28 y/o
PSUJ TROFEOWY
183 cm
trener boksu w Kingsway Boxing Club
Awatar użytkownika
summer made me fall for you
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Seria Niefortunnych Zdarzeń to mało powiedziane. Brakowało, żeby zza regału z chipsami nagle wyskoczył hrabia Olaf i capnął Alexa i Erikę do swojej kolekcji sierot, mimo że jedyną sierotą w tym duecie był Alex. Eryczka za to miała norweskie korzenie, więc może jej wartość wzrosłaby w oczach hrabiego Olafa z powodu egzotycznego pochodzenia? - Zapomniałem o tym, a weź powiedz coś po norwesku - rzucił Alex w pośpiechu, biegnąc między półkami, mimo że teoretycznie nie mieli czasu na naukę języków obcych. Prawda była taka, że Alex niespecjalnie interesował się światową polityką czy międzynarodowymi konfliktami. No… był typowym sportowcem, żył treningami, boksem, ryżem z kurczakiem. Teraz jego jedyną stycznością z polityką było śmianie się z amerykańskich turystów, którzy przyjeżdżali do Kanady i dziwili się, że ludzie nie mieszkali w igloo i nie jeździli na niedźwiedziach polarnych.

Anyways, odsuwając politykę na bok, sytuacja wymagała natychmiastowych działań, a nie politycznych debat. No i działali. A raczej, Eryczka działała. Tak poleciała na tego rabusia, że aż pierdolnęła głową o regał. Alex tylko zerknął na nią uważnie, żeby ocenić, czy wymagała pilnej pomocy lekarskiej, ale wyglądało na to, że na razie wszystko było git. Później tylko ewentualnie sprawdzą, czy nie doznała wstrząśnienia mózgu, tak na wszelki wypadek. - Kurwa, jesteśmy zajebiści. Znaczy, ty jesteś, Lindberg - obwieścił Alex i przybił przyjaciółce piątkę. A potem jeszcze raz szarpnął rabusia, który znowu zaczął wyrywać się Alexowi. - Ty się lepiej nie odzywaj, mogłeś nas zabić, glucie - warknął. No i już mieli świętować swój wspaniały sukces, zyskać status osiedlowych bohaterów i być może nawet zapas Snickersów do końca roku od kierownika sklepu, kiedy znikąd wyrośli przed nimi policjanci. Erika próbowała tłumaczyć sytuację - nawet poinformowała, że broń leżała za rogiem koło piegusków od Milki - jednak wyglądało na to, że ekipa szturmująca nie była chętna do wysłuchania ich wersji wydarzeń. Mimo wszystko Alex spróbował dołączyć do linii obrony Eriki. - Tak, tak, dokonaliśmy obywatelskiego zatrzym… - zaczął przytakiwać, ale dowódca jednostki zbliżył się do nich z furią w oczach. - NA GLEBĘ! - warknął od razu.

Alex przyglądał się policjantowi z oniemiałą miną i wypuścił rabusia z objęć, który nagle postanowił się ocknąć. - Oni mi pomagali! Oni mnie do tego NAMÓWILI! - zawołał typ, a jeden z policjantów akurat powalił go na ziemię i przycisnął jego twarz do podłogi. No co za skurwiel z tego złodziejaszka! - Parszywy kutasiarz kłamie! - odparował Hall, a gdy tylko dwóch policjantów wycelowało w niego pistolety, powoli uniósł ręce i zaczął opadać na kolana - Panie władz… - zaczął, ale zanim zdążył dokończyć zdanie, ktoś sprowadził go do parteru. - Zamknąć się! - warknął dowódca, a policzek Alexa właśnie wylądował na posadzce. O, no i ktoś właśnie zapiął kajdanki na jego nadgarstkach, świetnie. Tuż obok to samo uczynili z Eriką. No i chuj, no i cześć. - Ale… - spróbował Alex raz jeszcze, jednak dłoń policjanta docisnęła jego twarz jeszcze mocniej do kafelków. Ała, kurwa jego mać. Tego nie było w scenariuszu!!!!!!! - Powiedziałem, morda. Do furgonetki z nimi - zażądał bezdusznie dowódca, szarpiąc Alexa za bark do góry.

