24 y/o
I am made of memories
183 cm
celebryta ★ streamer ★ artysta audiowizualny ★ kretyn
Awatar użytkownika
I'd die in my sleep to live in your arms. If I open my eyes will you be there?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


tristan blackwell
Myre
brak interpunkcji w postach i wkładu własnego w fabułę, ghosting, posty z ai
24 y/o
I am made of memories
177 cm
aktor tam, gdzie akurat dostanie angaż
Awatar użytkownika
Вот в чем вся хрень. Я хочу только тебя. И всегда только тебя. Я так сильно тебя люблю и не знаю, что с этим делать.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim id est laborum.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
24 y/o
I am made of memories
183 cm
celebryta ★ streamer ★ artysta audiowizualny ★ kretyn
Awatar użytkownika
I'd die in my sleep to live in your arms. If I open my eyes will you be there?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


tristan blackwell
Myre
brak interpunkcji w postach i wkładu własnego w fabułę, ghosting, posty z ai
24 y/o
I am made of memories
177 cm
aktor tam, gdzie akurat dostanie angaż
Awatar użytkownika
Вот в чем вся хрень. Я хочу только тебя. И всегда только тебя. Я так сильно тебя люблю и не знаю, что с этим делать.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie zakodował konkretnego momentu, w którym ich bliskość stała się aż tak oczywista, ale nie chciał, aby zmieniało się to kiedykolwiek. Dzięki wtulaniu się w ciało Bowiego 一 dzięki jego smukłym palcom, które sunęły po ciele 一 relaksował się bardziej niż kiedykolwiek wcześniej i był tak po prostu, bezwarunkowo s z c z ę ś l i w y.
Równocześnie, choć może było to zgubne, uzależniał się od wspólnych aktywności, nie potrafiąc wyobrazić sobie rzeczywistości, w której nagle miałoby ich zabraknąć.
Mogli robić w s z y s t k o; Tristan nie miał preferencji, co do konkretnych czynności, bo z jego perspektywy najważniejsze było to, żeby spędzać czas r a z e m.
Ucieszył się, że w odpowiedzi również usłyszał komplement; rozkoszując się bliskością oraz dotykiem, przymykał powieki. 一 Jeszcze nie 一 potwierdził, odnosząc wrażenie, że jeśli się podniesie, straci cholernie przyjemne chwile.
Niestety, wkrótce przyszedł moment, gdy musiał się odsunąć. 一 Zawsze tak samo napalony. Kurewsko mnie to kręci 一 zaśmiał się, przez dłuższą chwilę nie ruszając się z miejsca. Poświęcał czas na przyglądanie się Vance'owi; wodził wzrokiem po jego pięknych tatuażach, koncentrował się na jego błogim wyrazie twarzy i na tym, że gdyby tylko mógł, chętnie wróciłby na kanapę, aby leżeć tam z nim.
一 Misiu, musisz jeść coś normalnego 一 zachichotał tuż przed wyjściem, nie godząc się na to, aby sperma była ich jedynym posiłkiem. Wyszedłszy z salonu, szybkim krokiem ruszył do przestronnej garderoby. Tam nie przykładał większej uwagi do tego, co na siebie zakładał 一 tym razem po prostu zarzucił na siebie pierwsze lepsze ciuchy, po czym zbiegł po schodach na dół i odebrał czekające pod drzwiami zamówienie.
Zanim wrócił do Bowiego odwiedził kuchnię; mając świadomość, że ich spotkania były zawsze niesamowicie intensywne zabrał dwie butelki wody oraz sztućce i dopiero wtedy przeszedł do salonu.
一 Wyszło 一 odpowiedział wesoło, sadowiąc się obok chłopaka. Odstawiwszy jedzenie na stolik, nie zastanawiał się nad tym, co wyczyniał i zarzucił rękę tak, aby go objąć; przysunąwszy się bliżej, cmoknął go w sam czubek głowy, a potem utkwił wzrok w ekranie. 一 Jeśli chcesz, możemy obejrzeć 一 zaproponował.
Prawdę powiedziawszy nie mógł się doczekać opinii partnera; wyczekiwał jej niecierpliwie, bo zdanie chłopaka liczyło się dla niego najbardziej na świecie (reszta osób nie była tak ważna nawet w ułamku procenta).
