ODPOWIEDZ
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
My girl look like Wednesday Addams
Eyes go black when she orgasms
Hide your back, she likes to stab them
My butt cheeks, she likes to grab
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zdecydowanie wolałaby zajmować ręce czymś innym. Mogłyby w błogim spokoju leżeć i pozwalać morzyć się zmęczeniu. Lubiła przecież z nią sypiać – również w sensie dosłownym. Lubiła czuć jej ciało cały czas gdzieś pod palcami, to przynosiło jej spokój i dawało jakąkolwiek szansę wyspania się, z którą bardzo często miała problemy. Teraz jednak zajmowały się kompletnie czymś innym. Prowadziły dyskusję, która powinna skończyć się na kilku zdaniach i to najlepiej jeszcze przed urodzinami Ruelle. Totalnie im to jednak nie wyszło i teraz trzeba było to wszystko nadrobić. Bardzo nie chciała ignorować tego tematu. Mogłyby przecież zacząć się do siebie dobierać, co szybko rozproszyłoby je od tych poważnych tematów, ale Cross broniła się przed tą metodą ucieczki jak tylko mogła. Tak sobie mogły funkcjonować miesiące tematu. Teraz trzeba było się wreszcie ogarnąć.
— Liczyłam, że to zadziała jak wytrych. Skoro nie pasował ci żaden z warunków, który ja sugerowałam, to liczyłam, że może, gdy będziesz wybierać je sama, jakimś cudem dopasujesz je pod nas obie. Wiesz przecież, że nie jestem specjalnie pokorna — odparła bez entuzjazmu. Oczywiście, że wolała budować wszystko na kompromisach, ale wcale nie była pewna, że z Ruelle to w ogóle jest możliwe. Trudno było jej tłumaczyć, co się czuje. Często była święcie przekonana, że wie lepiej, czasem zakładała, że jakakolwiek forma emocji i tak jest skazana na porażkę. Zaoferowanie jej całkowitej kontroli było nieco desperackim ruchem, ale River momentami miała wrażenie, że kończył jej się arsenał. To zresztą – jak widać – nie zadziałało tak czy siak. Musiała znaleźć na nią inną metodę.
Obserwowała ją uważnie, jak zawsze licząc, że im bardziej się skupi, tym bardziej wzrośnie szansa, że wreszcie usłyszy jej myśli. Nic z tego. Ruelle sprawiała wrażenie zmęczonej i to nie była wyłącznie kwestia spędzenia dnia w podróży. Cross znowu czuła tę absurdalną potrzebę zaopiekowania się nią. Skoro patrzyła za nią pod nogi, gdy Prescott latała najebana w tę i nazad, to może powinna robić to też w sensie metaforycznym?
— Mała, ale ty naprawdę możesz to wszystko wymyślić sama. Nie ma żadnych odgórnie narzuconych zasad — zapewniła ją łagodnym tonem. Przysunęła się bliżej. To musiało być lepsze niż posłuchanie tej palącej chęci ucieczki. Głowa podpowiadała jej, że powinna natychmiast wstać, ubrać się i po prostu wyjść. To chyba jednak jeden z tych momentów, w których powinna słuchać serca. Sięgnęła dłonią do jej policzka, który pogłaskała delikatnie, chcąc nieco ją uspokoić. Naprawdę jej zależało na tej szajbusce i chciała znaleźć sposób, dzięki któremu obie będą szczęśliwe. Prescott nie była aż tak ślepa, by tego nie dostrzegać. Musiała przecież czuć, z jaką czułością wpatrywała się w nią jej artystka.
— Ale... ale no musisz coś wymyślić — dodała, odsuwając ostrożnie rękę. — Nie dostaniesz mnie, jeżeli nadal chcesz się tylko mną bawić — dokończyła. Zdecydowanie mówiła na poważnie. Może i ulegała jej bardzo łatwo, ale wciąż miała swoją godność. Może i nie było tego widać do tej pory, ale kiedyś w końcu musiała postawić granicę, prawda?

