ODPOWIEDZ
39 y/o
For good luck!
190 cm
prawnik Ivanow & Partners
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Mikhail rzadko pozwalał sobie na towarzyskie wyjścia do baru. Nie dlatego, że nie lubił alkoholu czy towarzystwa. Po prostu nie lubił sytuacji, nad którymi nie miał pełnej kontroli. Każdego dnia miał mnóstwo pracy, spotkań i interesów wymagających jego uwagi, dlatego po wszystkim znacznie chętniej wracał do domu, nalewał sobie drinka i w ciszy odpoczywał, niż ryzykował pojawienie się w miejscu pełnym obcych ludzi. Bar oznaczał zbyt wiele niewiadomych. Nigdy nie mógł mieć pewności, czy któryś z jego przeciwników nie postanowi wykorzystać chwili, w której Mikhail choć na moment odsunie ochronę. W jego świecie życie przypadkowych ludzi często nie miało większego znaczenia. Jeśli ktoś chciał dorwać swojego wroga, niewiele osób przejmowało się tym, ilu niewinnych ucierpi przy okazji.
Mikhail był pod tym względem inny. Nie miał problemu z przemocą. Nie miał problemu z zadawaniem bólu. Wręcz przeciwnie — widok strachu w oczach człowieka, który błagał go o litość, potrafił sprawić mu satysfakcję. Empatia nigdy nie była jego mocną stroną. Mimo to nie zamierzał pozwalać, by przez jego interesy przypadkowi ludzie stawali się ofiarami. Nie z dobroci. Z rozsądku. Nie potrzebował dodatkowych problemów. Jego rodzina miała policję w kieszeni, ale nawet pieniądze i wpływy nie pozwalały kontrolować każdego świadka, każdej kamery czy telefonu wyciągniętego w odpowiednim momencie. Wystarczyłoby jedno zdjęcie, jeden film wrzucony do internetu i nagle człowiek, który dotąd istniał jedynie w cieniu, stałby się publicznym potworem. Mikhail mógł nim być. Ale tylko prywatnie, bo tym wiedzieli nieliczni.
Dlatego wiadomość od dawnego znajomego, z którym nie rozmawiał od dłuższego czasu, była wystarczającym powodem, by tego wieczoru zrobić wyjątek. Oczywiście nie zamierzał pojawić się w barze całkowicie bez zabezpieczenia. Kilku ludzi ustawił w strategicznych miejscach, tak aby mogli mieć go na oku, jednocześnie nie zwracając na siebie uwagi. Nie lubił ochrony. Nie lubił, kiedy ktoś za bardzo go obserwował. Ale jeszcze bardziej nie lubił umierać.
Misha wszedł do środka i od razu zaczął lustrować pomieszczenie. Jego wzrok przesuwał się po twarzach, wyjściach i osobach siedzących przy stolikach, zanim w końcu zatrzymał się na znajomej sylwetce pod ścianą. Lysander już na niego czekał. Mikhail westchnął cicho i ruszył w jego stronę.
— Lysander… Wciąż nie wierzę, że dałem Ci się namówić — powiedział, zajmując miejsce naprzeciwko przyjaciela. — Naprawdę powinienem był zostać w domu.
Na jego ustach pojawił się jednak ledwie zauważalny uśmiech. Może ten jeden wieczór rzeczywiście nie okaże się aż tak zły.

Lysander Westhall
32 y/o
For good luck!
190 cm
weteran, mechanik samochodowy Scarborough Auto Care
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Potrzebował się napić.
W ostatnim czasie nie było to niczym szczególnym, bo podobna ochota nachodziła go przynajmniej kilka razy w tygodniu zwłaszcza, jeśli miał luźniejsze dni i mniej klientów na poszczególne naprawy. Ten czas był dla niego najgorszy bo pozwalała myślom krążyć wokół tematów, na których wcale skupiać się nie chciał. Nic dziwnego, że zagłuszenie alkoholem wydawało się być najlepszym rozwiązaniem, a jeśli tylko wcześniej łyknęło się odpowiednią dawkę proszków, efekt był wprost zadowalający.