Kiedy się odsunął, sięgnął po jedzenie; chwyciwszy za swojego bowla, otworzył pojemnik, nabrał na widelec po trochu wszystkiego i podsunął jedzenie pod usta Bowiego. 一 Jak będziesz dobrym chłopcem i zjesz, czeka cię nagroda 一 zapowiedział, w charakterystyczny sposób zagryzając dolną wargę.
Dobrze zdawał sobie sprawę z tego, że relacja Vance'a z jedzeniem była trudna; na przestrzeni ostatnich miesięcy przypatrywał się jej uważnie (i wyrabiał sobie zdanie), dlatego teraz próbował rozmaitych sposobów, aby zmienić jego nawyki na lepsze.
Zdaniem Tristana zbilansowane i zdrowe posiłki były wyjątkowo ważne; wychodząc z założenia, że odżywianie się było kluczowe i zależało od niego w s z y s t k o, chciał zachęcać chłopaka do życia we właściwy sposób (tak, aby w przyszłości mogli się cieszyć długim wspólnym życiem).

Bowie Vance
24 y/o
I am made of memories
183 cm
celebryta ★ streamer ★ artysta audiowizualny ★ kretyn
Awatar użytkownika
I'd die in my sleep to live in your arms. If I open my eyes will you be there?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Tristanowi było dobrze. Głównie dlatego, że widział w nim odzwierciedlenie tego, co sam przeżywał. W sporej liczbie przypadków nie był specjalnie domyślny, chyba że zadawał sobie trudu, aby szczegółowo się czemuś, lub komuś, przyjrzeć. Zazwyczaj po prostu te refleksje o byciu uważnym nie przychodziły i zachowywał się bezmyślnie, czy może instynktownie, jeżeli chciałoby się to nazwać ładniej.
Tristana w i d z i a ł. Widział go już od dłuższego czasu i coraz częściej zwracał uwagę na drobne szczegóły, których wcześniej nie dostrzegał. Wraz z jego zmianą, dostrzegał swoją własną. Bał się tego, bo to było nowe, a on wolał tkwić w bezpiecznej, niezmiennej bańce, którą stworzył dla siebie w wieku kilkunastu lat, a utrwalił po wyprowadzce do własnego mieszkania. I nie zmieniło tego pojawienie się Tristana w jego życiu, a rodzaj relacji, który ewoluował już po tym, po drodze do momentu, w którym byli teraz. Zmieniło to podejście i kiełkujące uczucia, którym nie potrafił się już opierać. Jednak wraz z pozytywnymi odczuciami, wzbierały w nim też te nieprzyjemne, ale jak to on, spychał je gdzieś na całkowicie dalszy plan, co nie znaczyło, że nie narastały. Po prostu je ignorował.
— Wiem co cię kręci — odparł, jednocześnie przyznając się do bycia napalonym prawie zawsze, jak i nawiązując do tego, że znał Tristana całkiem nieźle, przynajmniej w kwestii preferencji seksualnych. Mógłby się założyć, że gdyby ktoś urządził konkurs w jak najszybszym i najskuteczniejszym zaspokojeniu Tristana, to by go wygrał (i nie dlatego, że zlikwidowałby wszystkich rywali, zanim by go dotknęli).
— Przecież jem — wymruczał trochę markotnie, gdy Blackwell zniknął w kuchni, sprzeciwiając się stwierdzeniu, jakoby sperma nie była normalna. Przecież miała w sobie białko i witaminy, co z tego, że w śladowych ilościach, fakt był faktem. Westchnął głęboko, bo jego myśli uciekły na chwilę do wspomnień ich zbliżenia sprzed chwili. Lubił skupiać się na tych rzeczach. Takie wspomnienia były przyjemne. Przyjemny był zapach Tristana który go otaczał i świadomość, że zaraz poczuje go znowu i będzie mógł się tym delektować jeszcze przez całą noc. Sam nie wiedział czy to długo, czy krótko. Czasami gubił się we własnych osądach, a czas wcale nie był jego przyjacielem. Zawsze myślał, że ma go pod dostatkiem, ale teraz coraz częściej łapał się na tym, że tak naprawdę to miał go niewiele.
Zerknął na niego, gdy wrócił z jedzeniem i wodą i usiadł obok, a kiedy wyciągnął rękę, żeby go objąć, bez zastanowienia podciągnął się i oparł o niego, jednocześnie wyciągając dłoń po butelkę. Może i nie był specjalnie głodny, ale za to okazało się, że był spragniony. Od razu wypił pół butelki, przymykając nieznacznie powieki, jakby sprawiało mu to przyjemność. Kiedy odstawił wodę i oblizał usta, zerknął na chłopaka i parsknął cicho, rozbawiony.