Ruelle I. Prescott
Werka
dogadamy się
24 y/o
quoth the raven
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
She's a femme fatale
Hypnotizes with her spell
Armed with seduction and affinity
She's a femme fatale
Like an angel sent from hell
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie powinny w ogóle tego wszystkiego rozważać. Powinny zwyczajnie zająć się sobą lub rzucić tę rozmowę i pójść spać z nadzieją, że cały ten dylemat i problem rozmyje się samoistnie kolejnego dnia. Tak robią dorośli ludzie, prawda? Butelkują swoje uczucia i nie pozwalają, aby się wylewały na zewnątrz. Tylko, że one chyba już dostatecznie wiele razy robiły coś podobnego. Na pewno nie przejdzie to kolejny raz. Musiały w końcu przez to przebrnąć i uzyskać klarowną sytuację. Zasługiwały chyba na to po tak długim czasie.
— Nie jesteś. Chociaż zaczynam w to wątpić po tym jak pokornie padasz przede mną na kolana i nazywasz swoją panią. Zero zawahania, czysta chęć poddania się — przypomniała jej jeszcze to, co działo się ledwie moment temu.
Nie miała pojęcia czy będą kiedyś w stanie wypracować jakiś kompromis. Nie była jednak też przekonana do tego, że byłyby w stanie coś zbudować konkretnie na jej własnych warunkach. To wszystko było zdecydowanie za bardzo pogmatwane. Pierwszy raz znajdowała się w podobnej sytuacji i musiała jakoś zmierzyć swoje dotychczasowe wyobrażenia w kwestiach emocjonalnych z tym, co w tej chwili przedstawiała jej River.
Naprawdę szkoda, że nie mogły całkowicie przeniknąć do swoich myśli. Trudno przewidzieć czy nie narobiłoby to czasem więcej szkody niż pożytku, ale na pewno by się wtedy lepiej zrozumiały i nie musiały w nieumiejętny sposób wyrażać swoje myśli na głos, co często prowadziło tylko do dalszego pogmatwania i niezrozumienia, a przecież miały jakoś dojść do porozumienia.
— Teraz tak mówisz — mruknęła cicho, bo nie sądziła, aby był to najlepszy pomysł.
Zaczęła jednak wyraźnie mięknąć pod wpływem jej bliskości. Wystarczyło, aby się Cross do niej przysunęła, a już powoli zaczynała dla niej tracić głowę. To było naprawdę niepojęte. Nie była w stanie zrobić niczego więcej ponad spoglądaniem na twarz swojej artystki, która znajdowała się tuż przed nią i delikatnie gładziła jej policzek. Miała ogromną ochotę po prostu przyciągnąć ją do siebie za kark i pocałować. Często robiła tak, gdy nie posiadała dobrej odpowiedzi na jej słowa. Chciała wtedy uciec w fizyczność i w ten sposób przekazać całą swoją sympatię i uczucia, które mogły się w niej kłębić, ale wiedziała, że tym razem nie może zastosować tego chwytu.
— Nie chcę się tobą bawić — wyznała w końcu pod wpływem tego czułego spojrzenia.
Mogła nie do końca zdawać sobie sprawę z tego, czego chce i jak poważne mogła traktować znajomość z rysowniczką, ale instynktownie wiedziała, że nie chce się nią bawić. To czuła. Odczuwała zdecydowanie zbyt wielkie pokłady sympatii względem tej dziewczyny, aby móc tak po prostu zabawić się i ją wykorzystać, a później żyć swoim życiem. Za bardzo jej pragnęła.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
My girl look like Wednesday Addams
Eyes go black when she orgasms
Hide your back, she likes to stab them
My butt cheeks, she likes to grab
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wypuściła głośniej powietrze przez nos, rozbawiona tym przytykiem. Mogła się spodziewać, że Ruelle spróbuje bardzo szybko przerodzić rozmowę na temat ich uczuć w jakąś na temat seksu. To było przecież dużo prostsze, na tym się znały i w tej materii dobrze się rozumiały. Praktycznie nie zdarzały im się zgrzyty, choć i tam nie były od tego całkowicie wolne. To w ich przypadku chyba po prostu nie było możliwe.
