34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkisą
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Na szczęście życie to nie film, bo pewnie to Galena i Picz to by był teraz jakiś thriller, takie napięcie było dziwne w tym miasteczku. Jeszcze do tego Wyatt na pewno by był mordercą, co zaraz Picz mu potwierdziła, a on uśmiechnął się do niej, no bo to też znaczy, że przyznała mu, że jest przystojny. A Galen to lubił takie komplementy. Lubił jak pod kobietami kolana się uginały na jego widok.
Tylko teraz Piczyz się nie uginają, ale Galen kiwa głową, że pamięta ten weekend urodzinowy ropuchy Hayes.
- Pamiętam tą córkę króla Kanady, ale już bym się z nią nie przespał - ale wtedy rzeczywiście się o to z Willem pokłócili, bo Galen ją podrywał, ale w pewnym momencie mu Kristin przeszkodziła, a potem on się nawet nie obejrzał, a już William do niej robił maślane oczy. I tym sposobem Patel zaliczył księżniczkę, a Galen nie. Ale kiedy to było, trochę lat wstecz...
Nie ma co teraz tego roztrząsać, bo Galen i Peach już jadą samochodem i temat schodzi na lunatykowanie Wyatta.
- No nie wiem baby, bo to chyba się nie czuje, jak się lunatykuje? - Galen spojrzał na Piczyz tymi oczami niebieskimi jak dwa oceany - ale może bym o tym pogadał z moją terapeutką, może ona to sprawdzi? - nie wiadomo w sumie czy to się dało tak sprawdzić, zaraz Wyatt jednak kiwa głową i zgadza się z Peach - może to od tej świni, bo ja nie jem takich rzeczy na noc, w ogóle nie jem takich rzeczy - bo Galen to raczej jadł odtłuszczoną szynkę i owoce - a co to są serowe sny Picz? - musiał się dopytać, bo Galen to był też trochę nieżyciowy. Mokre sny to jeszcze wiedział, ale serowe?
Potem zgodził się z Peach, żeby nie rzucali się w oczy i znaleźli telefon, chociaż patrząc na nich to wcale nie było takie proste, bo oni po prostu wyglądali jak jakieś filmowe gwiazdy. Nawet w tych żółtych kurtkach, jak szli do lokalu. A potem jak się rozebrali to już w ogóle, Galen w swojej białej, nieskazitelnej koszuli z podwiniętymi rękawami i Picz w modnym dresie.
Siedzą przy ladzie i jedzą wyśmienite ciasto wiśniowe, a Galen to nawet karmił nim Peach jak te dwa gołąbeczki. Ale wtedy ją zaczepiają te coraz dziwniejsze persony i jeden z mężczyzn zaczyna opowiadać o tym konkursie. Wiadomo, że Galen musiał dopytać o nagrodę. Ale aż otworzył usta ze zdumienia, jak usłyszał o złotej szyszce, aż mu kawałek ciasta spadł na koszulę i czerwona wisienka mu odcisnęła plamkę na bielutkiej koszuli.
- To rządzenie miastem brzmi w porządku - chociaż Galen to codziennie rządził swoją firmą, która pewnie miała więcej pracowników niż to miasto mieszkańców, więc spojrzał na Peach, co ona o tym myśli, ale ona nic nie powiedziała. A jak ścisnęła palce Galena, to on już też zamilkł w tym temacie, ale wtedy pojawia się kolejny. A mianowicie ten dotyczący Bakerów, a to już Galena zainteresowało. I on z rozpędu mówi o Picz, jak o swojej żonie, a ona mocniej mu ściska rękę. A potem to już w ogóle oni siedzą tak blisko siebie, obejmując się, kiedy słuchają opowieści na temat Bakerów i tego, że chłop poćwiartował żonę w hotelu.
- Thomasso to ten duży, czy ten mały? - pyta Galen, ale chyba człowiek z klasą nie używa takich epitetów, tylko, że Wyatt tutaj jakby stracił trochę tego swojego blichtru. W poplamionej koszuli i nawet mu zaczął jakiś kosmyk sterczeć na głowie.