— Jeżeli ja chcę? Wyglądasz na tak zadowolonego, jakbyś sam o niczym innym nie marzył — zauważył, po czym uśmiechnął się szerzej, do okazywania czułości podchodząc bez jakiejś większej reakcji. To było po prostu miłe. Coraz częściej czuł się przy Tristanie na tyle komfortowo, że te drobne gesty stawały się naprawdę czymś normalnym. O ile nie był w takim stanie, w jakim aktor odebrał go z lotniska. To były wyjątki.
No i o ile nie działo się coś, co mogło nagle wprawić go w dyskomfort i wbrew temu, co mogło się wydawać, nie było takich rzeczy wcale mało. Bowie może i wyglądał na luzaka, o ile jego aktywności ograniczały się do niezobowiązujących spotkań i imprez, bo zazwyczaj miał problem z rzeczami poważnymi, które wychodziły dopiero po bliższym poznaniu, czyli raczej mało kto zdawał sobie z nich sprawę. Spojrzał na odkrytą miskę z daniem i kiedy tylko poczuł intensywny zapach, przełknął nerwowo ślinę, nie spuszczając wzroku z porcji, którą Tristan nabrał na widelec. Dopiero po chwili dotarły do niego wypowiedziane słowa. Nagroda zawsze była kusząca, ale jednak nie potrafił się rozluźnić, podejrzewając, że nie da rady wszystkiego przełknąć naraz. Odetchnął i skubnął trochę, może jedną trzecią z tego, co jeszcze trzymało się sztućca, a potem kiwnął na telewizor, bo sprytnie odnalazł już serial, w którym ostatnio zagrał Tristan.
— Który odcinek? — zapytał, a kiedy otrzymał odpowiedź, oblizał się, dalej powoli przeżuwając i włączył odpowiedni numer, trochę przewijając i w międzyczasie pytając o co w ogóle chodzi w fabule, bo przecież nie będą teraz oglądać całego sezonu od początku do końca. Nie miał pojęcia co zaraz zobaczy, więc leniwie kończył jeść, przełykając po trochu bardzo dobrze rozdrobniony zębami pokarm. Im dłużej będzie przeżuwał, tym wolniej Blackwell będzie go karmił — tak założył.
A potem zobaczył scenę, która sprawiła, że przełknął za szybko, zadławił się, a potem mimowolnie zatkał sobie uszy i zamarł w tej jednej pozycji, otwierając szeroko oczy ze zdumienia. Wiedział, że to kryminał, nawet nie horror, wiedział że może być różnie, może jakieś strzelanki, morderstwa, pościgi, ale ani przez chwilę nie spodziewał się zobaczyć, a przede wszystkim usłyszeć, czegoś, co wprawi go w tak duży dyskomfort — krzyku Tristana. Bo to przecież on krzyczał, a nie postać, którą grał (tak przynajmniej wyglądało to w tym momencie z perspektywy Vance’a).

tristan blackwell
Myre
brak interpunkcji w postach i wkładu własnego w fabułę, ghosting, posty z ai
24 y/o
I am made of memories
177 cm
aktor tam, gdzie akurat dostanie angaż
Awatar użytkownika
Вот в чем вся хрень. Я хочу только тебя. И всегда только тебя. Я так сильно тебя люблю и не знаю, что с этим делать.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

一 Ja wiem, że jem zdrowo, ale to nie wystarczy. Musisz mi pomóc 一 rzucił, a potem, nim zdążył pomyśleć, że mogło to być niewskazane, dodał: 一 Potrzebuję cię.
Tristan potrzebował go nie tylko teraz, ale także w innych momentach życia (także tych przyszłych, bardzo odległych). Od dawna wiedział, że go kochał, dlatego zamierzał robić w s z y s t k o, by obaj mogli cieszyć się zdrowiem.
Radością napawał go fakt, że Bowie dbał o nawodnienie; przyglądając się uważnie temu, jak artysta pije, uśmiechał się szeroko, zaś gdyby nie było to podejrzane, wycałowałby go całego (wiedząc jednak, że będzie, po prostu koncentrował się na obejmowaniu, które także wyrażało jego uczucia).
