26 y/o
fast & furious
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer w toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie była aż tak przebiegła i okrutna, żeby żądać od siostry zwrotu pieniędzy z jakąś wygórowaną nadwyżką. Wiedziała, że prędzej czy później April oddałaby jej pełną kwotę albo spłacałaby ją regularnie. Kira nie była potworem. Jej twarz mogła sprawiać takie wrażenie, bo przecież wiecznie miała ten bitch face i wyglądała tak, jakby nikogo nie lubiła, ale to nawet nie była prawda. Były osoby, które darzyła sympatią. Co prawda można było ich policzyć na palcach obu rąk, ale siostra znajdowała się wśród nich. Może młodsza Finch nie oddałaby jej nerki, gdyby zaszła taka potrzeba, ale krew do transfuzji już tak!
— To naprawdę okropne, że tak o mnie myślisz — westchnęła ciężko, teatralnie przyciskając sobie rękę do piersi. Była szczerze oburzona założeniami April. A tak naprawdę, to wcale nie. A jak nie chciała skorzystać z jej oferty, to nie. Łaski bez. Potem będzie żałować, że odrzuciła propozycję nie do odrzucenia.
Nie mogła się nie zgodzić z tym, że im większa popularność, tym boleśniejszy upadek. Z drugiej strony osoby stojące wysoko miały też znajomości i pieniądze. Wystarczyło kilka telefonów, żeby wszystko przedstawić tak, jakby nigdy to się nie wydarzyło. Co gorsza, równie łatwo można było obrócić całą sytuację przeciwko Daisy. Wystarczyłoby wmówić ludziom, że to ona wymyśliła sobie przemoc domową, że przesadza, że źle zinterpretowała zachowanie męża albo po prostu próbuje zniszczyć jego reputację. Jeszcze tego brakowało, żeby internet urządził na Daisy własny samosąd. Nie pomagał również fakt, że redaktorem naczelnym Toronto Sun był jej teść. Mężczyzna, który - biorąc pod uwagę, że chodziło o jego własnego syna - zapewne stanąłby za nim murem. A wtedy sprawa mogła zostać przedstawiona dokładnie tak, jak było im wygodnie.
— Co zrobiłabyś na moim miejscu? — Kira zmrużyła oczy, przyglądając się siostrze. Już ustaliły, że nagłośnienie sprawy na razie nie wchodziło w grę. Tak, jak odwet z rysowaniem samochodu. Obie najchętniej obcięłyby mu łapska, ale to też było dość problematyczne. Gdzie później ukryłyby kończyny hokeisty?
Tym razem ściągnęła brwi i popatrzyła na April, jakby zobaczyła ją pierwszy raz w życiu. Czyli z wymalowanym na twarzy obrzydzeniem. A właściwie niesmakiem.
— Przepraszam, ale czy ja wyglądam ci na kogoś, kto dałby się wykorzystywać emocjonalnie? — zapytała, wskazując na siebie rozmokłą słomką. Odrzuciła ją na bok i wsunęła do szklanki nową. Jeśli ktoś kiedykolwiek kogoś wykorzystywał, to Kira inne kobiety. Nie była z tego szczególnie dumna, ale też nie zamierzała udawać, że przez całe życie prowadziła działalność charytatywną na rzecz złamanych kobiecych serc. Miała swoje za uszami. Wiedziała o tym doskonale. Nie żałowała jednak ani jednej z tych sytuacji. Po prostu trudno było jej sobie wyobrazić, żeby role nagle się odwróciły i to ona miała siedzieć po drugiej stronie, pozwalając komuś manipulować własnymi emocjami. To byłoby wręcz obraźliwe!