Dzisiaj jednak uznał, że najlepiej będzie zachować resztki kultury, zwłaszcza po ostatniej wizycie młodszego brata w domu, który ewidentnie się martwił. Nie chciał doprowadzić do sytuacji, w której młodziak będzie musiał go nachodzić obawiając się, że Lysander leży gdzieś zapity na śmierć. Nie skazałby go na taki widok a wiedząc, że Xander ostatecznie do Toronto wrócił, istniało spore prawdopodobieństwo, że będzie częściej kontrolował swojego starszego brata, paradoksalnie.
Dlatego skontaktował się z Mikhailem. Poznał go już jakiś czas temu wiedząc, że jest prawnikiem. Był wtedy na etapie niewiedzy, nie mając pewności, czy faktycznie zostanie oskarżony o zabójstwo na froncie, czy było to jedynie wytworem jego wyobraźni. Obawiając się najgorszego, szukał w tym czasie osoby, która mogłaby się zająć hipotetyczna sprawą. Co prawda nie zatrudnił go, ale kontakt pozostał do dzisiaj, z czasem przeradzają się w coś na wzór dobrej pozytywnej znajomości - Lysander bowiem miał wrażenie, że starszy od niego mężczyzna jest równie mentalnie popierdolony jak on sam.
Zajął miejsce oddalone najbardziej od tłumów ludzi zalegających w lokalu. Nie chciał, żeby ktoś im się za bardzo przyglądał, albo podsłuchiwał. Nawyk ostrożności i lustrowania uważnie pomieszczenia pozostał mu jeszcze z czasów wojskowego szkolenia. Bądź zawsze czujny, niezależnie od okoliczności.
-To tylko świadczy o tym, jak bardzo się za mną stęskniłeś, Iwanow. Przyznaj się, że w twoich prawniczych kręgach nie ma zbyt wielu ludzi, z którymi możesz się zabawić - odpowiedział, uśmiechając się do niego. Rosjanin, bo chyba nim był, zawsze wydawał mu się taki poważny. Aż szkoda było takiej buźki, żeby się marnowała w ukryciu. - Już nie narzekaj. Kto wie, może uda ci się nawet dzisiaj poderwać jakąś panną. Z pewnością zauważyłeś, jak wiele z nich się za tobą obraca - skomentował, lustrując mężczyznę, który wyglądał dostatecznie dobrze, by przyciągnąć wzrok. - Co takiego ważnego jest w twoim domu, że każde ci tam ciągle siedzieć? Cycata piękność, która potrafi każdą pozycję z kamasutry?

Mikhail Iwanow
39 y/o
For good luck!
190 cm
prawnik Ivanow & Partners
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Misha raczej nie przepadał za takimi barami. Był przyzwyczajony do eleganckich bankietów, na których, ubrany w drogi garnitur, poruszał się między gośćmi i prowadził rozmowy, w których każde słowo miało swoje znaczenie. To miejsce wydawało mu się zbyt prymitywne, zbyt głośne i zdecydowanie zbyt swobodne. Musiał nawet pozbyć się garnituru na rzecz spodni i koszuli, której rękawy podwinął, a dwa górne guziki rozpiął, żeby zapewnić sobie więcej swobody i nadać całości bardziej casualowy wygląd. Nie było to coś, do czego Mikhail był przyzwyczajony, ale, o dziwo, taki strój przyciągał uwagę. Zauważył już kilka kobiet, które zdecydowanie zbyt długo zatrzymywały na nim wzrok. Taki ubiór nie przeszedłby na eleganckiej kolacji z inwestorami. Tam uznano by go za niepoważnego i odebrano jako brak szacunku, a na takie rzeczy nie mógł sobie pozwolić. W jego świecie wygląd był równie ważny jak słowa. Tutaj jednak nie musiał niczego udowadniać. Przynajmniej teoretycznie.