Skinął twierdząco głową i zagryzł dolną wargę, bowiem Vance miał rację: Tristan naprawdę 一 bardzo, bardzo, b a r d z o 一 chciał zobaczyć serial z artystą i nie mógł się doczekać komentarza dotyczącego swojej gry aktorskiej (nie mówił o tym na głos, ale miał nadzieję, że Bowie ją doceni).
Dokładnie tłumaczył wątki i informował, co działo się w serialu, milknąc przede wszystkim na sceny, w których występował. Kiedy tylko kamera koncentrowała się na nim, Tristan skupiał wzrok na siedzącym obok niego chłopaku.
Blackwell nie należał do osób, które z pychą wymalowaną na twarzy oglądały się na ekranie nieskończoną liczbę razy i chwaliły się tym na prawo i lewo; gdyby miał wybierać, o wiele bliżej byłoby mu do drugiej grupy, która sięgała do swojej filmografii dopiero, kiedy nadarzyła się ku temu specjalna okazja.
Zresztą, dziś było podobnie; gdyby nie silna chęć poznania opinii Bowiego na temat roli i gatunku, w którym grał po raz pierwszy, nie zdecydowałby się na zaproponowanie akurat Criminal Minds.
一 Czwarty 一 odparł, podsuwając chłopakowi kolejną porcję jedzenia.
Szybko odgadł, że młodszy zaczynał kombinować i bynajmniej nie zamierzał mu odpuścić. Może gdyby chodziło o coś innego 一 o mniej istotną kwestię, od której nie zależało zdrowie 一 zdecydowałby się poddać, ale mając świadomość, że na szali leżało długie życie chłopaka (którego p o t r z e b o w a ł), nie wyobrażał sobie przestać podsuwać mu zdrowe posiłki.
Niestety, w pewnym momencie ich wspólne oglądanie wymknęło się spod kontroli. Przeraźliwy krzyk, który związany był z fikcyjnymi torturami odgrywanej przez niego postaci nie zrobił na nim żadnego wrażenia, ale tego samego nie mógł powiedzieć o Bowiem. Dostrzegłszy, że chłopak zakrywa uszy i patrzy w jeden, konkretny punkt, poczuł nieprzyjemny deszcz, który przeszedł przez jego całe ciało.
一 Bowie 一 rzucił, pośpiesznie odkładając sztućce i pudełko z jedzeniem. Kiedy tylko zauważył, że coś się stało, natychmiast przylgnął do chłopaka i objął go ciasno. 一 Hej, aniołku 一 wyszeptał miękko, delikatnie gładząc plecy artysty.
Nie rozu,iał, co się działo; nie domyślał się, że skrajną reakcję wywołała jego gra aktorska, dlatego zaczynał panikować. 一 Co się dzieje? 一 zapytał, wpatrując się w niego badawczo. Dodatkowo, gdy nadarzyła się ku temu sposobność, sięgnął po pilot i zatrzymał serial.
Chyba dość oglądania na dziś.
一 Wszystko jest w porządku, hm? 一 zauważył, nie zmieniając dogodnej pozycji.
Wydawało mu się, że było dobrze; wszak byli razem, mogli korzystać z dobrej bliskości, której nikt im nie mógł odebrać i nie działo się nic złego.
一 Jeśli nie chcesz, nie musimy oglądać 一 zaproponował, uznając, że produkcja nie trafiła w gusta młodszego.

Bowie Vance
24 y/o
I am made of memories
183 cm
celebryta ★ streamer ★ artysta audiowizualny ★ kretyn
Awatar użytkownika
I'd die in my sleep to live in your arms. If I open my eyes will you be there?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Patrzył na niego z ciekawością, powoli i bardzo leniwie przeżuwając to, co zdążył skubnąć z widelca. Chciał zaprotestować, zwrócić uwagę na to, że w jego przypadku nie chodziło jedynie o zdrowie odżywianie się, ale o trochę bardziej złożony stosunek do jedzenia. Bowie nie objadał się niezdrową żywnością, nie objadał się jakąkolwiek. Nie przepadał za jedzeniem i mało co tak naprawdę lubił jeść. Dlatego często koncentrował się na jednym prostym produkcie lub daniu i jadł je codziennie nawet przez tygodnie, a i tak czasami musiał to wmuszać, dlatego jadł bardzo wolno i generalnie niewiele.