— Nie płakałam, jak Cho Chang po pocałunku z Harrym Potterem, więc nie było najgorzej — przewróciła oczami. — Zresztą może całować najlepiej na całym jebanym świecie, ale to niczego nie zmienia. Sama mówiłaś, że wyrywanie zajętych to złym pomysł. Nie mogę pozwolić sobie na większą sympatię właśnie przez tamte punkty. I w dodatku jest ode mnie sporo starsza. Wiem, że wiek to nie jest żaden wyznacznik, ale na takim etapie kobiety raczej poważnie myślą o swojej przyszłości. Za to ja o swojej nie myślę wcale — wzruszyła lekko ramionami. Młodsza Finch wiedziała, że chce swoją dalszą przyszłość wiązać z dziennikarstwem motoryzacyjnym i nielegalnymi wyścigami. Ale żeby angażować się w jakiś związek? No nie.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Spojrzała na nią z politowaniem, gdy zaczęła udawać, że wielce uraziło ją to, w jaki sposób siostra o niej myśli. No w takie głupoty przecież jej nie uwierzy, jeszcze czego! Zdawała sobie sprawę, że trochę dramatyzowała i Kira wcale nie była takim najgorszym potworem świata. Po prostu nie czuła się pewna z pożyczaniem pieniędzy od kogokolwiek, a na pewno nie bez konsultacji z narzeczoną. Nie była pewna, jak Teddy do tego podejdzie. Branie kasy od Kiry nie różniło się specjalnie od proszenia o pożyczkę państwa Finch, a to przecież nie wchodziło w grę. Różnica wbrew pozorom nie była aż tak znacząca, ale może strażaczka będzie do tego miała dużo luźniejsze podejście? Cóż, musi z nią po prostu na ten temat porozmawiać, bo takie zgadywanie do niczego jej nie zaprowadzi.
— W kwestii tej przemocy? Nie wiem, czy udałoby mi się powstrzymać od mszczenia się na nim, ale no zdaję sobie sprawę, że to ona powinna o tym decydować. Znalazłabym sposób, żeby do niej dotrzeć. Wszystko jedno, czy miałyby to być moje słowa, terapeuty czy lwa Alexa. Znalazłabym sposób, żeby w to uwierzyła — wyjaśniła pokrótce. Nie odpuściłaby przecież takiej sytuacji. Zdawała sobie sprawę, że najważniejszym było dobro tej kobiety, a nie będzie jej przecież dobrze przy takim facecie. Żeby naprawdę uwolnić się z takiej relacji trzeba było czegoś więcej niż kazania tłuczonego do łba nawet przez najlepsza przyjaciółkę. Jeżeli okazałoby się, że reprymenda kreskówkowego zwierzaka jest czymś, co znacząco wpłynęłoby na sytuację, to wyszłaby ze skóry, byle tylko to załatwić. Sama przecież nie była perfekcyjną osobą, by pouczać innych w kwestii emocji i zrozumiałaby, że ktoś nie chce przyjmować rad bezpośrednio od niej. Na szczęście na świecie jest cała masa mądrzejszych osób i stworzeń niż April. I nawet mądrzejszych od Kiry!
— Ano tak, bo przecież o czymś takim się decyduje. Szkoda, że nie dałaś mi znać wcześniej, to bym się uparła, że nie dam sobie złamać serca i uniknęłabym wielu pojebanych sytuacji — prychnęła zirytowana postawą siostry. Takie cwaniakowanie nie było nikomu do niczego potrzebne. Nie uważała, żeby Kira była z kamienia. Nie była też psychopatką. Nie była w stanie całkowicie powściągnąć emocji. Nie potrafiła się całkowicie wyłączyć bez odczuwania potem dotkliwych konsekwencji takiego chłodu. To, że postanowiła sobie, że nie da sobie zamieszać w myślach i w sercu nie miało żadnego znaczenia, a April nie miała bladego pojęcia, czy ta cała Daisy jest na tyle porządną osobą, by nie korzystać z takiej sytuacji.
— Poczekaj, poczekaj. A całuje najlepiej na świecie? — zapytała, nachylając się nad stolikiem w stronę siostry. To akurat było bardzo istotne. Przyjemność fizyczna to jedno, ale skoro po czymś takim Kira miałaby odczuwać aż takie rozanielenie, to byłby znak, że sprawa jest dużo poważniejsza niż się April wydawało.
— Rozumiem, że rozmawiałaś z nią na temat jej potrzeb, a nie wyciągasz te informacje z dupska? — Pokręciła z zażenowaniem głową, spodziewając się, jaka jest odpowiedź. Takie decydowanie za kogoś, jakie miał potrzeby, na pewno nikomu nie wyjdzie na zdrowie.

kira finch
Werka
dogadamy się
26 y/o
fast & furious
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer w toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie zamierzała jej do niczego nagabywać. Wyszła z inicjatywą, a April zrobi z tym, co zechce. Niech tylko nie myśli sobie, że jej oferta będzie aktualna do usranej śmierci! Niech się dobrze zastanowi, skonsultuje z kim trzeba, a wtedy młodsza Finch zrobi jej przelew. To było naprawdę bardzo proste. Trochę dziwiła się, że siostra nie chciała wziąć tej kasy od ręki, ale musiała mieć ku temu jakieś konkretne powody. Trudno było jednak uwierzyć, że chodziło wyłącznie o sytuację z rodzicami i unoszenie się dumą.
