34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Madox spojrzał na swoją żonę trochę krzywo, kiedy powiedziała to, że jakaś tam Mindy nosi obrączkę, a posuwa się z ich trenerem pilatesu. Sam nie wiedział czy gorzej świadczy to jednak o Mindy, która miała męża, czy o tym całym Tomie. Zero profesjonalizmu.
Na kolejne słowa jego żony wywrócił oczami, a zaraz zawiesił je na jej twarzy.
- Ale ty masz wszystkie pozycje dobre, więc może po prostu się do ciebie dopierdala? - no bo to jednak Pani Noriega zdarzało się dość często, że jacyś kolesie za nią łazili i się ślinili. A Madox nie miał problemu, żeby to z nimi wyjaśnić.
Nie miał też problemu z tym zakładem, bo co to dla niego jakiś strój księżniczki, a kiedy Pilar powiedziała o tym jeziorze łabędzim, to posłał jej bezczelny uśmieszek.
- Jak mi potem opierdolisz dziadka do orzechów to mogę zatańczyć nawet kankana - rzucił, skoro byli już tak w temacie baletu, ale zaraz zerknął na Erica i Sher, bo jak tak dalej pójdzie, to to może będzie ich pierwsza i zarazem... ostatnia, podwójna randka.
Ale Państwo Noriega byli trochę bezczelni, ich się albo kochało, albo nienawidziło, żadnych półśrodków. Nie było też ich w tym zakładzie, a mianowicie w wygranej, którą zaraz wymyślił Madox. On też nie brał jeńców ze swoim pomysłem, też poszedł na grubo, a kiedy Pilar się odezwała to już zaraz patrzył jej w oczy - ktoś tu chyba pęka... - Madox obejrzał się na Erica, nie no wiedział, że jego żona się nie zawaha, ale musiał ją trochę podpuścić. Zaraz stał koło Eryczka, żeby zbić z nim piąteczkę, kiedy ten stwierdził, że jego pomysł mu się podoba.
- Luzik młody, mamy to, mogłem jeszcze do tego dodać jakieś seksi ciuszki gorących pokojówek, czy coś - znowu się spojrzał na Pilar, bo on ją wiecznie namawiał, żeby mu się zaprezentowała w mundurze i nic z tego, ale może dzisiaj jak wygra, to jej to po prostu karze zrobić.
Madox tak się zawiesił, że nawet nie ogarnął typa, który proponował dziewczynom, że ja pozapina... w kombinezony, dopiero, jak Eric się odezwał, to spojrzał na faceta.
- A może mnie pomożesz się ubrać? - do tego już koleś nie był taki chętny, więc bla bla bla, zrobił im to szkolenie. Madox w ogóle nie słuchał, bo się gapił na Pilar, a potem na te małe samochodziki, które jeździły po torze. Kiedy już podeszli do rajdówek to Noriega wskazał na tę z numerkiem 69 - Pilar lubi sześć dziewięć, to ten dla niej - pokazał jej czubek języka, a sam wpakował się do sześć osiem. Poprawił się w gokarcie wciskając sobie kask, zapiął pas i chociaż nie miał tak fajnej kurteczki jak Sher i Eric tylko swoją koszulkę z napisem łobuz kocha najbardziej, to gdy tylko światła zwiastowały start, to wcisnął gaz do deski. Autko wyrwało do przodu, zarzuciło nim, ale kto by się tym przejął? Madox się nie przejął, bo on w zasadzie lubił szybką jazdę. A niebezpieczeństwo to było chyba jego drugie imię. Zaliczył dobry start i udało mu się nawet kogoś wyprzedzić. No i zajebiście. Zacisnął mocniej palce na kierownicy pokonując kolejny zakręt wirażem. Wziuuum.
Autko mknęło jak prawdziwa wyścigówka, chociaż trochę mu do tego brakowało, ale i tak było fajnie. Adrenalina krążyła w żyłach, a ten ich zakład podkręcał tylko temperaturę i budował napięcie. Bo przecież na szali były bardzo poważne rzeczy. Księżniczki kontra służące.