Świetnie. Alex już widział całą swoją przyszłość w czarnych barwach. Więzienie, proces, bojówka warzywniakowa. Postąpili ledwie pięć kroków do przodu, kiedy zza regału z chipsami wyłonił się kolejny funkcjonariusz, wlekąc ze sobą małą, uśmiechniętą staruszkę, która trzymała go mocno za rękaw. - Bill? Ta staruszka mówi, że wszystko widziała, i że oni wszystkich uratowali. I że dzięki nim… - zaczął policjant, ale w tym samym momencie wtrąciła się babuszka. - Dzięki nim żyjemy, proszę pana. Musielibyście zobaczyć, jak dzielnie rzucali słoikami w tych zbirów, zupełnie jak mój Ernest w 1944… Chwała Kanadzie! - zawołała żywo staruszka, tupiąc laską w podłogę. Wow. Alex przyglądał się temu wszystkiemu z rozdziawioną gębą i rzucił szybkie spojrzenie na Lindberg. Czy oni właśnie… byli uratowani?! Przez babuszkę, która trzymała w koszyku pięć puszek z karmą dla kotów? Mina dowódcy złagodniała. Spojrzał na babcię, potem na rabusia, a na koniec na Alexa i Erikę, którzy wciąż stali w kajdankach. - Ach, tak? To tym razem wam się upiekło. Spierdalać mi stąd - machnął ręką dowódca jednostki i wypuścił głośno powietrze. - A z tym trzecim na komendę. Zgarnijcie jego kolegę z alejki z warzywami - dodał zrezygnowany i udał się w kierunku wyjścia.

Gdy tylko jakiś gliniarz rozpiął Alexowi kajdanki, od razu rozmasował sobie obolałe nadgarstki. Nie rozumiał, dlaczego musieli zapinać je aż tak ciasno… - Kurwa, Lindberg, nikt nam nie uwierzy - rzucił Alex z niedowierzaniem. Właśnie uniknęli… śmierci, rabunku, więzienia, procesu…

Wow?