Kira mruknęła tylko pod nosem i wzruszyła ramionami. Bardzo chciała znaleźć sposób, żeby przemówić Daisy do rozsądku, ale kim właściwie była, żeby menadżerka miała wziąć sobie jej słowa do serca? Sęk w tym, że nikim konkretnym. Nie były nawet blisko. Właściwie zaczęły spędzać ze sobą czas całkiem niedawno i to głównie ze względu na kwestie zawodowe. Nie były koleżankami. A może jednak były? Strasznie to wszystko było pojebane.
— Najchętniej spuściłabym mu wpierdol. Może jak połamię mu nogi, przez co nie będzie mógł jeździć po lodzie na tych swoich śmiesznych łyżwach, to więcej nikogo nie tknie — prychnęła pogardliwie, zaciskając palce na szklance z drinkiem.
Młodsza Finch niejedną bójkę miała już za sobą, ale miała też ludzi, którymi mogłaby się wyręczyć, żeby nie brudzić sobie rąk. Nie chciała potem słuchać biadolenia ojca, że znowu musi się za nią wstawiać i wyciągać z dołka, bo wjebała się w jakiś syf. Nigdy nie porzucił jej na pastwę losu, ale nie obyło się bez prawienia wielkich morałów, z czego Kira i tak nic by sobie nie zrobiła.
— A nie jest tak? Jak jesteś taką cipą, to nic dziwnego, że dajesz wykorzystywać się emocjonalnie wszystkim wokół. Rodzicom też na to pozwoliłaś, pamiętasz? I to od maleńkości. Dobrze, że twoja narzeczona to też takie ciepłe kluchy, to może przynajmniej teraz unikniesz złamanego serca i nie pokrzywdzicie się wzajemnie. Chyba że odpierdolisz jakąś manianę — podsumowała, wymierzając w siostrę szklanką z alkoholem.
Dokładnie takie miała zdanie w kwestii tego całego wykorzystywania. Albo komuś na to pozwalasz, albo stawiasz granicę. Kira sobie na to nie pozwalała. Prędzej to ona wykorzystywała innych, bawiąc się uczuciami kobiet, które pojawiały się w jej życiu. Nie była z kamienia, ale nie była też pizdeuszką.
Wywróciła oczami, kiedy siostra nachyliła się w jej kierunku. Jak ona wszystko potrafiła przeinaczać! O nie, nie da się wziąć pod włos i zapędzić w kozi róg.
— Powiedziałam, że może całować najlepiej na świecie, ale to niczego nie zmienia. I o niczym nie świadczy. Nie wiem, April, całowałam mnóstwo kobiet, nie prowadzę żadnego rankingu. Zresztą byłam najebana — oznajmiła beznamiętnie. Żeby cokolwiek mogło podlegać ocenie, trzeba byłoby to powtórzyć, a taka opcja nie wchodziła w grę.
Wypuściła powietrze przez nos i ściągnęła brwi. A na chuj miały ją obchodzić potrzeby Daisy Whitmore?
— Sama mówiłaś, że kręcenie z mężatkami i ogólnie z zajętymi nie jest najlepszym pomysłem. Jak ty sobie to wyobrażasz? Nie będę z nią o tym rozmawiać. Już wystarczy, że kiedy ją zapytałam, dlaczego to zrobiła, zaczęła mnie przepraszać i odskoczyła ode mnie jak oparzona, najwyraźniej uświadamiając sobie, co właściwie zrobiła — wywróciła oczami. Może to i lepiej, że Finch była wtedy pijana. Na trzeźwo pewnie powiedziałaby jej wiele okropnych rzeczy i sprawiła jej ogromną przykrość. A tego Kira, o dziwo, wcale nie chciała.

April Finch
Ostatnio zmieniony pt paź 09, 2026 11:25 am przez kira finch, łącznie zmieniany 2 razy.