- Nie to żaden z nich, to są tylko pracownicy, ale jak spotkacie Thomasso, to od razu go poznacie - mówi doktorek, a Galen kiwa głową, bo może z nim by się dogadali? Jak biznesmen z biznesmenem, z tym Thomasso. Może powinni o niego popytać?
Tylko nie zdążyli, bo potem się dzieje ta cała akcja z pniakiem, wielkoludem, dziewczyną z mopem i plastikową wisienką, którą Galen ściska tryumfalnie w smukłych palcach. Wszyscy mu biją brawo, bo uratował życie wielkoluda, a Wyatt trochę nie wie co się tutaj odwala.
Ale na szczęście już Peach reaguje i pyta o telefon, więc poszli do tego małego pokoiku, a po drodze jeszcze się dowiedzieli, że to sztuczne jedzenie to są wytwory jakiegoś Galapagosa. Galen nic się nie odzywał, ale myślał nad tym chwilę i jak już zostali sami w pokoju, to się patrzy na Peach tymi niebieskimi ślepiami.
- Peach, a może my jesteśmy w jakimś filmie? To wszystko są wiesz... dekoracje? Może my trafiliśmy na jakiś plan zdjęciowy? - tak się pyta jej poważnie - bo nie wiem czy takie rzeczy dzieją się naprawdę - pokręcił aż głową i zaraz sięga po telefon, ale jak Peach powiedziała, że dziś nie zaśnie, to sięgnął do niej ręką - nie bój się, będę przy tobie - szkoda tylko, że Galen Wyatt to tak gadał, a jakby przyszło co do czego, to on się przecież nawet bić nie umiał, chociaż... raz walnął Selleya za Pilar i Madoxowi też oddał, to może już umiał?
Pogładził Piczyz po rączce i w końcu wziął ten telefon, zastanowił się chwilę gdzie dzwonić, ale na pamięć nie znał za wielu numerów, więc wykręcił ten do biura. A tam po drugiej stroni słuchawki odezwała się... Cindy.
- Cindy! Jak dobrze cię słyszeć... Co? Nie, ja nie jestem w Wenecji. Jesteśmy na Wyspie Księcia Edwarda. Co? Jak to wszyscy myślą, że umarłem? O czym ty gadasz Cindy? Halo Cindy? Cindy! - w słuchawce zaczęło trzeszczeć i Galen usłyszał jeszcze - jezu to był chyba telefon z zaświatów, bez numeru... Margaret... Dzwonił do mnie Pan Wyatt z czyśćca... - no nie, ta Cindy to zawsze jakaś dziwna była, ale teraz to już przesadziła. Galen ściągnął do siebie brwi i patrzy na Peach.
- Nie ma sygnału - powiedział, bo już w słuchawce cisza, spróbował jeszcze wykręcić numer, a potem inny, ale nic to nie dało. Galen usiadł zrezygnowany na jakimś fotelu i podnosi głowę, żeby spojrzeć na Picz.
- Peach a jeśli... my umarliśmy w katastrofie samolotu? I jesteśmy w czyśćcu? - bo to by może tłumaczyło czemu było tam tak dziwnie, ale... - ja nie chcę umierać - nagle Galen wstał i łapie Picz za ramiona - może byłem złym człowiekiem, ale może można to jakoś naprawić? - aż się przeszedł po tym małym pokoiku i tak się zastanawia, co on by mógł zrobić, żeby jednak nie iść do piekła.