Nawet już otwierał usta, żeby coś powiedzieć, po tym, jak już przełknął, ale wtedy padło z ust Tristana kolejne stwierdzenie i Bowie ostatecznie nie odezwał się, tylko powoli oblizał wargi oddając się krótkiej analizie usłyszanych informacji. Nie bardzo zrozumiał o co chodziło w tym, że Tristan go potrzebuje. Do jedzenia? Żeby zdrowo się odżywiał, bo… nie jest w formie? Bardzo szybko zaczął się zastanawiać czy on nie sugeruje przypadkiem, że przez niego obniżyła się jakość ich zbliżeń. Czy to znaczy, że Bowie mógł być niewystarczający? Jeszcze bardziej odechciało mu się jeść, jednocześnie poczuł większą presję, że musi, bo inaczej może zostać zastąpiony zdrowszą wersją z lepszą kondycją.
Poczuł się dziwnie, a potem westchnął i odpuścił. Nie sądził, że zacznie mu tak zależeć, co było jakby dodatkowym uciskiem, który starał się jakoś wytrzymać. Co się stanie, jeżeli Tristan się znudzi i znajdzie sobie nową zabawkę? Będzie mu cholernie dziwnie, bo się p r z y z w y c z a i ł. Nie do końca dowierzał, że to autentycznie się wydarzyło, ale tak właśnie było. Perspektywa powrotu do zwykłego życia, takie sprzed pogłębieniem relacji z Tristanem, nagle wydała mu się beznadziejnie smutna.
Może dlatego na jego krzyk, tej jego wersji w serialu, zareagował tak gwałtownie. Zupełnie jak wtedy, kiedy ciemne, nocne niebo rozjaśniały błyskawice i rozlegał się głośny grzmot. Dlatego nie lubił burz. Nie chodziło o sam fakt ponurej pogody ani nawet wyładowań elektrycznych, a o grzmoty. Głośne, nagłe i budzące grozę dźwięki. Wtedy czasami też zakrywał uszy albo zakładał słuchawki i słuchał muzyki na tyle głośno, aby zagłuszała burzę i zdejmował je dopiero, jak niepogoda przeszła.
Tuż po gwałtownej reakcji zdał sobie sprawę co się stało i zrobiło mu się zwyczajnie głupio. Powoli zsunął dłonie z uszu i wbił wzrok w twarz Tristana, marszcząc lekko brwi i zastanawiając się jak się wytłumaczyć. Bliskość jego ciała była przyjemna, ale i tak musiał przecież coś powiedzieć, a nie bardzo wiedział co.
— To nic. Nie spodziewałem się po prostu krzyku — mruknął tylko, przełykając nerwowo ślinę. Chyba wolał się nie tłumaczyć, tym bardziej że sam nie wiedział czemu reaguje nerwowością na głośne dźwięki. Chyba kiedyś wspominał o swoim lęku. Tutaj co prawda nie chodziło jedynie o krzyk, a o to, że cierpiący Tristan (postać w filmie) zrobił na nim ogromne wrażenie, co pewnie świadczyło o tym, że chłopak był naprawdę dobrym aktorem, ale i o tym, że myśl o krzywdzie Blackwella wywoływała w nim panikę. Sięgnął po pilot, po czym włączył odtwarzanie.
— Nie będziemy przerywać tylko dlatego, że twoja gra aktorska zrobiła na mnie wrażenie. Masz talent — wymruczał, po czym przekręcił oczami, ale z lekkim uśmiechem. Wykorzystał fakt, że Tristan go przytulał i przylgnął do niego, opierając głowę o jego ramię dzięki czemu ten nie mógł patrzeć na wyraz jego twarzy podczas kolejnych scen. Mógł jedynie wyczuć przyspieszone bicie serca. Nie oglądali dokładnie wszystkiego, dlatego do ostatniej sceny dotarli stosunkowo szybko i chociaż Bowie starał się pilnować, to znowu nie był przygotowany na coś, co wprawi go w dyskomfort.
— Jeżeli kiedykolwiek ktoś porwie ci dziewczynę, to jej nie szukaj, okej? — mruknął chyba tylko po to, żeby wyrwać się z zaskoczenia. Przecież wcale nie chciał, żeby Tristan miał kogoś innego, chociaż to strasznie głupia zachcianka. Przecież wiedział, że ich romans nie będzie trwał wiecznie, bo nie ma przyszłości, a i tak był potwornie zazdrosny, a teraz jeszcze przeżywał strach przed tym, że coś mogłoby mu się stać, jak wtedy, kiedy opóźnił się jego samolot.
Odchylił głowę, zsuwając się nieco po jego ramieniu, pozwalając mu się podtrzymać. Wiedział, że go nie puści.