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wizja przeciwstawienia się opresyjnemu mężczyźnie jej odpowiadała. Należało mu się mnóstwo dużo gorszych rzeczy niż wpierdol, z czego zresztą powinien zdawać sobie sprawę. Oczywiście jego pozycja utrudniała sprawę, ale nie ma przecież ludzi nie do ruszenia, zawsze znajdzie się metoda na problem... a przynajmniej z takiego założenia wychodziła April. Starała się patrzeć na wszystko optymistycznie, bo inaczej oszalałaby już dawno.
— Słuchaj, powiedz tylko kiedy i idę z tobą. Teddy też na pewno pójdzie i weźmie ze sobą kolegów z jednostki. Naklepiemy go tak, że jedyną szansą na karierę będzie zostanie krążkiem — zapewniła całkowicie poważnie. Była gotowa zakasać rękawy, dzwonić po wszystkich i iść do niego choćby zaraz. Wychodziła z założenia, że przemoc nie powinna rodzić przemocy i że nie jest żadnym rozwiązaniem, ale w takich sytuacjach przecież nóż sam się otwierał w kieszeni. Sama pewnie w takim starciu nie zrobiłaby zbyt wiele, chociaż kto wie? Adrenalina przecież robi swoje! No i po to przecież załatwiłaby te posiłki. W kupie siła, kupy nikt nie ruszy. Nawet sławny hokeista. Każdy przecież musi mieć jakieś dno, o które obawia się rozbić.
Słuchała tego, co siostra miała do powiedzenia, bez cienia uśmiechu. Właściwie z każdym słowem robiło jej sie coraz gorzej. Nie rozumiała, dlaczego siostra podchodzi do tego w ten sposób. W takich momentach wychodziło to, jak bardzo się różniły. Może i potrafiły się dogadać ponad podziałami i wesprzeć w trudnych sytuacjach, ale czy były w stanie kiedyś się tak naprawdę zaprzyjaźnić? Chyba niespecjalnie. Do relacji międzyludzkich podchodziły kompletnie inaczej, miały kompletnie inne priorytety i wierzyły w kompletnie inne rzeczy. April w głowie się nie mieściło, że można patrzeć na świat w taki sposób. Zdecydowanie by tak nie potrafiła, a przynajmniej miała taką nadzieję. Było jej przykro, że Kira widziała to w ten sposób. Zakładała, że siostra mogłaby być szczęśliwsza, gdyby otworzyła serce nieco szerzej albo chociaż nie oceniała tych z otwartym sercem tak skrajnie negatywnie. Nie należała jednak do grona osób, które były w stanie ją kiedykolwiek do czegokolwiek przekonać.
— Mhm, okej. Czasem zapominam, jaką potrafisz być pizdą — mruknęła tylko smutno, skupiając się na swoim drinku. Nie będzie się z nią o to kłócić. Skoro uważała ją za cipę i wychodziła z założenia, że wszystkie te pokruszone serca, które April przeżyła, był jej zasługą, to trudno. Skoro uważała kobietę jej życia za podobną do niej, to trudno. W oczach April to przynajmniej komplement.
— Dobra, poczekaj. To skoro ten pocałunek nie był jedyny na świecie, skoro nie chcesz z nią rozmawiać i w ogóle nie widzisz sensu w budowaniu jakichś planów, bo masz względnie wyjebane, to o czym właściwie rozmawiamy? Napisałaś mi, że wpakowałaś się w jakieś bagno, a teraz próbujesz mnie przekonać, że to wszystko właściwie jest do wyrzucenia. To jak w końcu jest? — Westchnęła, starając się jakkolwiek nad siostrą nadążać. To całe upieranie się przy nieposiadaniu uczuć gryzło się z chęcią wysłuchiwania rad od starszej siostry.

kira finch
Werka
dogadamy się
26 y/o
fast & furious
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer w toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pomysł z wyklepaniem Rowana Whitmore'a wydał jej się całkiem niegłupi. Może gdyby faktycznie dostał po japie od rosłych strażaków, nauczyłby się, żeby następnym razem nie podnosić ręki na własną żonę. Ani na żadną inną kobietę. Gorzej, jeśli w jego obronie stanęliby koledzy z drużyny. Wtedy zamiast zwykłego wpierdolu miałyby okazję być świadkami ustawki za stadionem albo remizą. Kira nie lubiła się bić, ale jeśli zachodziła taka potrzeba, potrafiła przyłożyć. Nie zliczyłaby, ile razy kończyła ze zdartymi knykciami i pizdą pod okiem. Ale hej, miała przynajmniej tę satysfakcję, że tamten drugi zawsze wyglądał gorzej!