peach 𐙚 ˚ 🍑 ₊˚⊹ ᡣ𐭩
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
It was the summer of love
A delicate daydream
And for a couple of months
It felt like we were 18
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- No mam nadzieję, że teraz byś sie z nią nie przespał - odpowiedziała Peach wywracając oczami, bo cóż to za przedziwny tekst, który się mówi do swojej dziewczyny? Tak, kochanie pamiętam tą imprezkę, nie, kochanie, nie pamiętam - to by zdecydowanie była lepsza odpowiedź niż ta, że wiesz kochanie w sumie to nie obchodzą mnie już huragany, ale ciekawa anegdota, hm, ciekawe czy ta księżniczka jest jeszcze hot? Z tym Galenem, to na prawdę było siedem światów.
- Oj tak koniecznie powiedz swojej terapeutce o tym, że miałeś sen w którym mały karzeł tańczył w pokoju z czerwonymi kotarami - Peaches się nabija z Galena, bo jakoś jej się nie chce wierzyć w to, że jego terapeutka coś poradzi na te jego sny. Swoją drogą miała bardzo mieszane uczucia co do tej całej terapeutki. Z jednej strony to dobrze, że Galen się chce leczyć (bo powinien!) ale z drugiej jakoś nie mogła przeżyć, że Galen ma terapeutkę, która wie o nim więcej niż Picz. Albo, która słucha o tym, jakie Galen ma problemy z nią! Czasami łapała się na tym, że jej ciekawość sięgała takiego poziomu, że rozważała, czy by się nie zapisać do tej samej terapeutki, żeby ją sprytnie o niego podpytac. Albo, żeby "przypadkowo" poznać ją na mieście i tak pokierować rozmową, żeby się wysypała z tego jakie problemy ma jej ulubiony pacjent. Bo Peach nie wątpiła, że Galen należał do ulubionych pacjentów. Kto by zaprzeczył, że godzina spędzona z niebieskookim księciem Toronto to najlepsza część pracy? - A jak ona ma sprawdzić, czy lunatykujesz? Będzie siedzieć przy naszym łóżku całą noc i patrzeć co się dzieje?- podsuwa ten pomysł wciąż trochę się z niego nabijając - Uwierz mi, że nie lunatykowałeś ani razu w Toronto - upiera się, uznając ten temat za zamknięty. - No co ty nie wiesz, co to są serwe sny? Przecież to jest najłatwiejszy sposób na odlot - i odzyskawszy trochę uśmiech na ustach mówi: - Chodzi o to, że jak zjesz ser, szczególnie taki długodojrzewający albo pleśniejący, to to tak wpływa na mózg, że moga ci się uruchomić mega porąbane wizje senne. Na pewno Kristi Ci kiedyś o tym mówiła! Przecież jak o tym przeczytała jak miałyśmy po dwanaście lat, to zjadłyśmy pół lodówki waszych rodziców serów na noc, ale coś poszło nie tak, bo mega nas później bolały brzuchy. Pamiętam też jak raz z Krsiti... - zawahała się, ale jednak się uśmiecha pod nosem i mówi: - ... jak kupiłyśmy specjalnie ser z niebieską pleśnią i Kristi miała wtedy ogromnego crusha na Zayna z One Direction i sobie wmówiła, że na pewno będzie o nim śniła. Ja jak sie okazało, jednak byłam na to uczulona i pół nocy nie mogłam spać i widziałam jak przemycałeś w nocy cziliderkę do swojego pokoju - przyznała się, trochę rumieniąc się przy tym, bo mało mówiła o tym, jak bardzo długo jej oczy były zwrócone w jego kierunku, ale pewnie to był jeden z pierwszych momentów, kiedy uświadomiła sobie, jak bardzo jej się podoba.

Kiedy w końcu wylądowali w tej budce z telefonem, to Peach ma te oczy ciemne, oskarżające, ufne, zakochane, smutne, przerażone i zmęczone znów na niego zwrócone. Chciałaby, żeby jej pomógł sobie z tym poradzić i na pewno pomaga jej to, że jej mówi, że będzie obok niej. Jakby miała to sama przeżyć, to byłoby na pewno gorzej.