— Jesteś bardzo dobrym aktorem — mruknął, wymuszając na sobie ochłonięcie. Ułożył palce na jego policzku w dosyć czułym geście. Musiał się też przecież upewnić, że Tristanowi nic nie jest. To był irracjonalny lęk, więc nie miał zamiaru tego sobie tłumaczyć. Po prostu zrobił cokolwiek, żeby poczuć się znowu lepiej. Rzucał komplementem, chociaż głos lekko mu drżał, a uśmiech gdzieś tam przygasł, zastąpiony wyrazem zmartwienia. Czy to właśnie czuł Tristan, kiedy Bowie miał wypadek? Nie myślał o tym tak szczegółowo, bo chyba nie sądził. że Tristan mógłby się tym przejąć.
A może jednak?
Tylko, że wtedy było inaczej, bo wypadek wydarzył się naprawdę, a sytuacja w serialu nie. Nawet nie chciał myśleć o tym co by było, gdyby to też działo się w rzeczywistości. Nie rozmawiali więcej o wyścigach, o tym, że sprzedał nowe auto wyścigowe też nie. Chciał coś o tym powiedzieć, właściwie chciał powiedzieć teraz całkiem sporo, ale nie potrafił. Słowa nie chciały przejść mu przez gardło. Kiedy doszedł już do wniosku, że nie da rady, przekręcił głowę i zerknął na jedzenie.
— Wystygnie — powiedział cicho, sugerując żeby wrócili do jedzenia. Pewnie wmusi w siebie to, co wmusić będzie chciał w niego Tristan… Albo chociaż większą tego część. Może wtedy temat jedzenia na jakiś czas zniknie. Pewnie wszystko wróci w miarę do normy, kiedy się rozstaną (Bowie pewnie ulotni się, kiedy Tristan będzie spał, bo nie przepadał za pożegnaniami), a przynajmniej pozornie.

tristan blackwell
Myre
brak interpunkcji w postach i wkładu własnego w fabułę, ghosting, posty z ai
24 y/o
I am made of memories
177 cm
aktor tam, gdzie akurat dostanie angaż
Awatar użytkownika
Вот в чем вся хрень. Я хочу только тебя. И всегда только тебя. Я так сильно тебя люблю и не знаю, что с этим делать.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

一 Oh, okej 一 wyszeptał, po czym skinął głową w geście zrozumienia. Nie spodziewał się wyjaśnienia, dlatego zamilkł na moment, uważnie procesując czy aby na pewno w wyjaśnieniu nie ma ukrytego dna.
Spojrzawszy na ekran, skoncentrował się na oglądaniu, zastanawiając się, czy wyjawić 一 lub chociaż lekko uprzedzić 一 Bowiemu, że ostatnie sceny z jego udziałem były jeszcze bardziej dramatyczne.
Kiedy nadszedł kulminacyjny moment, Blackwell przytulił go mocniej, bo bał się, że tym razem nie da sobie rady i nie będzie w stanie zapanować nad reakcjami organizmu będącymi odpowiedzią na zachowanie chłopaka (naprawdę źle zniósł poprzednie zachowanie).
一 Dziewczyny bym nie szukał 一 powiedział miękko, mając wrażenie, że jeszcze chwila i jego policzki spłoną.
Zrobiło mu się wstyd; poczuł się głupio, bo miał niemal stuprocentową pewność, że Bowie doda dwa do dwóch i zrozumie, że za słowami stało drugie dno.
Jedyną osobą, której szukałby 一 poświęciłby swoją karierę i całego siebie 一 był Vance; to dla niego poruszyłby niebo i ziemię, bo k o c h a ł go bezgranicznie i nigdy nie wybaczyłby sobie bierności.
Wtulił się w niego mocno, doświadczając dziwnego rodzaju lęku, gdy wyobraził sobie, że ktoś chciał zrobić mu krzywdę. Doświadczenie było porównywalne do tego, które towarzyszyło mu podczas opowieści o wykorzystaniach, kiedy chłopak nie był jeszcze pełnoletni.
Tristan czuł, że jego serce wybija szalony rytm, a ciało drży ze strachu, że ktoś mógłby skrzywdzić najbliższą mu osobę. I choć było to irracjonalne, bo chłopakowi nie groziło żadne niebezpieczeństwo (lub Blackwell o takowym nie wiedział), nie potrafił przestać się nakręcać, a z zamyślenia wyrwał go dopiero komplement artysty.