— Dam znać, o ile wcześniej sama go nie zamorduję gołymi rękami — odparła z poważną miną. Wcale nie żartowała. Naprawdę była w stanie dopuścić się mordu. Ojciec jakoś ją z tego wyciągnie. Zawsze to robił, więc dlaczego tym razem miałoby być inaczej? Co prawda Kira do tej pory jeszcze nikogo nie zabiła, ale zawsze musiał być ten pierwszy raz. Paul pewnie wkurwiłby się niemiłosiernie, gdyby pewnego dnia musiał wyciągać córkę z aresztu za morderstwo, ale ostatecznie by mu przeszło. Jako kontrowersyjny prawnik bronił ludzi z nie takimi brudami za uszami, więc własnej córki miałby nie wyciągnąć z takiego pierdolnika? No bez przesady. Od czegoś przecież miało się ojca.
Nie była tak empatyczna i uczuciowa jak siostra. Nie była też kochliwa, w przeciwieństwie do April, która miała w swoim życiu okres, kiedy co miesiąc zajebywała się w innej lasce. Trudno było jej pojąć, że w końcu postanowiła się ustatkować. Oczywiście życzyła jej jak najlepiej, ale pojęcie wielkiej miłości było Kirze zupełnie obce. Nie rozumiała tych wszystkich motylków w brzuchu, nieprzespanych nocy i bezustannego wzdychania do kogoś, kto zawrócił jej w głowie. Nigdy tego nie doświadczyła. Może była upośledzona emocjonalnie. A może po prostu była zwykłą pizdą, jak to ujęła April. W porządku, mogła z tym żyć. Nie musiały przecież rozumieć swoich sposobów patrzenia na świat, żeby nadal być siostrami. Najważniejsze było to, że w ważnych kwestiach zawsze stały za sobą murem.
— No już, przestań się mazać — rzuciła i szturchnęła ją stopą. Może i Kira była jebnięta, ale nie przyszła tutaj po to, żeby patrzeć, jak jej siostra się smuci. Tym bardziej że przed chwilą zarzekała się, jaka to nie była obrzydliwie szczęśliwa. — Ty i Teddy jesteście super. Pasujecie do siebie i chcecie być razem, a to najważniejsze. Ja nigdy nie będę tak... — urwała, próbując znaleźć w głowie odpowiednie określenie. — Zaangażowana? No. Chyba o to mi chodzi. Nie będę się zachwycać tym, jak ktoś oddycha, ani zastanawiać się, czy właśnie o mnie myśli. Nie mam takiej potrzeby. I nie sądzę, żebym nagle miała ją dostać — przez chwilę patrzyła na siostrę, jakby chciała upewnić się, że ta nadal jej słucha. — Ale to nie znaczy, że jestem nieszczęśliwa. Po prostu mnie nie kręci to całe pierdolenie o bratnich duszach i przeznaczeniu — mruknęła i upiła kilka łyków drinka. Nie chciała sprawić April przykrości. Może faktycznie bywała dla niej zbyt surowa, ale to wszystko przez różnicę charakterów.
Wypuściła szybko powietrze przez nos. Czy naprawdę wszystko musiało sprowadzać się do pogłębiania relacji?