- W filmie? - powtarza po nim cicho i zaraz spuszcza spojrzenie, jakby obliczała prawdopodobieństwo, że właśnie utkneli na planie zdjęciowym. Te sztuczne jedzenie, to, że nazywają ją innym imieniem... jakby się zgadzało. Usiadła sobie bo tam była taka ławeczka i oparła głowę o biodro Galena, kiedy ten dzwoni do Cindy i tak słucha co on do niej mówi. Wenecja!? Peach oczy wybałuszyła i patrzy na niego z dołu, aż ją dreszcz jakiś przeszedł, bo Galen to jednak był romantyczny, skoro na swoje urodziny chciał ją zabrać do tego miejsca o którym mówiła mu, że chciałaby tak bardzo pojechać. Podniosła się z siedzenia i teraz patrzy na niego z kolei zakochana i zadowolona, jakby coś jej się w głowie zmieniło. Uniosła rękę i dotyka tej jego w której trzymał wciąż słuchawkę a później pomogła mu odłożyć telefon na miejsce.
-Och Galen, chciałeś mnie zabrać do Wenecji? - odpowiada na to, że nie ma zasięgu, bo jakoś mało ją to teraz interesuje.
Patrzy na niego z niedowierzaniem, słuchając jego toku myślenia. Czy jemu się wydaje, że oni umarli!?! Peach w szoku. No nieźle sobie to Galen wykminił, że teraz nagle nie tyle że sa w filmie, to jeszcze siedzą w czyśccu. Patrzy na niego w szoku i kiedy do niej podszedł to go po policzku dotknęła. Jeżeli na prawdę umarli, to czy on nie powinien spłonąćw ogniu piekielnym za to co jej robił?
- Myślisz, że byłeś złym człowiekiem? - uniosła lekko brew, czekajac na to jakie przemyślenia ma ten jej Galen.

Galen L. Wyatt
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkisą
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

- Teraz bym się z nią nie przespał - poprawia się Galen. Peach może myśleć, że dlatego, że on teraz jest jej wierny. Zakochany i tylko jej. Może był zakochany, zapatrzony w jej duże, ciemne oczy. Zauroczony jej czarnymi lokami i karmelową karnacją, ale... wierny chyba wcale nie umiał być.
Może to też powinien przepracować na terapii?
Na pewno. Bo przecież to nie było normalne, żeby darzyć jedną kobietę głębszymi uczuciami, a przy okazji sypiać z innym. Chociaż... dla Galena normalne. Niby kiedy był z Cherry, to był jej wierny, ale ona wiecznie mu powtarzała, że w innym wypadku to koniec. Wiecznie była o niego zazdrosna, a Peach, w sumie też zrobiła mu akcję w samolocie. Chyba powinien zrozumieć, że chciała być jedyną kobietą w jego życiu, skoro nawet o smsy z Pilar była zazdrosna.
Może kiedyś dotrze...
Bo Galen to niby taki bystry umysł, prezes ogromnej korporacji, ale prawda jest taka, że czasami zachowywał się jakby był jakiś upośledzony.
I teraz też tak patrzy na Piczyz, kiedy ona mówi o jego terapeutce.
- Mogę też wynająć jakiś pokój w hotelu, i tam ona będzie siedzieć i na mnie patrzeć, co myślisz? - mówi poważnie, bo jemu się to wydaje świetny pomysł. Oni zresztą z Marą robili sobie sesje w czasem dziwnych miejscach, raz w SPA na masażu. Raz w domu pomocy społecznej. Więc na pewno by się zgodziła na sesję w jakimś pięciogwiazdkowym pokoju.
Tylko chyba Picz nie chciała się na to zgodzić i zaraz urywa temat, mówiąc mu, że w Toronto nie lunatykował. A później już rozwinęła te całe serowe sny, a Wyatt słuchał jej jak świnia grzmotu, bo on o czymś takim nigdy nie słyszał.