一 Dziękuję 一 odparł, przymykając nieco powieki, by w pełni rozkoszować się dotykiem i bliskością.
Mimo iż nie miał stuprocentowej pewności co do słów, postanowił zaufać chłopakowi, bo nie widział powodu, dla którego ten miał go okłamać. 一 Chciałbym kiedyś zagrać w czymś z tobą 一 wyrwało mu się nim zdążył przeprocesować znaczenie słów.
To nie musiałaby być profesjonalna produkcja; gdyby tylko nadarzyła się taka okazja Tristan chętnie zagrałby w amatorskim filmie, byleby tylko móc spędzić więcej czasu z Bowiem.
一 Yhym, za chwilę 一 szepnął, nie będąc gotowym na odsunięcie się.
Miał go na wyłączność od wielu godzin, ale to wciąż nie wystarczało; Tristan wciąż chciał więcej i więcej, nie będąc w stanie nasycić się dotychczasową bliskością, której wciąż zdawało się być za mało. 一 Chyba, że jesteś głodny 一 mruknął, uśmiechając się słabo.
Głód i gorsze samopoczucie Vance'a były jedynymi czynnikami, które mogłyby go skłonić do ruszenia się.
一 Cieszę się, że do mnie wróciłeś 一 powiedział jeszcze, w ogóle nie zwracając uwagi na fakt, że zmierzał ku granicy, która nie powinna być ruszona.

Bowie Vance
24 y/o
I am made of memories
183 cm
celebryta ★ streamer ★ artysta audiowizualny ★ kretyn
Awatar użytkownika
I'd die in my sleep to live in your arms. If I open my eyes will you be there?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Utkwił w nim na moment spojrzenie, jakby chciał się upewnić, że wystarczyło mu to, co powiedział. Krótkie, zdawkowe odpowiedzi miały to do siebie, że równie dobrze mogły znaczyć coś neutralnego w stronę dobrego, jak i negatywne wyrażanie niezadowolenia, nakierowane głównie na to, aby ktoś się domyślił. Bowie nie był dobry w domyślaniu się, więc strategicznie postanowił przyjąć pierwszy wariant i wrócić do oglądania, jakby nic się nie stało. Kolejne sceny, szczególnie finałowa, z udziałem Tristana były również trudne do zniesienia, ale przynajmniej był na nie przygotowany.
Lubił kryminały i horrory i widział ich w swoim krótkim życiu naprawdę wiele i nie spodziewał się, że ruszy go coś takiego. Skąd ta nagła reakcja? Skąd ten strach o Tristana? Automatycznie przypomniał sobie tamten wieczór, kiedy czekał na niego, bo coś było nie tak z pogodą, a on akurat leciał samolotem. Nie kontrolował tej obawy, ale miał takie myśli, że trudno byłoby mu się pogodzić z tym, że Tristanowi coś by się stało. Ludzie w jego życiu pojawiali się i znikali i na nikim ostatecznie jakoś specjalnie mu nie zależało. Aż do teraz.
Gubił się, mylił kroki, chociaż do tej pory wydawało mu się, że wszystko przychodziło mu szybko i łatwo. Żył swoim nieskomplikowanym życie, czasami na wozie, czasami pod, ale dalej wychodząc ze wszystkiego obronną ręką i zawadiackim uśmiechem na ustach. Wszystko zaczęło się zmieniać odkąd poznał Tristana. Co prawda wiedział o nim różne rzeczy, jeszcze zanim wdali się w jakąkolwiek relację, ale wszystko zaczęło się właściwie od tego, kiedy po raz pierwszy poszli ze sobą do łóżka. To już było coś, czego absolutnie nikt, z nimi włącznie, by się nie spodziewał. Trochę jak odbicie w krzywym zwierciadle, wyjątkowo ironiczny psikus od losu. Wtedy maszyna ruszyła i chociaż po drodze wydarzyło się bardzo wiele, to ostatecznie wylądowali tutaj, uzależnienie od siebie w taki sposób, że Bowie nie potrafiłby tego wytłumaczyć, chyba że mógłby kłamać, to wtedy bez wahania powiedziałby, że to dalej nic nie znaczy.
No i mógł kłamać i okłamywał nawet samego siebie. Problem polegał na tym, że kłamstwo przychodziło mu z coraz większym trudem.