:pilar: :stickniepatrze: :eric:
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
24 y/o
NAJLEPSZY PRZYJACIEL
170 cm
właścicielka sali bankietowej Guild Inn Estate
Awatar użytkownika
With or without you
I'm torn between a deeper desire
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Tak naprawdę to nie była zainteresowana Tomem, bo miała swojego chłopaka i tylko on mógł legalnie ją obmacywać, ale… No, totalnie nie popierała zdrady. Mindy to była trochę głupia jednak.
— Aha tak i czasem niby łapie za ręce, żeby poprawić układ ramion, ale dziwnym zbiegiem okoliczności napiera na tyłki. Ma jakiś dziwny fetysz, wiecie? Góre z dołem mylil — zawtórowała. Nie, żeby spotkała ją jakaś taka sytuacja, bo raczej unikała spoufalania się, ale Minfdy to się potrafiła nawet bardziej wypiąć. Ewidentnie mąż jej nie wystarczał.
Z satysfakcją zerknęła na koleżankę, gdy Pilar przytaknęła na jej pomysł i nawet dodała coś od siebie. Wyobraziła sobie Erica przebranego za księżniczkę, tańczącego jezioro łabędzie na środku parku też.
— Dorzućmy jeszcze sesję zdjęciową, co wy na to? — zarzuciła kolejnym pomysłem, unosząc sugestywnie brew. I ta sesja zdjęciowa to miała być takim kompromisem, bo coś jej mówiło, że wszyscy tutaj zgromadzeni byliby zadowoleni z tego typu pamiątek — chociażby po to, żeby później wzajemnie się nimi dręczyć.
Dużo mniej spodobał jej się pomysł Madoxa. Serio? Wpierw wymieniła porozumiewawcze spojrzenie z Pilar, a dopiero później przeniosła je na Erica, który — sądząc po jego uśmiechu — wyjątkowo przypadł mu do gustu. Skrzyżowała dłonie na klatce piersiowej, okazując swoje niezadowolenie. Z drugiej natomiast strony — zakład to zakład, nie? A ona nie lubiła przegrywać, ale bardziej niż bycie przegraną wkurwiała ją kapitulacja.
— Serio? Wy chyba naprawdę fantazjujecie o patriarchacie — naprawdę mając do wyboru każdą formę rozrywki, zaproponowali im powrót do przeszłości? No dobra. Najważniejsze, że to miał być tylko jeden wieczór i skoro już miała się upodlić, to tylko w zjawiskowy sposób. No cóż. Razem z Pilar i tak zamierzały to wygrać, więc nie było nawet takiej opcji, żeby zostały służącymi na ten wieczór.
Przypadł jej gokart z numerem 66, zabrakło tylko jedne szóstki i byłaby jak prawdziwy piekielny jeździec. Słysząc komentarz na temat kurtki, podziękowała za niego, podkreślając, że to Eric ją wybierał. Eric, który chwilę później dał znać o swojej obecności i zasugerował, że od zapinania (heh) to mają kogoś innego. A Madoxa to już facet zapinać nie chciał, więc pewnie zrobiło się przykro. Ogólnie to Shereen nie była najlepszym kierowcą, a prawo jazdy to chyba wygrała w chipsach, bo nieraz zdarzyło jej się pomylić kierunki (i Eric nie chciał jej pożyczyć swojej hondy), a jednak… Jakoś poczuła te gokarty.
Normalnie przemówił do niej ten warkot silnika i miała chyba najlepszy start z całej czwórki. Grały z Pilar w jednym teamie, więc akurat jej nie liczyła. Madox też miał ładny start i z początku wysunął się na prowadzenie, ale przed pierwszym zakrętem został wyprzedzony przez Winfield, która jeszcze bezczelnie otarła swoim samochodem o bok tego prowadzonego przez Noriege. Gdyby nie kominiarka to pewnie pokazałaby mu język, a tak to jedyne co zrobiła, to zdjęła prawą rękę z kierownicy i wystawiła w jego kierunku serdeczny palec, ażeby go tak sympatycznie pozdrowić, gdy wjeżdżała w zakręt jak prawdziwa wyścigówa.