Siedział więc teraz przy stoliku, zachowując się tak, jakby zaglądał do tego miejsca co kilka dni, choć mięśnie jego ramion pozostawały dziwnie spięte. Pewnie przez ciągłą gotowość do walki albo ucieczki. Nawet siedząc i pijąc alkohol, nie potrafił całkowicie wyłączyć instynktu, który przez lata nauczył go zwracać uwagę na każdy podejrzany ruch. Może po którymś drinku w końcu mu przejdzie? O ile w ogóle potrafił jeszcze naprawdę się rozluźnić.
- Nie schlebiaj sobie - zaśmiał się, ale ostatecznie skinął głową. Miał rację. W jego kręgach raczej wszyscy byli poważni, a do tego zdecydowanie zbyt przerażeni jego osobą, żeby pozwolić sobie na podobne żarty. Na pewno każdy słyszał, do jakiego okrucieństwa był zdolny się posunąć, jeśli tylko ktoś zaszedł mu za skórę albo, co gorsza, odważył się spojrzeć na niego w niewłaściwy sposób. Misha nie bawił się w półśrodki. Jeśli już kogoś dopadł, jakaś część ciała musiała zostać odcięta. A reszta była jego słodką tajemnicą.
- Owszem, zauważyłem. Zdążyłem również zauważyć, jak typ przy barze wrzucił jakiejś dziewczynie coś do drinka. Dobrze wiesz, że nic nie umknie mojej uwadze, kiedy jestem skupiony - odparł, dając jednemu ze swoich ludzi dyskretny znak, żeby się tym zajęli. Każdy inny mógłby machnąć na to ręką, ale on nie zamierzał pozwalać na takie zachowanie w swojej obecności, a już szczególnie wobec kobiety. Był potworem i w normalnych okolicznościach prawdopodobnie sam wymierzyłby sprawiedliwość, jednak tym razem postanowił odpuścić. To miał być jego wieczór na relaks, a jego ludzie byli od tego, żeby zajmować się problemami, kiedy on nie miał na to ochoty. - Może nie cycata piękność znająca Kamasutrę, ale mam całkiem uroczą sąsiadkę. Poznałem ją niedawno i wydaje się interesująca. Ale nie wmawiaj mi tu jeszcze niczego. Dopiero raz ją widziałem. Niestety, nie zachowałem się wtedy jak na dżentelmena przystało, ale postaram się to naprawić. A ty? Opowiadaj o swoich podbojach, bo na pewno masz na ten temat więcej do powiedzenia niż ja - zachęcił go. Ściągnął na siebie uwagę kelnera i bez większego namysłu zamówił butelkę najlepszej whisky. Nie zamierzał bawić się w żadne podrabiane drinki. Skoro już miał spędzić wieczór w takim miejscu, przynajmniej alkohol powinien być odpowiedniej jakości. Stać ich było na taki dobrobyt, a Misha nigdy nie żałował pieniędzy na rzeczy, które uważał za warte swojej ceny.


Lysander Westhall
32 y/o
For good luck!
190 cm
weteran, mechanik samochodowy Scarborough Auto Care
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Zdaniem Lysandera alkohol wszędzie smakował tak samo. Nie miało znaczenia, czy polewano go w drogich lokalach zapełniając kryształowe szklanki czy w podrzędnych spelunach, w których podłoga aż kleiła się od pozostałości różnego pochodzenia - od rozlanych drinków poprzez wymiociny. Wszędzie kopał tak samo i do tego dążył Westhall - do chwili zapomnienia i zagłuszenia myśli oraz głosów, które krzyczały w jego głowie. Jeśli przy tym miał zaoszczędzić kilka groszy, tym chętniej wybierał tego typu miejsce, jak dzisiaj. Bo na litość wszystkiego, każdy wiedział, że w każdym miejscu - tanim czy drogim - podawano dokładnie to samo, mydląc jedynie oczy ludziom, którzy chcieli poczuć się prestiżowo. On tego nie potrzebował, jemu aktualnie zależało by pogadać ze starym znajomym i przy okazji się najebać mając pewność, że ktoś normalny odstawi go do domu. Mikhail zawsze w jego oczach wyglądał na kogoś, kto miał łeb na karku, więc liczył na niego niezmiernie.