— Mam cię jutro cały dzień prowadzić na smyczy, żeby udowodnić ci, gdzie twoje miejsce? — zapytała od razu. Może ten element stroju nie pasował perfekcyjnie do koszulki, którą miała założyć, ale to nic. A może właśnie pasował idealnie? River nie miała pojęcia, czy dziewczyna w ogóle zabrała ze sobą obrożę na tę podróż, nie wspominając nawet o smyczy. Z drugiej strony, jeżeli wzięła wyłącznie obrożę, to dokupienie akcesorium w Salem nie powinno być żadnym problemem. Już kiedyś przecież jej mówiła, że mogą pójść razem do zoologicznego. Oczywiście nie zmieniało to faktu, że nawet jeżeli będzie ciągnąć ją za sobą na spacer jak swoją własność, nadal będzie gotowa później paść przed nią na kolana i wykonać każdy rozkaz, na jaki Prescott była w stanie wpaść. Za bardzo podobał jej się ten dualizm ich relacji, by z tego rezygnować.
To jednak miała być rozmowa na temat ich emocji oraz przyszłości, a nie miliardowa próba flirtu. Rysowniczka nie da się podejść aż tak łatwo. Nie zrezygnuje z tego dialogu, póki nie dojdą do jakichkolwiek konstruktywnych wniosków. Wkopały się w tę rozmowę, to trzeba było sobie z nią poradzić.
— Mówię tak, bo to prawda. Czemu w to nie wierzysz? Przecież możemy wszystko zrobić po swojemu — zapewniła ją. Nie miała pojęcia, skąd brała się w Ruelle ta wątpliwość. To jakaś nowa obawa, której jeszcze jej nie wytłumaczyła? A może po prostu tak skrajnie nie ufała swojej artystce? Tyle że nie miała żadnych podstaw, by jej nie wierzyć, a przynajmniej nie takich logicznych. Cross naprawdę starała się jej nie zawieść. Może nie zawsze jej to wychodziło, bo była... sobą, ale wierzyła, że jest w stanie to z czasem dopracować.
Uśmiechnęła się, gdy Prescott przyznała, że nie chce się nią bawić. To wszystko zaczynało brzmieć dużo lepiej niż pierwsze stwierdzenie, że nie wie, czy chce z nią być. Do artystki wyraźnie powoli wracał dobry humor. Złapała ją za łydki i przysunęła bliżej siebie. Podciągnęła nogi, układając zgięte kolana po obu stronach jej bioder i obejmując ją udami.
— Pomyśl o tym tak... skoro jesteśmy w związku od jakiegoś czasu, a ty nie zauważyłaś żadnego pogorszenia, to przecież fakt, że będziesz tego związku świadoma, też w żaden sposób niczego nie zniszczy — zasugerowała, obejmując ją dłońmi za kark. Gdyby to dzisiaj przypadkiem nie wypłynęło, to mogłyby tak trwać w błogiej relacji miesiącami! Albo chociaż tygodniami, póki to Prescott nie zrobiłaby czegoś, co przekroczyłoby granice postawione przez Cross, o których nie zdawała sobie sprawy.

Ruelle I. Prescott
Werka
dogadamy się
24 y/o
quoth the raven
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
She's a femme fatale
Hypnotizes with her spell
Armed with seduction and affinity
She's a femme fatale
Like an angel sent from hell
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie zamierzała jej rozbawić, a jednak otrzymała taki efekt. Nie był to pierwszy raz, gdy działo się coś podobnego. Przynajmniej na chwilę mogła poczuć, że ciężar tej rozmowy z niej schodzi. Na moment zamiast na swojej wyjątkowo pogmatwanej sytuacji związkowej mogły się skupić na czymś, co było im dużo bliższe i nie wywoływało tak nerwowych reakcji.
— Uwielbiasz przeskakiwać z roli psa do roli właścicielki, prawda? — zapytała, uśmiechając się jeszcze lekko, bo zauważyła, że coraz częściej i łatwiej River przechodziła od całkowitej dominacji do całkowitej uległości.
