ODPOWIEDZ
25 y/o
For good luck!
163 cm
muzykuję w klubach Toronto
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjipierwsza osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

ODZNAKA FABULARNA
Nazwa odznaki: A true frendship test, Show must go on, It hurts and it won't go away
Postać: Rae Westlake
Odnośnik do wątku: klik
Osoby towarzyszące: louis rosier
Cytaty:
Spoiler
- Żółtka czego? - zapytała, udając przez moment idiotkę. - Jajka, to te owalne?
Zapytała i na koniec przewróciła oczami. Weszła do ciasnego aneksu kuchennego, przez co nagle znaleźli się naprawdę blisko. Musieli przeciskać się obok siebie, kiedy sięgała po miseczki i jajka. W pewnym momencie, z uniesionymi rękami, zetknęli się biodrami i jakoś żadne z nich nie odsunęło się od razu. Ich oczy się spotkały, oddechy skrzyżowały, a serce Rae zaczęło tłuc się jak głupie...
Potem umyła dłonie i bez żadnego skrępowania zaczęła rozbijać jajka, wykorzystując własną dłoń jako sitko do oddzielenia. Patent tak prosty, że hej, a jak ułatwiał gotowanie dla kilkunastu poganiaczy na ranczu!
Z ubabranymi dłońmi spojrzała na niego, kiedy się roześmiał, unosząc wysoko brwi. Czy ty właśnie, kurwa, oceniasz moje jajka? ABSURDALNE?!
i
To było coś, co lubił najbardziej - gotować. Nie miało znaczenia dla niego gdzie, z kim lub dla kogo, ważne było samo gotowanie. Louis odstresowywał się przy tym za każdym razem, zapominając przy tym o Bożym świecie. Zrobił sobie z tego pewnego rodzaju rytuał. Po każdej zmianie w szpitalu poświęcał przynajmniej chwilę na to. Zwykłe kanapki nie były dla niego – nie uznawał dania za wartościowego, jeżeli nie używał do niego patelni lub garnka. Oczywiście czasami w jego posiłkach zdarzały się prostsze dania, lecz to wówczas nie było zależne od niego. Dlatego też nie mógł u Rae zdecydować się na nic innego niż makaron.
- Na szczęście mam dla Was dobre zastępstwo! Dziewczyna stąd, utalentowana, młoda, ale przede wszystkim piękna!
Na twarzy Rae pojawiło się powątpiewanie. Skrzywiła usta w kwaśnym grymasie. Nie tak chciała być przedstawiona.
- BARMANKA stąd! - skurwiel musiał podkreślić jej miejsce... - Rae Lake!
Nawet nie zapamiętał nazwiska!
Nogi same poniosły ją na scenę, a kiedy na sali wybuchł entuzjazm, na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech, pokazujący wszystkie ząbki kogoś, kogo rodzice wydali sporo kasy na aparat. Triumfalne spojrzenie odprowadziło wokalistę, kiedy podeszła do mikrofonu. Luźny tiszert, koszula przewiązana w pasie, dżinsowe szorty, kabaretki i ciężkie buty od razu zwiastowały ogień. I był...
Usiadła na stołku, sięgając po swoją gitarę, już podłączoną do nagłośnienia. I chwilę potem sala się uciszyła, a spod jej palców popłynęły pierwsze dźwięki. Chwilę potem czerwone usta zbliżyły się do mikrofonu i niemal intymnie zaczęły:

- How do you fall in love?
Harder than a bullet could hit you
How do we fall apart?
Faster than a hairpin trigger
Głos załamał się jej lekko, poetycko wpadając we fragment tuż przed wstępem do refrenu.
- Don't you say, don't you say it
Don't say, don't you say it
One breath, it'll just break it
So shut your mouth and run me like a river
I wreszcie prawdziwy wybuch emocji, pełna moc głosu, która nie miała prawa mieścić się w tak niewielkim ciele. Emocji, które mogłyby zniszczyć od środka nawet spiżowy pomnik.
- Shut your mouth, baby, stand and deliver
Holy hands, will they make me a sinner?
Like a river, like a river...
Louis nie widział, jak schodziła ze sceny w akompaniamencie okrzyków i braw, zaraz po drugim utworze, który zaśpiewała. Ten drugi był już znacznie mocniejszy, mniej intymny, za to z ogniem, który eksplodował po sali. Wychodząc z telefonem, minął tylko dużego faceta, który przyglądał się wokalistce, patrząc na nią groźnie...
Sądząc po stanie w jakim był mężczyzna, sądził, że tyle będzie z jego rycerskiej akcji, jednak ten znalazł w sobie na tyle siły, aby zamachnąć się i zaciśnięta pięścią uderzyć w twarz Louis’a.
Tego się nie spodziewał. Syknął z bólu i momentalnie przyłożył dłoń do najbardziej bolącej części ciała, czyli nosa. Poczuł również jak lekka stróżka krwi popłynęła z jednej z dziurek nosa. A sprawca postanowił raz jeszcze spróbować swoich sił u wokalistki, jednak tym razem Rosier zareagował agresją i uderzył faceta, który po tym uznał, że chyba nie warto dalej się starać. Albo upojny stan mu na to nie pozwolił. Nieważne, co to takiego było; ważne, że burknął coś niezrozumiałego i wrócił na salę.

komentarz od:Giovanni Salvatore, śr paź 07, 2026 5:51 pm

:git:
36 y/o
Welkom in Canada
187 cm
wolf @ Sinaloa Cartel
Awatar użytkownika
eye for an eye says you owe me a debt, blood demands blood, gonna get my hands wet
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkidamskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

ODZNAKA NIEFABULARNA
Nazwa odznaki: Golden tongue, Money rain!, That's rich
Postać: Robin Visser
Typ odznaki: dla postaci
Za co: za 40, 50, 60 postów

komentarz od:Pilar Noriega, śr paź 07, 2026 3:18 pm

:prlp:
stop the bleeding
29 y/o
Mark your calendar for Canada Day
161 cm
panna z toronto
Awatar użytkownika
I thought that you were just a name I could learn and then let go.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

ODZNAKA NIEFABULARNA
Nazwa odznaki: Impressive knowledge of random words;
I regret every penny
Winter wonderland
Cat person
Baking is science
All from scratch
Postać: Violet Haze
Typ odznaki: dla postaci
Za co: za 50, 60, 70, 80, 90, 100 postów (6)

komentarz od:Giovanni Salvatore, śr paź 07, 2026 5:51 pm

:git:
tamagotchi
anthony bennet
23 y/o
PRACOWITA PSZCZÓŁKA
170 cm
studentka biologii na university of toronto
Awatar użytkownika
perfumy, które pachną na twojej skórze,
ty masz usta czerwone, a ja jestem w bluzie
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

ODZNAKA FABULARNA
Nazwa odznaki: Safari in the city, I'll take your money, You know what I deserve?
Postać: pixie fontaine
Odnośnik do wątku: klik
Osoby towarzyszące: Perry Wallace
Cytaty:
Spoiler
wizyta w zoo

Fontaine ustąpiła mu miejsca, cofając się nieznacznie i wtedy dostrzegła, że jakiś gówniarz próbuje sięgnąć do kieszeni po telefon Wallace.
— Hej! — w ostatniej chwili złapała go za nadgarstek. Chłopak speszył się i odwrócił głowę, ale nie cofnął ręki. — Co ty... — nic więcej nie zdążyła powiedzieć, bo nastolatek był sprytniejszy. Pospiesznie wyciągnął urządzenie ze spodni i pędem rzucił się w przeciwnym kierunku. — Cholera jasna. Pers, nie chcę cię martwić, ale ktoś ci zajebał telefon — ruchem ręki wskazała w stronę, w którą uciekł złodziej. — Szybko biegasz? Jak nie, to teraz musisz się nauczyć — dodała i nie czekając na odpowiedź, sama wprawiła nogi w ruch, udając się w pościg za tym gagatkiem.