— Nie wiem, może nie chcę, żeby to wpłynęło na nasze stosunki zawodowe? Pragnę przypomnieć, że jest moją przełożoną. Poza tym nie chcę być laską, z którą przeżywa swoje pierwsze razy, bo od liceum jest ze swoim typem i nigdy nie próbowała niczego innego. Nie jestem jebaną niańką — fuknęła, trochę jak kot, któremu ktoś właśnie nadepnął na ogon. — Cała ta sytuacja jest wystarczającym bagnem. A ty najpierw tłumaczysz, że zabieranie się za zajęte to kiepski pomysł, a teraz oczekujesz, że będę budować jakieś plany? Jak ty sobie to wyobrażasz? — zapytała. Bo chociaż nie wiązała swojej przyszłości z Daisy, nie zamierzała przecież wyrywać heteryczki. Bez jaj. Już samo to, że jej przełożona najwyraźniej nie była tak hetero, jak mogłoby się wydawać, stanowiło wystarczająco duży burdel na kółkach. Kira nie potrzebowała dokładać do tego wspólnych planów na przyszłość, deklaracji ani żadnego innego gówna, które mogłoby sprawić, że sytuacja stanie się jeszcze bardziej popierdolona.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Skinęła głową, żeby potwierdzić, że będzie czekał na znak-sygnał. Była gotowa pójść za siostrą w ogień. W końcu była narzeczoną strażaczki, więc powinna ogarniać co i jak. Rzucenie się na faceta, który odawalał taki szajs, nie było przecież niczym złym. Należało mu się. Powinien być wręcz wdzięczny za to, jak łagodna czekałaby go kara. Morderstwo może nie było najlepszym rozwiązaniem świata, ale jeżeli będzie konieczne, to trudno. Ogarnie się. April też nie miała wątpliwości, że ich ojciec wymyśliłby coś, żeby Kirę z tego wyciągnąć. Znał się na swojej robocie i zawsze miał jakąś dziwną słabość do tej z córek. Może to przywilej bycia najmłodszą? Prawdopodobne. Lepiej byłoby dla wszystkich, gdyby jednak nie doszło do odbierania życia, ale jeżeli tak się to skończy, to trudno. April też była gotowa walczyć za siostrę. Nie miała pojęcia, co mogłaby zrobić w przypadku potencjalnego aresztowania, ale to nic. Może po prostu dokończyłaby ewentualną robotę? Posprzątałaby dowody albo zastraszyła świadków, że jeżeli pisną choć słowo, to skończą tak samo jak hokeista? Coś by wymyśliła.
— Nie uważam, żeby taki poziom zaangażowania świadczył o tym, że daję się wykorzystywać emocjonalnie — odparła jeszcze trochę urażona, ale w końcu wzruszyła ramionami. Faktycznie nie ma co się w tym momencie specjalnie rozklejać. Zazwyczaj lubiła tę swoją emocjonalność i nie uważała, żeby to było konieczne do zmiany. A zresztą, nie rozmawiały przecież o niej, tylko o uczuciach, które siedziały w Kirze. W April obecnie nie było pod tym względem żadnych problemów. Była szczęśliwie zakochana i dobrze wiedziała, czego chce i z kim to realizować. Nie musiała się zastanawiać, jak będzie wyglądała jej codzienność, bo liczyło się tylko to, że będzie w niej Teddy. Na całe szczęście narzeczona myślała w taki sam sposób. Dobrze uzupełniały się w kwestii potrzeb romantycznych. Wiadomo, że zdarzało im się czasem nie dogadać, ale ważne, że ogólny bilans wychodził zdecydowanie na plus.
— A te wszystkie bratnie dusze i przeznaczenie nie są w żaden sposób konieczne do stworzenia relacji, wiesz o tym, prawda? To jest tylko jedna z metod — dodała. Domyślała się, że Kira zdawała sobie z tego sprawę, bo przecież to bardzo mądra kobieta, ale na pewno nie zaszkodzi jej o tym przypomnieć i utwierdzić w przekonaniu, że jej wersja też jest super, tylko po prostu inna. Potrzebowała osoby, która podzielała to zdanie i tyle.
— Dramatyzujesz z tą niańką. Nie jesteśmy przecież w liceum. Nie rób z niej takiej sieroty obrzyganej tylko przez to, że miała wyłącznie jednego faceta — upomniała ją matczynym tonem. Chciała dodać coś jeszcze o różnicy wieku, ale to akurat był głupi argument. Rok urodzenia nie świadczył przecież w żaden sposób ani o inteligencji, ani o zasobności doświadczeń. Oczywiście to nie tak, że April ciągnęłoby jakoś wielce w ramiona kobiety, która dopiero odkrywa swoją orientację seksualną, ale zakochiwała się tak szybko i łatwo, że gdyby na taką trafiła, w końcu zajęłaby się tłumaczeniem jej świata.
— Zajęte to jest kiepski pomysł, ale trudno brać jej związek na poważnie, skoro jest w nim z takim cwelem, nie uważasz? To właściwie prawie jakby był singielką — zapewniła, uśmiechając się przy tym szeroko. Kto by pomyślał, że tak sprawnie rozwiąże niemalże wszystkie problemy, z jakimi borykała się Kira? Była jednak superową starszą siostrą.