-Za późno na to. Moje wybujałe ego już zostało połechtane - wzruszył lekko ramionami, uśmiechając się do mężczyzny. powinien go wrzucić w wir jakiejś zabawy, pozwalając mu wyrwać każdą pannę, która tylko się nawinie. Był przystojny, a rosyjskie geny dodawały mu pikanterii. Były żołnierz wiedział, że kobiety, jak i niektórzy mężczyźni, mieli pociąg do dwóch rzeczy - mundurów oraz badassów, z jakiegoś nielogicznego powodu nie potrafiąc się im oprzeć. A jeśli połączyć ze sobą te dwie rzeczy, bezgraniczny podryw murowany.
-Zachowujesz się momentami bardziej obsesyjnie, niż ja. Jesteś pewien, że nie masz poważnej traumy? - skrzywił się. Rozumiał go. Sam, ilekroć tylko pojawiał się w jakimś miejscu, patrzył po ilości dróg ucieczki w razie wystąpienia niebezpieczeństwa. Śledził wzrokiem ludzi, starając się zapamiętać znaki szczególne. Oczy Lysandera niemal zawsze były wyjątkowo rozbiegane, jakby nie potrafiły pojąć, że wojenne niebezpieczeństwo już dawno zniknęło. Bo chociaż otoczenie faktycznie się zmieniło, tak demony szepczące w umyśle Westhalla nie odpuszczały ani na chwilę. - Nigdzie się bez nich nie ruszasz? W sypialni też ci towarzyszą? O takie zabawy grupowe cię nie podejrzewałem, ale co kto lubi - skomentował rozbawiony, unosząc szklankę z napojem, która przed nim stała. Zamieszał alkohol, ostatecznie upijając spory łyk.
-Urocza sąsiadka. Brzmi jak tytuł do filmu porno. Ale żeby nie cycata? Zmieniłeś priorytety? - spojrzał na kolegę, starając się skupić na jego słowach. Potrzebował tego niczym lekarstwa; wszystko byleby tylko zagłuszyć chaos w głowie. - A już miałem pytać, czy wziąłeś ją w obroty. Starzejesz się, Iwanow. Jeszcze niedawno już dawno uzależniłbyś ją od swojego dotyku - zaśmiał się. Czasy młodości i podobnych zabaw minęły nawet w przypadku Westhalla. Teraz znacznie bardziej selektywnie podchodził do osób, które wpuszczał do swojego łóżka.
-Spotkałem się raz czy dwa z blondyną z Tindera, ale niewiele z tego wyszło. seks był całkiem spoko, ale poza tym laska wyjątkowo płytka. Za to trafiłem na swoją starą szkolną znajomą. Ta to dopiero się zmieniła - rzucił, przy okazji dając znak swojemu towarzyszowi, żeby w końcu poszedł sobie coś zamówić, bo o suchym pysku Lys nie miał zamiaru gadać.
-No to ja rozumiem - powiedział, kiedy ostatecznie na stole znalazła się butelka dobrego trunku schłodzonego lodem.

Mikhail Iwanow
39 y/o
For good luck!
190 cm
prawnik Ivanow & Partners
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

– Nie wolałbyś, żeby na moim miejscu była jakaś blondynka? Na pewno zrobiłaby to lepiej, szepcząc ci do ucha różne sprośne rzeczy – powiedział, unosząc brew. Droczył się z nim, ale w ich towarzystwie było to zupełnie normalne.
– Traumy? Ja? – zapytał zaskoczony. Jego życie było całkiem normalne, jeśli patrzyło się na nie przez pryzmat bycia synem rosyjskiego mafioza. Od małego widywał brutalne sceny, a sam przeszedł dość ciężkie szkolenie, zarówno psychiczne, jak i fizyczne. Dlatego jego obecne zachowanie wynikało raczej ze sposobu, w jaki żył, niż z jakiegoś konkretnego wydarzenia, które mogłoby wpłynąć na jego psychikę. Nie czuł się jednak pokrzywdzony przez los. Miał wpływy, pieniądze i właściwie wszystko, czego zapragnął. Oprócz miłości, bo ta w jego kręgach oznaczała niebezpieczeństwo dla obu stron. Był pewien, że każdy z jego wspólników prędzej czy później zaczynał obawiać się o los własnej rodziny, a on sam unikał takiej odpowiedzialności. Jego rodzice potrafili o siebie zadbać po tylu latach wprawy, natomiast zupełnie obca osoba oznaczała dodatkowe problemy, których nie byłby w stanie znieść.