Fascynowało ją to w jak wielu odsłonach dziewczyna jej się prezentowała. Uwielbiała każdą z nich. Sama również mogła przybrać dowolną z ról, która akurat wydawałaby jej się odpowiednia. Przez moment rozważała nawet jej propozycję. Byłyby naprawdę zdolne do tego, aby to zrobić. Obroża spoczywała w jej torbie podróżnej. Nie mogła sobie odmówić jej wzięcia, ale smycz musiałyby zorganizować na miejscu. Z pewnością jednak nie był to wielki problem. Sklepów zoologicznych na pewno w Salem nie brakowało, a na taki najszybciej mogłyby trafić.
Musiały jednak kiedyś w końcu porozmawiać na poważnie o tych wszystkich emocjach i o tym jak miała się przedstawiać ich relacja. W kwestiach związanych z seksem nie miały najmniejszego problemu, aby dojść do porozumienia. Robiły wszystko całkowicie naturalnie, dopasowując się do siebie i czasem jedynie stawiając się, aby pokazać się z bardziej zadziornej strony. Emocjonalność z kolei… była ogromnym wyzwaniem dla kogoś takiego jak Prescott. Nigdy nie była dobra, gdy przychodziło o rozmawiania o tym, co czuła, a teraz była zestawiona z prawdziwą nowością, której nie była w stanie pojąć.
Wydała z siebie mało przekonujący pomruk, gdy tylko Cross zapewniła ją, że mogą wszystko zrobić po swojemu. Zapewne tak to wszystko funkcjonowało, ale… W dalszym ciągu nie była przekonana czy na pewno jej się to uda. Nie wątpiła w intencje River, ale po prostu pewne rzeczy nie wychodziły. Nawet jeśli ktoś naprawdę się starał i tego pragnął. Czemu z nimi miałoby być inaczej?
Wykonała przynajmniej jakiś krok do tego, aby przyznać, że faktycznie jej na dziewczynie zależy i traktuje ją poważniej niż kogokolwiek innego. Tylko, że dalej nie była pewna w jakim kierunku to miała poprowadzić i czy z czasem jej artystka nie stanie się jeszcze bardziej zachłanna. Może nie będzie jej wystarczać to, co Ruelle mogła jej zaoferować.
— Czyli… — zaczęła dosyć niepewnie i musiała przełknąć ślinę, aby w końcu wypowiedzieć na głos to pytanie — Mam oficjalnie być twoją dziewczyną?
Dalej nie miała pojęcia, co to dla niej oznaczało. Czemu to było takie istotne, gdy River utrzymywała, że nic nie musi się zmienić? Przecież samo stosowanie tego terminu oznaczało, że coś uległo zmianie. Miała kompletny mętlik w głowie, ale… Może faktycznie nie było czego się obawiać? Może powinna po prostu się zgodzić i pocałować ją jak zwykła to robić?

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
My girl look like Wednesday Addams
Eyes go black when she orgasms
Hide your back, she likes to stab them
My butt cheeks, she likes to grab
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— Oczywiście — potwierdziła bez wahania.. To przecież nie był żaden powód do wstydu. Przeciwnie. Była bardzo z siebie zadowolona, że była taka wszechstronna, a jeszcze bardziej podobał jej się fakt, że to tak mocno działało to na Ruelle. Ona zresztą wcale nie była lepsza. Doskonale sprawdzała się w roli pani sytuacji i cudownie czuła się na kolanach przed swoją artystką. Ta wszechstronność sprawiała, że tak dobrze się dogadywały i zawsze były w stanie znaleźć metodę, która zadowoli je obie. Gdyby nie to, nie byłyby w stanie ze sobą wytrzymać, to akurat pewne.
Cmoknęła niezadowolona na ten pomruk pełen wątpliwości. Tak to się zdecydowanie nie dogadają. Nie miała pojęcia, w jaki sposób przekonać Ruelle do swoich racji. Ta baba była przecież tak uparta, że to się w głowie nie mieściło. Rysowniczka podejrzewała, że nawet gdyby podświadomie totalnie się z nią zgadzała, to buntowałaby się dla zwykłej przekory.