kira finch
Werka
dogadamy się
26 y/o
fast & furious
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer w toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pomimo chęci krwi i żądzy zemsty jedno było pewne - nikt nie będzie nikogo mordował. Kira była jebnięta, ale bez przesady. Nawet ona miała w sobie resztki przyzwoitości. W ten sposób nie pomoże Daisy, ale tylko przysporzy jej dodatkowych smutków. Jakby nie patrzeć, to menadżerka kochała tego swoje przemocowego męża, co oczywiście Finch nie mieściło się w pale. Miłość naprawdę była dziwacznym zjawiskiem, a Whitmore miała jakiś syndrom sztokholmski.
— Ty po prostu jesteś emocjonalna, to znacznie łatwiej cię wykorzystywać — stwierdziła, bo emocje wręcz wylewały się z jej siostry uszami. Niezależnie od tego, czy były dobre, czy złe. Zawsze było ich mnóstwo, nawet jeśli potrafiły przechodzić ze skrajności w skrajność w ciągu zaledwie kilku minut.
Kira tak nie miała. Na co dzień niewiele rzeczy potrafiło ją naprawdę wzruszyć. Większość problemów innych ludzi mogła skwitować co najwyżej wzruszeniem ramion. Tym razem było jednak inaczej. Sytuacja z Daisy wkurwiła ją niemiłosiernie i sama nie wiedziała już, czy chodzi o Whitmore, czy może o sam fakt, że jakiś zasrany chłop podnosił rękę na kobietę. Możliwe, że jedno i drugie. Kira nie potrafiła tego rozdzielić, a im dłużej o tym myślała, tym bardziej dochodziła do wniosku, że chyba nawet nie chciała. Wkurwiało ją wszystko po trochu. I Daisy, i Rowan, i własna bezradność, i to, że chciała coś z tym zrobić, ale kompletnie nie miała pojęcia, jak się za to zabrać.
— To skąd wiesz, że ktoś jest akurat dla ciebie stworzony? Skądś chyba to się wie — wzruszyła ramionami, bo chociaż była mądra, to jednak pod pewnymi względami pozostawała upośledzona. Do tej pory jakoś nie poczuła niczego, co pozwoliłoby jej pomyśleć, że z tą konkretną dziewczyną mogłaby naprawdę dzielić życie. Nie miała żadnego nagłego olśnienia, motylków w brzuchu ani cholernego przekonania, że właśnie znalazła kogoś wyjątkowego. Skąd właściwie miała wiedzieć, jak to działa? Jak miała stworzyć hipotetyczną relację, skoro nie znała nawet podstaw? Mogła lubić czyjś wygląd, dobrze bawić się w czyimś towarzystwie, a potem pójść z nim do łóżka. To wszystko rozumiała. Ale skąd człowiek wiedział, że z właśnie tą osobą chciałby zostać na dłużej? Mogłaby wzorować się na rodzicach, ale to był fatalny przykład.
— Och, nie robię z niej żadnej sieroty, ale wiesz ile poznałam lasek, które zarzekały się, że są hetero, a potem odpierdalały tak szajs, bo chciały po prostu spróbować, jak to jest z kobietą? Mi to koło dupy lata, ale nie dam zrobić z siebie idiotki — prychnęła pogardliwie, wściekła na... w sumie to na co? Na co tak się złościła? Chyba na samą siebie.
Nawet gdyby Kira jakimś cudem jakoś bardziej zainteresowała się zajętą Daisy, to dałaby sobie obciąć paznokcie u stóp, że menadżerka nie rozstałaby się z mężem. Może nie mieli dzieci, ale przecież tutaj chodziło o jej przyszłość. Ojciec hokeisty był naczelnym redaktorem Toronto Sun i to on pociągał za sznurki. Mógł od ręki zniszczyć Daisy życie za to, że ona pociągnęła na dno jego syna.
— Ty naprawdę żyjesz w jakiejś różowej bańce, co? — spojrzała na uśmiechniętą April z nieukrywanym rozbawieniem. Bardzo chciała, żeby to wszystko okazało się tak proste, jak mówiła siostra. — Muszę dobrze się zastanowić, co z tym zrobić — westchnęła, obracając w dłoni prawie pustą szklankę. Nawet nie zarejestrowała, że znowu pokończyły im się drinki.
Wieczór minął im bez większych szaleństw. Upiły się kulturalnie, potem nawet trochę potańczyły, a kiedy uznały, że na dzisiaj wystarczy im atrakcji, zamówiły Ubera, który bezpiecznie porozwoził je do domów.
koniec
April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „Woody's and SAILOR”