– Sypialnia to akurat miejsce dla nich niedostępne. Raczej nie brałbym ich pod uwagę przy seksie grupowym – stwierdził, krzywiąc się. Kilka uroczych dam w jego sypialni było mile widzianych, ale ochrona miała trzymać się od tego z daleka. Nawet gdyby któraś z nich okazała się wyszkoloną zabójczynią, Iwanow był pewien, że poradziłby sobie z nią bez większego problemu. Jednak takie miejsca jak bar, gdzie było pełno ludzi i co chwilę pojawiał się ktoś nowy, mogły być niebezpieczne. A bo to mało było wariatów gotowych na samobójcze misje, którzy potrafili wjechać ciężarówką w budynek pełen ludzi?
– Musisz wszystko porównywać do filmów porno? – zapytał rozbawiony. Gdyby sam miał tak myśleć, zaraz co druga sytuacja z kobietą mogłaby przypominać taki film. Mało tego było na świecie? Nawet zwykła pomoc sąsiadce mogła się z tym kojarzyć. – No wiesz… nie miałem zbytnio warunków do wybierania tej bardziej cycatej. To wszystko było przypadkiem, ale nie narzekam. Jest bardzo… intrygująca – odparł, przez chwilę myśląc o Olivii. O tym, jak na niego patrzyła. O tym, jak go dotykała, opatrując jego ranę. Niby niewiele, a jednak pozostawiło po sobie coś, co zaczynało przypominać uzależniające uczucie. Nie potrafił jeszcze dokładnie określić, co tak bardzo go w niej przyciągało, ale wiedział jedno – chciał zobaczyć ją ponownie. – I na to przyjdzie pora. Na razie muszę zyskać jej zaufanie po tym, jak groziłem jej bronią – dodał, kręcąc głową, żeby przyjaciel nie dopytywał. Ciężki temat. Ale taki mistrz manipulacji jak on prędzej czy później dopinał swego. Misha miał cierpliwość, kiedy czegoś naprawdę chciał, a tym razem najwyraźniej postanowił zrobić z tego małą grę.
– Potrzebujesz Tindera do seksu? Dawniej wychodziłeś z baru z kobietą u boku, a teraz umawiasz się jak jakiś nastolatek? Aż tak zdesperowany jesteś? – zaśmiał się, odbijając piłeczkę. Obaj chyba zaczęli się już starzeć, przynajmniej pod względem przygodnego seksu. Z tym że Lysander dopiero wchodził w ten piękny wiek z trójką na początku, podczas gdy Misha zbliżał się już do czterdziestki. Jeszcze chwila i wyjdzie na to, że będzie musiał szukać towarzystwa wśród zdesperowanych mamuś albo młodych dziewczyn z daddy issues. Iwanow chyba wolał celować w tę drugą opcję.
– Wiesz, że mnie nie trzeba długo namawiać – stwierdził, sięgając po butelkę. Nalał im sporą ilość trunku, a następnie upił kilka łyków. Chłodny płyn, połączony z przyjemnym pieczeniem w gardle, pomógł mu nieco się rozluźnić.
Przez chwilę siedział w milczeniu, obracając szklankę w dłoni. Rozmowa z Lysandrem była jedną z niewielu chwil, kiedy nie musiał pilnować każdego słowa ani zastanawiać się, kto może słuchać. Mógł po prostu siedzieć, pić i pozwolić sobie na odrobinę normalności.
– A tak poza tym? Wszystko w porządku?

Lysander Westhall
32 y/o
For good luck!