— Wytłumacz mi, dlaczego w to nie wierzysz — poprosiła spokojnie. To nie miało być żadne oskarżenie ani przytyk. Naprawdę chciała to ogarnąć, bo może dzięki temu będzie w stanie jednak znaleźć argumenty, które chociaż trochę przechylą szalę na jej stronę. Opieranie się na zwykłym gdybaniu nie miało większego sensu. Prescott powinna być przecież zadowolona, że starała się dla niej podejść do tej sprawy aż tak logicznie i na chłodno. Sama była w stanie zaufać wyłącznie swoim uczuciom, podążać za pojedynczymi myślami i nie zastanawiać się nad ich przyczyną. Rozumiała jednak, że jej potencjalna dziewczyna w ogóle tak nie ma. Już teraz starała się jej pomóc, a do poważnego związku im przecież daleko! Mogło być tylko lepiej.
— Tak. Ty będziesz moją, a ja twoją — odparła z dużo większym przekonaniem i entuzjazmem niż dotychczas. Prawie się przecież udało! Już czuła ekscytację na samą myśl. Nic nie szkodzi, że czuła to drugi raz, bo przecież w jej świecie już w jednym związku były. Uwaga, jaką dawała jej Latynoska, cieszyła ją zawsze tak samo mocno.
— Ale jednak chciałabym, żebyś przystała też na moje warunki. Wiem, że jestem ich warta, więc nie widzę powodu, żebyś miała odmawiać — dodała, zanim Prescott zdążyła podjąć decyzję. Zdawała sobie sprawę, że nie wytrzymałaby zbyt długo bez potwierdzenia tej kwestii, a przecież nie o to chodziło, by się męczyła.
— Nie chcę się dzielić twoją miłością — przyznała ciszej. Oparła czoło o skroń swojej byłej-niedoszłej kobiety, przymykając powieki. Monogamia nie była w jej stylu, ale kompletna rozwiązłość też nie. Mówiła jej już, że chce być jej wyjątkowym numerem jeden i to się nie zmieniło. To, co w tym czasie Ruelle będzie robiła ze swoim ciałem, to marginalna kwestia, która przecież w ogóle nie będzie artystki obchodzić i na pewno nigdy w życiu nie będzie o nią zazdrosna.

Ruelle I. Prescott
Werka
dogadamy się
24 y/o
quoth the raven
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
She's a femme fatale
Hypnotizes with her spell
Armed with seduction and affinity
She's a femme fatale
Like an angel sent from hell
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Taka całkowita bezwstydność artystki oraz gotowość do przybrania każdej możliwej roli kręciły ją wyjątkowo mocno. Tym bardziej, że aktualnie własnej nieprzymuszonej woli sprowadzała siebie do tej uległej roli. Prescott nie musiała nic na niej wymuszać. Było to dosyć wygodne, ale niekiedy odrobina buntu potrafiła ożywić ich relację.
Nie mogła nic poradzić, że taka drobna werbalna reakcja opuściła jej gardło. Nie wątpiła w żaden sposób w szczerość jej intencji, ale nie była szczególnie przekonana, co do tego, czy to wszystko im się uda. Może to było jej fatalistyczne myślenie, a może zwyczajnie odzywało się w niej coś jeszcze. Wyraźnie jednak była przekonana, że może się to skończyć zwyczajnie kiepsko.
— Po prostu… Mam wrażenie, że to się nie uda — wyjaśniła, gdy tylko River ją o to zapytała. — Że rzeczywistość zweryfikuje, że to nie jest takie proste, jak byś tego chciała i okaże się, że to nie działa tak jak się spodziewałaś.
Przynajmniej rozmawiały teraz na spokojnie. W taki sposób, że Ruelle przez moment czuła się jak dziecko, które musi dorosłemu wyjaśnić swój punkt widzenia, gdy tylko Cross przybrała łagodniejszy ton. W końcu nie miała kompletnie pojęcia na temat związków. Nie wiedziała, jakie warunki powinna dyktować, aby to w ogóle miało jakiś sens ani co łączyło się z tym wszystkim.
Słowa w porządku już miały opuścić jej gardło, ale nim zdołała to zrobić, rysowniczka wspomniała jej o jakimś warunku, który chciała jej postawić. Nie domyślała się nawet, jak miałby on brzmieć. Nie pamiętała w tym momencie kompletnie o tych innych licznych wymianach zdań, które miały już za sobą.