- Coś ty, i Kristin chciała mieć taki odlot? - dopytał Galen, bo on miał swoją siostrę za straszną świętoszkę - Na Zayna z One Direction? - też się zdziwił Galen, bo ona raczej wolała zawsze takich ładnych chłopców jak Peter. A potem jeszcze znowu spojrzał na Peach podejrzliwie, kiedy powiedziała o tej czirliderce. Galen jej wcale nie pamiętał, bo on się z połową drużyny czirliderek prowadzał, ale za to pamiętał dwunastoletnią Piczyz, jak bawiły się z Kristin Barbie. A Picz zawsze je rzucała, kiedy pojawiał się dziewiętnastoletni Galen.
Ale przecież ona wtedy była dla niego jeszcze dzieciakiem. Długo była dla niego jeszcze dzieciakiem, póki jej piersi nie urosły i nie zaczęła chodzić w szpilkach. Wyatt nie zdawał nigdy sobie sprawy z tego, że Picz, kiedy mu po pijaku narzygała na dywan i udawała przed nim bardziej dorosłą niż była, to robiła to, żeby zwrócił na nią uwagę. Nie zwracał.

Długo nie zwracał na nią uwagi, ale odmieniło mu się w tym roku. I naprawdę chciał ją zabrać do Wenecji, tam gdzie przecież chciała jechać, sama mu o tym mówiła. Więc kiedy o to zapytała, to Wyatt tylko kiwa głową, bo teraz mogliby sobie pić winko w jakiejś gondoli i obmacywać się pod kocykiem, a oni wylądowali tutaj, w jakimś filmie ze sztucznym jedzeniem na talerzach i postaciami jak z cyrku. Tylko zaraz Galen, po tej rozmowie z Cindy wpadł na to, że może to nawet nie jest film, tylko... czyściec? Że oni umarli w katastrofie samolotu? A Galen jako bardzo zły człowiek, który tak ją oszukał.
Zaraz wstał i chwyta Piczyz za ramiona.
- No tak, do Wenecji, chciałem, żeby to był taki romantyczny wypad - tłumaczy jej - żebyśmy tam oficjalnie przypieczętowali nasz związek - no bo chciał. Galen może nie był za wierny, ale! Był trochę romantykiem. I teraz też tak dalej jej opowiada - bo ty chciałaś jechać do Wenecji, a Clyde cię tam nie zabrał - no tak, a Galen to zrobił. Prawie. Spuścił głowę na kolejne pytanie Picz, a zaraz kiwa nią lekko, no bo tak myślał, że był złym człowiekiem - no tak Picz, zobacz jak ciebie skrzywdziłem tym, że pisałem z Pilar. Jej też nabruździłem w związku, a nigdy tego nie chciałem, bo mi... Kiedy mi na niej zależało, i na tobie też. Wciąż mi zależy, tylko ja chyba nie umiem... być wierny - no to teraz dowalił. Ale to była cała prawda, najszczersza prawa. Galen złapał Picz za rączkę i spłata jej paluszki ze swoimi - ja w ogóle nie umiem za bardzo w związki Picz, więc jeśli ty byś chciała takiego poważnego, to byś musiała mnie wszystkiego nauczyć. Wszystkie moje relacje były jakieś krzywe... Nie rozumiem wcale kobiet - aż pokręcił głową, bo nie rozumiał zupełnie - no i to jest tak, że one wszystkie mi się podobają, a tu trzeba być oddanym jednej - Galen znowu wzdycha, bo to było piekielnie trudne. Ale... jeśli miało go uchronić przed ogniem piekielnym, to może on by nawet był gotowy się tego nauczyć? Wierności - myślisz, że niewierność to grzech? Taki za który idzie się do piekła? Albo do czyśćca? - dopytuje jeszcze Galen. Bo dla niego to co on robił, to przecież nawet nie była zdradza. Dla niego póki z kimś nie sypiasz, to to nie jest zdrada. A nawet jeśli sypiasz to też zależy jakie macie podejście do związku, bo jak luźne to przecież w porządku. Tylko chyba to tak nie działało, w normalnym świecie, zwykłych ludzi. Tak to mogło być chyba tylko w tej dziwnej, zepsutej bańce Galena Wyatta. I on teraz tak patrzy na Piczyz tymi niebieskimi jak dwa oceany oczami czekając na to, co ona mu powie.