Henrynczek Pilarina Madzik
Kasia (dc: hicatie.exe )
Nie lubię postów napisanych przez AI. Czytania w myślach mojej postaci i oczywiście klasyczek największy: utożsamiania postaci z autorem. To dwa oddzielne byty :/
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Zgromiła go wzrokiem.
Bo co on pierdolił? Pierwszy raz poszli z innymi ludźmi na r a n d k ę, miało być kulturalnie, a Noriega już nawijał o OPIERDALANIU jego dziadka do orzechów. Debil. Chociaż z drugiej strony Pilar dobrze znała Sher. Wiedziała, że kogo jak kogo, ale akurat jej takie tematy raczej nie gorszyły. Nie miała pojęcia jak Eryczka, bo na pierwszy rzut oka wydawał się tak porządnym chłopaczkiem, że jemu pewnie takie zdanie nawet nie wyszłoby z ust. Z drugiej strony, Madox kiedyś wspominał, że Stones pobił żula, to może jednak drzemał w nim jakiś łobuz?
Niestety nad tym nie było czasu się zastanawiać, bo znaków mam mało, ale też bo mężczyźni zaczęli dopowiadać sobie jakieś pojebane zasady do swojego już i tak irracjonalnego zakładu. Jak chociażby to, że nie dość, że mają im usługiwać, to jeszcze w seksi gorących strojach pokojówek. Pilar momentalnie spojrzała na swojego męża wystarczająco wymownie, a zaraz potem złapała kontakt wzrokowy z Shereen. Idioci.
— Normalnie nie dostają, to im się marzy — wzruszyła ramionami. Nie wiedziała, jak było z Sher i Eryczkiem, ale Madox nie mógł się pochwalić tym, że jego żona robiła wszystko co chciał. Ba, u nich to było jakieś wielkie święto, gdy Pilar chociażby przyznała mu rację, a co dopiero mu usługiwała. Oczywiście często robiła dużo rzeczy kompletnie bezinteresownie, jednak z chwilą, w której jej kazano od razu przestawała. I tutaj też — im więcej oni dokładali do listy, tym bardziej Noriega chciała wygrać.
— Dobra, DRUŻYNOWA NARADA! — krzyknęła nagle, łapiąc Winfield pod rękę i zaciągając nieco na bok, tak żeby nie mogli podsłuchiwać. Ciemnym spojrzeniem przesunęła po jej twarzy, a zaraz potem gotowa była podzielić się planem. — Słuchaj no, wygrywamy to, wiadomo, ale gdyby coś się wyjebało, to ja ściągam Madoxa, wywalam nas z trasy oboje, a ty z Eryczkiem jeden na jeden — zaprezentowała jej wielki plan, kiwając przy tym głowa na zachętę. On był DOBRY. Dobry bo Madox jeździł jak pierdolony diobeł i tak naprawdę był dla nich największym zagrożeniem. A przynajmniej zdaniem jego żony.
Gdy już wszyscy byli gotowi, załadowali się do gokartów, każdy z wybranym numerkiem, ona dumnie w swoim 69, który ustąpił jej Madox. Poprawiła kask, zacisnęła pasy i z palcami wbitymi w kierownice czekała na odpowiednie światło, by ruszyć. Start nie poszedł jej źle, chociaż prawda była taka, że poszedłby jej jeszcze lepiej, gdyby nie zapatrzyła się na swojego faceta i to jak śmiesznie wyglądał w tak małym autku, jeszcze z tymi swoimi wielkimi bułami na łapach.
Dała po gazie, fura zaryczała i wyleciała do przodu. Przez pierwsze kilka sekund była za Madoxem, a kiedy tylko Sher ich wyprzedziła i pokazała mu środkowy palec, Pilar aż puściła kierownice i na moment wywaliła łapy w górę.
— JEDZIESZ, MAŁA!!! — krzyknęła głośno, bo kurde, dumna była z Shereen, okej? Nam ze zgrozą nigdy tak dobrze nie idą kostki. A jej poszły zajebiście i trzeba to było cenić.
Cóż, szkoda tylko, że kiedy Pilar zajęła się kibicowaniem koleżance, kierownica poszła jej w lewo i nagle odbiła przez co władowała się Eryczkowi prosto pod koła. Odbili się od siebie, furę Pani Noriega wywaliło do przodu, a tą kamyczka prosto w opony. Kurwa, miała męża taranować, ale chuj, wróg to wróg! Wzruszyła ramionami i trzygazowała, żeby na następnej prostej wyprzedzić też Madoxa. Również nie omieszkała posłać mu wymownego spojrzenia i nawet buziaczka w powietrzu.
Go hot pokojówki!!