— Och, uważasz się za wartą naprawdę wielu rzeczy, więc nie wiem — rzuciła lekko zaczepnie, ale nie zamierzała jej przeszkadzać w wyrażeniu tych tajemniczych warunków.
Nie spodziewała się usłyszeć od niej takiego zdania. Przez moment wpatrywała się w nią bez jakiegokolwiek słowa. Rozważała wszystkie posiadane przez siebie opcje. Starała się zrozumieć to, co dziewczyna chciała jej przekazać, ale chyba był to ten moment, w którym lepiej było zwyczajnie zapytać, zamiast samej próbować ustalić intencje artystki.
— Wyjaśnij mi to — poprosiła łagodnie, obejmując ją w pasie i chcąc przyciągnąć jeszcze bliżej.
Potrzebowała konkretów i przykładów tego, czego nie powinna robić. W tym momencie ciężko było jej odcyfrować konkretne znaczenie tych słów, które wypowiedziała River, a nie chciała się zgadzać na coś, gdy nie miała pewności o czym była w ogóle mowa.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
My girl look like Wednesday Addams
Eyes go black when she orgasms
Hide your back, she likes to stab them
My butt cheeks, she likes to grab
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Przekrzywiła nieznacznie głowę, przyglądając się dziewczynie ze zmartwieniem. Takie pesymistyczne podejście zdecydowanie im w niczym nie pomoże. Nie dość, że Cross ma nagle zamienić się w tę, która jest mądrzejsza w związki, to jeszcze stać się skrajną optymistką, by jakoś to zbalansować? Prescott stawiała przed nią wyzwania, jakich nawet się nie spodziewała.
— Wcale nie uważam, że to jest proste. Relacje międzyludzkie raczej takie nie są. Nie uważam jednak, żeby to był powód, by poddawać się na starcie. Wolę też nie zakładać, że nam się nie uda, ale oczywiście może tak być. Nawet jeżeli, to sądzę, że jesteś warta złamanego serca — odpowiedziała, wciąż starając się zachować spokój. Jej emocje wahały się między radością a smutkiem. Nie były w stanie osiąść po żadnej ze stron na dłużej. Po prostu starała się być całkowicie szczera. To wszystko Ruelle powinna już wiedzieć. Gdyby River nie uważała, że jej modelka jest warta przełknięcia nieco cierpienia, to nie odezwałaby się do niej już po pierwszej kłótni, a miały za sobą więcej. Cross wolała podążać za zrywami serca i emocji niż za logiką. Wszystko, co pojawiło się w niej odkąd zbliżyła się do Prescott, było co najmniej niesamowite. Nie spodziewała się, że spotka ją coś takiego i w życiu nie odgadłaby, gdzie znajdzie tak potężne źródło inspiracji. Pakowanie się w to całą sobą było jedyną opcją, jaką zakładała. Chciała totalnie zanurzyć się w swojej muzie i nie zważała na potencjalne negatywne konsekwencje. Wieszczka śpiewała przecież, że kto z miłości nigdy nie umarł, nie potrafi żyć, a Cross całkowicie się z nią zgadzała.
Nie miała pojęcia, jak Ruelle zareaguje tym razem na stawianie jej warunków. Do tej pory bardzo się buntowała i wykręcała, byle tylko nie musieć się na nie zgadzać. Teraz jednak sprawiała wrażenie nieco bardziej otwartej. Ale czy wystarczająco? Chyba tak. Nie wycofała się z sytuacji rakiem, tylko poprosiła o doprecyzowanie. To już było coś! Zazwyczaj nie zajmowała sobie głowy dopytywaniem, gdy czegoś nie rozumiała, bo chyba po prostu wolała sama wymyślać sobie ciąg dalszy. To jednak była bardziej uczciwa opcja.
