26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
185 cm
miał szukać pracy jako dziennikarz a zakłada krawaty nieboszczykom
Awatar użytkownika
absolwent dziennikarstwa i gość od pogrzebów
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Noe przyjął jej krótkie potwierdzenie skinieniem głowy, nie zamierzając dalej rozwodzić się nad lekarzami czy terapią. Nie miał zresztą żadnego interesującego doświadczenia, którym mógłby się podzielić, a wymyślanie argumentów tylko po to, żeby podtrzymać rozmowę, zupełnie do niego nie pasowało.
Na jej kolejne słowa parsknął cicho, unosząc dłonie w geście kapitulacji.
- Spokojnie, nie zamierzam odbierać ci stanowiska. Jeszcze by się okazało, że lepiej radzisz sobie z prowadzeniem tego interesu niż ja - odparł z rozbawieniem.
Nie miał wątpliwości, że Ruelle zdecydowanie lepiej odnajdywała się w swojej pracowni niż w bezpośrednim kontakcie z klientami. I bardzo dobrze. Nie zatrudniał jej przecież po to, żeby zabawiała pogrążone w żałobie rodziny rozmową.
- Czyli jednak potrafimy się dogadać. Przynajmniej w kwestiach zawodowych - zauważył, posyłając jej krótki uśmiech. Nie zamierzał przekonywać jej, że łączyło ich coś więcej niż podobne podejście do obowiązków. Na takie wnioski było zdecydowanie za wcześnie.
Kiedy od razu oznajmiła, że nie pije kawy, przez moment przyglądał jej się z uniesioną brwią. Już miał uznać, że właśnie dostał wyjątkowo bezpośrednią odmowę, kiedy wspomniała o jedzeniu. Kącik jego ust drgnął.
- Dobra, wykreślam kawę. Jedzenie zostaje - podsumował. - Godzina czy półtorej mi pasuje, i tak mam jeszcze parę rzeczy do ogarnięcia, więc przynajmniej nie będę musiał udawać, że jestem zajęty.
Ostatnia uwaga Ruelle rozbawiła go nieco bardziej. Nie oczekiwał przecież, że nagle zamieni się w duszę towarzystwa. Zdążył już zauważyć, że nie należała do osób, które potrafiły przegadać całe popołudnie o niczym, ale akurat nie uważał tego za wadę.
- Ruelle, gdybym szukał kogoś, kto będzie gadał bez przerwy, zaprosiłbym Chrisa - odpowiedział z lekkim uśmiechem. - Nie mam żadnego konkretnego planu. Chcę po prostu coś zjeść w normalnym towarzystwie, bez odbierania telefonów od klientów i rozmawiania o pogrzebach. Chyba nie stawiam poprzeczki zbyt wysoko?
Zerknął na zegarek, po czym odsunął się od ściany, przy której dotychczas stał. Nie zamierzał dłużej przeszkadzać jej w pracy, szczególnie że właśnie ustalili, ile mniej więcej czasu potrzebowała.
- To co, za półtorej godziny spotykamy się przy wyjściu? Możesz nawet wybrać miejsce, żebyś później nie miała pretensji, że próbuję cię otruć jedzeniem.
Ruelle I. Prescott
pączek
ktoś prowadzi moją postać bez ustaleń, nudy, braku rozwoju fabuły
24 y/o
quoth the raven
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
She's a femme fatale
Hypnotizes with her spell
Armed with seduction and affinity
She's a femme fatale
Like an angel sent from hell
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dotychczas nie mieli ze sobą zbyt wiele do czynienia, ale coś podpowiadało Prescott, że mieli naprawdę spore szanse na to, aby jednak zacząć się dogadywać. Nie wyobrażała sobie, aby mieli sobie wpadać nawzajem do gabinetu czy pracowni na zwyczajne ploteczki, bo to raczej nie było w styli tanatopraktorki, ale raczej byli w stanie się ze sobą dogadać w ten czy inny sposób.
— Zapewniam cię, że nie mam raczej drygu do interesów — zapowiedziała od razu, ale może, gdyby zaczęła prowadzić sociale White Lily w stylu zakładu pogrzebowego A.S. Bytom to może zdobyliby ogólnokrajowe uznanie i stali się viralem.
Na pewno musiałaby zostać przez kogoś poprowadzona, żeby poznać tajniki prowadzenia biznesu. Nie sądziła, aby nadawała się do czegoś tak dobrze, jak do siedzenia na zapleczu i przygotowywania zwłok do nadchodzącego pochówku.
— W tej kwestii na pewno — potwierdziła, bo co do tego nie było raczej wątpliwości.
Pewnie więcej takich rzeczy mogliby odkryć w czasie podobnych wyjść na kawę lub jakiś posiłek. Wiadomym jednak było, że zdecydowanie tego pierwszego Prescott nie zamierza robić. Chyba, że sama wtedy zamówiłaby sobie jakąś herbatę czy cokolwiek innego. Tylko, że wiele lokali zaniedbywało takie opcje i skupiało się wyłącznie na dostarczeniu swoim klientom tej cholernej kofeiny ze zmielonych ziaren.
— W porządku. Rób co musisz — odparła, gdy tylko Noe ją zapewnił o tym, że sam również ma nieco obowiązków do domknięcia przed jakimkolwiek wyjściem.
Nie miała pojęcia, co właściwie chodziło mu do głowy, gdy zapraszał ją na jakiś posiłek, żeby pogadać o czymś innym niż trupach. No, ale skoro nie planował prowadzenia jakiś wyjątkowo ożywionych konwersacji, które wymagałyby od niej większego zaangażowania to chyba było w porządku.
— Niech będzie. Za półtorej godziny - potwierdziła, przyjmując jego ofertę.
Zapewne skończy się tak, że pójdą do jednej z najbliższych knajp, żeby coś zjeść, ale przynajmniej Ruelle nie była wybredna. Zwyczajnie pożegnała się z nim na jakiś czas i przygotowała do przyjęcia klienta, który miał trafić do niej na stół. Dopiero, gdy już w pełni się nim zajmie, a wieko trumny zostanie nad nim zamknięte przyjdzie czas na to, aby spotkać się z Noe przy wyjściu. To brzmiało jak solidny plan.

Noe Villeneuve-Scott
koniec
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”