trouble, trouble
28 y/o
Dungeons & Dummies
162 cm
podcasterka actual play show oraz edytorka Toronto Sun
Awatar użytkownika
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Naprawdę o wiele lepiej by sobie poradzili, gdyby tylko obok nich znajdowały się te pomysłowe sieroty. Niewątpliwie w znaczeniu metaforycznym to ich dwójka również mogła być zaliczana do sierot, bo jednak Erika nie była wcale o wiele lepsza od swojego przyjaciela. Wiele rzeczy wychodziło jej kompletnym przypadkiem, a przecie niedawno prawie ich wpędziła w kłopoty ze względu na swój dzwonek.
— Hvis lyset tar oss — powiedziała w końcu nieco skołowana, gdy tylko Hall poprosił ją o to, aby pochwaliła się swoim norweskim.
Nie wiedziała kompletnie po co. Nie miała też zamiaru się tłumaczyć z tego, że podała mu tytuł albumu Burzum, którego twórcą był wyjątkowo kontrowersyjny Norweg. Jeszcze Alex był w stanie uwierzyć, że naprawdę uważała, że ziemia powstała w wyniku kosmicznych eksplozji atomowych, które dokonywały się w czasach prehistorycznych o czym świadczy znalezione na Saharze szkło, a rasa aryjska jest nadludźmi pochodzącymi od kosmitów z Syriusza. Jej daleko było od tych prawicowych poglądów wyjątkowo zakręconego nazisto-odynisty.
Nie miała pojęcia, że to się uda. Takie akcje widziała dotychczas tylko w filmach i grach komputerowych, a jednak pod wpływem adrenaliny była zdolna do tego, aby rzucić się na rabusia i rozbroić go takim szalonym skokiem. Była niczym prawdziwa superheroina. Chociaż może nie powinna się nawet nazywać w głowie heroiną, bo jeszcze panowie policjanci byli gotowi ją zgarnąć, kiedy należało zgarnąć tego pana, którego wspólnymi siłami zneutralizowali. Naprawdę się wyjątkowo spisali.
— Ty też jesteś, Alex — zapewniła go, wyciągając rękę do zbicia piąteczki po czym zwróciła się do złodzieja. — Teraz będziesz mieć prawdziwe kłopoty, chuju waflu.
Naprawdę myślała, że teraz wszystko będzie już dobrze. W końcu zrobili, co trzeba. Wykonali swój obywatelski obowiązek, zachowali się bohatersko i powinni za to zostać pokazani w wiadomościach. To dopiero byłby prestiż! Zwłaszcza jakby się przebili do mediów ogólnokrajowych, a może jeszcze dalej. W końcu historia była absurdalna, a ludzie uwielbiali takie pozytywne newsy. Tylko, że policjanci mieli inne plany.
Rabuś zaczął łgać, funkcjonariusze wycelowali w nich broń i kazali się kłaść na glebę, a przerażona Lindberg zaczęła się zastanawiać czy tu zginą i czy znajomy Gabrieli będący prawnikiem jest na tyle dobry, aby wyciągnąć ich z tej kabały i to najlepiej w ramach przysługi, bo nie miała jakiegoś fantastycznego majątku, który mogłaby wydać na adwokata. Pięknie, kurwa, pięknie.
Wszelkie protesty zdały się na nic. Erika nigdy nie podejrzewała, że kiedyś zostanie zakuta w kajdanki tak na poważnie, a nie dla zabawy. Tym bardziej, że jakiś funkcjonariusz właśnie nią pomiatał i nie podobało jej się to za bardzo. Świetnie. Mieli zostać wywleczeni ze sklepu i wrzuceni do suki. W tym momencie zostali kryminalistami. Czy trafi do więzienia? Czy da tam radę przeżyć jako totalnie nieogarnięta kobieta? Będzie musiała znaleźć sobie więzienną żonę… Tak. To był fakt. Musiała tylko zostać dziewczyną przestępczyni, której nikt nie chciałby ruszyć i załatwić sobie dzięki temu benefity. To był plan na odsiadkę.
Wydawało się jednak, że niepotrzebnie się zagalopowała. Niepotrzebnie planowała tak daleko w przyszłość, bo zostali pomyślnie zhaltowani przez innego policjanta. Ten znajdował się w towarzystwie starszej pani, która postanowiła ująć się za nimi i opowiedzieć jak było. Warzywniak gate została otwarta, a Lidnberg mogła się przynajmniej odrobinę rozluźnić i uśmiechnąć do kobieciny.
— Chwała Kanadzie. Niech żyją alianci — dorzuciła od siebie na słowa kobieciny, która przytaknęła jej entuzjastycznie.
Byli naprawdę uratowani. Kajdanki się rozluźniły, uwalniając nadgarstki, które podcasterka musiała rozmasować. Może i nie była zakuta zbyt długo, ale na pewno nikt się w tańcu nie pierdolił i zacisnęli je naprawdę mocno na jej przegubach. Mieli naprawdę więcej szczęścia niż rozumu.
— Żodyn nam nie uwierzy — potaknęła na słowa przyjaciela, a potem powiodła tęsknym spojrzeniem w kierunku działu, gdzie znajdowała się nieszczęsna świecąca miska dołączona do płatków z Kapitanem Pazurem. — Myślisz, że jako bohaterowie powinniśmy odpuścić sobie zagarnięcie sześciu kilogramów płatków w ramach nagrody?
Taka zuchwała kradzież na pewno nie zostałaby przeoczona. Słomki pewnie mogliby wynieść niepostrzeżenie w kieszeniach. Podobnie te małe dinozaury, ale tyle płatków? To od razu by podpadło krążącej wszędzie policji.

Alexander Hall
koniec
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „The Sweet Potato”