190 cm
weteran, mechanik samochodowy Scarborough Auto Care
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Na ustach Lysandera pojawił się delikatny uśmiech. Lubił tego skurczybyka, chociaż momentami dawał mu vibe najgorszego przestępcy rządzącego podziemiami. Nie wnikał ile w tym było prawdy - czasami człowiek spał o wiele spokojniej, jeśli nie zaprzątał sobie głowy niektórymi sprawami. A póki rosjanin nie zagrażał ani jemu, ani osobom, na którym mu zależało, nie widział powodu, aby mieszać się w jego sprawy. Właśnie tak jego zdaniem wyglądała rzeczywista dorosłość.
-Blondynki są przereklamowane. Weź mi chociaż zycz jakiejś rudej. Te to dopiero potrafią cuda zdziałać nie tylko swoim głosem - odpowiedział jedynie, upijając ze szklanki. Dla niego nie miało znaczenia, jakiego koloru miała włosy panna, z którą akurat się umawiał, chociaż faktycznie było wśród nich niewiele blondynek - po swojej ostatniej miał pewien uraz i odnosił wrażenie, że kobiety posiadające na głowie ten kolor mają tym samym mniej IQ. - No wiesz, jakieś urazy z dzieciństwa, te sprawy - mruknął jedynie, bo nie wcale nie była jego sprawa. Nie nadawał się do pomocy innym osobom, które zmagały się z podobnymi problemami zwłaszcza, że sam miał podobne, a radził sobie z nimi tak dobrze, że aż wcale, pozwalając obrazom i wspomnieniom dopaść go w najmniej odpowiednim momencie, diametralnie zmieniając jego nastrój. Liczył, że chociaż dzisiaj będzie miał od nich spokój, bo ostatnie, czego potrzebował, to napad w środku alkoholowego spotkania.
-Całe życie to film porno - z lepszą lub gorszą fabułą, co zrobisz - wzruszył lekko ramionami. Ludzie kochali seks, z czasem się od niego uzależniając. Takie były realia. - Intrygująca? Nie pamiętam, kiedy ostatni raz wyrażałeś się tak o jakiejś kobiecie, Iwanow. Coś ci się tam poruszyło w środeczku? - zaśmiał się. Miał własne podejście do relacji damsko-męskich. Nie wierzył w żadne zauroczenia od pierwszego wejrzenia. Miał już swoje lata, chociaż momentami czuł się tak, jakby przeżył ich znacznie więcej. Wojna odcisnęła na nim swoje piętno i popadał ze skrajności w skrajność - raz zachowywał się jak jakiś staruszek, innym zaś razem odwalało mu niczym gówniarzowi, który ledwo opuścił dom. - Co kurwa? No słuchaj, jeśli to jest twój nowy sposób na podryw, to ja się jednak cieszę, że do mnie nie zarywasz. groziłeś pannie bronią… - omal się nie opluł, słysząc jego słowa. jak można było wymachiwać komuś bronię przed twarzą, a później gadać o zaufaniu? To zakrawało co najmniej na jakość chorą relację.
-Słuchaj, już chyba wolę Tindera, niż machanie spluwą i wymuszanie towarzystwa - wskazał na niego palcem. Co jak co, ale teraz Mikhail nie miał prawa mu niczego wypominać, samemu stosując jakieś dziwne sztuczki. Może oboje wychodzili z wprawy, nie nadążając za trendami w świecie?
Wlał w siebie kolejną porcję alkoholu, przyglądając się dwóm ochroniarzom Iwanowa, którzy wyprowadzali z baru kolesia, który próbował odurzyć jakąś dziewczynę. Przez myśl przemknęło mu, że pewnie jutro przeczyta w gazecie o jego śmierci, ale nie było to jego problemem. Mieszanie się nie miało sensu; lubił swoje życie.
-Tak. Niewiele się zmieniło odkąd wróciłem. Interes się kręci - nie zdajesz sobie sprawy jak wiele samochodów jest do naprawienia, bo ludzie nie potrafią o nie dbać - stwierdził, podpierając policzek dłonią. - A tam? Jakieś ekscytujące przygody rodem z filmu gangsterskiego?

Mikhail Iwanow
ODPOWIEDZ

Wróć do „Nightshade Lounge”