peach 𐙚 ˚ 🍑 ₊˚⊹ ᡣ𐭩
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
It was the summer of love
A delicate daydream
And for a couple of months
It felt like we were 18
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- No chcicała - potwierdza Piczes spoglądając na Galena uważnie, ciekawe co on myśli o tym, że jego siostra miała życie bez niego. Pewnie chciała też posłuchać o tym, jak Galen się przyznaje do tego, że zawsze chciał z nimi się pobawić, ale Kristin mu nie pomagała, ale nic takiego nie mówi. Picz więc tylko zagryza usteczka i ucieka spojrzeniem, zostawiając sobie tę opowieść jako jej wielki sekret. Zresztą, to nie było ważne, bo chwilę później Galen ma jakąś jazdę że oni umarli. Gdyby umarli, to czy Peach by wciąż była na niego zła? Chyba nie, jej się ogólnie zawsze wydawało, że po śmierci to już nie ma tkaich dramek, ale może jednak są? A czy to, że trafili na siebie w zaświatach znaczy, że trafili do piekła i są na siebie skazani, czy raczej że są sobie pisani i że spędzą ze sobą wieczność? Peach dotyka głowy Galena, zastanawiają się, czy on jest może chory, ale nie czuje od niego bijącego ciepła, więc chyba nie ma gorączki. Za to on jej mówi, że chciał ją wziąć do Wenecji i jakże jej się miło zrobiło! Ten to jednak wiedział jak ją podejść. Jej dłoń zaraz znalazła się za jego uchem i tak go smyra zadowolona, chciała mu nawet powiedzieć o tym, że nie spodziewała się tego po nim i że to jest wspaniały pomysł, że mogą przypieczetować ten związek nawet tu, bo wszędzie gdzie są oni, to się liczy, ale wtedy Galen wszystko zniszczył znów i mówi o tym, że on się nie umie angażować, nie umie w związki i nie jest pewny czy dobrze zrobił.
- Ja bym chciała? Galen, to Ty powiedziałeś mi, że chcesz spróbować związku. Ja wcale nie chciałam, zresztą to ty mnie pierwszy pocałowałeś i upeirałeś się na to, żebyśmy nie byli tylko PR couple. - przypomina mu troche zrezygnowana i odchyla się od niego, bo oni są ściśnięci w tej budce telefonicznej z zaświatów, więc nawet nie może nawet się tak na prawdę trzymać na dystans od niego, tylko stoją tacy z rączkami splecionymi a ona trzyma dłoń na jego czole. - Więc powiedziałeś to wszystko tylko po to, żeby się ze mną przespać? - zgaduje w końcu ale patrzy na niego czarnymi oczętami, a ponieważ bardzo jej zalezy na odpowiedzi to niedaje się tym niebieskim przegonić. Twardo na niego spogląda i czeka na wyrok. Nie spodobała jej się wcale ta jego rozkmina, bo znów się poczuła jak jakaś głupia cizia, którą Galen obraca zanim sobie żonę znajdzie, bo przeiceż Peach wcale nie chciała być jedną z wielu, tylko chciała być jedyną która mu wszystkie zastąpi, ale słuchając go to uświadamiała sobie coraz wyraźniej, że to jest niemożliwe. Może dlatego, że dopiero co mieli tyle stresów, a może po prostu nie chciała na niego się wydzierać kiedy ci przedziwni ludzie siedzieli sobie nad kawą zaraz obok, ale mówi w końcu spokojnie po wzięciu głebokiego oddechu - Nie wiem, może to nie ma zupełnie znaczenia koniec końców. Skoro nie wiesz.. nic... to może chociaż wiesz jaki byś chciał związek?

Galen L. Wyatt
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Świecie”