— Nie chcę cię w żaden sposób ograniczać, jeżeli chodzi o seks z innymi... czy cokolwiek chciałabyś z nimi wyprawiać. Nie chcę jednak być tą drugą, gdy w grę wchodzą twoje uczucia. Mówiłaś, że uciekasz do mnie myślami, chcesz do mnie lgnąć, gdy masz czas wolny. Masz na moim punkcie fiksację. Kochasz mnie i potrzebujesz. Te wszystkie rzeczy mają być tylko moje. W grę nie wchodzi zdrada emocjonalna. Jak zatracisz się dla kogoś innego, to po prostu mnie zostaw — wyjaśniła w sposób, który wydawał jej się najbardziej oczywisty i zrozumiały. Wielokrotnie powtarzała jej przecież, jak bardzo chce, by Ruelle do niej należała. Pod tym względem nic się nie zmieniło. Wciąż bardzo tego pragnęła. Może i miała ciut większe wymagania niż Prescott, która zażyczyła sobie wyłącznie ograniczenia kontaktu z Blair, ale cóż zrobić. River zawsze była bardzo zachłanna.

Ruelle I. Prescott
Werka
dogadamy się
24 y/o
quoth the raven
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
She's a femme fatale
Hypnotizes with her spell
Armed with seduction and affinity
She's a femme fatale
Like an angel sent from hell
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Była cholernie pesymistyczna. No, ale czego można było się spodziewać po dziewczynie, która od samego początku była negatywnie nastawiona do wszelkiego rodzaju romansów i związków? Nic dziwnego, że tutaj była sceptyczna. Nie była nawet pewna, czy da radę zaufać w to, że wszystko będzie dobrze. W ich przypadku często coś szło nie tak, a kłótnie pojawiały się raz za razem potwierdzały, że niekoniecznie były zdolne do dogadywania się ze sobą poza łóżkiem.
— Złamałam ci je dostatecznie, żebyś wiedziała jakie to uczucie — odpowiedziała cicho, przyglądając się uważnie dziewczynie.
Nie było w tym stwierdzeniu złośliwości ani innej złej woli. Spokojnie stwierdzała fakt. Zdawała sobie teraz sprawę z tego, że złamała jej serce wielokrotnie. Czasami dokonywała tego całkowicie nieświadomie, a innym razem celowo atakowała Cross, aby zadać jej jak najwięcej bólu. Nie była wymarzoną partnerką. Naprawdę nie nadawała się do tego, aby z nią być, a jednak z jakiegoś powodu rysowniczka w dalszym ciągu o nią zabiegała. To było czyste szaleństwo. Miłość naprawdę ogłupiała ludzi, a Cross była tego najlepszym przykładem.
Ruelle chyba nie była cale od niej szczególnie lepsza. W końcu sama brnęła w to wszystko i lgnęła do swojej artystki. Była zafascynowana nią i tym, co się między nimi działo. Od samego początku ciągnęło ją do dziewczyny niezwykle mocno i nie umiała z tego wszystkiego zrezygnować.
Zdała sobie przed chwilą sprawę z tego, jak bardzo potrafiły się rozminąć w tych wszystkich kwestiach związanych z uczuciami, związkami oraz odczytywaniem swoich intencji. W tym przypadku nareszcie miały zacząć się dogadywać, więc jak najbardziej musiała dopytać, co chodziło dziewczynie po głowie, aby potem uniknęły właśnie takich rozmów.
Wysłuchała jej uważnie. Nie przerywała w żadnym momencie, aby wtrącić coś od siebie, bo chciała mieć jak najlepszy obraz tego, co kotłowało się w myślach artystki. Dopiero po chwili przeniosła wolną dłoń na jej kark i powoli przesunęła ją na tyle, aby móc nacisnąć kciukiem na krawędź jej żuchwy i unieść wyżej głowę.
— To wszystko? — zapytała spokojnie, wpatrując się w oczy swojej, chyba już, dziewczyny. — Po tym, co ze mną przeszłaś i po tym jak się przed tym wszystkim wzbraniałam… Sądzisz, że pozwoliłabym sobie na takie zatracenie się w kimkolwiek innym?