Ericzek Madiczek Shericzek
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
25 y/o
ZAANGAŻOWANA FOCZKA
176 cm
młodszy inżynier oprogramowania AG
Awatar użytkownika
We can keep it simple, no need to overthink it
Just give me one night to show you I'm different
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3-ecio osobowa
czas narracji-
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Madox rozbawił Erica tekstem do Pilar o zatańczeniu kankana, gdyby zrobiła… coś ciekawego. . Zaraz jednak chrząknął i przybrał poważny wyraz twarzy, udając, że absolutnie nic go przed chwilą rozbawiło.
Natomiast kiedy do jego uszu dotarły słowa Shereen o tym, co jeszcze instruktor wyczyniał podczas pilatesu, skrzyżował dłonie na piersiach.
- To fajny taki instruktor. Miło, że o Was dba. - odparł, rzucając ironią dość chłodno i przewracając oczami, bo nie sądził, żeby Tomowi-sromowi chodziło o dobrze wykonywane przez dziewczyny ćwiczenia. Ogólnie miał ochotę wtrącić, że jak ostatnio był na siłce, to trenerka personalna do niego podeszła, żeby go zachęcić do skorzystania ze specjalnej oferty, ale Eryczek uważał, że nie potrzebuje żadnej pomocy na siłce, bo jest takim super kozakiem. Bo co trudnego mogło być w bieganiu na bieżni albo podnoszeniu sztangi?
- Niech będzie, hakuna matata. - odpowiedział na propozycję Sheeren związaną z sesją zdjęciową, bo co mieli do stracenia? Honor? Dumę?
- Wiadomo, że mamy to. Inna opcja nie wchodzi w grę. - rzucił, kręcąc energicznie głową i słysząc o strojach pokojówek, oczyma wyobraźni widział swoją dziewczynę w takim wydaniu…
I PEWNIE TO BYŁ POWÓD, PRZEZ KTÓRY START POSZEDŁ MU CHUJOWOBARDZO ŹLE!
Załamany był bo nie tego po sobie oczekiwał, znaczy, okej, mogło być gorzej, ALE mogło być też O WIELE lepiej. Przynajmniej kogoś wyprzedziłem.
On - mający prawko od siedmiu lat, jeżdżący codziennie autkiem i biorący udział co jakiś czas w nielegalnych wyścigach powinien WYMIATAĆ na tym torze, a nie pokazywać, jakoby był świeżutkim kierowcą…. Tak czy inaczej, cały czas jechał mając wciśnięty pedał gazu. Wyprzedził jedną osobę i już miał wyprzedzać drugą, kiedy… KTOŚ W NIEGO WJECHAŁ - i to tak, że aż go przekręciło o 180 stopni.
- Nosz kurwa mać! - przeklął, gwałtownie odwracając głowę i będąc gotowym pokazać środkowy palec, lecz dostrzegając Pilar, pokręcił głową.
- JESTEŚMY NA GOKARTACH, A NIE W WESOŁYM MIASTECZKU, HALO! PANI NORIEGA! - krzyknął, machając rękami, a wcześniej podnosząc sobie szybkę do góry i potem rękę, coby go ktoś z obsługi zauważył, ponieważ gokarty nie posiadały wstecznego biegu.
- Uważaj, bo jeszcze czarną flagę dostaniesz i Cię z toru wyrzucą. - ostrzegł, pamiętając, co odpowiadało poszczególnym kolorom flag oraz mając wrażenie, że gość miał ślamazarne ruchy bo ruszał się jak mucha w smole. Masakra. Gdyby mógł, sam by wyskoczył z tego samochodzika i odepchnął od siebie Pilar. Nerwowo stukał palcami o kierownicę. Duch walki i rywalizacji w nim nie gasł. Ciekawe jak Madoxowi idzie. Pomyślał, szukając go na torze.

