29 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
185 cm
gangster pod nadzorem kuratora wszędzie gdzie trzeba załatwić interesy
Awatar użytkownika
You'd be surprised at what you'd do to stay alive.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

To nie tak, że po prostu starał się być dla niej miły, w oczach sąsiadów chciał uchodzić za dobre człowieka, w dalszych prowadzenia interesów było to bardzo przydatne. W przypadku inwazji policji na jego mieszkanie czy chociażby kuratorki, dobrze jest mieć sąsiadkę, która ma o nim dobre zdanie i nie uważa go za typowego gangusa, który sieje wokół siebie tylko spustoszenie. Zapewne gdyby dowiedziała się czym tak naprawdę Marco się zajmuje to inaczej by na niego spojrzała, nie byłby już dobrym sąsiadem a kryminalistą, który ostatnie pięć lat spędził w więzieniu. Wprawdzie wkopała go w to jego była dziewczyna, która doniosła na niego federalnym, dał się po prostu złapać w uczucie nad którym nie panował.
— Rzadko kiedy korzystam z takich przyjemności, ale jest jednak kawiarnia w której mają super ciastka o smaku słonego karmelu, lubisz takie? — zapytał po chwili, przebiegając po jej twarzy powoli spojrzeniem. Akurat do tych ciastek miał cholerną słabość, musiał jednak unikać wszelkich orzechów, bo był na nie uczulony, co odkrył gdy miał zaledwie jedenaście lat. Akurat orzechy uwielbiał więc, fakt, że nie mógł ich jeść powodował, że nie czuł się z tym komfortowo.
— Wieczór z ciastem? Brzmi dobrze, ale żeby nie zawierały żadnych orzechów, mam na nie uczulenie — dodał po chwili milczenia, posyłając w jej stronę lekki, oszczędny uśmiech. Czuł się dziwnie będąc w jej mieszkaniu, rozmawiając o ciastach czy o kolorach, które chciałby umieścić w swoim mieszkaniu. Zazwyczaj jego rozmowy miały zupełnie inne podłoże, częściej rozmawiał o interesach niż o pogodzie czy o takich przyziemnych rzeczach jak teraz z dziewczyną.
Polubił ją po ich krótkiej konwersacji.

— Te kolory brzmią dobrze, znasz się na pewno na nich lepiej ode mnie, dla mnie są podstawowe kolory, czyli czarny i wszystko co nie jest czarnym — zaśmiał się delikatnie na swoją specyfikację kolorów, był po prostu prostym mężczyzną, nie znał się na tych wszystkich nazwach kolorów i ich nawet nie rozróżniał, podobno było tyle odcieni różowego że na pewno po usłyszeniu tych nazw rozbolała by go głowa. Kiwnął lekko głową na jego słowa o niebieskim, jeden z nielicznych kolorów, który mu się podobał, przypominał mu o kimś kogo znał gdy przebywał w sierocińcu, o niebieskich oczach, które były dla niego najpiękniejszym widokiem jaki widział.
To wspomnienie było jednak bardzo niewyraźne, nie był w stanie przypisać tych oczu do konkretnych rysy twarzy czy do imienia, które miała tamta dziewczynka. Z czasem po prostu zapomniał, z biegiem lat wspomnienie się zacierało.
— Boisz się robaków? — uniósł delikatnie jedną brew do góry, Marco nie bał się tych zwierzątek, raczej jako małe dziecko potrafił brać pająka na ręce czy innego robaka i wypuszczać go przez okno, teraz także był do tego zdolny.
Na pytanie o swoim ojcu, delikatnie na początku wzruszył ramionami i na moment zamikł zastanawiając się ile mógł jej powiedzieć, im mniej wiedziała tym było lepiej dla niej i przede wszystkim bezpieczniej, nie chciał wplątywać ją w ten jego mały, gangsterski świat.
— Prowadzi swoje interesy, nic nadzwyczajnego — powiedział wymijająco, ucinając w ten sposób temat a na wzmiankę o artyście delikatnie parsknął śmiechem. — Można by tak powiedzieć, większość tych tatuaży, które mam sam zaprojektowałem — wyrzekł, unosząc lekko koszulkę, żeby mogła zobaczyć, że tatuaże miał praktycznie na całym ciele, była to jego pewnego rodzaju duma.
— Mówisz, że jest wolny lokal? Muszę się tam przejechać i go zobaczyć — dodał jeszcze po chwili, opuszczając materiał swojej koszulki, przesuwając spojrzeniem po jej twarzy.
Wstał ze swojego miejsca i rzucił spojrzenie w kierunku kuchni.
—Zanim Ci przerwałem to co miałaś zamiar ugotować? Nie chcę się chwalić, ale potrafię bardzo dobrze gotować — uśmiechnął się lekko kierując w stronę blatu, gdzie dziewczyna się skaleczyła, widząc parę kropel krwi chwycił za jakąś szmatkę i starł ją, czekając na jej przyzwolenie, żeby jej coś przygotował.

Cassandra Wildbird
Corvo
Nie lubię jak ktoś steruje moją postacią, sama to potrafię robić, tak więc dziękuję za troskę.
ODPOWIEDZ

Wróć do „#28”