Unikała takich sytuacji jak ognia. Dla niej wszystko zaczynało się i kończyło na seksie. Nie było nic poza cielesnością oraz fizycznym przyciąganiem, a wszelkie zainteresowanie znikało tak szybko, jak jego obiekt znikał z pola jej wzroku. Nie było zatem mowy o tym, aby doprowadziła do zdrady emocjonalnej. Z takiego powodu na pewno się nie rozejdą.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
My girl look like Wednesday Addams
Eyes go black when she orgasms
Hide your back, she likes to stab them
My butt cheeks, she likes to grab
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wzruszyła ramionami, nie chcąc teraz analizować krzywd, które zrobiła jej Prescott do tej pory. Kilka razy jej się zdarzyło, to prawda. Za każdym razem bolało. Co istotne, za każdym razem troche bardziej. Im bardziej przywiązywała się do swojej modelki, tym mocniej odczuwała skutki tej destrukcyjnej siły. Wciąż nie poczuła się złamana, cały czas była gotowa brnąć w to dalej. Na pewno było to nieco szalone, ale przecież właśnie taka była River. To wariatka, która podążała za własnym instynktem. Szajbuska gotowa zatracić się w miłości. Nic dziwnego, że zakochała się w równie pierdolniętej babie. Oczywiście sposób, na jaki była pokręcona Prescott, znacząco różnił się od tego artystki, ale to nic. Ważne, że nie była normalna.
— Och, myślę, że stać cię na więcej — zapewniła żartobliwym tonem. Co do tego nie było akurat wątpliwości. Ruelle robiła się coraz lepsza w robieniu swojej artystce krzywdy z premedytacją. Coraz lepiej rozumiała, co ją zaboli i potrafiła to wykorzystywać. Do tego dochodzi cała pula przypadków, w których mogłaby jej zrobić krzywdę przypadkiem. Arsenał miała naprawdę imponujący. Mogła siać spustoszenie w sercu River na dziesiątki wymyślnych sposobów i testować, który z nich okaże się tym najskuteczniejszym. Cóż, Cross mogła mieć tylko nadzieję, że jej muza przestanie w tym widzieć świetną rozrywkę i metodę na odegranie się, a po prostu skupi na sprawianiu swojej kobiecie przyjemności.
Miała szczerą nadzieję, że dziewczyna przystanie na jej warunki. Nie chciała jej w tym momencie stracić, a byłaby do tego zmuszona, gdyby Prescott uznała, że wszystko, co wymyśliła sobie Cross, było absolutnie nie do przyjęcia. Spojrzała jej w oczy, gdy Rue uniosła jej podbródek, grzecznie czekając na konkretną odpowiedź.
— A pozwoliłaś sobie na zatracenie się we mnie? To chyba tak nie działa, Malutka. To się po prostu dzieje — zwróciła jej uwagę. Wychodziła z założenia, że niektórych uczuć nie da się powstrzymać, a jak już zacznie się do kogoś zbliżać, to w pewnym momencie hamulce tracą na znaczeniu. Nie da się zastopować własnej fiksacji. Potem jest już tylko równia pochyła wprost do basenu lawy. A może tendencja wznosząca prosto na szczyt Olimpu? Pewnie jednego i drugie.
— No dobra, znalazłoby się jeszcze jedno. Mogłabyś też nie sypiać z moimi byłymi — dodała, wzruszając ramionami. Starała się brzmieć dość nonszalancko i nie robić z tego wielkiej afery, ale coś podpowiadało jej, że powinna zaznaczyć to już teraz, żeby wytrącić Rue z rąk narzędzia do obrony w razie, gdyby jednak przespała się znowu z Raphaelem albo kimkolwiek innym jego pokroju.
— Ale myślę, że to już wszystko. Więc? Jaka jest decyzja? — zapytała i skupiła się całkowicie na jej spojrzeniu. — Chcesz ze mną być? Chcesz być moja? — Poczuła jak jej serce przyspiesza z nerwów. Przez nadawanie tej rozmowie tak dosłownych i oficjalnych ram czuła się jakby wylądowała znowu w liceum. Podobnie zresztą zaczęła się teraz denerwować. Cholera, co to babsko z nią robiło. River Cross nie ma w zwyczaju stresować się przy kobietach, a teraz czuła się jak zauroczona nastolatka próbująca wyciągnąć swoja crush na studniówkę.

Ruelle I. Prescott
Werka
dogadamy się
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Świecie”