— No dobra, chodźmy na granitę i gofry. Ale ty kupujesz mi, a ja tobie. Tylko bez wcześniejszego zdradzania, jakie smaki lubimy, dobra? — zaproponowała, chowając telefon z powrotem do kieszeni. Tak będzie o wiele ciekawiej i będą mogły sprawdzić, czy w ogóle potrafią trafić w swoje gusta!
Kiedy Pixie w końcu dotarła do niej ze swoją szamką, Perry aż zaczęła przebierać nogami z podekscytowania. Lubiła niespodzianki! - Ja pierwsza! Proszę bardzo, granita mango-marakuja i gofr z bitą śmietaną i truskawkami, bo borówki się skończyły - wyjaśniła, przesuwając w jej stronę kubek i tackę z gofrem. Oparła łokcie na stole, złożyła dłonie pod brodą i wlepiła w Fontaine wyczekujące spojrzenie. - Hot or not? Tylko bądź szczera - dodała, zerkając z ciekawością w stronę jedzonka, które przyniosła Pix.


komentarz od:Pilar Noriega, śr paź 07, 2026 9:52 pm

:klaskacz:
bubek
nudy i braku zaangażowania
23 y/o
PRACOWITA PSZCZÓŁKA
170 cm
studentka biologii na university of toronto
Awatar użytkownika
perfumy, które pachną na twojej skórze,
ty masz usta czerwone, a ja jestem w bluzie
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

ODZNAKA NIEFABULARNA
Nazwa odznaki: Catch us if you can
Postać: pixie fontaine
Typ odznaki: cbc
Za co: tutaj i wykonane to zadanie

komentarz od:Pilar Noriega, śr paź 07, 2026 9:52 pm

:klaskacz:
bubek
nudy i braku zaangażowania
23 y/o
PRACOWITA PSZCZÓŁKA
170 cm
studentka biologii na university of toronto
Awatar użytkownika
perfumy, które pachną na twojej skórze,
ty masz usta czerwone, a ja jestem w bluzie
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

ODZNAKA FABULARNA
Nazwa odznaki: Tricky disco, What are you, a detective? We are the dancing queens
Postać: pixie fontaine
Odnośnik do wątku: klik
Osoby towarzyszące: Neia Delacroix
Cytaty: tutaj
Spoiler
Kolorowe światła przemykały po przyciemnionych ścianach domu Delta Kappa Epsilon, w którym od dobrych pięciu godzin trwała jedna z większych imprez w tym roku. Kurtka zsunęła się z drobnego ramienia Nei, ale nie wypuściła kubka z drinkiem, chociaż chwiała się lekko na wysokich szpilkach. Parsknęła cicho, lekko rozbawiona i obejrzała się na Pixie, która przecież musiała iść kawałek za nią.

— Widzisz ich? — zapytała cicho, chociaż właściwie wcale nie musiała, bo muzyka nawet tutaj dudniła całkiem głośno, a tamci pewnie byli już zajęci sobą. Patrzyła na drzwi z prawej strony, a potem lewej, a dalej były jeszcze jedne i nawet kolejne. Ile oni mieli tutaj sypialni? — Zaglądamy do każdego pokoju po kolei czy najpierw podsłuchujemy? — zapytała i zachichotała, zakrywając wolną dłonią usta, bo drugą dalej trzymała przy sobie Pixie. Z jednej strony starała się zachować powagę, aby ich misja się udała, a z drugiej była wszystkim tak rozbawiona, że nie potrafiła usiedzieć cicho, nie wiercić się i co chwilę nie śmiać pod nosem.

Przez krążące w żyłach THC miała wrażenie, że unosi się kilkanaście centymetrów nad podłogą. Nie było chyba lepszego uczucia. Nawet orgazm nie mógł się z tym równać, chociaż były to zupełnie różne doznania. Złapała Neię za przedramię - albo raczej po prostu się jej przytrzymała, żeby nie zjebać się ze schodów - i zbiegły na dół, gdzie w salonie leciała piosenka, którą Delacroix nazwała swoją.
Fontaine natychmiast wpadła na prowizoryczny parkiet, wyrzucając ręce do góry.
— Dawaj, Delacroix! Pokaż, jak się kręcisz! — chwyciła ją za dłoń i obróciła ją wokół własnej osi. A potem w drugą stronę. I jeszcze raz. Trochę jak bęben od pralki.
bubek
nudy i braku zaangażowania
ODPOWIEDZ

Wróć do „Organizacyne”