Sheri Spideri Pilarita Latinita Madoxik Koksik
0 y/o
Welkom in Canada
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Hellriders — TURA 2
Widać, że zawodowcy

Sytuacja na torze się zaogniała — i żaden z uczestników nie zamierzał odpuścić. Gokarty pędziły jeden za drugim, płynnie pokonując tor. Madox mimo dobrego startu, został wyprzedzony przez Shereen, która — co było największym zaskoczeniem dla niej i Erica — objęła prowadzenie. Z tyłu trwała krwawa dla maszyn walka. Gokarty ocierały się o siebie w agresywniej jeździe, dekoncentrując kierowców. Pilar, która jechała początkowo za Madoxem, oderwała ręce od kierownicy, by dopingować Shereen. Eric miał najgorszy start, co uraziło jego męskie ego i dumę kierowcy, chociaż otwarcie by tego na pewno nie przyznał, miał pecha na torze. Pilar, wykorzystując sytuację, zepchnęła gokarta Erica, przez co ten utknął przez chwilę na torze. Ze względów technicznych, potrzebował chwili, żeby ponownie ogarnąć samochód — wszak gokarty nie mają biegu wstecznego!

Shereen myślała, że wygraną ma w kieszeni. Pilar natomiast zaczęła doganiać swojego męża, zagrażając jego pozycji. Istniało wysokie prawdopodobieństwo, że zostanie przez nią wyprzedzony i prawie do tego doszło, gdyby nie nieoczekiwana sytuacja na torze.



Scenariusze:




Poniżej znajduje się lista sześciu możliwych zdarzeń losowych, które utrudniły — bądź wsparły — wyścig. Łoś wykorzystał swój przywilej i postanowił wykonać rzut na utrudnienie. Kostki wylosowały scenariusz pierwszy, do którego każdy z graczy powinien odnieść się w swoim poście.


1. Wyścig trwał, kiedy z kolejnego zakrętu dobiegł nagle głośny trzask. Jeden z kierowców jadących przed nimi wszedł w zakręt zdecydowanie za szybko i stracił panowanie nad gokartem. Gokart obrócił się bokiem i uderzył w bandę, zatrzymując się częściowo na torze i blokując ruch. Obsługa toru krzyknęła coś o żółtej fladze i ostrzegła o utrudnieniach — technicy natomiast zaczęli ściągać z toru rozbitego gokarta i kierowcę. Wyprzedzanie w tej strefie było zabronione. Dla całej czwórki oznaczało to jedno — dotychczasowa przewaga przestała mieć aż takie znaczenie. Teraz musieli przejechać ostrożnie obok odgrodzonego toru.




2. Eric został w tyle z uszkodzonym gokartem. Chłopak zaczął się głowić, co zrobić dalej, bo właśnie spod maski samochodu zaczął ulatniać się dym. Obsługa toru zauważyła sytuację i jeden z mężczyzn od razu interweniował — żółta flaga wstrzymała wyścig.

3. Wyścig przebiegał bezproblemowo. Wszystko szło gładko, jak po maśle — przynajmniej dla Shereen, dopóki nie straciła panowania nad kierownicą. Gdy poczuła łaskotanie na dłoni, pomyślała, że to kurz. Zobaczyła jednak pająka i panikując, oderwała ręce od kierownicy. Madox objął prowadzenie.

4. Któryś z kierowców popełnił błąd. Madox, dostrzegając swoją szansę, postanowił dodać gazu. Jego gokart zawył głośno, gdy pedał gazu został niemalże dosłownie wbity w podłogę, a Madox zostawiając swoją żonę w tyle i wyprzedzając Shereen, objął prowadzenie.

5. Pilar po pozbyciu się konkurencji (póki co tylko Erica), poczuła, że dostała szansę na wygraną. Musiała jeszcze tylko wyminąć swojego męża i zostawić Madoxa w tyle. W najmniej oczekiwanym momencie znacznie przyspieszyła. Jeszcze chwilę temu jechała tuż za mężczyzną, teraz już obejmowała prowadzenie.

6. Eric po wydaniu ostrzeżenia w stronę Pilar i ogarnięciu swojego gokarta, wrócił na tor. Po zauważeniu, że został w tyle, poczuł wolę walki i postanowił udowodnić wszystkim, że ostatni będą pierwszymi. Gokart po odpaleniu zawył donośnie, a Eric, ignorując przeszkody i błędy innych kierowców, ruszył przed siebie ostatecznie obejmując prowadzenie.

BUZIACZKI DLA WAS, KASIA
:lof:

Prowadzący:
Shereen Winfield



Eryczek Pilarita Madzia
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
ODPOWIEDZ

Wróć do „Playdium”