowego żelka. Zapach ogórków kiszonych zmieszany z dziwnie kwaśnym, cukierkowym posmakiem zrobił mu niezły mindfuck. Przeżuł.. zmarszczył brwi i przeżuł jeszcze raz. - Tyyy... dobre to. - Spojrzał na nią z szerokim uśmiechem i bez większego zastanowienia zjadł resztę.

Kiedy jednak usłyszał jej kolejne słowa, zmarszczył brwi, a sekundę później uniósł je tak wysoko, że aż poprawił się na łóżku, prostując plecy, żeby móc lepiej się jej przyjrzeć. - Jak to cię pocałowała? - Excuse me? Zamrugał kilkakrotnie. - No to kurwa chyba nie jest hetero, skoro na ciebie poleciała. - I mean... Who is she to blame? Finchówna była hot, ale to już przedyskutowaliśmy. Zmrużył oczy. - Przyznaj się, że z nią flirtowałaś. - przyglądał jej się podejrzliwie jeszcze przez moment, ale komentarz dotyczący fury sprawił, że jego twarz przybrała wyraz kompletnego braku rozbawienia. - Ha. Ha. Ha. - No kurwa, królowa komedii... Sięgnął po puszkę, otworzył ją i upił kilka łyków. - co odjebałem? - powtórzył, przez chwilę naprawdę się nad tym zastanawiając. - Nudziło mi się w chuj parę dni temu, więc polubiłem zdjęcie Indie. - badumtss. - Poza tym przespałem się z typem z maplindera, który teraz mnie ignoruje. - Parsknął pod nosem. - I zanim coś powiesz, nie zakochałem się ani się nie przywiązałem. - uniósł palec, probując dać idealny do jego zachowania argument - He was a good fuck. Po prostu chciałem się z nim znowu umówić, a ten zachowuje się teraz tak, jakbym był jakiś nienormalny, bo napisałem do niego drugi raz. - Westchnął i opadł trochę niżej na poduszki. - A poza tym wdałem się w tę pojebaną kłótnię z tą debilką z liceum i chyba mam jakiś kryzys tożsamości. - Mruknął niezadowolony, wpatrując się przez chwilę w puszkę, po czym spojrzał znowu na Finch. - Masz dla mnie jakąś prawdziwą poradę czy po prostu powiesz mi, żebym przestał się mazgaić i zachowywać jak pizda? XD.

Ah.
Ta przyjaźń.

Finchhampstead zdecydowanie była jedną z niewielu osób na tym świecie, przy których Levi mógł wyrzucić z siebie kazde zmartwienie, wiedząc, że nawet jeżeli najpierw go wyśmieje, a potem nazwie głupią pizdą...

...to przynajmniej zrobi to (chyba) z miłości.


finchhampstead
26 y/o
fast & furious
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer w toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Spojrzała na niego z politowaniem. Jakim cudem oni zaczęli się przyjaźnić? Tego Kira nie wiedziała. Ale jakoś tak się zdarzyło i już zostało. Nie będzie przecież wyrzucać Shelby'ego ze swojego życia po tylu latach znajomości, prawda? To trochę tak, jakby miała wywalić na bruk Nyx. Furioza nigdy swoich nie zostawia! Poza tym to miłe, że kupił tyle żarcia na zapas. Jak tego wszystkiego nie opierdolą, to i tak opierdolą. Finch wciśnie w siebie wszystko, co do ostatniego chipsa. Najwyżej pęknie, trudno. Albo przytyje tak bardzo, że żadna dupa już nie spojrzy na jej dupę. Bzdura. Nawet z dodatkowymi kilogramami byłaby gorąca jak San Pedro.
Wygryzła się w piklowego żelka i zmarszczyła śmiesznie nos. Była gotowa wypluć kawałek prosto na Leviego, ale po chwili stwierdziła, że żelek faktycznie to dziwactwo nie było aż takie złe. Ba, było całkiem smaczne! Generalnie smakowało jak ogór, a kto nie lubił ogórków? Tylko konsystencja była taka jakaś... mdła.
Ujdzie w tłumie. 7/10 — zawyrokowała, bo sama nie kupiłaby tego drugi raz. Z tymi piklowanymi żelkami było jak z chipsami octowymi - niby wszystko spoko, ale tak na spróbowanie. Kira była pewna, że po zeżarciu całej paczki rozbolałby ją żołądek i przez kolejny miesiąc nie mogłaby spojrzeć na słoik z prawdziwymi piklami. A jaki jest sens jedzenia kanapek czy burgerów bez pikli? Żaden.
Zacisnęła mocno powieki i zerknęła na przyjaciela przez wąską szparę. Czy flirtowała z Daisy? No ona nie ujęłaby tego w taki sposób! Finch miała po prostu flirciarską naturę, okej? I to nie jej wina, że każdy jej gest czy spojrzenie było od razu odbierane dwuznacznie. Nawet nie musiała się szczególnie starać, laski po prostu na nią leciały bez niczego.
No normalnie. Wzięła mnie z zaskoczenia i pocałowała. To jest dłuższa historia, ale mniej więcej tak to wyglądało. I uprzedzając twoje pytanie - nie, nie odsunęłam się — wyjaśniła pokrótce. Na razie nie chciała wdawać się w szczegóły. — To jest moja menadżerka, głąbie. Nie flirtuję z nią. Przynajmniej nie umyślnie. No i nie jestem idiotką, nie zabieram się świadomie za mężatki — wywróciła oczami tak mocno, że prawie zobaczyła własny mózg. Co innego, gdyby nie miała pojęcia o istnieniu tego typa. No i Whitmore zarzekała się, że jest hetero, a Kira nie miała powodów, żeby jej nie wierzyć. Teraz jednak nie była już tego taka pewna.
Otworzyła paczkę chipsów o smaku zielonej cebulki, bo na te octowe to nawet nie chciała patrzeć i schrupała kilka, słuchając tych bredni, które opowiadał Shelly. Ewidentnie farmazonił i za bardzo wyolbrzymiał, eskalując to, co mu się przytrafiło do jakichś ogromnych rozmiarów.
Ale Indie chyba ma jakiegoś typa, nie? Coś tam mignęło mi na insta. Może lepiej pozostań przy tym gościu maplindera — zasugerowała i wymierzyła w niego chipsem. — A po chuj chcesz się z nim znowu spotykać? Że niby aż tak dobrze się ruchał? Przesada. Po prostu zalicz jakiegoś innego. Albo jakąś. Biseksualistą to jednak nie można ufać — ponownie przewróciła oczami. Jak oni w ogóle odnajdywali się w świecie? Raz laska, innym razem typ. Paranoja. — A tę zjebkę z liceum olej ciepłym moczem. Po co zawracać sobie kimś takim głowę? Tak, to są właśnie moje złoty rady, a ty dalej jesteś pizdą — cmoknęła w powietrzu, przesyłając mu buziaka. Oczywiście wszystko to z czystej i niewymuszonej sympatii!
Upiła kilka łyków coli zero smaku i popatrzyła na przyjaciela z wysoko uniesionymi brwiami. On dalej czekał jeszcze rady? A, no dobra. Niech mu będzie.
Jak zareagował ten gość, kiedy znów do niego napisałeś? Milczy, czy kazał ci się pierdolić? — dopytała, bo to była zasadnicza różnica. Finch jeszcze nie wiedziała jaka, ale jakaś na pewno.

shelly
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „#14”