Przylgnął do niego swoim rozgrzanym ciałem, na które narzucona była jedynie cienka, trochę za duża na niego koszula, po czym przekręcił głowę i spojrzał na niego, rozszerzając bardziej oczy, kiedy ten rzucił, że nie szukałby dziewczyny. Uniósł delikatnie brew, a na jego twarzy pojawił się zadziorny uśmiech.
— Czy tam chłopaka — poprawił się i przekręcił oczami, kompletnie nie ogarniając, że Tristanowi mogło chodzić właśnie o niego. To była kolejna kwestia. Vance czuł, że coś się zmieniało i obwiniał o to swoją głupotę, jednocześnie nie zauważając tych wszystkich małych rzeczy, które składały się na to, że to również wina Tristana i z jego strony było podobnie, a może nawet mocniej, bo chociaż zdawał sobie z tego już sprawę. Bowie był święcie przekonany, że Tristan nic do niego nie czuje i że po prostu lubi jego towarzystwo, bo seks był naprawdę świetny. Muzyk chciał mieć go na wyłączność, szczególnie kiedy reagował na coś silną zazdrością.
To ciekawe, że obaj przeżywali obecnie trudne chwile, związane z tym drugim, a robili to osobno, bo żadne nie odważyło się wyznać na ten temat prawdy. Po prostu dusili to w sobie, chyba myśląc, że jakoś to będzie i że to nic takiego. Przez chwilę skupiał się na przyjemnej czułości, pochylając się, żeby przesunąć nosem po jego policzku, łasząc się jak kot. Uśmiechnął się pod nosem, słysząc podziękowanie. Przesunął dłonią po jego ramieniu, przytulając policzek do policzka, usta przysuwając do ucha.
— Nie ma za co, Blackwell — wyszeptał, drocząc się, może trochę podkreślając jacy zrobili się teraz dla siebie mili, a jeszcze kilka miesięcy temu zwracali się do siebie jedynie po nazwisku. Niby go to bawiło, a jednak i przerażało i bardzo podobało. Dawno nie miał w sobie tylu sprzecznych emocji, może nigdy. Parsknął śmiechem, słysząc jego małe marzenie. Trochę go zaskoczyło, ale też naprawdę uznał to za zabawne, bo jakoś nigdy nie myślał o karierze aktorskiej. Zachęcony, żeby skupić się jeszcze na Tristanie, zamiast na jedzeniu, podniósł się, przerzucił przez aktora nogę i usiadł na nim okrakiem.
— W pornosie? Mogę odpalić kamerkę w telefonie i możemy zagrać już teraz — powiedział, opierając dłoni na jego ramionach i wykonując przy tym jeden płynny ruch biodrami. — Nie jestem — dodał jeszcze w odpowiedzi na to, czy jest głodny. I tak zjadł już trochę makaronu, narazie wystarczyło, może potem coś jeszcze skubnie. Przysiadł na nim wygodniej i przygryzł lekko wargę przyglądając się mu ciekawsko, kiedy wspomniał o jego powrocie.
— Pewnie. Lepsze to, niż użalanie się w samotności — mruknął, wzruszając lekko ramionami, palce dłoni zaraz splatając na jego karku. Przyjął, że chodziło o jego powrót po tym, co stało się w domu letnim matki. Bo o co innego by mogło? Wbrew pozorom nie miał do tego takiego lekkiego podejścia, bo bardzo wielu sytuacjach w swoim życiu wolał użalać się nad sobą w samotności. To, że pozwolił sobie otworzyć się przed Tristanem było czymś naprawdę wyjątkowym. Zreflektował się trochę i spoważniał, zaglądając w oczy blondyna. — Też się cieszę — dodał trochę ciszej i nawet nie poczuł się z tym wyznaniem niezręcznie. Chciał coś jeszcze dodać, ale kiedy Tristan trochę odchylił głowę, coś błysnęło w świetle. Bowie zamilkł, spojrzał na jego nos i zmarszczył brwi.
— Dalej nosisz septum? Jak ty go chowasz tam? — zapytał z entuzjazmem, wsuwając mu palce do nosa, żeby wydobyć błyskotkę. Nie ciągnął jakoś mocno, ale nie był też tak zupełnie delikatny, bo trochę się spieszył, jakby odkrył skarb, który musiał natychmiast bliżej obejrzeć.

tristan blackwell
Myre
brak interpunkcji w postach i wkładu własnego w fabułę, ghosting, posty z ai
ODPOWIEDZ

Wróć do „#11”